Polski sinolog Michał Boym pionier polsko-chińskich kontaktów (część II)

Wybitny polski sinolog, dyplomata oraz pisarz Edward Kajdański zmarł 10 września 2020 roku. Jedynym z najważniejszych dzieł, których był autorem to opracowanie o Michale Boymie. Oto historia nauki polskiego misjonarza i orientalisty Michała Boyma, która została opisana przez Edwarda Kajdańskiego oraz chińskich uczonych.

Michał Boym urodził się we Lwowie. Jego ojciec był nadwornym medykiem króla Zygmunta III Wazy. Boym również interesował się medycyną. Dlatego po przybyciu do Chin, próbował zgłębić tajniki medycyny chińskiej. Jego najważniejszą zasługą w upowszechnianiu w Europie wiedzy o Chinach były właśnie przeprowadzone przez niego dogłębne studia nad medycyną chińską i stosowanymi w niej lekami. Był pierwszym Europejczykiem, który usystematyzował wiedzę w tym zakresie, jednak jego osiągnięcia zostały docenione przez europejską naukę dopiero dużo, dużo później.
Profesor Zhang Xiping uważa, że dokonania Boyma należy rozważać w następujących aspektach: Boym jako pierwszy Europejczyk, który przedstawił Zachodowi Kanon medycyny wewnętrznej Żółtego Cesarza („Huangdi Neijing”) i Kanon pulsu („Mai Jing”), Boym jako autor dzieła o chińskiej medycynie Clavis medica ad Chinarum doctrinam de pulsibus („Klucz do chińskiej doktryny medycznej”), które zainicjowało naukowe badania ludzi Zachodu nad tą dziedziną oraz Boym jako ten, który zapoznał Europę z chińskimi roślinami i ich leczniczymi właściwościami.
„Proszę zwrócić uwagę, jakie tu są dokładne opisy!”
Powiedział profesor Zhang Zhenhui, otwierając opasły tom Dzieł Michała Boyma na rozdziale XV, w którym czytamy:
„Jeśli puls pacjenta uderza raz i się zatrzymuje, oznacza to że chory może umrzeć następnego dnia; jeśli puls uderza dwa razy i się zatrzymuje, to oznacza, że chory może umrzeć po trzech dniach – to przecież dokładnie tak samo, jak napisano w Kanonie pulsu”.
Gros spuścizny Boyma to pisma poświęcone medycynie chińskiej. I to właśnie ich tłumaczenie sprawia największe kłopoty. Pomijając to, że już same teorie i koncepcje chińskiej medycyny są trudne do zrozumienia, do tego dochodzi cała terminologia i nazewnictwo, które Boym spisał po łacinie. Należy, zatem, najpierw te nazwy rozpoznać i przyporządkować je do pierwotnych chińskich pojęć.
Edward Kajdański, aby uporać się z tym przekładem, wielokrotnie przyjeżdżał do Pekinu weryfikować angielskie tłumaczenia prac z zakresu chińskiej medycyny z ich chińskimi oryginałami oraz na konsultacje ze specjalistami.
„Owszem, podczas mieszkania w Harbinie chodziłem nawet do chińskich lekarzy i wiedziałem mniej więcej, na czym polega różnica między chińską a europejską medycyną, ale nie tak dalece, by móc tłumaczyć jego prace” Stwierdził Kajdański. Uważał on, że skoro dzisiaj chińska medycyna jest tak popularna i powszechnie stosowana na całym świecie, tym bardziej nie powinniśmy zapominać o jej wybitnym europejskim pionierze.
Jedyne dzieło Boyma, które zostało wydane drukiem za jego życia, w 1656 r., to Flora Sinensis („Chińska flora”). Przedstawił w nim 31 dalekowschodnich gatunków roślin i zwierząt. I w tym przypadku opatrzył je własnoręcznie wykonanymi rycinami, które do dziś stanowią cenne źródło informacji.
Również profesor Zhang Xiping z ogromnym uznaniem wypowiada się na temat dorobku polskiego misjonarza na tym polu: „W 1753r. szwedzki botanik, Linnaeus wydał studium „Species Plantarum”, w którym opisał zaledwie 37 gatunków chińskich roślin, a więc niewiele więcej niż autor Flora Sinensis równo wiek wcześniej. Jest to niezbity dowód na to, jak zaawansowane były prace Boyma”.
Wang Yongjie, uczony młodego pokolenia, z Wydziału Historii na Uniwersytecie w Zhejiangu, wykonał badania nad „Atlasem Chin”. Wang Yongjie powiedział:
„Jedną z najważniejszych zasług Boyma dla zachodniej sinologii było to, że sporządził mapy Chin z uwzględnieniem długości i szerokości geograficznej. Przy czym Boym nie był jedynym Europejczykiem, który opracowywał mapy. Byli też inni, znani kartografowie, jak choćby współczesny mu, słynny Martino Martini. Atlas Martiniego został oficjalnie wydany w 1655 r., a atlas Boyma zamknięto w labiryntach watykańskiej biblioteki i przez wieki nie ujrzał on światła dziennego”.
Atlas Boyma obejmuje 15 prowincji (m.in. Zhejiang, Fujian, Sichuan), mapę całych Chin, mapę wyspy Hainan, mapę północno-wschodnich Chin. Boym jako pierwszy wskazał, że Kataj Marco Polo to China Portugalczyków; również jako pierwszy przedstawił właściwe położenie wielu chińskich miast, umieścił dokładne nazwy miejscowości, w tym nawet nazwy powiatów, uwzględniając podział administracyjny; nakreślił przebieg Wielkiego Muru; Koreę oznaczył jako półwysep, a nie, jak powszechnie uważano, wyspę; naniósł na mapy pustynię Gobi.
Dr. Wang Yongjie podsumował Atlas Chin Boyma następująco:
„Wyróżniają go trzy cechy: po pierwsze, dokładność nazw miejsc, w tym nawet nazw powiatów; po drugie barwne, piękne ilustracje przedstawiające obyczaje mieszkańców Chin, cesarskie ceremonie, rośliny i zwięrzęta i po trzecie informacje na temat zasobów naturalnych.
Poza studiami nad chińska medycyną, florą i topografią, Boym wiele czasu poświęcił na zgłębianie chińskich zwyczajów, obyczajów i kultury. Opisał m.in. system polityczny w dawnych Chinach, stroje, architekturę, filozofię i religie. Szkoda, że jego dorobek jest tak mało znany – zarówno przez Chińczyków, jak i Polaków. Profesor Zhang Zhenhui zauważył z żalem:
„Obecnie nazwisko Boyma znane jest głównie specjalistom. Jeśli słyszał o nim ktoś, spoza tego kręgu, to zazwyczaj o jego poselstwie od cesarza Chin do papieża. Ale według mnie, nie to w tej całej historii jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, że on przedstawił Zachodowi cywilizację chińską”.
Mimo że Boym żył i tworzył niemal 400 lat temu, to jego dziedzictwo dla przyjaźni między Polską i Chinami oraz wymiany kulturowej między Chinami i Europą jest wciąż żywe. Choć świat zapomniał go na kilka stuleci, to trzech autorów Dzieła Michała Boyma przywraca pamięć o nim i przedstawia chińskim czytelnikom jego niezwykłą historię.
Zhang Xiping uważa, że studia nad Boymem mają ważne znaczenie dla chińskich uczonych. W związku ze wzmocnieniem pozycji Chin na arenie międzynarodowej i rozpowszechnianiem chińskiej kultury, każdemu cudzoziemcowi, który w tak odległych czasach nawiązał kontakty z Chinami, należy się szacunek.
„Kiedy mówimy o rozpowszechnianiu chińskiej kultury, musimy najpierw poznać historię, sposoby myślenia i ludzi, którym tę kulturę chcemy przedstawić. Dzieła Michała Boyma są tu dobrym przykładem. Polacy rozumieją Boyma, bo był ich rodakiem” – oświadczył profesor Zhang Xiping.
W czasach dynastii Ming i Qing do Chin przybyło wielu zachodnich misjonarzy. Zobaczyli oni potężny kraj o odmiennej, fascynującej kulturze. Ich relacje wzbudziły żywe zainteresowanie Europy nieznaną jej wcześniej chińską kulturą.
Rząd chiński ma świadomość, że aby rozpowszechniać chińską kulturę na świecie należy skorzystać z pomocy z zewnątrz: pozyskać dla tej idei znane, wpływowe i cieszące się powszechnym poważaniem osoby z różnych krajów i zakątków świata – sinologów, dziennikarzy, pisarzy, artystów, uczonych i polityków.
Jeden ze zwiedzających, pan Luo już raz oglądał ekspozycję, ale nie zdążył zobaczyć wszystkiego, dlatego przyjechał jeszcze raz. Żeby wszystko dokładnie obejrzeć. Podzielił się z nami swoimi wrażeniami: „Bywam za granicą. Tam zmienił się mój punkt spojrzenia na Chiny. Cudzoziemiec mógł zrobić tak dokładne opracowania, a Chińczykom się to nie udało. Chyba nie bardzo cenią własną kulturę.Wcześniej Chiny były większe i bogate, cudzoziemcy uczyli się od nas, a teraz utknęliśmy w przeświadczeniu, że Zachód jest najlepszy!”
Przez wieki cywilizacje Chin i Zachodu rozwijały się obok siebie, bez inklinacji do dominacji, czerpiąc i ucząc się od siebie nawzajem, zachowując przy tym swoją specyfikę, swoją tożsamość – jak równorzędni, szanujący się partnerzy.

Polski sinolog Michał Boym pionier polsko-chińskich kontaktów (część I)

Wybitny polski sinolog, dyplomata oraz pisarz Edward Kajdański zmarł 10 września 2020 roku. Jedynym z najważniejszych dzieł, których był autorem to opracowanie o Michale Boymie. Oto historia nauki polskiego misjonarza i orientalisty Michała Boyma, która zostają opisana przez Edwarda Kajdańskiego oraz chińskich uczonych.

Michał Boym, który żył 400 lat temu, nie jest tak znany jak wenecki kupiec i podróżnik, Marco Polo czy inny jezuicki misjonarz – Matteo Ricci, to jednak jego dokonania pod żadnym względem nie ustępują osiągnięciom sinologów dawnych epok. Z dużym prawdopodobieństwem można go nawet uznać za najwybitniejszego sinologa swoich czasów. Był pierwszym Europejczykiem, który przedstawił Zachodowi usystematyzowaną wiedzę na temat naukowych zdobyczy, geografii, historii, filozofii i kultury Chin. Niestety, z jego dorobkiem, z wielu przyczyn, zapoznali się tylko nieliczni i Boym na wieki odszedł w zapomnienie, nie zdobywając należnej mu pozycji w gronie prekursorów i najświetniejszych badaczy Orientu.
W 2014 i 2015 roku w Kantonie, Pekinie oraz innych chińskich miastach można było zwiedzać ekspozycję zatytułowaną „Dla lepszego wzajemnego poznania. Między Chinami i Europą – kulturalne dziedzictwo Michała Boyma”.
Autor wystawy – polski sinolog, Edward Kajdański był badaczem i znawcą życia oraz spuścizny polskiego jezuity. Kajdański urodził się w 1925 r. w Harbinie w rodzinie polskiego inżyniera. W Harbinie uczęszczał do polskiej szkoły podstawowej i średniej, a następnie rozpoczął studia na Politechnice Harbińskiej. Po uzyskaniu dyplomu powrócił do Polski, w ramach repatriacji ludności polskiej. Od lat 60. do 80. ubiegłego wieku pracował jako dyplomata w Ambasadzie RP w Pekinie i w Konsulacie RP w Kantonie. Wtedy też, w latach 70., rozpoczął swoje badania nad biografią Michała Boyma. Zaowocowało to wydaniem kilku (najpełniejszych jak dotąd) poświęconych temu niezwykłemu Polakowi monografii, m.in. Michał Boym. Ostatni wysłannik dynastii Ming, Michał Boym. Ambasador Państwa Środka, a także przełożonego i opracowanego przez Kajdańskiego wyboru prac Boyma pt. Michała Boyma opisanie świata. Wydawnictwa te doczekały się szeregu przekładów, w tym na język chiński, i bardzo przyczyniły się do ponownego „odkrycia” XVII-wiecznego sinologa. Edward Kajdański tak opowiadał o swojej „przygodzie” z polskim jezuitą:
„Jeśli chodzi o sprawę Boyma i jego prace, to zajmuję się tym już od, mniej więcej, 40 lat. Moje pierwsze spotkanie z Boymem odbyło się jeszcze w szkole. Chodziłem do polskiej szkoły w Harbinie, gdzie wykładał profesor, który był archeologiem i bardzo interesował się historią Chin. Często uczył nas jej, opowiedział nam m. in. o tym, że pewien polski misjonarz pracował na dworze cesarza Ming. Ja się tym bardzo zainteresowałem, ale nie wiedziałem o tym, że Boym dużo pisał po łacinie. Jednak większość jego prac nigdy nie została wydrukowana. Inne wydano drukiem, choć nie zawsze pod jego nazwiskiem”.
W 2012 r., z okazji 400. rocznicy urodzin Michała Boyma, wydano w Chinach książkę Dzieła Michała Boyma, zawierającą 770 tysięcy znaków. Składają się na nią wszystkie zachowane i dostępne prace polskiego misjonarza, które z łaciny na polski przetłumaczył Edward Kajdański, a z polskiego na chiński przełożył znany tłumacz języka polskiego, professor Zhang Zhenhui. Ponadto do zbioru włączono sporządzone przez Boyma tłumaczenie i interpretację pochodzącego z VIII w. nestoriańskiego napisu na słynnej Steli z Xinganfu (dzisiejszy Xi’an) dokumentującego 150-letnią historię wczesnego chrześcijaństwa w Chinach. Tekst z angielskiego na chiński przetłumaczył profesor Zhang Xiping specjalizujący się w chińskich badaniach nad zagraniczną sinologią. Jest to pierwsze, tak w Chinach, jak i na świecie, tak kompletne wydanie prac Michała Boyma.
Według profesora Zhang Xipinga, wkład Edwarda Kajdańskiego w studia nad dorobkiem Boyma jest nieoceniony:
„W Europie czasów Boyma nie rozwinęła się jeszcze idea prawa autorskiego, stąd kwestia autorstwa jest trudna do ustalenia. Kajdański zrobił wszystko, co tylko można, by odnaleźć rękopis Boyma i po dogłębnej analizie napisanego po łacinie tekstu, potwierdził autorstwo. Dokonał tego, czego ze względów językowych chińscy uczeni nie potrafili zrobić”.
Kajdański wspominał historię swojej pracy nad biografią Boyma: „Jakieś 30 lat temu, kiedy po raz pierwszy chciałem napisać artykuł o Boymie, poprosiłem zakon jezuitów we Francji, żeby pozwolili mi zobaczyć rękopisy Boyma o Chinach. Zgodzili się i zaprosili mnie do Francji, żebym wygłosił referat. Od tego czasu jeszcze bardziej interesowałem się Boymem. Potem okazało się, że jego prace były w wielu muzeach i biliotekach na świecie. W Berlinie, Paryżu, Rzymie, Londynie czy Lizbonie. I ja to wszystko pościągałem”.
Podczas prezentacji nowo wydanych Dzieł Michała Boyma, Edward Kajdański stwierdził z przymrużeniem oka: „Cieszę się z tego, że w tej chwili Boym jest chyba lepiej znany w Chinach niż w Polsce”.
A profesor Zhang Xiping powiedział z dumą: „Jestem dumny z tego, że ta książka, która jest wynikiem ścisłej współpracy chińskich ekspertów i polskiego sinologa, nie została wydana ani w wersji angielskiej, ani polskiej, tylko w chińskiej.”
Profesor Zhang Xiping, który jest najbardziej uznanym boymistą w Chinach, swoje zainteresowanie osobą Boyma tłumaczył następująco: „Badaniom nad tą postacią poświęciłem kilkanaście lat. Moją uwagę zwróciły dwie ważne kwestie wyróżniające polskiego misjonarza spośród rzeszy innych historycznych postaci: po pierwsze, na stałe wpisał się on w karty historii Chin, próbując ratować pogrążającą się pod naporem Mandżurów dynastię Południowych Ming; po drugie, jako pierwszy usystematyzował ówczesną wiedzę o Chinach, przekształcając amatorską sinologię misjonarzy w profesjonalną dyscyplinę naukową i pod tym względem odegrał niebagatelną rolę w historii Europy. Słynny francuski sinolog, Jean Pierre Abel Rémusat języka chińskiego uczył się właśnie z ksiąg Boyma”.
„W swojej pracy poświęcił się Chinom i samo to jest już bardzo ważne. Fascynujące jest również to, że był człowiekiem, który dla kontaktów między Chinami a Polską znaczy tyle, co Marco Polo dla Włoch”. Powiedział profesor Zhang Zhenhui. Pierwszą książkę poświęconą Michałowi Boymowi zaczął tłumaczyć w 1993 r. Zachwyciła go ta postać. Głównie z uwagi na wszystkie przeciwności losu, jakim z uporem stawiał czoła oraz z uwagi na jego oddanie chińskiej sprawie.
„Kochał Chiny i do końca był im wierny. Aby wypełnić powierzoną mu przez chińskiego cesarza misję, udał się w trudną i długą podróż z Chin do Europy i z powrotem. Trzeba pamiętać, że na drogach w owych czasach na każdym kroku czyhało niebezpieczeństwo. W rezultacie swoją lojalność wobec mingowskiego tronu przypłacił własnym życiem”.
W naszych czasach dystans pomiędzy Chianmi a Europą nie stanowi już specjalnego wyzwania. Można go pokonać w kilka bądź kilkanaście godzin, łatwo i wygodnie. Ale wtedy, w XVII w., była to kilkumiesięczna, lub wręcz kilkuletnia, wyprawa, uciążliwa i ryzykowna. Podjęcie jej wymagało odwagi i wytrwałości. Niewielu spośród tych, którzy w taką podróż wyruszli, przetrwało jej trudy i dotarło do celu.
W 1643 roku Michał Boym wypłynął statkiem z Lizbony, po raz pierwszy udając się na Wschód. Po roku dotarł do Makau, gdzie spędził jakiś czas, ucząc się chińskiego, a następnie trafił na wyspę Hainan i tam mieszkał przez kilka lat. W 1650 r. oddelegowano go na dwór Południowych Mingów, skąd został wysłany przez cesarza Yongli z poselstwem do papieża. Boym przybył do Rzymu, jednak nie udało mu się wyjednać papieskiego wsparcia dla cesarza Mingów. Rozczarowany, ruszył w powrotną drogę do Chin. Podczas tej podróży zmarło czterech z ośmiu jego towarzyszy. W 1658 r. , przez północny Wietnam dotarł do południowych granic Państwa Środka. Ale było już za późno. Do tego czasu Mandżurowie pokonali dynastię Ming, podbili całe Chiny i rządzili jako dynastia Qing. Wycieńczony podróżą, chorował przez kilka miesięcy. Zmarł na południu dzisiejszej prowincji Guanxi, 22 sierpnia 1659 r., w wieku 47 lat. Dokładne miejsce jego spoczynku nie jest znane.
Michał Boym nawet w najtrudniejszej sytuacji myślał o Chinach. W swoim liście pisał: „Gotów jestem powrócić na pole walki w Chinach nawet za cenę mojej reputacji i mojego zdrowia”.
To oddanie chińskiej sprawie kosztowało go najwyższą cenę – własne życie.
„Zakres jego badań jest o wiele szerszy, a wnioski z nich o wiele głębsze, niż te prezentowane przez Marco Polo!” Stwierdził profesor Zhang Zhenhui, który szanuje Boyma także za jego dokonania na polu nauki.
„Wśród wszystkich znanych mi dawnych europejskich misjonarzy, nie ma żadnego, który mu dorównywał w studiach nad chińską cywilizacją. Inni skupiali się na przedstawianiu europejskiej wiedzy, religii i kultury Chinom, a on – odwrotnie – dostarczył Europie ogromnej ilości informacji o Chinach”.