Noc wzruszeń

Gruzini „Okę” i „Mazurka Dąbrowskiego” śpiewali po polsku.

Był to niezapomniany wieczór dla kilkuset mieszkańców, kuracjuszy i wczasowiczów przebywających na leczeniu i wypoczynku w Kudowie Zdroju. Piękna sala Teatru Miejskiego łącznie z balkonem była wypełniona do ostatniego miejsca. Wielu stało w przejściach przy ścianach, innym dostawiano krzesła. Na scenie swoje narodowe pieśni i piosenki wykonywali artyści z Gruzji, z Batumi. Uczestnicy tego koncertu będą długo wspominać to spotkanie z muzyką i pieśniami narodu gruzińskiego od trzynastego wieku do czasów współczesnych. Egzotyczny chór oczarował nas wszystkich. A co się działo na widowni, gdy artyści śpiewali po polsku naszą „Okę” napisaną przez Leona Pasternaka i wykonywaną przed laty przez żołnierzy 1. Korpusu i 1. Armii Wojska Polskiego na całym bitewnym szlaku. Wszyscy wstali z miejsc, a niektórzy mieli w oczach łzy. Ja również. Owacjom i okrzykom radości nie było końca. Wyrażano w ten sposób wdzięczność artystom z dalekiej Gruzji za śpiewanie tej pieśni po polsku, podobnie jak żołnierze polscy śpiewali ją na wschodnim szlaku bojowym, walcząc z niemieckimi barbarzyńcami, którzy zamordowali sześć milionów obywateli Polski, w tym trzy miliony Polaków. Wychodząc z tego koncertu, słyszałem liczne wypowiedzi jego odbiorców. Mówili, że Gruzini śpiewali „Okę” po polsku, podobnie jak „Mazurka Dąbrowskiego” Józefa Wybickiego. Pytali, a dlaczego w naszym kraju jej się nie śpiewa, np. w rocznicę bitwy pod Lenino na ziemi białoruskiej? W tej bitwie zginęło ponad dwa tysiące polskich młodzieńców i osób starszych, myśląc o Polsce, ojczystym kraju, do którego pragnęli wrócić po latach tułaczki. A nie jest śpiewana dlatego, że wciąż dzielona jest polska krew brocząca strumieniami za ojczysty kraj na dobrą i złą. Obchodziliśmy kolejną rocznicę bitwy o Monte Cassino. I słusznie. Tak, trzeba młodym Polakom wciąż przypominać, tam walczyli żołnierze Wojska Polskiego dowodzonego przez gen. dyw. Władysława Andersa. Ale na Boga, dlaczego się tego nie czyni z okazji rocznicy bitwy pod Lenino? Politycy, telewizja i prasa nawet nie wspominają, bo byłoby to niepoprawnością polityczną. Czy można walkę, męczeństwo i strumienie wylanej krwi oceniać wedle kryteriów polityczno-ideowych? Takie zachowania polityków prawicowych, zwłaszcza konserwatywnych, budzą u milionów Polaków stanowczy sprzeciw. Walcząc z okrutnym wrogiem niemieckim, żołnierze 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki nie mieli pojęcia o komunizmie, o sowieckim poddaństwie Polski. Kierowali się wolą powrotu do kraju i przyspieszenia jego wyzwolenia oraz odbudowy. Panowie politycy, władzo naszego kraju, kiedy wreszcie zrozumiecie, że takie różnicowanie narodu oraz podziały na dobrych i złych, prawdziwych bohaterów i niezłomnych żołnierzy jest nie tylko niesprawiedliwe, lecz wręcz amoralne. Dzieli to bowiem również cały naród i może osłabić nasz dalszy rozwój cywilizacyjny oraz pozbawić nasze państwo godnego miejsca wśród narodów Europy. A przecież chcemy być prawdziwym sercem Europy. Wcześniej czy później młode pokolenie się przekona, że m.in. „Oka” to też jedna z kart naszej narodowej historii, o której nie możemy zapominać. „Oka” zaświadcza o naszych bohaterskich zmaganiach o wolność Polski, o jej suwerenny byt. „Oka” to jakże ważny dokument o tym, jak nasze wojenne pokolenia Polaków traktowały patriotyzm. Ten koncert artystów dalekiego kraju to piękna lekcja o właściwym zachowaniu starszego i młodego pokolenia Polaków. Bo przecież wśród uczestników było rzeczywiście sporo młodzieży. Wszyscy śpiewaliśmy „Okę” i „Mazurka Dąbrowskiego” stojąc.