Hamilton już jest na czele stawki

Broniący mistrzowskiego tytułu Brytyjczyk Lewis Hamilton (Mercedes) wygrał Grand Prix Węgier i po trzech tegorocznych wyścigach z dorobkiem 63 punktów jest liderem klasyfikacji generalnej Formuły 1, wyprzedzając kolegę z zespołu, Fina Valtteriego Bottasa. W klasyfikacji konstruktorów oczywiście także przewodzi Mercedes.

Układ sił w tegorocznym, nietypowym z powodu pandemii sezonie Formuły 1, jest już wystarczająco klarowny, żeby bez większego ryzyka pomyłki przewidzieć, że to Mercedes obroni mistrzowski tytuł w klasyfikacji konstruktorów, a wśród kierowców po raz siódmy w ogóle, a czwarty z rzędu po tytuł sięgnie Hamilton. Przed Grand Prix Węgier liderem po dwóch austriackich wyścigach był jeszcze Valtteri Bottas, lecz fiński kierowca na torze Hungaroring słabo wystartował z drugiego pola i spadł nawet na szóste miejsce, ostatecznie jednak minął metę na trzeciej pozycji, po nieudanym pościgu w końcówce za holenderskim kierowcą Red Bull Racing Maxem Verstappenem. Rozczarowania nie krył szef zespołu Mercedesa Toto Wolff, który liczył na podwójne zwycięstwo. Ale co mają powiedzieć szefowie innych zespołów, szczególnie Ferrari? Po pierwszym okrążeniu Niemiec Sebastian Vettel był czwarty, a Monakijczyk Chalrles Leclerc tuż za nim, więc we włoskiej ekipie pojawiły się obawy, że ich zwaśnieni kierowcy znowu, jak przed tygodniem w Austrii, wyeliminują się z wyścigu po jakimś zderzeniu podczas próby wyprzedzania. Tym razem do takiej kompromitującej sytuacji nie doszło, ale szósta lokata Vettela i jedenasta Leclerca chluby ekipie Ferrari, 16-krotnemu mistrzowi Formuły 1, z pewnością nie przyniosły. Scuderia Ferrari w punktacji zespołowej po trzech wyścigach zajmuje dopiero piąte, jakże dla niej upokarzające miejsce.
Hamilton nie ma więc jak na razie poważnej konkurencji, poza rzecz jasna Valtteri Bottasem. Ale w Grand Prix Węgier Brytyjczyk zademonstrował rewelacyjna formę i pokazał, że jako kierowca F1 nie ma w tej chwili słabych punktów. W końcówce wyścigu uzyskał najlepszy czas okrążenia na miękkich oponach i zdobył dzięki temu dodatkowy punkt. Po zaledwie trzech wyścigach trudno sobie wyobrazić, aby ktoś w tym sezonie mógł mu przeszkodzić w zdobyciu kolejnego tytułu mistrza świata. A jeśli go zdobędzie, będzie to jego siódmy triumf w karierze, więc pod względem ich liczby dorówna rekordziście Michaelowi Schumacherowi. Na torze Hungaroring Hamilton odniósł swoje 86. zwycięstwo w karierze w wyścigu Formuły 1, więc Brytyjczyk goni też ten rekord wszech czasów Schumachera, który wygrał 91 wyścigów.
Na węgierskim torze wyzwanie kierowców Mercedesa na podium przedzielił Max Verstappen. 23-letni Holender kolekcjonuje nieformalne trofea przyznawane najmłodszemu uczestnikowi wyścigu: jest najmłodszym zdobywcą punktów, najmłodszym zdobywcą miejsca na podium, najmłodszym zwycięzcą i najmłodszym liderem wyścigu oraz najmłodszym autorem najszybszego okrążenia. Brakuje mu tylko najcenniejszego osiągnięcia – tytułu najmłodszego mistrza świata. Tu najlepszy jest Sebastian Vettel, który swój pierwszy mistrzowski tytuł w 2010 roku wywalczył w wieku 23 lata i 134 dni. Verstappen ma szansę go pobić, bo 30 września skończy dopiero 23 lata, ale wątpliwe by Hamilton się przejmował jego ambicjami i pozwolił mu na triumf w tegorocznym sezonie.
Sponsorowany przez PKN Orlen zespół Alfa Romeo, mimo zaangażowania Roberta Kubicy podczas jazd testowych i treningowych, zaliczył kolejny nieudany weekend. Po beznadziejnym występie w sesji kwalifikacyjnej (dwa ostatnie miejsca), w niedzielnym wyścigu kierowcom włoskiej ekipy poszło niewiele lepiej. Kimi Raikkonen i Antonio Giovinazzi zajęli odpowiednio 16. i 17. lokaty, a gorsi od nich byli jedynie obaj kierowcy Williamsa, George Russell i Nicholas Latifi, oraz Pierre Gasly z Alpha Tauri, który nie ukończył wyścigu. Jakby nie patrzeć, nasz paliwowy koncern jak na razie fatalnie wybiera ekipy Formuły 1 do promowania swojej marki.

Klasyfikacja kierowców F1:

  1. Lewis Hamilton (W. Brytania, Mercedes) – 63 pkt; 2. Valtteri Bottas (Finlandia, Mercedes) – 58; 3. Max Verstappen (Holandia, Red Bull Racing) – 33; 4. Lando Norris (W. Brytania, McLaren) – 26; 5. Alexander Albon (Tajlandia, Red Bull Racing) – 22; 6. Sergio Perez (Meksyk, Racing Point) – 22; 7. Charles Leclerc (Monako, Ferrari) – 18; 8. Lance Stroll (Kanada, Racing Point) – 18; 9. Carlos Sainz (Hiszpania, McLaren) – 14; 10. Sebastian Vettel (Niemcy, Ferrari) – 9; 11. Daniel Ricciardo (Australia, Renault) – 8; 12. Pierre Gasly (Francja, Alpha Tauri) – 6; 13. Esteban Ocon (Francja, Renault) – 4; 14. Kevin Magnussen (Dania, Haas) – 2; 15. Antonio Giovinazzi (Włochy, Alfa Romeo) – 2; 16. Daniił Kwiat (Rosja, Alpha Tauri) – 1; 17. Nicholas Latifi (Kanada, Williams) – 0; 18. Kimi Raikkonen (Finlandia, Alfa Romeo) – 0; 19. George Russell (W. Brytania, Williams) – 0; 20. Romain Grosjean (Francja, Haas) – 0.

Mercedes na tronie, Kubica w ogonie

Wyścig Formuły 1 o Grand Prix Japonii na torze Suzuka zakończył się triumfem ekipy Mercedesa (wygrał Fin Valtteri Bottas, a Brytyjczyk Lewis Hamilton był trzeci), która zapewniła sobie tytuł mistrzowski w rywalizacji konstruktorów. Robert Kubica ukończył wyścig na ostatnim miejscu.

W kwalifikacjach najlepsze były bolidy Ferrari – wygrał Sebastian Vettel, a drugi był Charles Leclerc. Oni więc zajęli miejsca w pierwszej linii na starcie wyścigu, ale już na początku ograł ich Bottas i nie oddał prowadzenia do mety. Za jego plecami aż do końca trwała walka o drugą pozycję pomiędzy Vettelem a Hamiltonem. Szanse na dobry wynik tuż po starcie pogrzebał Leclerc, który po kolizji z Maksem Verstappenem z Red Bulla musiał zjechać na wymianę rozbitego przedniego skrzydła. Holender po kilku okrążeniach wycofał się z wyścigu, dzięki czemu Kubica ukończył zawody na 19. pozycji.

Polakowi po raz pierwszy puściły jednak nerwy. Podczas piątkowych treningów był wyraźnie lepszy od kolegi z zespołu George’a Russella, ale przed niedzielnymi kwalifikacjami ekipa Williamsa dokonała zmian w jego bolidzie wymieniając nowe skrzydło na stare, bez konfiguracji ustawienia auta, przez co polski kierowca popełnił błąd i zaliczył kraksę. Po wyścigu Kubica ostro za to skrytykował Williamsa. „W kwalifikacjach popełniłem błąd. Warunki były bardzo trudne. Dodatkowo w piątek miałem też złe wspomaganie i wyczucie kierownicy było zupełnie inne. Mechanicy wykonali fantastyczną robotę, niestety, niektóre rzeczy nie zależą od nich, a szkoda, bo jesteśmy razem, pracujemy razem, ale czasami… Dzisiejszy ranek dał mi wiele do myślenia. O pewnych rzeczach wiedziałem od dawna, lecz dzisiaj rano pewne granice zostały przekroczone” – stwierdził Kubica.

Wyniki wyścigu:

1. Valtteri Botas (Mercedes), 2. Sebastian Vettel (Ferrari) +11.376, 3. Lewis Hamilton (Mercedes) +11.786, 4. Alexander Albon (Red Bull Racing) +1:01.152, 5. Carlos Sainz (McLaren) +1:19.081, 6. Charles Leclerc (Ferrari) +1 okrążenie, 7. Daniel Ricciardo (Renault) +1 okr., 8. Pierre Gasly (Toro Rosso) +1 okr., 9. Sergio Perez (Racing Point) +1 okr., 10. Nico Hulkenberg (Renault) +1 okr., 11. Lance Stroll (Racing Point) +1 okr., 12. Danił Kwiat (Toro Rosso) +1 okr., 13. Lando Norris (McLaren) +1 okr., 14. Kimi Raikkonen (Alfa Romeo) +1 okr., 15. Romain Grosjean (Haas) +1 okr., 16. Antonio Giovinazzi (Alfa Romeo) +1 okr., 17. Kevin Magnussen (Haas) +1 okr., 18. George Russell (Williams) +2 okr., 19. Robert Kubica (Williams) +2 okrążenia. Nie ukończył wyścigu Max Verstappen (Red Bull Racing).

Klasyfikacja generalna:

1. Lewis Hamilton (W. Brytania/Mercedes) – 338 pkt, 2. Valtteri Bottas (Finlandia/Mercedes) – 274, 3. Charles Leclerc (Monako/Ferrari) – 223, 4. Max Verstappen (Holandia/Red Bull) – 212, 5. Sebastian Vettel (Niemcy/Ferrari) – 212, 6. Carlos Sainz jr (Hiszpania/McLaren) – 76, 7. Pierre Gasly (Francja/Toro Rosso) – 73, 8. Alexander Albon (Tajlandia/Red Bull) – 64, 9. Daniel Ricciardo (Australia/Renault) – 40, 10. Nico Huelkenberg (Niemcy/Renault) – 35, 11. Sergio Perez (Meksyk/Racing Point) – 35, 12. Lando Norris (W. Brytania/McLaren) – 35, 13. Daniił Kwiat (Rosja/Toro Rosso) – 33, 14. Kimi Raikkonen (Finlandia/Alfa Romeo) – 31, 15. Kevin Magnussen (Dania/Haas) – 20, 16. Lance Stroll (Kanada/Racing Point) – 19, 17. Romain Grosjean (Francja/Haas) – 8, 18. Antonio Giovinazzi (Włochy/Alfa Romeo) – 4, 19. Robert Kubica (Polska/Williams) – 1.

 

Formuła 1: Williams znów ostatni

Od początku tegorocznego sezonu ton w rywalizacji w Formule 1 ton rywalizacji nadają kierowcy Mercedesa, a outsiderami są jeźdźcy Williamsa Georege Russell i Robert Kubica. W GP Francji było tak samo.

Z pierwszego pola ruszył Brytyjczyk Lewis Hamilton, a z drugiego Fin Valtteri Botas. Robert Kubica, podobnie jak jego partner z zespołu Russel, jak zwykle zaczęli wyścig z ostatnich pozycji, ale Polak znów był sporo wolniejszy na treningach i w kwalifikacjach od swojego brytyjskiego kolegi. Ta nierówna wewnętrzna rywalizacja budzi coraz więcej kontrowersji i zrodziła nawet podejrzenia, że ekipa z Grove faworyzuje rodaka przygotowując mu auto o lepszych parametrach.

Zdarzały się wyścigi, że Kubica był o ponad sekundę gorszy od Russella na pojedynczym okrążeniu, co w Formule 1 jest różnicą nietypową u kierowców tej samej ekipy. Na tym poziomie rywalizacji takie dysproporcje się raczej nie zdarzają. „To dziwne i tego nie rozumiem” – żali się coraz częściej Kubica w wypowiedziach dla mediów, co w końcu wyprowadziło z równowagi szefową zespołu Claire Williams. „George i Robert mają takie same pojazdy, nie dyskryminujemy żadnego z nich. Po co mielibyśmy to robić? I nie jest też tak, że któryś z nich dostaje części jako pierwszy, albo lepszej jakości. Takie działania nie są w naszym stylu” – zapewniła Claire Williams.

Wyścig o GP Francji nie rozstrzygnął tego dylematu. Kubica zaczął nieźle, przez kilka okrążeń była nawet 17., a Russel w tym czasie jechał na ostatniej 20. pozycji, lecz w połowie dystansu Brytyjczyk wyprzedził naszego kierowcę, a potem z powodu awarii spadł na ostatnie miejsce i znów musiał nadrabiać. Co nie miało większego znaczenia dla układu sił w wyścigu, bo obaj telepali się do mety na końcu stawki z gigantyczną stratą do zawodników ze ścisłej czołówki. Williams nadal żenuje.