Wycięli Czarneckiego z PZPS

Znany jest już pełny skład władz Polskiego Związku Piłki Siatkowej na kadencję 2021-2025. Wśród działaczy, którzy przez najbliższe cztery lata będą decydować o polskiej siatkówce, nie znalazł się Ryszard Czarnecki.

To dość zaskakujący koniec aktywności polityka PiS i europosła we władzach siatkarskiej federacji. W poprzedniej ekipie był przecież wiceprezesem ds. międzynarodowych, a ponadto kandydował w niedawnych wyborach na prezesa PZPS. Jak wiadomo w ostatniej chwili wycofał swoją kandydaturę i zadeklarował swoje poparcie dla Sebastiana Świderskiego. Nic mu jak widać ten ruch nie dał, bowiem w nowy rozdaniu nie zdobył miejsca nawet w zarządzie związku, który ukonstytuował się w miniony wtorek. W sześcioosobowym prezydium zarządu PZPS znaleźli się: Sebastian Świderski (nowy prezes), Andrzej Lemek (jeden z rywali Świderskiego w wyborach), Artur Popko, Wojciech Maroszek,
Nowym prezesem PZPS został Sebastian Świderski. We wtorek odbyło się pierwsze posiedzenie nowego zarządu związku, po którym znamy już wszystkich najbliższych współpracowników Świderskiego. Nie ma w tym gronie Ryszarda Czarneckiego. W sześcioosobowym prezydium zarządu znaleźli się: Sebastian Świderski, Andrzej Lemek (kandydował w wyborach na prezesa), Artur Popko, Jacek Sęk (ta trójka otrzymała funkcje wiceprezesów, a Sęk ponadto został wybrany na sekretarza generalnego związku)), Wojciech Maroszek i Tomasz Paluch (kandydował na prezesa).
Nowy zarząd PZPS liczy w sumie 17 osób. Oprócz wyżej wymienionych znaleźli się w nim: byli prezesi związku Jacek Kasprzyk (2016-2021), Mirosław Przedpełski (2004-2015) i Paweł Papke (2015-2016), Aleksandra Jagieło (dwukrotna złota medalistka mistrzostw Europy, obecnie prezes klubu BKS Bielsko-Biała), Jerzy Mróz, Waldemar Kobienia, Dariusz Jaworski, Piotr Stolarski, Paweł Warzecha, Sławomir Supa, Marcin Weiner, Robert Wardak, Stanisław Kwiatkowski, Dariusz Pomykalski, Jacek Rutkowski, Marcin Chudzik i Krzysztof Szmydyński.

Czarnecki buszuje w PZPS

Dziennik „Rzeczpospolita” podał, że eurodeputowany PiS Ryszard Czarnecki jest jednym z pięciu kandydatów na prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Wybory odbędą się w dniach 27 i 28 września tego roku.

Kandydatura Czarneckiego, chociaż skrzętnie ukrywana, od kilku tygodni była już tylko tajemnicą poliszynela, chociaż polityk jeszcze w czerwcu zarzekał się w medialnych wypowiedziach, iż „nie ma takich aspiracji”. Ale w tych zapewnieniach mijał się z prawdą, co w jego przypadku nie jest niczym nowym. Jego kandydaturze rekomendację udzielił Dolnośląski Związek Piłki Siatkowej. Zgodnie ze statutem siatkarskiej federacji zgłoszenie musiało zawierać uzasadnienie i zgodę kandydata, więc Czarnecki nie mógł już dłużej „ściemniać”. Ostatecznie jego udział w wyborach w lipcu potwierdził w oficjalnych wypowiedziach dla mediów urzędujący prezes PZPS Jacek Kasprzyk, który tak na marginesie także jest jednym z kandydatów. Jemu z kolei rekomendacji udzielili członkowie obecnego zarządu związku, na co pozwala statut organizacji. Trzej pozostali kandydaci także dopełnili wymogów formalnych – Tomasza Palucha rekomendował Lubuski Związek Piłki Siatkowej, Witolda Romana Mazowiecko-Warszawski Związek Piłki Siatkowej, a Grzegorza Stawinogę Łódzki Związek Piłki Siatkowej. Niewykluczone, że w wyborach na prezesa PZPS wystartuje więcej chętnych, bo termin zgłaszania kandydatów upływa na 30 dni przed Walnym Zgromadzeniem Delegatów, które wyznaczono na 27 i 28 września.
Trudno ocenić jakie szanse w wyborczej walce o stołek prezesa PZPS ma Czarnecki. Tak zupełnie obcym ciałem w tej organizacji nie jest, bo od 2018 roku pełni w niej funkcję wiceprezesa ds. międzynarodowych. W trakcie nieudanego dla naszych siatkarzy turnieju olimpijskiego było go widać na trybunach, co zresztą wywołało kontrowersje, bo nikt nie wiedział jakim prawem znalazł się w Tokio. Ale wyszło, iż Czarnecki pojechał do stolicy Japonii na zaproszenie MKOl-u, albowiem od czterech lat jako przedstawiciel PZPS zasiada w prezydium PKOl.

Zaszczepią olimpijczyków poza kolejnością?

Do letnich igrzysk olimpijskich w Tokio coraz bliżej, a pandemia nie odpuszcza. W sportowym środowisku pojawiły się sugestie, żeby polski rząd przeprowadził szczepienia wszystkich członków naszej kadry olimpijskiej.

W wielu krajach, nie tylko w Polsce, trwa dyskusja w kwestii szczególnego potraktowania sportowców w dostępie do szczepionki na koronawirusa. Głosy w tej sprawie są podzielone i inne podejście w różnych krajach. Na przykład Izraelski Komitet Olimpijski poinformował, że reprezentanci tego kraju zostaną zaszczepieni do maja, z czego połowa ma już szczepienia za sobą. Uczynić wyjątek dla swoich olimpijczyków zamierzają Węgrzy, także Dania planuje zaszczepić swoich sportowców do końca czerwca. Niektóre krajowe komitety olimpijskie – m.in. grecki i belgijski, wystąpiły z taką prośbą do rządów w swoich krajach. Z kolei w Niemczech zawodnicy mają czekać w kolejce jak reszta obywateli, zaś Brytyjski Komitet Olimpijski uznał, że priorytet w szczepieniach muszą mieć osoby szczególnie narażone. Amerykański Komitet Olimpijski (USOPC) nie wydał na razie żadnego wiążącego oświadczenia w tej sprawie, ale jego szef medyczny przyznał, że sportowcy nie będą przeskakiwać kolejki, ale USOPC rozważa zakup szczepionek na komercyjnych zasadach, jeśli taka możliwość się pojawi.
W Polsce trwają w tej kwestii ciche rozmowy działaczy PKOl z przedstawicielami rządu, bo to u nas dość drażliwa kwestia, ale przestały być tajemnicą dzięki niezawodnemu w wyjawianiu takich zakulisowych wieści europosłowi PiS Ryszardowi Czarneckiemu. „Rząd jest przygotowany przede wszystkim na szczepienie olimpijczyków. Według mojej wiedzy rząd i premier Mateusz Morawiecki w sprawie olimpijczyków podjęli już decyzję na tak” – przekazał mediom Czarnecki. Warto dodać, że przed igrzyskami odbędą się jednak mistrzostw Europy w piłce nożnej, więc jeśli na szczepienie poza kolejką mieliby się załapać także piłkarze, to rząd musi ogłosić decyzję „na dniach”. Bo trzymać jej w tajemnicy już nie musi.

Głos prawicy

Plus dla Moniki

Uwaga! Sensacja! „Do Rzeczy” chwali Monikę Jaruzelską!
Monika Jaruzelska była gościem Roberta Mazurka w porannej rozmowie RMF FM. Jednym z poruszonych tematów było świadczenie z programu „Rodzina 500 Plus”. Warszawska radna zwróciła uwagę, że powinno być one przyznawane także dzieciom z domów dziecka. Zadeklarowała, zajmie się tym tematem.
– Ich sytuacja finansowa i pod każdym życiowym względem jest dużo gorsza niż większości dzieci w rodzinach. I dzieci te nie dostają 500 plus. Pieniądze to mogłyby brać domy dziecka i mogłyby je przekazywać dzieciom – wskazała.
Córka komunistycznego generała powiedziała, że jeśli chodzi o Warszawę, to objęłoby to ok. 700 dzieci, co wiązałoby się z kosztem ok. 3 mln 800 tys. – To pomysł Akcji Warszawa Jacka Wojciechowicza. Został on przegłosowany w zeszłym roku na jednej z rad Warszawy. Nic w tej sprawie się nie ruszyło. To mi się wydaje głęboką niesprawiedliwości wobec tych dzieci – wskazał Monika Jaruzelska.

Wina Tuska?  Nie tym razem

A tu mamy kolejną teorię spiskową dotyczącą paryskich wydarzeń. Tym razem autorstwa Ryszarda Czarneckiego (źródło: „Do Rzeczy”):
Ogień w paryskiej świątyni pojawił się w poniedziałek późnym popołudniem. Pożar udało się w całości opanować dopiero dzisiaj rano. Niestety dach i iglica katedry zawaliły się. Fasadę budynku, jak i skarbiec z najcenniejszymi zabytkami udało się uratować.
Ryszard Czarnecki, pytany o to, jak francuskie media relacjonują wydarzenie wokół Notre Dame, stwierdził, że „jest dość silny kaganiec politycznej poprawności, który wynika także z faktu nie ujawnienia narodowości, czy wyznania różnych przestępców, czy sprawców zbrodni, czy nawet różnych chuligańskich występów”.
– Nie ujawnianie ich ma służyć temu, żeby nie było odwetów. (…) W związku z tym Francuzi po cichu, czy nawet głośno, ale prywatnie mówią, że za tym mogą stać muzułmanie, dla których jest to forma podboju Europy. Ale tego we francuskich mediach głównego nurtu się nie uświadczy – przekonywał europoseł PiS.
Polityk zwrócił też uwagę, że wszystko dzieje się nieco ponad miesiąc przed wyborami europejskimi. – Myślę, że tego typu wydarzenie może mieć wpływ na wynik wyborów, to znaczy może mieć wpływ na los notowań partii numer dwa w tej chwili w sondażach, czyli Marii Le Pen, twardej prawicy francuskiej – mówił Czarnecki.

Uczniowie najważniejsi

Wpolityce.pl rozmawia z małopolska kurator oświaty Barbarą Nowak, która oczywiście nie przepuści okazji, by skrytykować strajk:
Obowiązkiem konstytucyjnym władzy publicznej jest zapewnić obywatelom powszechny i równy dostęp do wykształcenia. Matury w związku z tym muszą się odbyć, uczniowie muszą mieć zagwarantowaną możliwość zdania egzaminów i podjęcia dalszego kształcenia na wyższych uczelniach. Czy nie o to nam chodzi? Jak długo można igrać z emocjami uczniów?! Dość tego! Namawiam do odważnej obrony praw Ucznia. Państwo Polskie i jego urzędnicy muszą wreszcie stanąć po stronie tych, dla których system oświaty istnieje – po stronie Uczniów.
(…)
Obowiązkiem konstytucyjnym władzy publicznej jest zapewnić obywatelom powszechny i równy dostęp do wykształcenia. Matury w związku z tym muszą się odbyć, uczniowie muszą mieć zagwarantowaną możliwość zdania egzaminów i podjęcia dalszego kształcenia na wyższych uczelniach – twierdzi Barbara Nowak.

Głos prawicy

Gdzie ten zakaz aborcji?

Radio Maryja skarży się na opieszałość polityków:

Sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny po raz kolejny nie zajęła się obywatelskim projektem ustawy „Zatrzymaj aborcję”. O uzupełnienie porządku obrad o ten punkt wnioskował w poniedziałek poseł Kukiz’15 Tomasz Rzymkowski.
O szybkie procedowanie projektu, który wykreśla z polskiego prawa tzw. przesłankę eugeniczną, apelują m.in. obrońcy życia. Politycy partii rządzącej zwlekają jednak z procedowaniem ustawy, pod którą podpisało się ponad 830 tys. Polaków.
– Składam wniosek formalny o uzupełnienie dzisiejszego posiedzenia komisji o rozpatrzenie projektu ustawy, który od kilku miesięcy nie jest rozpatrywany przez komisję, mianowicie projektu ustawy o zmianie ustawy z dnia 7 stycznia 1997 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Ponadto składam wniosek formalny o to, by przeprowadzić głosowanie imienne nad tym wnioskiem – mówił Tomasz Rzymkowski.
– Zgłaszam wniosek przeciwny. Czekamy jeszcze na rozstrzygnięcie kilku spraw i opinii, które mają dotrzeć do komisji – odpowiedział z kolei przewodniczący komisji Grzegorz Matusiak.
Za głosowaniem imiennym opowiedziało się 5 posłów, 24 było przeciw, a dwóch parlamentarzystów się wstrzymało. Z kolei za uzupełnieniem porządku obrad głosowało 5 polityków, przeciw było 26, nikt nie wstrzymał się od głosu.
Działacze pro–life podkreślają, że każdego dnia w polskich szpitalach – zgodnie z polskim prawem – zabijanych jest troje dzieci. Projekt „Zatrzymaj aborcję” uchyla jedną z trzech przesłanek, na mocy której dokonywane są tzw. aborcje. Chodzi o dzieci, u których lekarz stwierdził chorobę.

 

Media ponad wszystko

W rozmowie z „Do Rzeczy” Ryszard Czarnecki opowiada o repolonizacji mediów. Pomysł wraca. Oto fragment wywiadu”:

Znów pojawiły się informacje o dekoncentracji, tudzież repolonizacji polskich mediów. Dlaczego chcecie to zrobić?

Ryszard Czarnecki: Wolę mówić o westernizacji polskich mediów, czyli zbliżeniu ich do standardów zachodnich.

A konkretnie?

W żadnym dużym kraju Europy zachodniej nie ma sytuacji, że zdecydowana większość mediów jest w rękach obcego, zewnętrznego kapitału, jak ma to miejsce w Polsce. Jest to przykład pewnej abdykacji państwa. Dlatego też państwo musi reagować. I zasadnicze pytanie polega nie na tym czy, ta westernizacja nastąpi, ale kiedy to się stanie. Myślę, że reforma objąć powinna zarówno media lokalne, jak i centralne.

Pytanie tylko, w jaki sposób ma to być zrobione. Państwo nagle zabierze zagranicznym wydawcom, na przykład należące do nich media, czy na przykład należący do niemieckiego koncernu tygodnik, czy dziennik, zostanie karnie zamknięty?

Nie chodzi o to, by zabierać komukolwiek jego własność. Ale zagraniczni wydawcy muszą dostosować się do reguł. W grę wchodzi odkupienie od tych wydawców ich mediów. Ale nie może być to po jakichś kosmicznych cenach. Przypomnę, że gazety drukowane przeżywają kryzys. To nie jest problem tylko w Polsce, ale występujący na całym świecie – ludzi po prostu przechodzą na internet. Więc wartość tych mediów spada i trzeba mieć tego świadomość.

 

Źle się dzieje w IPN

Konsekwencją nowelizacji ustawy o IPN było sparaliżowanie międzynarodowych relacji Instytutu z naukowcami zajmującymi się problematyką Holokaustu na świecie – podkreślił prezes Instytutu Pamięci Narodowej. W rozmowie z „Gościem Niedzielnym” Jarosław Szarek stwierdził, że to właśnie Instytut jest „pierwszą ofiarą” tej nowelizacji.
Zapytany, czy nowelizacja była konsultowana z Instytutem, prezes IPN przyznał, że „jedynie w początkowej fazie” i to „za jego poprzednika”. Później zaś – wskazał Szarek – nikt z IPN już nie rozmawiał, w związku z czym Instytut nie miał wpływu na jej ostateczny kształt.