Skrócą Diamentową Ligę

Władze IAAF zaakceptowały zmiany w regulaminie Diamentowej Ligi. Od 2020 roku w tym prestiżowym cyklu mityngów będzie mniej oraz rozgrywanych podczas nich konkurencji.

W tym roku, podobnie jak w poprzednim, na cykl składać się będzie 14 imprez w Afryce, Azji, Europie i Ameryce Północnej, z dwudniowym finałem. Ale Rada Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych postanowiła, że od 2020 roku mityngów ma być 12, zaś liczba konkurencji z 32 zostanie zredukowana do 24 – po 12 kobiecych i męskich, a finały w każdej z nich mają się odbywać jednego dnia. Skróceniu ma ulec także czas trwania poszczególnych mityngów, dlatego najdłuższym dystansem biegowym w programach mityngów Diamentowej Ligi będzie 3000 m. W zamierzeniu IAAF oraz organizatorów Diamond League, każde zawody mają być trwającym około 90 minut widowiskiem sportowo-telewizyjnym, czyli mają być o około pół godziny krótsze niż są obecnie.

„Świętująca w tym roku jubileusz dziesięciolecia Diamentowa Liga IAAF to sposób na zainteresowanie lekkoatletyką milionów kibiców na całym świecie. Ten cykl zawodów stał się już silną marką, ale chcemy ją jeszcze wzmocnić i jeszcze bardziej przybliżyć fanom. Stąd propozycje zmian, które naszym zdaniem mogą uatrakcyjnić mityngi jako widowiska atrakcyjne dla nadawców telewizyjnych” – powiedział szef światowej federacji lekkoatletycznej Brytyjczyk Sebastian Coe.
Nie jest to jednak dobra wiadomość dla lekkoatletów uprawiających czasochłonne konkurencje, bo przyjdzie im rywalizować poza stadionem. Ale jest się o co bić. W puli nagród Diamentowej Ligi, która zacznie się 3 maja w Dausze, jest 8 mln dolarów.

 

IAAF nadal sekuje Rosję

Rosyjska Federacja Lekkoatletyczna nie została odwieszona w prawach członka Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych (IAAF).

IAAF nie ustaliła ram czasowych przywrócenia członkostwa Rosyjskiej Federacji Lekkoatletycznej. „Wciąż oczekujemy szybszego przekazywania kolejnych, żądanych przez Światową Agencję Antydopingową (WADA) wyników badań sportowców rosyjskich przez laboratorium w Moskwie. Odwieszenie może nastąpić przed mistrzostwami świata w Katarze (28 września – 6 października), ale w razie niespełnienia oczekiwań również po nich” – zapowiedział szef komisji rozpatrującej tę sprawę Norweg Rune Andersen.

W grudniu ub. roku Komitet Wykonawczy IAAF, który obradował w Monte Carlo pod przewodnictwem szefa lekkoatletycznej organizacji Sebastiana Coe’a, postanowił przedłużyć trwający od listopada 2015, a spowodowany masowymi wykroczeniami dopingowymi w Rosji, stan zawieszenia. Powodem dalszego utrzymywania Rosjan poza strukturami IAAF jest przede wszystkim to, że niezależnemu organowi IAAF (Athletics Integrity Unit) wciąż nie udostępnia się próbek z laboratorium w Moskwie z okresu 2011-2015.

Zawieszenie Rosyjskiej Federacji Lekkoatletycznej nastąpiło po wykryciu istniejącego w Rosji państwowego systemu dopingowania sportowców. Skutkiem izolacji Rosjan było dopuszczenie ich do udziału w igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro tylko pod neutralną flagą. Na tych samych warunkach pozwolono im też startować w mistrzostwach świata w 2017 roku w Londynie i w mistrzostwach Europy 2018 w Berlinie oraz w niedawno zakończonych halowych mistrzostwach Europy w Glasgow.

IAAF akceptuje powrót Rosji

Nie milkną echa decyzji Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) o odwieszeniu Rosyjskiej Agencji Antydopingowej (RUSADA). Głos w tej sprawie zabrał też szef światowej federacji lekkoatletycznej (IAAF) Sebastian Coe.

 

RUSADA została zawieszona w prawach członka WADA niespełna trzy lata temu, gdy na jaw wyszło, że państwo nie tylko wiedziało o stosowaniu dopingu przez rosyjskich sportowców, ale też wspierało ten zakrojony na szeroką skalę proceder. Banicja rosyjskiej agencji dobiegła końca w czwartek. Za przywróceniem RUSADA w poczet członków było dziewięciu z dwunastu członków Komitetu.

Sebastian Coe oświadczył, że IAAF akceptuje tę decyzję, ale przypomniał, że federacja ma też własny system dopuszczania do zawodów sportowców uwikłanych w doping, zaś w tym przypadku będzie ponadto oczekiwał, że przed głos w sprawie zabiorą sami lekkoatleci. „Sportowcy muszą mieć zaufanie do sportu, któremu poświęcają swoje życie. W ostatnich dniach byłem trochę zakłopotany, czytając, oglądając i słuchając komentarzy o decyzji WADA. Czasem zastanawiam się, czy żyję w równoległym świecie. Powszechnie twierdzono, że dzięki przywróceniu RUSADA w poczet członków WADA rosyjscy sportowy wrócą do międzynarodowej rywalizacji. A to jest przecież nieprawda, bo rosyjscy sportowcy nigdy nie przestali startować w zawodach, choć robili to pod neutralną flagą. Uczynienie z tego nadrzędnej kwestii jest nonsensem, przez co pomijane są najważniejsze konsekwencje podjętej w czwartek decyzji: przywrócenie RUSADA w poczet członków WADA oznacza, że Rosjanie znów będą badać sportowców. Czy świat sportu zaufa systemowi, który był tak mocno manipulowany? To pytania, na które WADA i RUSADA muszą odpowiedzieć” – stwierdził Sebastian Coe na łamach „London Evening Standard”.