„Mein Kampf”

W sobotę 23 marca w Teatrze Powszechnym w Warszawie dojdzie do premiery przedstawienia Jakuba Skrzywanka w oparciu o „Mein Kampf” Adolfa Hitlera, które dramaturgicznemu opracowaniu poddał Grzegorz Niziołek. Ciekawe, czy powtórzą się pod teatrem sceny sprzed dwóch lat, z czasu premiery i pierwszych przedstawień „Klątwy” Olivera Frljicia. Wtedy fanatyczni aktywiści katoliccy pospołu z oenerowcami protestowali przeciw temu przedstawieniu, zarzucali mu „obrazę uczuć religijnych”, domagali się zdjęcia „Klątwy” z afisza, a nawet podjęli próby fizycznych ataków na teatr i widownię. Ciekawe, czy i tym razem przyjdą pod teatr oenerowcy? A jeśli tak, to pod jakim hasłem? Czy pod hasłem protestu przeciw propagowaniu przez teatr treści faszystowskich, choć idea artystyczna tego przedstawienia jest przecież z gruntu antyfaszystowska? Czy jednak oenerowcom zręcznie byłoby protestować przeciw „Mein Kampf”, skoro być może skrycie bliskie im są jej treści, a pośrednio może także postać jej autora? A oto co powiedzieli przed premierą reżyser Jakub Skrzywanek i dramaturg Grzegorz Niziołek.
JAKUB SKRZYWANEK: Inspiracją dla tego przedstawienia był dla mnie dyskusyjny głos profesor Joanny Tokarskiej-Bakir sprzed półtora roku. Postawiła ona kwestię na ile język „Mein Kampf” zbieżny jest ze współczesnym językiem nienawiści rasowej, ideologicznej, a na ile nawet go prześciga. I ilu jeszcze słów potrzeba, żeby powtórzyło się to, co było? I na ile mocno w związku z tym trzeba bić na alarm, próbować ludzi obudzić? Profesor Bakir powiedziała, że mamy już do czynienia nie z językiem nienawiści, lecz z nienawiścią po prostu. Mnie zaszokowała łatwość, z jaką można w Internecie dotrzeć do polskiego przekładu „Mein Kampf”. Mojej wyszukiwarce zajęło to 35 sekund i jest to tekst masowo czytany. Kiedy jestem pytany o analogie do sytuacji w Polsce, odpowiadam, że w Niemczech był narodowy socjalizm, a dziś mamy politykę socjalną w oparciu o ideę narodową. Trudno też uniknąć skojarzeń jeśli się pamięta, że hitleryzm nie był tylko antysemityzmem, ale wrogością do Innego i że Hitler prowadził biopolitykę tworzenia jednorodnego rasowo i ideologicznie, zdrowego narodu. Ten spektakl nie programuje jednak żadnych innych konsekwencji poza tym, że jest próbą artystycznego odczytania tego tekstu dla widowni, przełożenia go na sceniczne obrazy. To przedstawienie powstało z okazji Roku Antyfaszystowskiego 2019.
GRZEGORZ NIZIOŁEK: Chcemy pokazać nie tylko Hitlera jako jednostkę, ale i społeczeństwo, bo on wyrażał w „Mein Kampf” obsesje, lęki i pragnienia milionów Niemców. Rozpisujemy jego głos na 14 wypowiedzi osób reprezentującego różne grupy tego społeczeństwa. Każda z nich przez chwilę czuje się Hitlerem, tworzą zbiorowy portret społeczeństwa. Poparcie dla niego wzięło się m.in. z poczucia frustracji i krzywdy, a konsekwencją było wyznaczenie, kto ma prawo należeć do wspólnoty narodowej, a kto nie. Wiem, że przez przeciwników przedstawienia cytaty z „Mein Kampf” będą odbierane dosłownie, jeden do jednego, jako prowokacja. Jeśli jednak przedstawienie to jest prowokacją, to tylko jako próba sprowokowania wstrząsu w niektórych, ostrzeżenia.