MŚ 2018: Łzy mistrzów świata

Niemieckie media kpiły z polskiej reprezentacji po jej klęsce w meczu z Kolumbią. Teraz robią to samo ze swoją drużyną, która sensacyjnie przegrała 0:2 z Koreą Południową i także odpadła w mundialu.

 

To trzecie z rzędu finały mistrzostw świata, w których obrońca tytułu odpada w już po fazie grupowej. W 2010 roku w RPA łzy rozpaczy ronili Włosi, w 2014 roku w Brazylii Hiszpanie, a teraz robią to Niemcy, dla których klęska na rosyjskich boiskach oznacza też koniec pięknej serii, bo od 12 lata każdy wielki turniej kończyli w strefie medalowej. Tym razem muszą wracać jak niepyszni do domu już po trzech rozegranych meczach, z których dwa przegrali – z Meksykiem 0:1 i Koreą Południową 0:2. Podopieczni Joachima Loewa okazali się lepsi jedynie w spotkaniu ze Szwecją, wygranym przez nich w dość szczęśliwych okolicznościach 2:1, ale rywalizację w grupie F ostatecznie zakończyli na ostatnim miejscu. Dla kibiców aktualnych mistrzów świata to przykre do przetrawienia upokorzenie, dlatego na reprezentację sypią się gromy.

Działaczy niemieckiej federacji klęska na rosyjskim mundialu też zaskoczyła. Według wstępnych szacunków będą musieli dopłacić do ustalonego na turniej budżetu blisko dwa miliony euro. Za udział w finałach mistrzostw świata FIFA wypłaci DFB tylko 9,1 mln euro, natomiast jak obliczają tamtejsze media, wydatki na przygotowania reprezentacji do mundialu pochłonęły kwotę 10,8 mln euro. Uniknąć debetu pozwoliłby dopiero awans do półfinału, co zakładano i na co po drugiej stronie Odry liczono. Nie bez powodu, bo w poprzednich startach ani razu nie zdarzyło się, żeby reprezentacja Niemiec musiała wracać do domu już po pierwszej fazie turnieju.

Gdy minął pierwszy szok w tamtejszych mediach rozpętało się jeszcze większe piekło, niż w polskich po porażce z biało-czerwonych z Kolumbią. Zwykle wyważony w opiniach „Die Welt” tym razem napisał: „To nie wstyd, to jest hańba!”.
Nie oszczędzał piłkarzy Joachima Loewa też zawsze skory do używania ostrych słów tabloid „Bild”: „To największy blamaż w historii występów Niemiec na mistrzostwach świata. Ale właśnie na taki koniec nasi piłkarze sobie zapracowali”.
Na rzeczową analizę zdobył się natomiast „Der Spiegel”, który napisał: „Trener Joachim Loew dokonał pięciu zmian w wyjściowej jedenastce w porównaniu ze zwycięskim meczem ze Szwedami. Mesut Oezil wrócił do drużyny, Thomas Mueller powędrował na ławkę, po raz pierwszy od 2010 roku. Tyle zmian chyba rozbiło niemiecką drużynę”.

Media zastanawiają się też nad przyszłością trenera Joachima Loewa, z którym niedawno szefowie DFB przedłużyli umowę do 2022 roku.