48 godzin gospodarka

Wciąż za mało

W 7 na 10 polskich szpitali brakuje pielęgniarek i lekarzy. Raport Manpower wskazuje, że wiele z nich jest gotowych, aby zatrudnić personel medyczny z Ukrainy. Dotyczy to tych kandydatów, którzy zdali egzamin państwowy z języka polskiego a ich dyplom został nostryfikowany. Ponadto, lekarze spoza Unii Europejskiej muszą przejść pozytywnie etap nadania statusu imigracyjnego. Wtedy mogą się starać o pozycję samodzielnego specjalisty, po odbyciu 13-miesięcznego stażu pod opieką doświadczonego lekarza. Z raportu wynika, że prawie 80 proc. szpitali jest zainteresowanych zatrudnieniem personelu medycznego z Ukrainy. Te dane nie są jednak miarodajne, bo badanie objęło tylko 71 placówek należących do Polskiej Federacji Szpitali.

Życie bez śmieci

Zanieczyszczone powietrze, niewystarczające zasoby wody pitnej, chemia w jedzeniu oraz góra zalewających nas śmieci, głównie plastikowych – to największe zagrożenia wymieniane przez Polaków w badaniu przeprowadzonym przez IQS. Chociaż obwiniamy o nie przemysł – od ciężkiego, po produkcję ubrań, kosmetyków czy żywności, to 83% z nas wierzy, że nasze codzienne wybory i starania mają wpływ na środowisko. Na fali tego przekonania stopniowo rośnie w Polsce w siłę ruch zero waste, opierający się na pięciu podstawowych zasadach, nazywanych w skrócie „5R”. Refuse – odmawiaj jednorazowych opakowań zaśmiecających środowisko; reduce – ograniczaj zakupy i dąż do minimalizmu; reuse – szukaj nowych zastosowań dla starych przedmiotów, zamiast je wyrzucać; recycle – segreguj i przetwarzaj odpady; rot – wybieraj rozwiązania biodegradowalne. Życie według zasad 5R ma na celu zmniejszenie ilości odpadów generowanych przez gospodarstwa domowe, ograniczenie konsumpcjonizmu i nieprzemyślanych zakupów oraz marnowania żywności. Wdrożenie ich wszystkich do codziennego życia nie jest łatwe, wymaga zmiany przyzwyczajeń i rezygnacji z wielu udogodnień, z których korzystamy każdego dnia. Dlatego wielu Polaków zaczyna od „less waste”, czyli stopniowego ograniczania się.

Jak wynika z raportu IQS, w pierwszej kolejności jesteśmy w stanie zrezygnować z dań na wynos, które generują ogromne ilości śmieci. Na zestaw jednego dania składają się często: styropianowe pudełko, plastikowe sztućce, osoby pojemnik na surówkę i pojemniki na sosy, a to wszystko zawinięte w foliową torebkę. Dużo trudniej jest Polakom zrezygnować z zakupu napojów w plastikowych butelkach – tylko 29 proc. respondentów zdecydowanie wybiera napój w szklanym lub kartonowym opakowaniu, jeśli ma wybór. Znaczącym problemem w dobie częstego wprowadzania przez firmy odzieżowe nowych i tanich kolekcji ubrań, są odpady tekstylne. Filozofia zero waste zakłada przede wszystkim ograniczenie nadmiernych zakupów odzieży, a tej, która nie nadaje się do noszenia przerabianie na inne przedmioty użyteczne w domu (ścierki, torby na zakupy itd.).

Plastik jest wszędzie

Nawet w śniegach Arktyki.

To wstrząsające rezultaty ostatnich badań zaprezentowane przez poważne pismo naukowe – cała nasza planeta jest zanieczyszczona plastikiem. Wyniki badan naukowców zaprezentowało czasopismo Science Advances, a omówiła je telewizja CBS.
Wydawałoby się, że po opublikowaniu w lipcu zeszłego roku bulwersującego zdjęcia, jak dwa polarne niedźwiadki na Arktyce bawią się plastikowymi butelkami, nic już nie wstrząśnie opinią publiczną. Aż do teraz. Wyniki badań wskazują jednoznacznie, że zanieczyszczenia z plastiku i włókna z odzieży są już wszędzie, nawet na terenach, po których nie stąpała noga człowieka.
Arktyka jest terytorium, w śniegach którego uczeni znaleźli mikrocząsteczki plastiku. Jak oceniają w publikowanych badaniach, sytuacja z pewnością nie będzie się polepszać, ponieważ w ciągu najbliższych 30 lat liczba odpadów z plastiku wzrośnie do 3,4 mld ton, a i to przy założeniu, że ziści się „normalny” scenariusz ich powstawania. Odpady z plastiku są długowieczne i znaleziono je w Arktyce dosłownie wszędzie: na plażach, w wodach powierzchniowych, na dnie morskim oraz w śniegu. Stężenia plastikowych drobinek rosną na tym terytorium co roku. Pod wpływem światła, mechanicznego ścierania, fal i wahań temperatury elementy plastikowe rozpadają się na mniejsze cząsteczki i są określane jako mikroelementy, gdy osiągają rozmiary poniżej 5 mm.
Uczeni próbowali sobie odpowiedzieć na pytanie, skąd się tam znalazły. Okazuje się, że mikrocząsteczki przemieszczają się najczęściej droga powietrzną – z opadami, które osiadają m.in. na arktycznym śniegu, działającym jak filtr wychwytując plastikowe zanieczyszczenia. W ten sam sposób cząsteczki plastiku i mikrowłókna dostają się do ludzkich organizmów – poprzez inhalacje. Część jednak jest przenoszona droga morską – przez prądy oceaniczne, którymi zanieczyszczenia dostają się na to dziewicze terytorium.
Badania objęły cały świat i plastik znaleziono wszędzie: w śniegu Alp i Arktyki. Wszyscy jesteśmy nosicielami plastiku w organizmach, co z pewnością nie jest obojętne dla naszego zdrowia.

Bez plastiku

Frontalną walkę z plastikowymi śmieciami, których zalew sprawił, że Morze Śródziemne jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych akwenów na świecie, zapowiedziała członkini francuskiego rządu, wiceszefowa resortu ekologii, Brune Poirson. Cel szczytny, szkoda tylko, że Paryż zabiera się za zmiany zdecydowanie za późno.

Kilka tygodni temu pisaliśmy o zaangażowaniu państw kontynentu afrykańskiego w walkę z zaśmiecaniem oceanów i wód śródlądowych. W takich państwach jak Rwanda czy Kenia obostrzenia dotyczące elementów plastikowych obowiązują już od kilkunastu lat.
Francja, kraj, który w swojej kolonialnej i neokolonialnej historii wiele razy niosła ludom Czarnego Lądu „postęp” – czy to za pomocą karabinów, czy gospodarczego terroru, na polu walki ze śmieciową plagą jest w porównaniu z państwami Afryki zacofanym bantustanem. Rząd dopiero w tym roku na poważnie próbuje przeciwdziałać narastającemu problemowi, który objawia się koszmarnym zanieczyszczeniem wód Morza Śródziemnego, w tym kurortów turystycznych, tracących z tego powodu na atrakcyjności. Na trwogę biją też rybacy, których sieci są rwane przez plastiki, a ryby – coraz bardziej chore i rachityczne, na co wpływ mają nanocząsteczki pochodzące od plastikowych śmieci.
Do Morza Śródziemnego z terytorium Francji wpada, w zależności od źródeł, od 200 do 600 tys. ton odpadów. 75 proc. z nich to plastikowe torebki, opakowania, słomki do picia, kubki, talerze i sztućce jednorazowego użytku.„Sytuacja jest coraz bardziej niepokojąca” – ostrzega w wywiadzie dla radia France żeglarz Patrick Deixonne, założyciel organizacji pozarządowej „Siódmy Kontynent”.
Co zamierza zrobić rząd? Na razie wydał odezwę z dobrymi radami. Wskazówki w niej zamieszczone podzielić można na trzy rodzaje: uczulenie na problem, prewencja i oczyszczanie.Minister Poirson odwiedziła w poniedziałek kurort Sablettes w Seyne-sur-Mer w Prowansji. To właśnie tam skutki śmieciowego kryzysu są szczególnie widoczne. Po plaży walają się plastikowe odpady i niedopałki. Mieszkańcy w ramach spontanicznych akcji sprzątają tereny nadbrzeżne, jednak woda wyrzuca kolejne hałdy śmieci.
Poirson zapowiedziała, że do 2025 roku z francuskiej ziemi do morza nie trafi ani drobina plastiku. W taką deklaracje nie wierzą francuskie media, która zwracają uwagę, że działania rządu nie mają kompleksowego charakteru, a przypominają bardziej dobrożyczeniową akcje uświadamiania konsumentów.
Z niszczącymi wodną ekosferę odpadami, równie ślamazarnie walczy Unia Europejska. Zgodnie z przegłosowaną pod koniec 2018 roku rezolucją, od 2021 r. plastikowe przedmioty jednorazowe, takie jak talerze, sztućce, słomki i patyczki higieniczne, które stanowią w sumie ponad 70 proc. odpadów morskich, będą zakazane na terytorium UE, lecz dopiero od 2021 r.

5 gram co tydzień

Średnio biorąc, każdy konsument na świecie zjada tygodniowo ilość plastiku i tworzyw sztucznych wielkości karty kredytowej. Dowodzi tego zatrważający raport WWF i opracowania australijskich naukowców.

Dr Thava Palanismi, który kieruje zespołem badawczym, powiedział, w rozmowie z dziennikarzami portalu 9news.com.au, że każdy człowiek, średnio, spożywa ekwiwalent jednej karty kredytowej w tygodniu.
– Jest oczywiste, że substancje te mają właściwości rakotwórcze i że zaburzają funkcjonowanie układu hormonalnego – dodał naukowiec.
Dokument sporządzony przez specjalistów z australijskiego uniwersytetu w Newcastle to wnioski z drobiazgowej analizy kilkudziesięciu już przeprowadzonych badań. Najważniejszym z nich jest totalna wszechobecność plastiku. Abstrahując od takich lokalizacji dno Rowu Mariańskiego – najgłębszego miejsca na kuli ziemskiej, czy lody Arktyki, albo trudno dostępne rejony Pirenejów, plastik mamy też na talerzu, czy raczej w szklance. Niemal 90 proc. plastiku, który trafia do naszych organizmów pochodzi z butelkowanej lub kranowej wody; w następnej kolejności najwięcej przyjmujemy go z solą, owocami morza, rybami i w piwie. Zdaniem ekspertów, w skali roku spożywamy ponad 100 tys. cząsteczek plastiku, łącznie ok. 250 gramów.
Dramatyczny poziom zanieczyszczenia środowiska naturalnego plastikiem nie jest tematem nowym, wielokrotnie bywało to tematem rozpraw naukowych. Jednak raport australijskich uczonych po raz pierwszy określa precyzyjnie poziom globalnego zagrożenia toksykologicznego przed jakim staje ludzka cywilizacja.
Każdego roku do mórz i oceanów trafia około 8 mln ton plastiku. Według szacunków ONZ, w 2050 r. odpadów będzie tam więcej niż ryb. To także ma bardzo duże znaczenie z żywieniowego punktu widzenia. 57 proc. obecnych w morzu plastikowych zanieczyszczeń, to włókna syntetyczne z pranych i płukanych tkanin. Są szczególnie groźne ze względu na mikroskopijne rozmiary. Odkładają się w organizmach ryb, są rozpylane przez fale w powietrzu. W ten sposób trafiają nie tylko do naszych żołądków, ale również do układu oddechowego.

Koniec ery plastiku

Unia Europejska jako pierwsza z światowych potęg ograniczy stosowanie plastikowych przedmiotów, które przyczyniają się do zaśmiecania mórz i oceanów. Zakazane będą m.in. plastikowe talerze, słomki, czy patyczki higieniczne.

 

Komisja Europejska, która w maju zaproponowała projekt w tej sprawie, wzięła na celownik 10 produktów jednorazowego użytku, jak również zagubione i porzucane narzędzia połowowe. Jest to konsekwencja alarmującego wzrostu ilości szkodliwych odpadów z tworzyw sztucznych w morzach i oceanach. Łącznie stanowią one 70 procent wszystkich odpadów morskich.

– Gdy mamy taką sytuację, że w jednym roku możesz przynieść rybę do domu w reklamówce, a w następnym reklamówkę w rybie, to musimy pracować ciężko i szybko. Dlatego cieszę się z porozumienia zawartego dziś pomiędzy Parlamentem i Radą. Zrobiliśmy wielki krok w kierunku zmniejszania ilości jednorazowych plastików w naszej gospodarce, naszych oceanach i ostatecznie w naszych organizmach – oświadczył w środę unijny komisarz ds. środowiska i spraw morskich Karmenu Vella.

Eksperci wskazują, że części plastikowych odpadów przedostają się do płuc i trafiają na stoły przez to, że mikrodrobiny plastiku są obecne w powietrzu, wodzie i żywności.
Nowe przepisy wprowadzą zakaz stosowania tworzyw sztucznych w niektórych produktach; w przypadku gdy istnieją dla nich łatwo dostępne i przystępne cenowo zamienniki, produkty jednorazowego użytku z tworzyw sztucznych zostaną objęte zakazem wprowadzania do obrotu. Zakaz obejmie plastikowe patyczki higieniczne, sztućce, talerze, słomki, mieszadła do napojów, kubki do napojów i pojemniki na żywność wykonane ze spienionego polistyrenu czy produkty wykonane z degradowalnego tworzywa sztucznego (tzw. utleniający się plastik).

Jeśli chodzi o inne produkty, nacisk został położony na ograniczanie ich stosowania przez wyznaczenie krajowych celów redukcji konsumpcji. Przykładowo od 2025 roku kraje członkowskie UE będą miały obowiązek recyklingu co najmniej 25 procent butelek plastikowych (PET). W 2030 roku recyklingowi ma być poddanych minimum 30 procent wszystkich butelek plastikowych.
W zmniejszeniu liczby plastikowych śmieci mają pomóc też odpowiednie wymagania dotyczące projektowania i etykietowania. Na opakowaniach chusteczek nawilżonych do higieny osobistej będą musiały być oznaczenia, które poinformują konsumentów o obecności plastiku w produkcie i szkodliwości dla środowiska, jeśli zostanie on wyrzucony gdzie indziej niż do kosza.

Producenci filtrów tytoniowych, które zawierają plastik, będą musieli pokrywać koszty publicznych systemów zbierania niedopałków, a także odpowiedniej infrastruktury. Chodzi np. o pojemniki na odpady w popularnych miejscach dla palaczy. Filtry do produktów tytoniowych zawierające plastik są drugim najbardziej zaśmiecającym jednorazowym produktem z tworzyw sztucznych w UE.

Unijni legislatorzy uznali, że takie restrykcje spowodują rozwój alternatywnych produktów, które zastąpią zawierające plastik filtry. Na paczkach papierosów i innych produktach tytoniowych z filtrami będą musiały pojawić się też specjalne oznaczenia. Poinformują one konsumentów o obecności plastiku i szkodach dla środowiska, jeśli niedopałek trafi do innego miejsca niż kosz na śmieci.

KE przekonuje, że nowa dyrektywa w sprawie tworzyw sztucznych jednorazowego użytku będzie najambitniejszym instrumentem prawnym na poziomie światowym dotyczącym odpadów morskich.

– Zwalczanie problemu tworzyw sztucznych jest koniecznością. Jednocześnie pojawiają się nowe możliwości w zakresie innowacji, konkurencyjności i tworzenia miejsc pracy (…). Dzięki porozumieniu osiągniętemu dzisiaj pokazujemy, że Europa dokonuje inteligentnego wyboru ekonomicznego i środowiskowego i dąży do stworzenia nowej, prawdziwie obiegowej gospodarki w zakresie tworzyw sztucznych – zaznaczył Jyrki Katainen, wiceszef KE ds. wzrostu, miejsc pracy, inwestycji i konkurencyjności.

Porozumienie wypracowane przez negocjatorów musi zostać jeszcze poparte przez unijnych ambasadorów. Jeśli się tak stanie, wówczas zostanie ono przedstawione do ostatecznego przyjęcia przez Radę UE i Parlament Europejski.

Koniec ery plastiku

Plastikowe przedmioty jednorazowe, takie jak talerze, sztućce, słomki i patyczki higieniczne, które stanowią w sumie ponad 70 proc. odpadów morskich, będą od 2021 r. zakazane na terytroium Unii Europejskiej. Wynika to z rezolucji przyjętej w środę przez komisję ochrony środowiska Parlamentu Europejskiego.

 

Decyzja jest podyktowania palącym problemem ekologicznym. 80 proc. odpadów morskich to tworzywa sztuczne. Ze względu na powolny rozkład tworzywa sztuczne gromadzą się w morzach, oceanach i na plażach w UE i na całym świecie. Plastikowe pozostałości są znajdowane w organizmach zwierząt – m.in. żółwi, fok, wielorybów, ptaków, ryb i skorupiaków. Osoby obojętne wobec losu naszych mniejszych braci zainteresuje być może fakt, że skoro plastik jest w mięsie, które zjadamy, to ludzie też go wchłaniają.

Projekt rezolucji został przyjęty przy 51 głosach za, 10 przeciw i 3 wstrzymujących się. Posłowie umieścili na liście produktów zakazanych również plastikowe lekkie torby, mieszadełka do napojów i pojemniki do fast foodów. Wykorzystanie części innych produktów, dla których nie istnieje alternatywa, będzie musiało zostać ograniczone przez państwa członkowskie do 2025 r. Obejmuje to m.in. pojemniki na kanapki, owoce, warzywa, desery lub lody.

Państwa członkowskie mają opracować też krajowe plany, które odpowiedzą na pytanie, jak zachęcić ludzi do stosowania produktów wielokrotnego użytku oraz takich, które mogą być poddane recyklingowi. Posłowie poparli także ograniczenia dla odpadów z wyrobów tytoniowych, w szczególności filtrów papierosowych zawierających plastik. Ich wykorzystywanie ma być ograniczone o 50 proc. do 2025 r. i 80 proc. do 2030 r.

Twórcy rezolucji zwracają uwagę że, jeden niedopałek papierosa może zanieczyścić od 500 do 1000 litrów wody, a wyrzucony na jezdnię ulega rozkładowi nawet w ciągu dwunastu lat. Ten przykład, jako najbardziej przyziemny i dotyczący codziennego zachowania milionów obywateli UE, jest sztandarową narracją wprowadzanych zmian. Kraje wspólnoty będą musiały dopilnować, aby przedsiębiorstwa tytoniowe pokrywały koszty zbiórki odpadów, w tym transportu, obróbki i zbierania śmieci. To samo dotyczy producentów narzędzi połowowych zawierających tworzywa sztuczne.

Zdaniem komisji ochrony środowiska państwa członkowskie powinny również zapewnić, aby co najmniej 50 proc. utraconego lub porzuconego sprzętu rybackiego zawierającego tworzywa sztuczne było usuwane z mórz i plaż. Narzędzia połowowe stanowią 27 proc. odpadów znalezionych na europejskich plażach.

„Europa odpowiada tylko za niewielką część plastiku zanieczyszczającego nasze oceany. Może jednak powinna odgrywać kluczową rolę w znajdowaniu rozwiązań na poziomie globalnym, tak jak to miało miejsce w przeszłości w walce ze zmianami klimatu” – powiedziała europosłanka Frederique Ries (Liberałowie), która w komisji była sprawozdawczynią rezolucji.
Projekt rezolucji będzie przedmiotem głosowania całej izby podczas sesji plenarnej w dniach 22-25 października w Strasburgu.

12 milionów ton – tyle plastikowych śmieci trafia każdego roku do akwenów morskich. Przyczyniają się one do śmierci zwierząt, które dławią się drobnymi elementami. Zagrożeniem są również plastiki rozpuszczane przez promienie słoneczne. Według ekologów już w 2050 roku będzie w nich więcej śmieci niż istot żywych.