Musiał na Cracovii

Poniedziałkowy mecz Cracovii z Pogonią Szczecin (2:1) zakończył 33. kolejkę ekstraklasy. Wydarzeniem tego spotkania było to, że sędziował je krakowianin Tomasz Musiał. „Portowcy” nie musieli jednak obawiać się braku stronniczości z jego strony, bo to syn Adama Musiała, legendarnego lewego obrońcy „Orłów Górskiego” z MŚ’74, ale też piłkarza i trenera Wisły Kraków.

Sędziowie w PKO Ekstraklasy już od dawna są zawodowi, a wynagrodzenie dostają z kasy PZPN, więc ich terytorialna przynależność straciła na znaczeniu. Ale utrwalonych przez lata nawyków i obaw nie dało się łatwo wyeliminować. Paradoksalnie znakomitym pretekstem do podjęcia takiej próby stały się ograniczenia wprowadzone z powodu pandemii koronawirusa. Żeby skrócić ryzykowne podróże arbitrów po kraju prezes PZPN Zbigniew Boniek zdjął z Kolegium Sędziów obowiązek kierowania się eksterytorialnością przy ustalaniu obsady sędziowskiej na meczach. I tak warszawianin Tomasz Kwiatkowski już dwa razy prowadził mecze Legii przy Łazienkowskiej, a w 33. kolejce mecz na szczycie Legii z Piastem prowadził przecież Szymon Marciniak, który wprawdzie formalnie jest z Płocka, ale organizacyjnie przynależy do Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej. Wspomniany Tomasz Musiał w przeszłości był już arbitrem głównym spotkania rozgrywanego w Krakowie, ale wtedy prowadził mecz Wisły Kraków na jej stadionie.
Kiedy jednak jego nazwisko pojawiło się w sędziowskiej obsadzie meczu Cracovii z Pogonią, wśród sympatyków zespołu „Pasów” zagotowało się z oburzenia. Jak to, syn piłkarza i siatkarki Wisły, klubu który jest odwiecznym rywalem i największym wrogiem, ma być rozjemcą na stadionie przy Kałuży? Ale szef Kolegium Sędziów Zbigniew Przesmycki nie zważał na te protesty, chociaż pewnie miał świadomość, że jakiś ewentualny błąd Musiała na niekorzyść Cracovii może wywołać nietrudne do przewidzenia skutki.
Nic takiego na szczęście się nie zdarzyło. I to bynajmniej nie dlatego, że na trybunach stadionu przy Kałuży 1 pojawiło się niewiele ponad 2800 widzów. Po prostu 39-letni Tomasz Musiał sędziował w tym spotkaniu bez zrzutu, co zgodnie podkreślili po meczu trenerzy obu zespołów. „Sędziował bardzo dobrze, a miał kilka bardzo trudnych sytuacji do rozstrzygnięcia, choćby przy naszej drugiej bramce, ale nie tylko za to muszę go pochwalić. Po prostu dobrze prowadził mecz” – ocenił szkoleniowiec Cracovii Michał Probierz, a takie pozytywne opinie o pracy arbitrów nie są u niego częste. Podobna opinię wyraził opiekun „Portowców” Kosta Runjaić, chociaż jego zespół przegrał mecz mimo wyraźnej przewagi. „Nie mam żadnych zastrzeżeń do pracy sędziego. Dobrze wykonał swoją pracę” – stwierdził niemiecki trener.
Musiała pochwalił też jego bezpośredni przełożony, czyli szef Kolegium Sędziów Przesmycki. „Teraz mogę powiedzieć, że była to trochę ryzykowna decyzja, ale zanim ją podjąłem najpierw odbyłem z Tomkiem długą rozmowę. On mnie zapewnił, że czuje się na siłach poprowadzić ten mecz. Intensywny finisz sezonu i nadzwyczajne warunki dokończenia rozgrywek pomogły nam w przełamaniu oporów środowiska. Skoro odpowiedni arbiter był na miejscu w Krakowie, odpadła konieczność długiej podróży” – powiedział Przesmycki i zapewnił przy okazji, że kibice powinni zacząć się do takich sytuacji przyzwyczajać.
Zwłaszcza Cracovii, bo jest pomysł, żeby Musiał poprowadził także derby Krakowa. Zbigniew Boniek zaś stwierdził: „To krok w kierunku normalności i uznania profesjonalizmu sędziów. Oni chcą gwizdać jak najlepiej, a ich adres zamieszkania się nie liczy” – przekonuje sternik polskiego futbolu.
Wśród arbitrów wyznaczonych do prowadzenia meczów PKO Ekstraklasie jest w tej chwili sześciu, którzy pochodzą z miast mających swoje kluby w najwyższej lidze. Poza Kwiatkowskim (Warszawa) i Musiałem (Kraków) są to Zbigniew Dobrynin (Łódź), Szymon Marciniak (Płock), Paweł Raczkowski (Warszawa) i Dominik Sulikowski (Gdańsk). Żaden z nich do tej pory nie został wyznaczony do sędziowania meczu drużyny ze swojego miasta, ale teraz to już jest chyba tylko kwestią czasu.

Po wewnętrznej grze

Oczekiwany przez media sparing kadrowiczów, który miał trenerowi Adamowi Nawałce pomóc w podjęciu ostatecznych decyzji kadrowych, odbył się ostatecznie w niedziele w południe. Skład kadry poznamy w poniedziałek.

 

Niedziela była trudnym dniem dla dziewięciu piłkarzy obecnych w Arłamowie. Po grze kontrolnej trener Adam Nawałka ogłosił zawodnikom ostateczny skład kadry na mundial. „W grupie, która jest dzisiaj z nami, mamy dużo młodzieży. Dla wielu tych zawodników ogłoszeniu składu na mundial nie oznacza końca przygody z reprezentacją. Jeśli ktoś nie pojedzie do Rosji to wcale nie znaczy, że się nie nadaje. Nadal pozostanie jednym z nas, bo po mistrzostwach świata selekcja będzie trwać nadal” – przekonywał oddelegowany w niedzielę na zwyczajowe spotkanie z dziennikarzami asystent selekcjonera Bogdan Zając. W meczu sędzia podyktował dwa karne, z czego jeden anulował VAR. W efekcie „Czerwoni” pokonali „Białych” 1:0, a zwycięskiego gola z „jedenastki” strzelił Grzegorz Krychowiak.

„W sparingu zagrają wszyscy, składy są już rozpisane. To ważny mecz, ale nie wywróci hierarchii w kadrze do góry nogami” – zapewniał szef banku informacji kadry Hubert Małowiejski. Mecz pierwotnie miał sędziować Szymon Marciniak, ale oberwanie chmury i burza uniemożliwiły jego rozegranie w sobotę, w tego dnia nasz najlepszy arbiter musiał już wyruszyć w drogę do Rosji. Zastąpił go ściągnięty w trybie alarmowym z Krakowa Tomasz Musiał.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że zespół „Czerwonych” zaczął spotkanie w ustawieniu 4-4-2, a zespół „Białych” w ustawieniu 3-5-2.

Wyjściowe składy wyglądały ponoć tak:
„Czerwoni”: Fabiański – Piszczek, Glik, Cionek, Rybus – Błaszczykowski, Krychowiak, Zieliński, Grosicki – Lewandowski, Milik. „Biali”: Białkowski – Kędziora, Kamiński, Jędrzejczyk – Frankowski, Linetty, Mączyński, Kurzawa – Peszko, Wilczek, Kownacki.

Oficjalnie trener Nawałka ma podać 23-osobową kadrę w poniedziałek o 14:00. Przed wyjazdem na mundial nasza reprezentacja rozegra jeszcze dwa mecze kontrolne – 8 czerwca w Poznaniu z Chile, a cztery dni później na Stadionie Narodowym w Warszawie z Litwą. Te dwa spotkania dadzą nam dopiero odpowiedź na pytanie, w jakiej formie naprawdę są wybrani przez selekcjonera piłkarze. Na razie możemy jedynie spekulować, że jedenastka „Czerwonych” to skład na pierwszy mecz na mundialu, chociaż wątpliwość czy tak jest na pewno może budzić nieobecność w niej Wojciecha Szczęsnego.

Mundial w Rosji rozpocznie się 14 czerwca. Rywalami Polaków w grupie H będą kolejno: Senegal (19 czerwca w Moskwie), Kolumbia (24 czerwca w Kazaniu) oraz reprezentacja Japonii (28 czerwca w Wołgogradzie).