Decydujące starcia w Lizbonie

W środę zespoły Bayernu Monachium i Olympique Lyon zmierzą się w Lizbonie w półfinałowym meczu Ligi Mistrzów. O ile obecność niemieckiej ekipy na tym poziomie rozgrywek trudno uznać za sensację, to obecność francuskiej drużyny z pewnością tak. Nawet gracze bawarskiej jedenastki przyznali, że byli już nastawieni na potyczkę z Manchesterem City i zwycięstwo Olympique Lyon było dla nich szokiem.

Po tym jak Bayern w miniony piątek rozprawił się 8:2 z Barceloną, kibice już ostrzyli sobie apetyty na półfinałowe starcie mistrzów Niemiec z prowadzoną przez Pepa Guardiolę ekipą Manchesteru City. Tymczasem w sobotę „The Citizens” sensacyjnie przegrali 1:3 z Olympique Lyon. „Wiedzieliśmy, że w półfinale trafimy na silnego przeciwnika i nic się w tym względzie nie zmieniło, bo zespół Lyonu pokazał swój wielki potencjał eliminując Juventus Turyn, a teraz Manchester City. Ale, jak wszyscy, także i my byliśmy jednak zaskoczeni porażką angielskiego zespołu” – przyznał obrońca Bayernu Jerome Boateng podczas prasowej wideokonferencji.
W ćwierćfinałowych bojach rozgrywanego w Lizbonie turnieju Ligi Mistrzów także w innych meczach nie brakowało emocji i sensacyjnych rozstrzygnięć. FC Barcelona odpadła po bezprecedensowym laniu jakie sprawił jej Bayern, dzielnie walcząca w tym sezonie Atalanta Bergamo dopiero w końcówce meczu z faworyzowanym Paris Saint-Germain dała sobie wydrzeć zwycięstwo, bo prowadząc 1:0 w kilka minut straciła dwa gole i awans do 1/2 finału. O awansie paryżan przesądziła jakość piłkarzy sprowadzanych za największe pieniądze:Neymara, który asystował przy pierwszym golu i znakomitym podaniem do Kyliana Mbappe dał początek akcji zwieńczonej drugiem trafieniem. Wcześniej Neymar szesnaście razy (rekord Ligi Mistrzów) mijał obrońców Atalanty pokazując, że na najważniejsze mecze tego sezonu zbudował doskonałą formę.
Więcej zimnej krwi od graczy Atalanty zachowali piłkarze RB Lipsk, którzy w 51. minucie objęli prowadzenie z wyżej notowanym Atletico Madryt, ale dwadzieścia minut później stracili je po rzucie karnym wykorzystanym przez Joao Felixa. Nie dali się jednak zdominować ekipie trenera Diego Simeone i w 88. minucie po raz drugi objęli prowadzenie, które tym razem dowieźli już do ostatniego gwizdka.
Tym sposobem w najlepszej czwórce turnieju znalazły się dwa zespoły, na które nikt chyba nie stawiał. Los sprawił, że w półfinale zobaczymy dwie potyczki francusko-niemieckie. We wtorek Paris Saint-Germain zagrał z RB Lipsk (spotkanie zakończyło się po zamknięciu wydania), a w środę Bayern zmierzy się z Olympique Lyon.
Zaskoczenie jest zrozumiałe, bo jednak porażkę „The Citizens”, którzy w 1/8 finału dwukrotnie pokonali Real Madryt, trzeba jednak uznać za największą niespodziankę decydującej fazy rozgrywek w Champions League. Trener angielskiej drużyny Pep Guardiola już czwarty sezon z rzędu nie potrafi osiągnąć sukcesu w tych najważniejszych klubowych rozgrywkach na naszym kontynencie. Hiszpański szkoleniowiec w meczu z Lyonem znów przekombinował z taktyką, czym zaskoczył nie tyle przeciwników, co raczej swoich piłkarzy, wyraźnie gubiących się podczas szybkich kontrataków francuskiego zespołu.
Czy fani Bayernu powinni odczuwać niepokój przed środową potyczką ich ulubieńców z Lyonem? Bawarski zespół przyjechał do Lizbony w rewelacyjnej formie, co jest zasługą trenera Hansiego Flicka i odpowiedzialnego za przygotowanie fizyczne piłkarzy Holgera Broicha. Zgniótł drużynę Barcelony pressingiem, jakiego nie doznała od lat i na jaki zdecydowanie nie jest teraz przygotowana. Szef bawarskiego klubu Karl-Heinz Rummenigge zdradził, że gdy po meczu z Barceloną wszedł do szatni swojej drużyny, zdziwił go panujący w niej spokój, jakby przed chwila skończyli zwykły ligowy mecz. Nie było euforii, głośnej muzyki i tańców, jak zawsze gdy zespół dokonuje jakiegoś niesamowitego wyczynu. „Zobaczyłem zimnych profesjonalistów, którzy chwilę po triumfie już myślą o kolejnym wyzwaniu. Dlatego jestem spokojny o wynik meczu z Olympique Lyon, bo dla naszych piłkarzy będzie to kolejna przeszkoda w drodze do głównego celu, jakim jest wygrani Ligi Mistrzów” – stwierdził sternik Bayernu.

Lewy w niemiecko-francuskim półfinale

Takiego składu półfinalistów Ligi Mistrzów chyba nikt się nie spodziewał. Po raz pierwszy od blisko trzech dekad na tym szczeblu rozgrywek zabrakło zespołów z uważanych za najmocniejsze w Europie lig angielskiej, hiszpańskiej i włoskiej. O awans do finału w tym roku powalczą natomiast zespoły z Niemiec i Francji: Bayern Monachium z Olympique Lyon oraz Paris Saint-Germain z RB Lipsk.

Z punktu widzenia polskich kibiców najważniejszą ćwierćfinałową potyczką był mecz Bayernu Monachium z Barceloną. Fani obu zespołów zapamiętają go na bardzo długo, chociaż akurat kibice katalońskiego zespołu woleliby pewnie o nim nie pamiętać. „Duma Katalonii” w piątkowy wieczór przegrała w Lizbonie z mistrzem Niemiec aż 2:8. Nic dziwnego, że w niemieckich mediach w tytułach najczęściej pojawiało się słowo „deklasacja”, a w hiszpańskich „żenada”. Tak dotkliwej porażki mają prawo nie pamiętać nawet najstarsi kibice katalońskiego klubu. Jak bowiem sprawdzili futbolowi statystycy, była to najwyższa porażka Barcelony od 1951 roku, kiedy to przegrała 0:6 z lokalnym rywalem, Espanyolem.
Lewandowski kontra Messi
Przed meczem najwięcej pisano o pojedynku Roberta Lewandowskiego z Leo Messim, ale w piątkowy wieczór ani Polak, ani Argentyńczyk nie byli głównymi aktorami widowiska. Ale bez wątpienia z ich obu zdecydowanie lepiej wypadł kapitan reprezentacji Polski, który strzelił gola (już 14 w obecnej edycji LM) i zaliczył asystę, a na dodatek jeszcze swoimi boiskowym zaangażowaniem kompletnie zdezintegrował linię defensywną rywali. Ale tego wieczoru odrodził się strzelec dwóch goli Thomas Mueller oraz wypożyczony przez Bayern na ten sezon z Barcelony Brazylijczyk Philippe Coutinho. Niechciany na Camp Nou piłkarz strzelił swoim kolegom dwa gole i do tego dorzucił asystę przy golu Lewego, za którą otrzymał od polskiego snajpera wylewne podziękowania, bo w końcu po kilku latach przerwy strzelił też gola w Lidze Mistrzów na wyższym poziomie rywalizacji niż 1/8 finału.
Po raz pierwszy od 2005 roku w półfinale Ligi Mistrzów nie znaleźli si e ze swoimi drużynami Leo Messi i Cristiano Ronaldo. Portugalczyk nie doszedł nawet z Juventusem do /4 finał, bo ekipa „Starej Damy” odpadła nieoczekiwania w starciu z Olympique Lyon.
Po raz ostatni z taką sytuacją mieliśmy do czynienia 29 lat temu, jeszcze przed erą Ligi Mistrzów. Wówczas te rozgrywki nosiły nazwę Pucharu Europejskich Mistrzów Klubowych. W sezonie 1990/1991 w fazie półfinałowej znalazły się: Bayern Monachium, Crvena Zvezda Belgrad, Spartak Moskwa oraz Olympique Marsylia. Trofeum wywalczyli wtedy piłkarze z Marsylii, którzy w finale pokonali ekipę z Belgradu dopiero po konkursie rzutów karnych. W regulaminowym czasie gry i po dogrywce było 0:0. Finał rozegrany na stadionie w Bari obejrzało 57,5 tys. widzów.
Sukces drużyn z lig farmerów
Wśród pięciu najwyżej notowanych w rankingu UEFA lig europejskich niemiecka Bundesliga i francuska Ligue 1 były w ostatnich latach uznawane za słabsze od angielskiej Premier League, hiszpańskiej Primera Division i włoskiej Serie A, głównie ze względu na brak sukcesów w Lidze Mistrzów. Ostatnią drużyną z Ligue 1, która zagrała w finale Ligi Mistrzów, było AS Monaco w sezonie 2003/2004, które w decydującym starciu uległo jednak FC Porto 0:3. Dwa lata temu natomiast do finału Ligi Europy dotarł zespół Olympique Marsylia, ale z Atletico Madryt także przegrał 0:3. Warto jednak odnotować, że szprycowana bez umiaru petrodolarami drużyna Paris Saint-Germain dopiero po raz pierwszy w XXI wieku awansowała do najlepszej czwórki Champions League, zaś Olympique Lyon dotarł do tej fazy rozgrywek po 10 latach przerwy.
Nic dziwnego, że we Francji zapanowała euforia. Gwiazdor PSG po sensacyjnym zwycięstwie ekipy z Lyonu nad faworyzowanym Manchesterem City zamieścił na portalu społecznościowym pytanie: „Liga farmerów?”, skierowane do tych wszystkich, którzy wcześniej nie szczędzili francuskim zespołom i Ligue 1 lekceważących opinii, że jest to właśnie „liga farmerów”. Na jego wpis odpowiedzieli natychmiast Memphis Depay i Moussa Dembele, główni aktorzy zwycięstwa Olympique Lyon nad „The Citizens”, a na oficjalnym koncie Twitterowym ich klubu pojawił się wpis: „Nie ma tutaj żadnych farmerów”.
O ile awans paryskiej drużyny do półfinału trudno uznać za wielką sensację, chociaż drużyna Thomasa Tuchela trochę męczyła się z rewelacją rozgrywek, Atalantą Bergamo, zanim po golach strzelonych w końcówce spotkania wygrała 2:1, to obecność w najlepszej czwórce rozgrywanego w Lizbonie turnieju Ligi Mistrzów drużyny z Lyonu to więcej niż niespodzianka. Ekipa trenowana przez Rudiego Garcię skończyła ten sezon Lique 1 dopiero na 7. miejscu. A że we Francji nie dokonano restartu rozgrywek, to gracze Oympique Lyon nie zdołali już poprawić tej lokaty i przez to nie wywalczyli miejsca gwarantującego grę w Lidze Mistrzów w nowym sezonie.
I są jedynym zespołem wśród półfinalistów, który jest w takiej sytuacji, ale to akurat jest dodatkową motywacją, bo jak wiadomo zwycięzca rozgrywek zapewnia sobie też automatycznie miejsce w fazie grupowej nowej edycji. To była dla ekipy z Lyonu zapewne dodatkową motywacją, bo chociaż nie zagrali żadnego meczu o stawkę od pięciu miesięcy, to zdołali wyeliminować w 1/8 finału Juventus Turyn z Cristiano Ronaldo (2:2 w dwumeczu, zdecydowały bramki wyjazdowe), a w minioną sobotę odprawili z kwitkiem Manchester City trenowany przez wielkiego Pepa Guardiolę, pokonując „The Citizens” w Lizbonie 3:1.
Paryż, Monachium, Lipsk i Lyon
Na placu boju pozostały zatem cztery zespoły. We wtorek 18 sierpnia Paris Saint-Germain zmierzy się z sensacyjnym pogromcą Atletico Madryt, RB Lipsk, natomiast dzień później Bayern Monachium zagra z sensacyjnym pogromcą Manchesteru City Olympique Lyon. Faworytami tych spotkań są zespoły z Paryża i Monachium, ale piłkarze z Lipska i Lyonu na pewno są w stanie sprawić kolejne sensacje. Nam wypada jednak trzymać kciuki za jedynego w tej stawce polskiego piłkarza, czyli Roberta Lewandowskiego. Wiadomo już, że na 99 procent zapewnił już sobie koronę króla strzelców obecnej edycji Champions League, ale „Lewy” chce koniecznie wygrać z Bayernem Ligę Mistrzów. Gdyby w finale rywalem ekipy mistrza Niemiec został Paris Saint-Germain, bylibyśmy świadkami wielikiego pojedynku naszego najlepszego piłkarza z gwiazdami paryskiej drużyny – Brazyliczykiem Neymarem i Francuzem Kylianem Mbappe.
Oba spotkania półfinałowe, podobnie zresztą jak zaplanowany na niedzielę 23 sierpnia finał, będzie można w Polsce obejrzeć na kanałach Polsatu i TVP.

AS Monaco zawita do Opalenicy

Gdyby nie odwołano Euro 2020 powodu pandemii koronawirusa, reprezentacja Polski zaczęłaby przygotowania do startu w turnieju w ośrodku Remes w Opalenicy. Nasza piłkarska kadra pojawi się tam dopiero w maju przyszłego roku, ale do tego czasu ten znany już dobrze w Europie kompleks treningowy nie będzie, mimo pandemii, stał pusty.

Hotel Remes w Opalenicy podczas turnieju Euro 2012 przez blisko miesiąc był bazą pobytową reprezentacji Portugalii. Kibice tłumnie zjeżdżali tu na otwarte treningi tej drużyny żeby podziwiać głównie popisy Cristiano Ronaldo. Zachwyceni życzliwością mieszkańców tego małego wielkopolskiego miasteczka gracze portugalskiej drużyny na jednym z pożegnalnych treningów założyli koszulki z napisem „Opalenia, dziękujemy”. O tym sympatycznym geście wdzięczności za gościnę rozpisywała się prasa w całej Europie, co dodatkowo rozreklamowało także ośrodek treningowy.
W kolejnych latach po mistrzostwach Europy renomę wzmacniały entuzjastyczne recenzje klubowych zespołów, które coraz chętniej zaczęły przyjeżdżać tu na letnie zgrupowania. W ośrodku w Opalenicy trenowali piłkarze m.in. AEK Ateny, Fulham, Broendby Kopenhaga, FC Midtjylland, Vitesse Arnhem oraz wiele zespołów z Cypru i Izraela.
W maju kadra Jerzego Brzęczka miała tu przygotowywać się do Euro 2020, ale pandemia koronawirusa wywróciła piłkarski kalendarz do góry nogami. Wpędziła też całą hotelarską branżę w finansowe tarapaty, ale szczególnie takie kompleksy hotelowe, jak Remes, obciążone dodatkowymi kosztami utrzymania bazy sportowej, zwłaszcza boisk trawiastych.
Wraz z ogłoszeniem decyzji o odmrożeniu sportu do ośrodka Remes wróciło jednak życie, a z pierwszymi ofertami nadzieja, że ten letni sezon może nie do końca będzie stracony. Ekipa menedżerska podjęła negocjacje z klubami, która wcześniej z powodu pandemii odwołały rezerwację, ale też zaczęła słać oferty do innych potencjalnych klientów.
Zwykle pierwsze zespoły pojawiały się w ośrodku w trzeciej dekadzie czerwca, w tym roku zjawią się dopiero pod koniec lipca, ale najwięcej przyjedzie ich w sierpniu i wrześniu. 27 lipca na 10-dniowe zgrupowanie pojawi się zespół AS Monaco, który ma w planach rozegranie w Opalenicy kilku sparingów z drużynami z Czech, Słowacji i naszej rodzimej ekstraklasy.
W kadrze ekipy z Księstwa Monako na pewno znajdzie się były bramkarz Legii Warszawa Radosław Majecki, ale prawdopodobnie nie będzie już w niej naszego reprezentacyjnego środkowego obrońcy Kamila Glika, który wedle doniesień włoskich i francuskich mediów ma się w letnim okienku transferowym przenieść do beniaminka Serie A Benevento Calcio.
W połowie lipca z do Opalenicy ma też zawitać drużyna piłkarek nożnych Olympique Lyon, aktualnych mistrzyń Francji i pięciokrotnych triumfatorek Ligi Mistrzyń. Najlepszy obecnie klubowy zespół w kobiecym futbolu w Europie ma w ośrodku Remes przygotować formę do zaplanowanego na sierpień dokończenia sezonu w kobiecej Chapions League.
Trwają też negocjacje z kilkoma zespołami z Niemiec, Anglii oraz polskiej ekstraklasy. W tej chwili jednak rezerwację złożyła Pogoń Szczecin, która tu zamierza przygotowywać się do nowego sezonu rozgrywkowego.
Hotel i kompleks sportowy w Opalenicy, miejscowości oddalonej o 40 km na południowy-zachód od Poznania, posiada osiem pełnowymiarowych boisk piłkarskich z nawierzchnią trawiastą, a w odległości zaledwie 15 minut jazdy autokarem jest stadion ze sztucznym oświetleniem i boiskiem spełniającym najwyższe standardy.
Zaplecze hotelowe oferuje 83 komfortowe pokoje typu Standard, 11 pokoi typu Superior, cztery apartamenty i 10 luksusowych domków. Dodatkowe atuty to strefa Spa&Wellness z siłownią, basenem, saunami oraz wannami z hydromasażem oraz sześciodołkowe pole golfowe.
Za niespełna rok z tych wszystkich boisk i atrakcji korzystać będą kadrowicze powołani przez Jerzego Brzęczka na mistrzostwa Europy. Przypomnijmy, że wedle tegorocznych planów biało-czerwoni z Opalenicy mieli przenieść się od razu do swojej głównej bazy pobytowej w Irlandii. W turnieju Euro 2021 nasz zespół zmierzy się w grupie E z Hiszpanią, Szwecją oraz zwycięzcą barażowej ścieżki B (Bośnia i Hercegowina, Słowacja, Irlandia lub Irlandia Północna). Polska z Hiszpanią zagra w Bilbao, dwa pozostałe spotkania rozegra w Dublinie, dlatego na bazę PZPN wybrał Portmarnock Hotel & Golf Links położony w pobliżu Dublina.

Władze Ligue 1 górą

Francuski sąd administracyjny odrzucił odwołanie złożone przez Olympique Lyon, Amiens i Toulouse, a dotyczące decyzji władz Zawodowej Ligi Piłkarskiej (LFP) o zakończeniu przerwanych przez pandemię rozgrywek.

Składające protesty kluby miały ku temu powody – Olympique Lyon z powodu decyzji LFP nie zagra w nowym sezonie w europejskich pucharach, natomiast Amiens i Toulouse zostały zdegradowana do niższej ligi. W miniony piątek sąd administracyjny orzekł, że decyzje podjęte przez zarząd ligi w dniu 30 kwietnia można zakwestionować tylko przed Radą Stanu, która jest właściwa do rozpatrywania decyzji regulacyjnych podjętych przez organy krajowe, takie jak LFP. Zawodowa Liga Piłkarska przyznała w oświadczeniu, że przyjęła z zadowoleniem werdykt odrzucający odwołania złożone przez trzy wymienione wyżej kluby.
Przedwczesne zakończenie sezonu ligowego było konsekwencją kroków francuskiego rządu. Zgodnie z ogłoszonymi wcześniej przez premiera Edouarda Philippe’a wytycznymi, dotyczącymi walki z pandemią koronawirusa, wszystkie rozgrywki sportowe we Francji zostały definitywnie przerwane i nie będą kontynuowane.

Hat-trick Milika

Zakończyły się rozgrywki fazy grupowej Ligi Mistrzów. Do 1/8 finału awansowały Paris Saint-Germain, Realu Madryt, Bayernu Monachium, Tottenhamu Hotspur, Manchesteru City, Atalanty Bergamo, Juventusu Turyn, Atletico Madryt, Liverpoolu, Napoli, Barcelony, Borussii Dortmund, RB Lipsk, Olympique Lyon, Valencii i Chelsea Londyn. W grze o zwycięstwo w Lidze Mistrzów pozostał 16 zespołów: po cztery z hiszpańskiej Primera Division i angielskiej Premier League, po trzy z niemieckiej Bundesligi i włoskiej Serie A oraz dwa z francuskiej La Ligi.

Jedynym niepokonanym zespołem w fazie grupowej był Bayern Monachium, który zakończył zmagania w grupie B z kompletem punktów i najlepszym bilansem bramkowym (24:5). To dopiero siódmy zespół w historii tych rozgrywek, który dokonał tej sztuki, a pierwszy z ligi niemieckiej. Wcześniej wszystkie mecze w fazie grupowej wygrały ekipy AC Milan (1992/1993), Paris Saint-Germain (1994/1995), Spartak Moskwa (1995/1996), FC Barcelona (2002/2003) i dwukrotnie Real Madryt (2011/2012 i 2014/2015).

Bawarski zespół zdobył najwięcej bramek w stawce 32 drużyn, a 10 z 24 goli było autorstwa Roberta Lewandowskiego, który w fazie grupowej okazał się najskuteczniejszym graczem. Kapitan reprezentacji Polski w ostatniej kolejce w spotkaniu z Tottenhamem nie wystąpił, przez co stracił okazję do wyrównania osiągnięcia Cristiano Ronaldo. Portugalczyk wciąż jest jedynym piłkarzem, któremu udało się strzelić gola w każdym z sześciu spotkań grupowych. „Lewy” w tym sezonie trafiał w pięciu wcześniejszych meczach.

Osiem zespołów, które uplasowały sie w grupach na trzecich pozycjach, wiosną przeniosą się do Ligi Europy. On ten puchar powalczą: Ajax Amsterdam, Benfica Lizbona, Inter Mediolan, RB Salzburg, Bayer Leverkusen, Olympiacos Pireus, Szachtar Donieck i Club Brugge.

Z polskich piłkarzy występujących w klubach walczących w tym sezonie w Lidze Mistrzów, w szóstej kolejce na boisku nie pojawili się tylko wspomniany już Lewandowski oraz Wojciech Szczęsny, którego w bramce Juventusu zastąpił Gianluigi Buffon. Łukasz Piszczek zaczął spotkanie Borussii Dortmund ze Slavią Praga (2:1) jako rezerwowy i wszedł do gry w 82. minucie, zatem nie zdążył się niczym wyróżnić. Grzegorz Krychowiak i Maciej Rybus rozegrali cały mecz w przegranej przez ich Lokomotiw Moskwa 0:2 wyjazdowej potyczce z Atletico Madryt, ale obaj nasi piłkarze, podobnie jak reszta ich zespołu, byli tylko tłem dla świetnie grających rywali.

Zdecydowanie najlepiej z naszych piłkarzy wypadli Arkadiusz Milik i Piotr Zieliński, którzy walnie przyczynili się do wysokiego zwycięstwa SSC Napoli w meczu z belgijskim KRC Genk (4:0). W rolę bohatera fanów zespołu z Neapolu tym razem wcielił się Milik, który do przerwy ustrzelił hat-tricka. Pierwszego gola belgijskiej drużynie strzelił już w trzeciej minucie po fatalnym błędzie bramkarza Maartena Vandevoordta. Drugie trafienie zaliczył finalizując znakomite podanie Di Lorenzo, a siedem minut przed końcem pierwszej odsłony spotkania Milik trzecią bramkę zdobył z rzutu karnego. Wielka szkoda, że trener Napoli Carlo Ancelotti, który po zwycięskim meczu został zdymisjonowany (w środę jego miejsce zajął Gennaro Gattuso), nie pozwolił naszemu piłkarzowi egzekwować drugiej „jedenastki”, którą w drugiej połowie w 75. minucie na gola zamienił Dries Mertens. Tak więc zamiast pierwszym w karierze „czteropakiem” w Lidze Mistrzów, Milik musiał zadowolić się hat-trickiem, też zresztą pierwszym. Polak został w 78. minucie przez Ancelottiego zmieniony, a gdy schodził z boiska fani Napoli urządzili mu owację na stojąco.

Milik wrócił do gry po prawie miesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją. Hat-tricka w spotkaniu z KRC Genk skompletował w 38. minut i były to najszybciej zdobyte trzy bramki w Lidze Mistrzów od 2013 roku, kiedy to Zlatan Ibrahimović zaliczył trzy trafienia w 36 minut w meczu Paris Saint-Germain z Anderlechtem. Dla 25-letniego reprezentanta Polski były to pierwsze gole w tej edycji Ligi Mistrzów, ale w barwach SSC Napoli dorównał już skutecznością wielkiemu Diego Maradonie. Argentyńczyk to legenda klubu z Neapolu, ale on i Milik legitymują się identyczną średnią bramek na mecz – 0,44. Ale to wszystko, co ich na razie łączy.

Maradona był graczem Napoli w latach 1984-1991. Rozegrał 259 meczów, w których strzelił 115 goli. Dwa razy wywalczył z zespołem mistrzem Włoch (1987, 1990), zdobył Puchar Italii (19870 i Superpuchar (1990), a w 1989 roku osiągnął z Napoli największy sukces zdobywając Puchar UEFA (1989). Dokonania naszego piłkarza w barwach Napoli są nieporównanie skromniejsze. Gra w tym zespole od połowy 2016 roku. Rozegrał w tym czasie 96 meczów i strzelił w nich 42 gole, w tym 32 w Serie A. Milik jest najskuteczniejszym polskim piłkarzem w historii włoskiej ekstraklasy.

 

Znów bez polskich drużyn

UEFA dokonała losowania fazy grupowej europejskich pucharów. Finał Ligi Mistrzów zostanie rozegrany 30 maja w Stambule, natomiast finał Ligi Europy odbędzie się 27 maja w Gdańsku. W kwalifikacjach wzięły udział cztery polskie zespoły (Piast, Cracovia, Lechia i Legia), ale wszystkie odpadły.

Już trzeci sezon z rzędu nie ma polskiej drużyny w fazie grupowej europejskich pucharów. W obecnej edycji oprócz Polski swoich zespołów nie zobaczą też kibice w Albanii, Andorze, Armenii, Białorusi, Bośni i Hercegowinie, Czarnogórze, Estonii, Finlandii, Gibraltarze, Gruzji, Irlandii, Irlandii Północnej, Islandii, Izraela, Kosowa, Liechtensteinu, Litwy, Łotwy, Macedonii Północnej, Malty, Mołdawii, San Marino, Walii i Wysp Owczych. Polska ekstraklasa w rankingu UEFA znajduje się obecnie na 25. miejscu w rankingu UEFA.

Liga Mistrzów 2019/2020

Grupa A: Paris Saint-Germain (Marcin Bułka), Real Madryt, Club Brugge, Galatasaray Stambuł. Grupa B: Bayern Monachium (Robert Lewandowski), Tottenham Hotspur, Olympiakos Pireus, Crvena Zvezda Belgrad. Grupa C: Manchester City, Szachtar Donieck, Dinamo Zagrzeb (Damian Kądzior), Atalanta Bergamo. Grupa D: Juventus Turyn (Wojciech Szczęsny), Atletico Madryt, Bayer Leverkusen (Adrian Stanilewicz), Lokomotiw Moskwa (Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus). Grupa E: FC Liverpool, SSC Napoli (Piotr Zieliński, Arkadiusz Milik), FC Salzburg, KRC Genk (Jakub Piotrowski). Grupa F: FC Barcelona, Borussia Dortmund (Łukasz Piszczek), Inter Mediolan, Slavia Praga. Grupa G: Zenit Petersburg, Benfica Lizbona, Olympique Lyon, RB Lipsk. Grupa H: Chelsea Londyn, Ajax Amsterdam, Valencia CF, OSC Lille.

Liga Europy 2019/2020

Grupa A: FC Sevilla, APOEL Nikozja, Karabach Agdam, Football 1991 Dudelange. Grupa B: Dynamo Kijów (Tomasz Kędziora), FC Kopenhaga, Malmoe FF, FC Lugano. Grupa C: FC Basel, FK Krasnodar, Getafe, Trabzonspor. Grupa D: Sporting Lizbona, PSV Eindhoven, Rosenborg Trondheim, LASK Linz. Grupa E: Lazio Rzym, Celtic Glasgow, Stade Rennes, CFR Cluj. Grupa F: Arsenal Londyn, Eintracht Frankfurt, Standard Liege, Vitoria Guimaraes. Grupa G: FC Porto, Young Boys Berno, Feyenoord Rotterdam, Glasgow Rangers. Grupa H: CSKA Moskwa, Łudogorec Razgrad (Jacek Góralski, Jakub Świerczok), Espanyol Barcelona, Ferencvaros Budapeszt. Grupa I: VfL Wolfsburg, KAA Gent, Saint-Etienne, FK Ołeksandria. Grupa J: AS Roma, Borussia M’gladbach, Basaksehir Stambuł, Wolfsberger AC. Grupa K: Besiktas Stambuł, SC Braga, Wolverhampton, Slovan Bratysława. Grupa L: Manchester United, FK Astana, Partizan Belgrad, AZ Alkmaar.

 

Liga Mistrzów w komplecie

W minionym tygodniu zakończyły się kwalifikacje do Ligii Mistrzów i stawka 32 zespołów została skompletowana. Wśród ekip z 16 krajów znów zabrakło mistrza Polski, bo Piast Gliwice odpadł już w pierwszej rundzie. Szanse na udział w fazie grupowej ma natomiast dziesięciu polskich piłkarzy.

W ostatnich potyczkach kwalifikacji Ligi Mistrzów wygrali faworyci. Półfinalista poprzedniej edycji tych rozgrywek, Ajax Amsterdam, wyeliminował cypryjski APOEL Nikozja (0:0, 2:0), belgijski Club Brugge okazał się lepszy od austriackiego LASK Linz (1:0, 2:1), Slavia Praga wygrała z rumuńskim CFR Cluj (1:0, 1:0), chorwackie Dinamo Zagrzeb z norweskim Rosenborgiem Trondheim (2:0, 1:1), grecki Olympiakos Pireus z rosyjskim FK Krasnodar (4:0, 2:1), a serbska Crvena Zvezda Belgrad szwajcarski Young Boys Berno (2:2, 1:1) – te sześć zespołów uzupełniły stawkę 32 drużyn, które będą w tym sezonie rywalizować w fazie grupowej Ligi Mistrzów UEFA.

32 zespoły z 16 krajów

Obrońca trofeum Liverpool FC, triumfator Ligi Europy Chelsea FC, a także sześciu mistrzów najsilniejszych lig według rankingu UEFA, FC Barcelona, Manchester City, Bayern Monachium, Juventus Turyn, Paris Saint-Germain i Zenit Petersburg, miały przywilej rozstawienia w losowaniu, które odbyło się w miniony czwartek w Monako (zakończyła się po zamknięciu wydania). Po czterech przedstawicieli w fazie grupowej mają Anglia, Hiszpania, Niemcy i Włochy. W Champions League wystąpią ponadto trzy zespoły z Francji, dwa z Rosji i Belgii oraz po jednym z Portugalii, Ukrainy, Turcji, Austrii, Serbii, Chorwacji, Grecji, Czech i Holandii. W sumie w tegorocznej edycji zagrają zespoły z 16 krajów: Anglii (Chelsea, Liverpool, Manchester City, Tottenham), Hiszpanii (Atletico, Real Madryt, FC Barcelona, Valencia), Niemiec (Bayer Leverkusen, Bayern Monachium, Borussia Dortmund, RB Lipsk), Włoch (Atalanta, Inter, Juventus, SSC Napoli), Francji (Lille, Olympique Lyon, Paris Saint-Germain), Rosji (Lokomotiw Moskwa, Zenit Petersburg), Belgii (KRC Genk, Club Brugge), Portugalii (Benfica), Ukrainy (Szachtar), Turcji (Galatasaray), Austrii (Red Bull Salzburg), Serbii (Crvena Zvezda), Chorwacji (Dinamo Zagrzeb), Grecji (Olympiakos), Czech (Slavia Praga) i Holandii (Ajax Amsterdam).

Dzieląc kluby na tzw. koszyki, UEFA musiała podczas czwartkowego losowania respektować zasadę, żeby w fazie grupowej nie trafiły do jednej grupy zespoły z tego samego kraju.

Skromna reprezentacja Polaków
Podział na koszyki wyglądał następująco: 1. koszyk: FC Liverpool (zwycięzca Ligi Mistrzów), Chelsea Londyn (zwycięzca Ligi Europy), FC Barcelona, Manchester City, Juventus Turyn (Wojciech Szczęsny), Bayern Monachium (Robert Lewandowski), Paris Saint-Germain (Marcin Bułka), Zenit Petersburg; 2. koszyk: Real Madryt, Atletico Madryt, Borussia Dortmund (Łukasz Piszczek), SSC Napoli (Arkadiusz Milik, Piotr Zieliński), Szachtar Donieck, Tottenham Hotspur, Ajax Amsterdam, Benfica Lizbona; 3. koszyk: Olympique Lyon, Bayer Leverkusen, RB Salzburg, Olympiakos Pireus, Club Brugge, CF Valencia, Inter Mediolan, Dinamo Zagrzeb (Damian Kądzior); 4. koszyk: Lokomotiw Moskwa (Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus), KRC Genk (Jakub Piotrowski), Galatasaray Stambuł, RB Lipsk, Slavia Praga, Crvena Zvezda Belgrad, Atalanta Bergamo, OSC Lille.

Którzy z polskich piłkarzy znajdujący się w kadrach zespołów zakwalifikowanych do Ligi Mistrzów może liczyć na sukces? Największe szanse mają na to Lewandowski z Bayernem, Szczęsny z Juventusem i Piszczek z Borussia Dortmund, a także, chociaż w mniejszym stopniu, jeszcze Krychowiak i Rybus z Lokomotiwem i Milik (jeśli zostanie) z Zielińskim w Napoli.
Faza grupowa rozpocznie się 17-18 września, a ostatnia, szósta kolejka zostanie rozegrana 10-11 grudnia. Spotkania 1/8 finału odbędą się 18-26 lutego oraz 10-18 marca 2020 roku. Ćwierćfinały zaplanowano na 7-8 kwietnia i 14-15 kwietnia, półfinały zaś na 28-29 kwietnia i 5-6 maja. Finał odbędzie się 30 maja W Stambule na stadionie Galatasaray.