Lekkoatletyka: Udane zawody w Łodzi

Dużo świetnych wyników uzyskano podczas halowego mityngu Orlen Cup w Łodzi. Swoje konkurencje wygrali sprinterka Ewa Swoboda, skoczek wzwyż Sylwester Bednarek, ex eaquo tyczkarze Paweł Wojciechowski i Piotr Lisek oraz kulomiot Konrad Bukowiecki. Nasi lekkoatleci walczą o minima na zbliżające się halowe mistrzostwa Europy w Glasgow.

Bukowiecki wygrał konkurs pchnięcia kulą wynikiem lepszym od minimum wyznaczonym przez Polski Związek Lekkiej Atletyki. Nasz kulomiot posłał kulę na odległość 20,95 m, a w pokonanym polu zostawił drugiego na podium Niemca Davida Storla (20,52 m) oraz trzeciego Jamajczyka Odayne Richardsa (20,33 m). „Jak na pierwszy start w tym sezonie było całkiem przyzwoicie. 21 metrów wyglądałoby lepiej na papierze, ale tak naprawdę nigdy tak mocno nie rozpoczynałem sezonu. Czuję, że stać mnie na więcej, ale dzisiejsze warunki nie pozwoliły mi zaprezentować wszystkiego. Koło było fatalne i starczyło na 20,95. Chcę się poprawiać, co w moim przypadku oznacza rekord Polski. Taki mam plan i do tego dążę” – zapewnia Bukowiecki.

W konkursie tyczkarzy pierwsze miejsce zajęli ex aequo Paweł Wojciechowski i Piotr Lisek. Obaj skoczyli po 5,80 m; dla obu jest to najlepszy wynik w tym sezonie, który wypełnia minimum na HME w Glasgow. Trzecie miejsce zajął Robert Sobera z wynikiem gorszym od minimum – 5,70 m. Dobrze spisały się polskie kulomiotki – Klaudia Kardasz zajęła drugie miejsce z rekordem życiowym 18,14 m, a tylko o cztery centymetry gorsza od niej była mistrzyni Europy z otwartego stadionu, Paulina Guba. Obie wypełniły minimum na zawody w Glasgow, a w Łodzi wygrała Białorusinka Aliona Dubicka. W czwartej konkurencji technicznej, skoku wzwyż mężczyzn, najlepszy był Sylwester Bednarek z wynikiem 2,20 m, który jest jednak gorszy od minimum na HME w Glasgow.

sprint kobiet na 60 m wygrała Ewa Swoboda, która już wcześniej zapewniła sobie prawo startu w halowym czempionacie wynikiem 7,08 s, dającym jej pierwsze miejsce w tym roku na światowej liście. W Łodzi Swoboda uzyskała czas 7.13 s, a minimum na HME wypełniła też piąta na mecie Anna Kiełbasińska (7,28 s). Tę samą konkurencję wśród mężczyzn wygrał Amerykanin Mike Rodgers z czasem 6,55. Najlepszy z Polaków, Remigiusz Olszewski, zajął trzecią lokatę z czasem 6,64 s, który uprawnia go do startu w Glasgow.

W biegu na 60 m ppł troje reprezentantów Polski wypełniło minima na HME – w rywalizacji kobiet Klaudia Siciarz zajęła drugie miejsce z czasem 8,06 s (wygrała Amerykanka Evonne Britton wynikiem 8,04 s), zaś w wśród mężczyzn Dawid Żebrowski (7,79) i Artur Noga (7,81 sek), którzy zajęli odpowiednio trzecie i czwarte miejsca. W eliminacjach Noga pobiegł jeszcze szybciej – 7,77 sek. Drugi w finale Damian Czykier (7,76 s) już wcześniej zapewnił sobie miejsce w ekipie na mistrzostwa w Glasgow. W Orlen Cup w tej konkurencji triumfował Hiszpan Orlando Ortega (7,59 s).

Już w środę w Toruniu mityng Orlen Copernicus Cup, a HME w Glasgow odbędą się w dniach 1-3 marca.

 

Polscy lekkoatleci zdobyli w Berlinie worek medali

Polscy lekkoatleci przed kończącą mistrzostwa Europy niedzielną sesją wieczorną byli w ścisłej czołówce klasyfikacji medalowej. W sobotę złote medale zdobyli Adam Kszczot, Justyna Święty-Ersetić i sztafeta pań 4×400 m.

 

Sobota była wielkim dniem dla lekkoatletycznej reprezentacji Polski. Medalowe szaleństwo rozpoczęła Justyna Święty-Ersetić, która wygrała finałowy bieg na dystansie 400 metrów. Nasza zawodniczka uzyskała najlepszy rezultat w karierze – 50,41 s (jej poprzedni rekord życiowy wynosił 51,05 s). To także najlepszy w tym roku wynik uzyskanym przez zawodniczkę z Europy, a także drugim w historii polskich biegów na tym dystansie. W finale dobrze pobiegła też druga z Polek, Iga Baumgart-Witan, która wywalczyła piątą lokatę.

Polscy kibice nie zdążyli jeszcze ochłonąć po sukcesie Justyny Święty-Ersetić, a już kolejną porcję emocji zafundował im niezawodny Adam Kszczot. Triumf w Berlinie był jego trzecim z rzędu na mistrzostwach Europy w biegu na 800 m. „Trzy mistrzostwa z rzędu, coś pięknego. To kawał mojego życia i historii lekkiej atletyki” – ocenił swój wyczyn na antenie TVP Kszczot. W finale na 800 m oprócz niego startowało jeszcze dwóch innych naszych średniodystansowców – Michał Rozmys był czwarty, a walkę o brązowy medal przegrał o zaledwie dwie setne sekundy. Tuż za nim na piątej pozycji linię mety minął Mateusz Borkowski.

To nie był jeszcze koniec emocji, bo do walki o medal przystąpiła sztafeta pań 4×400 m w składzie: Małgorzata Hołub-Kowalik, Iga Baumgart-Witan, Patrycja Wyciszkiewicz i Justyna Święty-Ersetić, która po kapitalnym biegu na ostatniej zmianie zapewniła Polkom zwycięstwo. Nasze zawodniczki powtórzyły wyczyn z halowych ME w Belgradzie, gdzie w tym samym składzie również zajęły miejsce na najwyższym stopniu podium.

Wcześniej męska sztafeta 4×400 metrów, na którą również kibice mocno liczyli, bo to przecież halowi mistrzowie świata z Birmingham. W Berlinie biało-czerwoni pobiegli w składzie Karol Zalewski, Rafał Omełko, Łukasz Krawczuk i Kajetan Duszyński. Szczęście naszym biegaczom nie dopisało i ostatecznie zajęli piąte miejsce. Na podium nie udało się również stanąć skoczkowi wzwyż Sylwestrowi Bednarkowi, złotemu medaliście HME w Belgradzie. Wcześniej, w piątek, srebrny medal na 1500 m wywalczył Marcin Lewandowski, zaś w niedzielę do puli swoje trofea miały jeszcze dorzucić młociarki, a Anita Włodarczyk obowiązkowo złoty.

Sukcesy polskich lekkoatletów chyba trochę są trochę sola w oku organizatorów mistrzostw Europy. Niemieccy lekkoatleci bardzo chcieli wygrać klasyfikację medalową, choćby po to, żeby wzbudzić tym wyczynem jakieś zainteresowanie władz swojego kraju. Kanclerz Angela Merkel zlekceważyła imprezę i w trakcie jej trwania pojechała na urlop do Hiszpanii. Kto wie, może wiedziała, że to akurat Polacy skradną show?