Makiawelizm powiatowy

Degrengolada i upadek moralności w polityce postępuje. W poprzednich kadencjach radni sejmikowi czy powiatowi zachowywali resztki przyzwoitości. Transfery, zdrady polityczne czy klubowe następowały zazwyczaj w trakcie kadencji. W Sejmie było podobnie. Po tych wyborach radni, coraz częściej, uważają że werdyktem wyborców mogą się podetrzeć w toalecie i dopuszczają się zdrad już na początku kadencji. Prym w podbieraniu radnych wiedzie PiS. Partia, która mieniła się być uczciwą i swoim przeciwnikom przypięła maskę zdradzieckich mord. Przypomnę, ze to ta partia lansowała hasło – wystarczy być uczciwym.
Okazuje się, że PiS otwarcie nawołuje do nieuczciwości. Podkupuje radnych z konkurencji i nie brzydzi się szyldami Nowoczesnej czy PO. Przekabacani nie mają skrupułów, bo kasa jest najważniejsza. Wola wyborców jest niczym. Nawoływania partyjnych central do wierności ideom, kiedy dochodzi do ważenia co bardziej cenne, partyjna lojalność czy stołki, coraz częściej więcej powabu mają stołki i godziwe pensje.
Skoro jednak zdrady polityczne mają miejsce także na górze, to czemu się dziwić, że w tzw. terenie ma był moralniej i uczciwej. Tak dzieje się i na prawicy i na lewicy. Na prawicy ostatnio częściej, bo oszustów z prawicy wyborcy teraz bardziej lubią. Tak więc wyborca głosuje na PO, bo nie znosi PiS, a okazuje się, że zagłosował na tych, których tak bardzo nie cierpiał. Zdrada z polityce staje się normą i już nie wzbudza emocji. Politycy bez honoru i bez zahamowań moralnych coraz dynamicznej wypierają tych uczciwych i z zasadami. Robią to przy pomocy wyborców, którzy często im w tym pomagają . Ale z drugiej strony jak odgadnąć co polityk ma w głowie? Czy jest tam śmierdzące szambo czy polityczna przyzwoitość.

Nadziei nie tracę

Kilka dni temu były wiceprzewodniczący SLD, a wcześniej sekretarz tej partii, Krzysztof Gawkowski pojawił się u boku Roberta Biedronia. Zgodnie oświadczyli, że będą razem budować nową partię. Będzie to projekt niezależny od innych partii.
Od siebie dodam, że na razie nie wiadomo jaka to będzie partia. Krzysztof Gawkowski zapowiedział, że objedzie w 3 miesiące wszystkie powiaty i pozakłada tam struktury nowej partii. Oznacza to, że najtrudniejsze zadanie jakim jest powołanie struktur leży u Biedronia w powijakach. Uważałem go (Biedronia) i uważam bardziej za wizjonera i celebrytę niż sprawnego organizatora życia partyjnego. Dlatego u jego boku pojawił się Gawkowski, były sekretarz SLD, czyli odpowiedzialny za sprawy struktur partyjnych.
On zbuduje w terenie partię w trzy miesiące. Od tej strony Krzysztofa nie znałem. Objedzie w tak krótkim czasie ponad 300 powiatów i od razu powstaną tam zalążki nowej partii. Rekordzistą w objeżdżaniu powiatów jest Włodek Czarzasty. W ciągu dwóch lat odwiedził ich około 200. Żaden inny polityk tego nie dokonał. Jednak przewodniczący Czarzasty zwizytował funkcjonujące struktury. Zebrali się członkowie, podebatowali, posłuchali i Czarzasty pojechał dalej. Z przypadku zakładania struktur nowej partii sprawa jest dużo bardziej skomplikowana.
Praktycy wiedzą o czym piszę. Zakładanie nowych struktur wymaga dużych umiejętności organizacyjnych i sztuki mediowania. Takimi umiejętnościami wykazał się Palikot czy Petru. Zabrakło takich umiejętności Barbarze Nowackiej i wielu innym liderom lewicy. Z litości nie wspomnę o nich. Założone przez wspomnianych struktury nie wytrzymały próby czasu. Dlaczego trak się stało?
To wymaga dłuższego wywodu. Biedroń i Gawkowski też chcą to zrobić z marszu. To się raczej w trzy miesiące nie uda. No chyba, że Gawkowski będzie jechał odkrytym autem (a tu zima) i błogosławił powiaty, a po jego przejechaniu samorzutnie powstaną koła czy zarządy Partii Biedronia i Gawkowskiego. Ponieważ na cuda Biedroń liczyć nie może więc pomysł jest nierealny.
Ale to ich zmartwienie. Mnie martwi, że oto powstanie nowa, kolejna partia na centrolewicy i chce być osobno. To źle rokuje lewej stronie i martwi mnie, bo to droga donikąd. Ale widzę, że Biedroń chce to przerobić na własnej skórze.
Wielka szkoda. Ala nasza polityka jest nieprzewidywalna więc nadziei nie tracę.