27 lat imperium Rydzyka

Działo się na imprezie w Toruniu podczas świętowania przez Radio Maryja 27 lat działalności. Ojciec Rydzyk wysunął nowe żądania wobec ekipy rządzącej (która zresztą wysłała na toruńską imprezę godną reprezentację), prócz tego dorzucił swój kamyczek do wychowania dzieci i młodzieży: rozkolportował książeczki, z których dowiemy się, że „myślenie o seksie jest dla idiotów”. Ojciec Rydzyk ma nową koncepcję na biznes – to „ewangelizacja przez książkę” i już ruszył z nią z przytupem: 300 tysięcy egzemplarzy „Kształcenia charakteru” autorstwa o. Mariana Pirożyńskiego, redemptorysty żyjącego na przełomie XIX i XX wieku rozeszło się po wiernych, a kolejne zostały rozdane uczestnikom imprezy.
„W naszej wspólnocie Rodziny Radia Maryja powstał pomysł ewangelizacji przez książkę. Dzięki Wam, dzięki tym, którzy 1 % z podatku odpisują na Fundację Nasza Przyszłość – rozprowadziliśmy już ponad 300 tys. książek »Kształcenie charakteru«. Rozdajemy te książki dzieciom i młodzieży. Przekażcie te książki takiej młodzieży, która przeczyta. Może weźcie teraz niezbyt wiele, ale tym, którzy przeczytają. Nie wolno niszczyć, nie rzucać pereł byle gdzie. Trzeba popatrzeć komu dać, niech on wzrasta, a inni, jak dorosną do tego, żeby czytać – to też im dać” – głosi komunikat ojca Rydzyka. Oprócz zbierana jednego procenta, książka w sobotę spełniała funkcję upominku dla zaproszonych na urodziny Radia. Ojciec Tadeusz postanowił odkurzyć beletrystyczny przebój z ubiegłego wieku, aby młodzież wiedziała, jak opierać się pokusom: na przykład unikając miękkiej pościeli, sentymentalnych rozmów lub spotkań sam na sam. Ponieważ według przesłania ojca Pirożyńskiego tylko „idioci i matołki lubią obracać się w atmosferze brudów erotycznych: mówić o nich i myśleć”, a „rozkosz erotyczna trwa krótko, lecz wprowadza nerwy w stan wysokiego napięcia, wskutek czego organizm wyczerpuje się szybko a gruntownie, umysł traci swą świeżość”. Z książki dowiemy się także, że „żadna rozkosz nie poniża godności ludzkiej w takim stopniu, jak erotyczna”. Oprócz tego, że zaraz po ukazaniu się na rynku wydawniczym owego dzieła zmiażdżył je już Tadeusz Boy-Żeleński, dziś za głowę złapali się psychologowie oraz feministki.
– Przekaz duchownych oparty jest na zabobonach, również na kłamstwach i manipulacjach. Poprzez nakazy i zakazy, nagrody i kary, wskazanie złych i dobrych uczynków Kościół formatuje ludzi i odbiera im umiejętność racjonalnych zachowań – stwierdził Arkadiusz Brodziński ze stowarzyszenia Polska Laicka, który dziś, w niedzielę 2 grudnia w Toruniu zamierza zorganizować protest przeciwko współzależności przedstawicieli władzy i imperium ojca dyrektora.
– Sama książka nie jest groźna. Groźne jest jednak to, że stanowi część całej narracji, o której zaczyna być głośno. Ta narracja nawołuje do radykalizmu. może spowodować, że młodzi ludzie będą żyli w poczuciu nieadekwatności, winy i wstydu. To może skutkować problemami z akceptacją swoich pragnień, ciała i seksualności – dodał cytowany przez Onet Michał Pozdał, seksuolog i psychoterapeuta z Uniwersytetu SWPS w Warszawie. Książka ojca Pirożyńskiego nie była jednak jedyną „atrakcją’ uświetniającą imprezę wspólnoty Radia Maryja: w hali Arena Toruń (wynajętej zresztą ponoć według „ulgowej taryfy”, do której mają prawo imprezy społeczne”) pojawił się premier Mateusz Morawiecki, a także ministrowie Ziobro, Błaszczak, Brudziński, był też niezastąpiony były minister obrony Antoni Macierewicz, były szef resortu środowiska Jan Szyszko oraz prezydent Torunia Micha Zaleski. Imprezę rozpoczęto od odczytania listu od Andrzeja Dudy. Uroczystości zyskały więc wymiar półpaństwowy. Na czas świętowania przez najważniejszą personę w Toruniu, miasto dokonało zmian w organizacji ruchu. Wszystko po to, aby redemptorysta mógł zbesztać publicznie państwo, że pożałowało mu pieniędzy na realizację filmu o bracie Albercie Chmielowskim, ale za to PISF dołożył się do „Kleru”.
– Zobaczcie, ile jeszcze trzeba zmienić w Polsce – ojciec dyrektor był naprawdę rozżalony. – Zwróciliśmy się do takiej organizacji PISF – Polski Instytut Sztuki Filmowej. Oni dają pieniądze na filmy, ile nam dali? Dali (…), ale na film „Kler”.
Tymczasem w ubiegłym tygodniu toruński sąd rejonowy przykładnie ukarał mężczyznę, o którym zrobiło się głośno w 2017, gdy podczas demonstracji próbował spalić kukłę przedstawiającą ojca Rydzyka. Dostał 300 złotych grzywny. Skazany Sławomir D. wcześniej usiłował też spalić kukłę Jarosława Kaczyńskiego, ale sąd najwyraźniej uznał, że cześć toruńskiego biznesmena należy potraktować priorytetowo.

Głos prawicy

Ostrzegamy.online

 

Jak nową inicjatywę o. Rydzyka widzi Radio Maryja:

W środę 21 listopada ruszył portal internetowy Ostrzegamy.online. Ma on na celu informować oraz edukować o niebezpieczeństwach, które mogą grozić każdemu z nas.
Portal przestrzega przed licznymi zagrożeniami społecznymi, ekonomicznymi, cybernetycznymi czy ekologicznymi. To miejsce w internecie, dzięki któremu lepiej zadba się o bezpieczeństwo swoje i swoich bliskich.
Cyberprzemoc w internecie, cyfrowa kradzież tożsamości, przemoc w rodzinie, problem smogu, handel ludźmi czy skutki stosowania dopalaczy – to tylko niektóre kwestie, jakie możemy znaleźć na nowej stronie.
Ostrzegamy.online jest współfinansowany ze środków Funduszu Sprawiedliwości.

 

A jak widzi ją „Wyborcza”:

Serwis opisuje zagrożenia ekonomiczne, społeczne, ekologiczne i cyberzagrożenia. Idea powstania portalu jest jak najbardziej szlachetna, gorzej z wykonaniem. Z tekstów poświęconych zagrożeniom w sieci dowiemy się m.in., że „podawanie wrażliwych danych przy okazji np. logowania się do banku czy zakupów on-line zawsze powinno odbywać się przy szyfrowanym, bezpiecznym połączeniu internetowym (obecność skrótu „https” przy adresie w pasku przeglądarki i symbol zielonej kłódki)”.
Ile w tym prawdy, najlepiej opisali specjaliści od cyberbezpieczeństwa z portalu Niezbezpiecznik.pl.
„Przestańmy w końcu powtarzać ludziom, że zielona kłódka rozwiązuje problem kradzieży danych. Dziś każdy może ją zdobyć za darmo, przestępca też. Najważniejsze to patrzenie na adres serwisu — czy jest poprawny, czy nie zawiera literówek. Można mieć zieloną kłódkę przed adresem, a dane wysyłać do szatana, a nie prawdziwego serwisu”.
Tematyka cyberpezpieczeństwa jest trudna i nie ma jednej recepty na właściwą profilaktykę. Zamiast straszyć i uogólniać, warto jednak zapamiętać kilka prostych zasad, które mogą w przyszłości pomóc, nie wymagają szczegółowej wiedzy i nie kosztują (w zależności od źródeł) 15 tys. zł:
• nie należy otwierać załączników w wiadomościach od nieznanych nadawców,
• nie należy klikać w linki w wiadomościach od obcych,
• należy pamiętać o regularnych aktualizacjach oprogramowania,
• przyda się też dobry program antywirusowy – nie uchroni całkowicie przed zagrożeniem, ale zmniejszy prawdopodobieństwo problemów,
• unikać wchodzenia na podejrzane strony, zwłaszcza te z nielegalnymi treściami,
• warto korzystać z dwuskładnikowego uwierzytelniania przy logowaniu, zwłaszcza na mediach społecznościowych,
• sprawdzajmy adresy stron, zanim podejmiemy jakiekolwiek działania.

Głos prawicy

Tymczasem w Królestwie Jezusa Chrystusa

 

Trzeba nam o Chrystusie powiedzieć wprost, o Niego zawalczyć, o Chrystusie przekonać. Trwać dla Niego na Jego drodze, a to jest często droga krzyża – mówił w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie – Łagiewnikach ks. abp Andrzej Dzięga. Metropolita szczecińsko – kamieński przewodniczył Mszy św. w drugą rocznicę przyjęcia Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana.
W homilii duchowny zaznaczył, że należy zadać sobie pytanie na ile, każdy z nas, przyjmuje Chrystusa jako Syna Bożego, mesjasza i zbawiciela.
– A więc jako Pana, jako Chrystusa namaszczonego, Władcę, Księcia pokoju, Dawcę prawa. Tego, który ma zgromadzić cały świat i złożyć u stóp Ojca, gdy już wszystko zgromadzi, wszystko złoży u stóp Ojca. I nastąpi jedno wielkie i powszechne Królestwo. Przecież ja w to wierzę, dlatego gdy dotykami tajemnicy Chrystusa Króla, Króla królujących i Pana panujących, to przede wszystkim pytamy o naszą własną wiarę, o naszą własną pewność i o to jak się ta tajemnica już wpisuje w nasze osobiste życie – akcentował metropolita szczecińsko – kamieński.
Ks. abp Andrzej Dzięga wskazał, że przykładem tego w jaki sposób należy przyjąć Chrystusa mogą być dla nas Matka Boża, św. Józef, Jan Chrzciciel czy Piotr Apostoł.
Metropolita szczecińsko – kamieński wskazywał, też na potrzebę jednoznacznego stanięcia przy Chrystusie.
– Każde pokolenie, które było wierne Chrystusowi, było pokoleniem mocnym duchowo, mocnym kulturowo, politycznie i gospodarczo. Każde pokolenie, które odchodziło od Chrystusa, mówiąc „Daj spokój Panie, my sobie poradzimy sami” – słabło. Słabło również kulturowo, politycznie i gospodarczo. Trzeba nam przy Chrystusie stanąć jednoznacznie. O Chrystusie powiedzieć wprost, o Niego zawalczyć, o Chrystusie przekonać i dla Niego trwać na Jego drodze, a to jest często droga krzyża – podkreślał ksiądz arcybiskup.
Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana został proklamowany 19. listopada 2016 r. w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie – Łagiewnikach. Uczestniczył w nim m.in. prezydent Andrzej Duda.
Obchody zgromadziły wówczas blisko 100 tys. wiernych i były zwieńczeniem nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia oraz 1050. rocznicy Chrztu Polski.

Info za: Radio Maryja.

Głos prawicy

Gdzie ten zakaz aborcji?

Radio Maryja skarży się na opieszałość polityków:

Sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny po raz kolejny nie zajęła się obywatelskim projektem ustawy „Zatrzymaj aborcję”. O uzupełnienie porządku obrad o ten punkt wnioskował w poniedziałek poseł Kukiz’15 Tomasz Rzymkowski.
O szybkie procedowanie projektu, który wykreśla z polskiego prawa tzw. przesłankę eugeniczną, apelują m.in. obrońcy życia. Politycy partii rządzącej zwlekają jednak z procedowaniem ustawy, pod którą podpisało się ponad 830 tys. Polaków.
– Składam wniosek formalny o uzupełnienie dzisiejszego posiedzenia komisji o rozpatrzenie projektu ustawy, który od kilku miesięcy nie jest rozpatrywany przez komisję, mianowicie projektu ustawy o zmianie ustawy z dnia 7 stycznia 1997 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Ponadto składam wniosek formalny o to, by przeprowadzić głosowanie imienne nad tym wnioskiem – mówił Tomasz Rzymkowski.
– Zgłaszam wniosek przeciwny. Czekamy jeszcze na rozstrzygnięcie kilku spraw i opinii, które mają dotrzeć do komisji – odpowiedział z kolei przewodniczący komisji Grzegorz Matusiak.
Za głosowaniem imiennym opowiedziało się 5 posłów, 24 było przeciw, a dwóch parlamentarzystów się wstrzymało. Z kolei za uzupełnieniem porządku obrad głosowało 5 polityków, przeciw było 26, nikt nie wstrzymał się od głosu.
Działacze pro–life podkreślają, że każdego dnia w polskich szpitalach – zgodnie z polskim prawem – zabijanych jest troje dzieci. Projekt „Zatrzymaj aborcję” uchyla jedną z trzech przesłanek, na mocy której dokonywane są tzw. aborcje. Chodzi o dzieci, u których lekarz stwierdził chorobę.

 

Media ponad wszystko

W rozmowie z „Do Rzeczy” Ryszard Czarnecki opowiada o repolonizacji mediów. Pomysł wraca. Oto fragment wywiadu”:

Znów pojawiły się informacje o dekoncentracji, tudzież repolonizacji polskich mediów. Dlaczego chcecie to zrobić?

Ryszard Czarnecki: Wolę mówić o westernizacji polskich mediów, czyli zbliżeniu ich do standardów zachodnich.

A konkretnie?

W żadnym dużym kraju Europy zachodniej nie ma sytuacji, że zdecydowana większość mediów jest w rękach obcego, zewnętrznego kapitału, jak ma to miejsce w Polsce. Jest to przykład pewnej abdykacji państwa. Dlatego też państwo musi reagować. I zasadnicze pytanie polega nie na tym czy, ta westernizacja nastąpi, ale kiedy to się stanie. Myślę, że reforma objąć powinna zarówno media lokalne, jak i centralne.

Pytanie tylko, w jaki sposób ma to być zrobione. Państwo nagle zabierze zagranicznym wydawcom, na przykład należące do nich media, czy na przykład należący do niemieckiego koncernu tygodnik, czy dziennik, zostanie karnie zamknięty?

Nie chodzi o to, by zabierać komukolwiek jego własność. Ale zagraniczni wydawcy muszą dostosować się do reguł. W grę wchodzi odkupienie od tych wydawców ich mediów. Ale nie może być to po jakichś kosmicznych cenach. Przypomnę, że gazety drukowane przeżywają kryzys. To nie jest problem tylko w Polsce, ale występujący na całym świecie – ludzi po prostu przechodzą na internet. Więc wartość tych mediów spada i trzeba mieć tego świadomość.

 

Źle się dzieje w IPN

Konsekwencją nowelizacji ustawy o IPN było sparaliżowanie międzynarodowych relacji Instytutu z naukowcami zajmującymi się problematyką Holokaustu na świecie – podkreślił prezes Instytutu Pamięci Narodowej. W rozmowie z „Gościem Niedzielnym” Jarosław Szarek stwierdził, że to właśnie Instytut jest „pierwszą ofiarą” tej nowelizacji.
Zapytany, czy nowelizacja była konsultowana z Instytutem, prezes IPN przyznał, że „jedynie w początkowej fazie” i to „za jego poprzednika”. Później zaś – wskazał Szarek – nikt z IPN już nie rozmawiał, w związku z czym Instytut nie miał wpływu na jej ostateczny kształt.

Głos prawicy

Powrót Azari

„Do Rzeczy” znów żyje konfliktem Polska-Izrael:
Ambasador Izraela w Polsce Anna Azari przyznała, że kryzys w relacjach polsko-izraelskich „wypuścił demony, i to nie tylko w Polsce”. Jednym ze skutków kryzysu dyplomatycznego jest również narastający antypolonizm części środowisk żydowskich.
Azari przyznała, że w izraelskiej prasie znajdziemy zarówno dobre jak i złe opinie dotyczące Polski. – Ten kryzys wypuścił demony, i to nie tylko w Polsce. Trzeba pracować nad tym, żeby było mniej antysemityzmu, ale również mniej antypolonizmu – apelowała w programie Onet Rano.
Ambasador przyznała, że antypolonizm występuje nie tylko w Izraelu, ale również w kręgach żydowskich poza Izraelem.
Jej zdaniem źródłem obecnego kryzysu między dwoma państwami jest nowelizacja ustawy o IPN. – O tej ustawie już słuchać nie mogę – przyznała w rozmowie z Bartoszem Węglarczykiem.
Azari podkreśliła jednak, że „relacje bazowe” pozostają niezachwiane. – Nasze relacje to jeszcze nie jest „śmietnik” – mówiła, dodając, że o ile sama ustawa była „emocjonalna” i ważna, to jednak nie zmieniła samej istoty relacji między Polską a Izraelem.

Prześladowani chrześcijanie od Rydzyka

A u ojca Rydzyka trwa ciekawa konferencja… (relacja Radia Maryja):
W Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu trwa dwudniowa konferencja pt. „Problemy współczesnej polityki: prześladowania religijne, konflikty etniczne i zbrojne w XXI w.”.
Do prześladowań chrześcijan dochodzi w wielu zakątkach świata. Według danych Międzynarodowego Dzieła Chrześcijańskiego „Open Doors”, w 2016 i 2017 r. ponad 200 mln chrześcijan cierpiało z powodu prześladowania w 50 krajach świata.
Cierpienia chrześcijan to temat bardzo ważny, ale często przemilczany – mówi rektor WSKSiM o. dr Zdzisław Klafka CSsR.
– Pragniemy podjąć się tego ważnego tematu, ponieważ nie uświadamiamy sobie, jak dzisiaj cierpią chrześcijanie. A świat milczy, świat jest obojętny. Europa zajmuje się sprawami związanym z ekologią, ochroną zwierząt, roślin, a niestety (…) nie chce usłyszeć tego krzyku mordowanych dzisiaj chrześcijan. Jest około 100 mln prześladowanych ludzi rocznie, w tym trzy czwarte to są chrześcijanie – wskazuje o. dr Zdzisław Klafka CSsR.
Dlatego – jak dodaje rektor toruńskiej uczelni – nie możemy być obojętni wobec tak wielkiego cierpienia.
Referaty wygłaszają dziś: minister Beata Kempa odpowiedzialna za pomoc humanitarną; ks. prof. Waldemar Cisło z polskiej sekcji Pomocy Kościołowi w Potrzebie; prof. Piotr Grochmalski z Instytutu Studiów Strategicznych Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie, a także prof. Christian Esguerra z Filipin.
„Polska pomoc humanitarna dla ofiar konfliktów zbrojnych w Syrii i Iraku” to temat referatu, który wygłosiła minister ds. pomocy humanitarnej Beata Kempa. Jak podkreślała, chrześcijanie z Bliskiego Wschodu potrzebują „wsparcia i jedności, żeby zachować swoje dziedzictwo kulturowe i pozostać na zamieszkiwanych od lat terenach”
– To jest ważne stwierdzenie. Kiedy były pierwsze symptomy, pierwsze uderzenie wojny, to z odruchu serca mówiliśmy od razu, żeby sprowadzić do Polski chrześcijan. Jesteśmy przecież chrześcijańskim krajem i możemy im pomóc. Natychmiast nastąpiła jednak refleksja dotycząca tego, dlaczego oni mają opuszczać miejsca, gdzie się wychowali i byli fantastycznie wtopieni w mozaikę kulturową. Przecież tak naprawdę w ten sposób dobrymi chęciami byśmy chrześcijaństwo zwijali, a nie rozwijali. Natychmiast przyszła refleksja, że naszym zadaniem jako chrześcijan jest pomagać tam na miejscu. Nie tylko chrześcijanom, ale wszystkim tym, którzy tej pomocy od nas oczekują” – zauważyła minister Kempa.
Polityk zwróciła też uwagę na działania polskiego rządu, który w ostatnich latach wzmacnia system pomocy humanitarnej poprzez realizowanie działań o charakterze dwustronnym i wielostronnym.

Głos prawicy

Ci straszni przybysze

„Najwyższy Czas!” – dwutygodnik konserwatywny zżyma się na uchodźców:
Nie wyszło z przymusową relokacją, nie wyszło z wymuszeniami. Eurokraci dalej myślą, w jaki sposób skłonić państwa do przyjęcia tysięcy uchodźców z obozów w Grecji i Włoch. Z nową propozycją wystąpiła aktualnie sprawująca prezydencję Bułgaria. Specjaliści wycenili imigranta na kwotę 30 tys. euro.
Po czterech latach od wybuchu kryzysu imigracyjnego członkom Unii udało się znacznie poprawić szczelność granic. Oczywiście do Europy w dalszym ciągu przybywają nielegalni uchodźcy, ale jest ich już znacznie mniej.
Ostatnie doniesienia z Afryki Północnej oraz Bliskiego Wschodu każą przypuszczać, że do Europy może ruszać kolejna fala migracji. Nikt nie jest w stanie stwierdzić, czy nie powtórzy się sytuacja z 2015 r., kiedy na nasz kontynent w sposób zupełnie niekontrolowany przybyły tysiące mieszkańców Afryki i Azji, a wśród nich bojownicy ISIS i innych organizacji terrorystycznych.
Bułgaria, która sprawuje aktualnie prezydencje w Radzie UE, proponuje wprowadzenie nowego mechanizmu relokacji uchodźców. Będzie on polegał na automatycznym rozdziale przybyszów między członków wspólnoty. Jeśli dane państwo odmówi przyjęcia ustalonej liczby imigrantów, będzie zobligowane zapłacenia kary w wysokości 30 tys. euro za każdą osobę.
Mechanizm ma być stosowany w momentach kryzysowych. Warto przypomnieć, że na forum UE pojawiała się już wcześniej podobna propozycja. Wtedy jednego imigranta wyceniano na 250 tys. euro.
Polska i Węgry w ostatnim czasie po raz kolejny potwierdziły, że nie zamierzają przyjmować żadnych imigrantów. Z kolei Grecja wciąż ponawia apele o przyjęcie osób, które przebywają w obozach na jej terytorium.

Posadź Szyszkę

Tymczasem Radio Maryja daje głos exministrowi Janowi Szyszce:
Jeśli zostanie wstrzymana ingerencja na terenie Puszczy Białowieskiej, to spowoduje, że zginą kolejne tysiące hektarów siedlisk, które są ważne z punktu widzenia Unii Europejskiej. W 2016 roku zarejestrowaliśmy zniknięcie ponad 3 tys. ha gruntów, a w ślad za tym ginęły również i gatunki – podkreślał w poniedziałkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja prof. Jan Szyszko, b. minister środowiska.
W rozmowie z politykiem Prawa i Sprawiedliwości poruszono temat Puszczy Białowieskiej. Prof. Jan Szyszko powiedział, że docierają do niego niepokojące informacje – „podobno dyrektor generalny Lasów Państwowych cofnął rozporządzenie poprzedniego dyrektora, tzw. decyzję nr 51, która cofa wszelkiego rodzaju działania na terenie Puszczy Białowieskiej. Jest to nie tylko niepokojąca wiadomość, ale również wiadomość, która jest wbrew prawu Unii Europejskiej”.
– Wyrok z 17 kwietnia 2017 r. wyraźnie mówi, że Polska musi przestrzegać prawa UE i zapewnić trwałość występujących siedlisk oraz gatunków. W tej chwili, z tego co się dowiedziałem, na terenie Puszczy Białowieskiej jest zinwentaryzowane nawet 55 tys. drzew chorych, zasiedlonych przez organizmy patogenne i szkodliwe, które trzeba za wszelką cenę usunąć. W związku z tym wstrzymanie tej decyzji to jest następne zamieranie milionów metrów sześciennych. Jest to sytuacja tragiczna, dlatego że nadal będą ginęły siedliska, które zostały wyznaczone w ramach Natury 2000 i w związku z tym będzie to bardzo mocno obciążało stronę polską. Jest to niepokojąca wiadomość. Druga rzecz, która do mnie dotarła – minister środowiska organizuje specjalną komisję, która ma zająć się sprawą Puszczy Białowieskiej i w ramach tej komisji nie ma przedstawicieli miejscowej ludności, a przecież ten stan środowiska przyrodniczego na terenie puszczy jest pochodną użytkowania w przeszłości Puszczy Białowieskiej przez lokalną ludność – wskazał gość Radia Maryja.
Jak tłumaczył, jeśli stanie się tak, że zostanie wstrzymana jakakolwiek ingerencja na terenie puszczy, „to aktywność m.in. tego słynnego kornika drukarza w stosunku do świerka spowoduje, że zginą kolejne tysiące hektarów siedlisk, które są ważne z punktu widzenia UE”.