Przecena Adama Nawałki

W tym samym czasie w którym selekcjoner Jerzy Brzęczek szykował w Gdańsku reprezentację do czwartkowego meczu towarzyskiego z Czechami, w Poznaniu jego poprzednik, Adam Nawałka, stawiał działaczom Lecha warunki kontraktu. Mało kto dawał obu trenerom szanse na sukces, a zwłaszcza Nawałce, którego finansowe wymagania obrastają już w legendę.

 

Po niepowodzeniu biało-czerwonych na mundialu w Rosji Adam Nawałka stracił lukratywną posadę u najbogatszego pracodawcy w polskim futbolu, jakim jest PZPN. Na ostatnim zjeździe szefowie związku pochwalili się budżetem przekraczającym 230 milionów złotych, co jest kwotą nieosiągalną dla żadnego polskiego klubu, z Legią Warszawa włącznie. A właśnie stołeczny klub, konkretnie zaś jego właściciel Dariusz Mioduski, jako pierwszy złożył ofertę pracy zdymisjonowanemu selekcjonerowi reprezentacji. Jak wiadomo negocjacje zakończyły się fiaskiem, a o powodach żadna ze stron nie chciała oficjalnie rozmawiać. Potem pojawiła się plotka, że zatrudnienie Nawałki rozpatrują władze Zagłębia Lubin. Niewykluczone, że po kryjomu odbyły się nawet jakieś rozmowy w tej sprawie. Widać jednak, że nawet dla sponsorowanego przez miedziowy koncern klubu były selekcjoner okazał się zbyt drogi, choć jeśli wierzyć plotkom, Nawałka w porównaniu z wcześniejszymi żądaniami wobec Legii, w negocjacjach z Zagłębiem Lubin mocno „zjechał z ceny”.

Całkiem możliwe, że właśnie ta plotka skłoniła działaczy Lecha Poznań do złożenia oferty Nawałce. W mediach od razu jednak zaczęły pojawiać się „przecieki” o kulisach prowadzonych negocjacji. Można było się z nich dowiedzieć, że były selekcjoner reprezentacji Polski zażyczył sobie miesięcznej pensji w wysokości 150 tys. złotych, czyli niewiele mniejszej niż wypłacał mu PZPN, a do tego dodatkowych wysokich premii za ewentualne sukcesy. To jednak nie koniec jego żądań. Nawałka chce mieć wokół siebie grupę zaufanych współpracowników, konkretnie złożoną z ośmiu osób, w większości pracujących z nim wcześniej przy reprezentacji Polski. Poza asystentami Bogdanem Zającem i Jarosławem Tkoczem są to jeszcze trener przygotowania fizycznego Remigiusz Rzepka, fizjoterapeuta Bartłomiej Spałek, trener Gerard Juszczak, analityk Dawid Zajączkowski, terapeuta Stanisław Gadziński i psycholog Paweł Frelik. Oczywiście każdy z nich ma zarabiać godnie, co dla Nawałki oznacza pensje powyżej 30 tys. miesięcznie.

Tak więc jak szybko podliczyli znani z niechęci do rozrzutności poznaniacy, Nawałka i jego ferajna kosztowaliby ich rocznie ponad pięć milionów złotych. No i rozmowy utknęły w martwym punkcie, a w mediach zaraz pojawiły się nazwiska innych trenerów.

Decyzja w sprawie ewentualnego zatrudnienia w Lechu byłego selekcjonera ma ponoć zapaść „na dniach”. Wynik meczu z Czechami (zakończył się po zamknięciu wydania) raczej na nią nie wpłynie. Zabawne jest jednak to, że obojętnie jaki padnie i tak spowoduje „przecenę Nawałki” do jego realnej obecnie wartości.

 

Czesi gotowi na mecz z Polską

Trener Jaroslav Silhavy powołał 19 piłkarzy do kadry Czech na mecz towarzyski z Polską w Gdańsku (15 listopada) oraz spotkanie w Pradze ze Słowacją w Lidze Narodów (19 listopada). Transmisja w TVP1.

 

Od września tego roku selekcjonerem czeskiej reprezentacji jest Jaroslav Silhavy, który zastąpił na tym stanowisku Karela Jarolima. W październiku pod jego wodzą Czesi w Lidze Narodów pokonali Słowaków 2:1 i ulegli Ukraińcom 0:1. Zajmują drugą lokatę w grupie 1B tych rozgrywek. Silhavy wrócił do pracy z drużyną narodową swojego kraju po kilkuletniej przerwie. W latach 2001-2009 był asystentem selekcjonera, potem trenował zespoły m.in. Dukli Praga, Slovana Liberec i Slavii Praga.
Najbardziej doświadczonym kadrowiczem jest 28-letni pomocnik Vladimir Darida z Herthy Berlin, który w drużynie narodowej wystąpił dotychczas 52 razy i zdobył cztery gole. Dwa mecze mniej ma w dorobku obrońca Werderu Brema Theodor Gebre Selassie. Z polskich kadrowiczów kolegę w czeskiej ekipie znajdzie tylko Bartosz Bereszyński, który w Sampdorii Genua gra z Jakubem Jankto.

 

Kadra Czech na mecze z Polską

Bramkarze: Tomas Vaclik (FC Sevilla; Hiszpania), Tomas Koubek (Stade Rennes, Francja), Jiri Pavlenka (Werder Brema, Niemcy).

Obrońcy: Theodor Gebre Selassie (Werder Brema, Niemcy), Jakub Brabec (Rizespor, Turcja), Pavel Kaderabek (Hoffenheim, Niemcy), Tomas Kalas (Bristol City, Anglia), Ondrej Celustka (Antalyaspor, Turcja), Filip Novak (Trabzonspor, Turcja).

Pomocnicy: David Pavelka (Kasimpasa SK; Turcja), Borek Dockal (Philadelphia Union; USA), Jaromir Zmrhal (Slavia Praga), Michal Travnik (FK Jablonec), Jakub Jankto (Sampdoria Genua, Włochy), Tomas Soucek (Slavia Praga), Vladimir Darida (Hertha Berlin, Niemcy), Jan Kopic (Viktoria Pilzno).

Napastnicy: Patrik Schick (AS Roma; Włochy), Matej Vydra (Burnley, Anglia).

 

Brzęczek nie uczy się na błędach

Jerzy Brzęczek nie wyciąga wniosków z popełnionych błędów. Do kadry na mecz z Czechami (15 listopada) i spotkanie w Lidze Narodów z Portugalią (20 listopada) znów powołał graczy, którzy nie grają w klubach, wśród nich swojego siostrzeńca Jakuba Błaszczykowskiego, a także dwóch kompletnych nowicjuszy – Adama Buksę i Huberta Matynię.

 

Na wstępie przypomnijmy, że nasze reprezentacja za rządów trenera Brzęczka jeszcze nie wygrała meczu. We wrześniu zremisowała z Włochami (1:1) i Irlandią (1:1), a w październiku przegrała z Portugalią (2:3) i Włochami (0:1). Biało-czerwoni zajmują ostatnie miejsce w swojej grupie Ligi Narodów i wiadomo już, że w kolejnej edycji tych rozgrywek zagrają szczebel niżej. Wyniki nie zachwycają, ale jeszcze większe zaniepokojenie kibiców budzi styl gry naszej drużyny. Nic zatem dziwnego, że wszelkim kadrowym decyzjom selekcjonera wszyscy przyglądają się uważnie. Nie każda z nich jest zrozumiała. Najwięcej kontrowersji wzbudza regularne powoływanie Jakuba Błaszczykowskiego, chociaż w macierzystym klubie, VfL Wolfsburg, ten piłkarz w tym sezonie praktycznie w ogóle nie gra, co zresztą jest aż nadto widoczne w niskiej jakości jego występów w reprezentacji. Rodzinne koneksje Brzęczka i Błaszczykowskiego stawiają decyzję selekcjonera o ponownym powołaniu siostrzeńca w wyjątkowo niekorzystnym dla obu świetle. Obecność w kadrze znajdującego się w podobnej sytuacji w Southamptonie Jana Bednarka niczego w tej materii nie zmienia.
Wręcz przeciwnie. Każdy selekcjoner biało-czerwonych prędzej czy później popełnia ten sam grzech, to znaczy dla swoich ulubionych zawodników łamie zasadę, że do kadry mają być powoływani wyłącznie najlepsi piłkarze, ale znajdujący się aktualnie w najwyższej formie, czego dowodem są regularne występ w klubowych drużynach. Brzęczek dla Błaszczykowskiego złamał tę zasadę już na początku, a że sam był kiedyś piłkarzem reprezentacji, to musi wiedzieć, co o tym naprawdę myśli reszta kadrowiczów. Dlaczego jednak, mimo tej wiedzy, dalej brnie w tę kłopotliwą sytuację, pozostanie pewnie jego tajemnicą. O ile rzecz jasna wreszcie wygra mecz.

 

Kadra Polski

 

Bramkarze:
Łukasz Fabiański (West Ham, Anglia), Łukasz Skorupski (Bologna, Włochy), Wojciech Szczęsny (Juventus Turyn, Włochy).

Obrońcy:
Jan Bednarek (Southampton, Anglia), Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua, Włochy), Kamil Glik (AS Monaco, Monako), Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa), Marcin Kamiński (Fortuna Duesseldorf, Niemcy), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów, Ukraina), Hubert Matynia (Pogoń Szczecin), Paweł Olkowski (Bolton, Anglia), Rafał Pietrzak (Wisła Kraków).

Pomocnicy:
Jakub Błaszczykowski (VfL Wolfsburg, Niemcy), Przemysław Frankowski (Jagiellonia Białystok), Jacek Góralski (Łudogorec Razgrad, Bułgaria), Kamil Grosicki (Hull City, Anglia), Damian Kądzior (Dinamo Zagrzeb, Chorwacja), Mateusz Klich (Leeds United, Anglia), Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Piotr Zieliński (SSC Napoli, Włochy), Damian Szymański (Wisła Płock).

Napastnicy:
Robert Lewandowski (Bayern Monachium, Niemcy), Krzysztof Piątek (Genoa, Włochy), Arkadiusz Milik (SSC Napoli, Włochy), Adam Buksa (Pogoń Szczecin).