Szejkowie nie skąpią na Neymara

Paris Saint-Germain wykupił Neymara z FC Barcelona latem 2017 roku za rekordową kwotę 222 mln euro. Brazylijski piłkarz miał zapewnić paryskiemu klubowi i jego katarskim właścicielom sukcesy w Lidze Mistrzów, lecz na razie nie spełnił oczekiwań. Z powodu kontuzji przez trzy lata rozegrał w barwach PSG tylko 80 meczów, a powinien 155.

Gdy w 2017 roku Paris Saint-Germain zdecydowało się zapłacić Barcelonie zawrotne 222 miliony euro za Neymara liczono, że Brazylijczyk wzniesie francuski klub na nowy poziom. Tak się jednak nie stało, oprócz seryjnie wygrywanych krajowych mistrzostw, zespół wciąż nie potrafi zabłysnąć na arenie międzynarodowej. W Lidze Mistrzów barierą nie do przejścia dla ekipy PSG w dwóch poprzednich sezonach była 1/8 finału, także dlatego, że za każdym razem Neymar w lutym łapał kontuzję i nie był w stanie wspomóc zespołu w najważniejszych meczach. Nie wystąpił podczas rewanżowego starcia z Realem Madryt w 2018 roku, a także w rewanżu z Manchesterem United rok później. Oba mecze kończyły się eliminacją paryskiej drużyny z dalszych rozgrywek w Lidze Mistrzów.
Hiszpański dziennik „Marca” precyzyjnie wyliczył, że Brazylijczyk rozegrał w barwach PSG zaledwie 80 z możliwych 155 spotkań, czyli niewiele ponad połowę. Problem w tym, że Neymar ma kontrakt gwarantujący mu około 37 milionów euro rocznie, co jak łatwo obliczyć oznacza, że jeden rozegrany przez niego mecz kosztował paryski klub 1,4 mln euro. Nie licząc oczywiście wspomnianych już 222 mln euro za transfer z Barcelony.
W tym sezonie Neymar także nie imponował zdrowiem, bo z powodu urazów uda oraz żeber opuścił 22 spotkania. Co prawda ekipa Paris Saint-Germain po raz trzeci z rzędu zdobyła mistrzostwo Francji, a także, w końcu z bramkowym wkładem brazylijskiego gwiazdora przebiła się przez 1/8 finału, eliminując Borussię Dortmund. Ale przyplątała się pandemia koronawirusa i dalsze rozgrywki stoją na razie pod znakiem zapytania. Jeśli nie zostaną wznowione, wszystkie wyniki zostaną anulowane i znowu sukcesu nie będzie.
Dla katarskich właścicieli paryskiego klubu Neymar stał się więc problemem, z którym nie bardzo wiedzą jak sobie poradzić. Brazylijczyk doprowadza ich do furii swoim lekceważącym podejściem do obowiązków, do barw klubowych, a już najbardziej – ostatnio już wręcz ostentacyjnym wyrażaniem tęsknoty za poprzednim klubem, czyli Barceloną, do której ponoć bardzo chciałby wrócić. Nawet kosztem znacznego obniżenia apanaży, czego jego arabscy pracodawcy kompletnie nie potrafią pojąć.
Miotają się więc w swoich decyzjach od ściany do ściany. Raz są gotowi oddać Neymara, ale za nie mniej niż 300 mln euro, co jak wiadomo w czasie pandemii koronawirusa jest kwotę nierealną nawet dla „Dumy Katalonii”, by za chwilę rozgłaszać wszem i wobec, że oddadzą Brazylijczyka za taką samą kwotę, za jaką go kupili, czyli 222 mln, a całkiem niedawno pojawiły się nawet plotki, że są gotowi pozbyć się go nawet z dużą stratą. Ostatnio jednak chyba znowu zmienili zdanie, bo zdaniem hiszpańskiej gazety „Mundo Deportivo” władze PSG zaproponowały Neymarowi przedłużenie wygasającego w czerwcu 2022 roku kontraktu, oferując mu za podpis pod nową umową premię w wysokości 100 mln euro. Piłkarz ponoć odrzucił ofertę i podtrzymał wolę odejścia z Parc des Princes już tego lata.
Ile w tym prawdy, trudno dociec, ale raczej niewiele, bo w tej chwili we władzach Barcelony nie ma zbyt wielu zwolenników ponownego zatrudnienia Neymara. Powód jest oczywisty – ten piłkarz przez ostatnie trzy lata po prostu mocno stracił na wartości, nie tylko przez podatność na kontuzje. Trzeba też pamiętać, że Neymar ma już 28 lat i lepiej już w piłkę grał nie będzie, nawet w Barcelonie, bo Leo Messi też już nie jest tym samym graczem, co kilka lat temu. A w dobie kryzysu, w jaki futbol pogrąży się z powodu pandemii koronawirusa, nawet najbogatszych europejskich klubów nie będzie stać na bicie transferowych rekordów.
Tak więc jeśli Neymar faktycznie tak bardzo kocha Camp Nou i „Dumę Katalonii”, to oczywiście może tam wrócić, ale raczej nie tego lata, ani pewnie nawet następnego, tylko po wypełnieniu umowy z PSG jako wolny zawodnik, czyli w lipcu 2022 roku. Jeśli futbol jaki znaliśmy i w jakim stanie zamroziła go pandemia, do tego czasu jeszcze będzie w ogóle istniał.

Neymar rozrabia w PSG

Kibice Paris Saint-Germain mają coraz większe pretensje do największych gwiazd swojej drużyny – Kyliana Mbappe i Neymara. Zdecydowanie najwięcej negatywnych emocji wzbudza jednak Brazylijczyk.

Dla przypomnienia – brazylijski napastnik przeszedł do PSG z Barcelony latem 2017 roku za 222 mln euro, co do dzisiaj jest transferowym rekordem świata. Szybko jednak doszedł do wniosku, że popełnił błąd i od dwóch sezonów próbuje uciec z Paryża, co nie jest jednak takie proste do przeprowadzenia z uwagi na gigantyczną kwotę odstępnego. A katarscy właściciele Paris Saint-Germain nie zamierzają opuścić nawet centa ze swoich żądań, bo są na Neymara zwyczajnie wściekli za jego niefrasobliwe podejście do piłkarskich obowiązków.
W dwóch poprzednich sezonach o tej porze roku brazylijski piłkarz łapał kontuzje i leczył je w rodzinnym kraju, przy okazji prowadząc tam bujne życie towarzyskie, z którego regularne sprawozdania zamieszczał w mediach społecznościowych. W tym roku szczęśliwie udało mu się uniknąć urazów, lecz znalazł sprytny sposób na zrobienie sobie krótkiej przerwy. Podczas niedzielnego meczu ligowego z Girondins Bordeaux (4:3) Neymar w 92. minucie spotkania kompletnie bez sensu brutalnie sfaulował jednego z graczy przeciwnej drużyny, a że miał już na koncie żółtą kartkę za pyskówkę z arbitrem, wyleciał z boiska. Czerwona kartka oznacza automatyczne zawieszenie w kolejnym spotkaniu, zatem podejrzewano, że Brazylijczyk dał się „wykartkować” celowo, żeby zyskać sposobność na zrobienie krótkiego wypadu do ojczyzny, gdzie do 26 lutego trwał jeszcze karnawał w Rio de Janeiro.
Kibiców PSG te medialne spekulacje doprowadziły do szewskiej pasji, czemu na razie dali wyraz w internetowych komentarzach. Ale ich niechęć do Neymara narasta, chociaż w tym sezonie brazylijski gwiazdor spisuje się na boisku lepiej niż w dwóch poprzednich w barwach paryskiego klubu. Drze jednak koty z trenerem Thomasem Tuchelem i jak wieść niesie, z połową kadry PSG. 28-letni Neymar to dzisiaj piłkarski kłopot za 222 mln euro.

Podzieleni na grupy w Lidze Mistrzów i Lidze Europy

W ubiegłym tygodniu UEFA dokonała losowania grup w Lidze Mistrzów i Lidze Europy. Pierwsze mecze na tym etapie rozgrywek zostaną rozegrane 18 września, a faza grupowa zakończy się w grudniu. W Lidze Mistrzów zagra ośmiu polskich piłkarzy.

 

W fazie grupowej tegorocznej edycji Ligi Mistrzów zobaczymy ośmiu polskich piłkarzy: Roberta Lewandowskiego z Bayernu Monachium, Łukasza Piszczka z Borussii Dortmund, Kamila Glika z AS Monaco, Wojciecha Szczęsnego z Juventusu Turyn, Arkadiusza Milika i Piotra Zielińskiego z Napoli oraz Grzegorza Krychowiaka i Macieja Rybusa z Lokomotiwu Moskwa. FC Liverpool co prawda zgłosił do rozgrywek 19-letniego Kamila Grabarę, ale nasz młody bramkarz ekipie „The Reds” jest dopiero numerem trzecim w hierarchii, po Brazylijczyku Alissonie i Belgu Simonie Mignoletcie, więc jego szanse na występ w Champions League są praktycznie zerowe.

W Lidze Europy też nie mamy zespołu, ale w kadrach 48 drużyn które znalazły się w fazie grupowej znalazło się ośmiu polskich piłkarzy. W Dynamie Kijów zagra Tomasz Kędziora, w Łudogorcu Razgrad Jacek Góralski i Jakub Świerczok, w azerskim Karabachu Agdam Jakub Rzeźniczak, w Girondins Bordeaux Igor Lewczuk, w KRC Genk Jakub Piotrowski, w Dinamie Zagrzeb Damian Kądzior, a w słowackim Spartaku Trnava wypożyczony w ostatniej chwili z Wisły Kraków Patryk Małecki.

 

Liga Mistrzów

Grupa A: Atletico Madryt, Borussia Dortmund, AS Monaco, Club Brugge
Grupa B: FC Barcelona, Tottenham, PSV Eindhoven, Inter Mediolan
Grupa C: PSG, SSC Napoli, Liverpool FC, Crvena Zevzda Belgrad
Grupa D: Lokomotiw Moskwa, FC Porto, Schalke 04, Galatasaray AS
Grupa E: Bayern Monachium, Benfica Lizbona, Ajax Amsterdam, AEK Ateny
Grupa F: Manchester City, Szachtar Donieck, Olympique Lyon, TSG Hoffenheim
Grupa G: Real Madryt, AS Roma, CSKA Moskwa, Viktoria Pilzno
Grupa H: Juventus, Manchester United, CF Valencia, Young Boys Berno

 

Liga Europy

Grupa A: Bayer Leverkusen, Łudogorec Razgrad, FC Zurich, AEK Larnaka.
Grupa B: FC Salzburg, Celtic Glasgow, RB Lipsk, Rosenborg Trondhem.
Grupa C: Zenit Petersburg, FC Kopenhaga, Girondins Bordeaux, Slavia Praga.
Grupa D: RSC Anderlecht, Fenerbahce Stambuł, Dinamo Zagrzeb, Spartak Trnawa.
Grupa E: Arsenal Londyn, Sporting Lizbona, Karabach Agdam, Worskła Połtawa.
Grupa F: Olympiakos Pireus, AC Milan, Real Betis, F91 Dudelange.
Grupa G: Villarreal CF, Rapid Wiedeń, Spartak Moskwa, Glasgow Rangers.
Grupa H: Lazio Rzym, Olympique Marsylia, Eintracht Frankfurt, Apollon Limassol.
Grupa I: Besiktas Stambuł, KRC Genk, Malmoe FF, Sarpsborg FF.
Grupa J: Sevilla FC, FK Krasnodar, Standard Liege, Akhisar Belediyespor.
Grupa K: Dynamo Kijów, FK Astana, Stade Rennes, FK Jablonec.
Grupa L: Chelsea Londyn, PAOK Saloniki, BATE Borysów, MOL Vidi