Potrzeba więcej wolności gospodarczej

Swoboda w gospodarce sprzyja tworzeniu miejsc pracy, wzrostowi płac, poprawie jakości opieki zdrowotnej.
W marcu został opublikowany Indeks Wolności Gospodarczej datowany na 2021 r. Polska gospodarka zajęła w nim 41. miejsce, a w ubiegłym roku 46. To postęp. Także wartość indeksu wzrosła, choć niewiele bo z 69,1 do 69,7.
Indeks publikowany jest od 1995 r. przez Centrum Fundacji Dziedzictwa dla Handlu Międzynarodowego i Ekonomii (CITE), przy współpracy Banku Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Światowej Organizacji Handlu a przede wszystkim Światowego Forum Ekonomicznego. Obejmuje 184 kraje. Autorami raportu i indeksu są: Terry Miller, który jest dyrektorem Centrum Handlu Międzynarodowego i Ekonomii Instytutu Bezpieczeństwa Narodowego i Polityki Zagranicznej, Anthony B. Kim – kierownik do spraw badań w tymże Centrum i redaktor Raportu i Indeksu Wolności Gospodarczej. W zespole autorów pracują także James M. Roberts i Patrick Tyrell pracownicy naukowi w wspomnianym Centrum. Prezesem Fundacji Dziedzictwa – wydawcy Indeksu – jest pani Kay C. James.
Jak stwierdzają autorzy we wstępie do raportu: „Od momentu powstania w 1995 r. Indeks obrazuje ogólnoświatowy postęp, który wynika z przyjęcia i wspierania przez rządy zasad wolnej wymiany, przejrzystości i uczciwej konkurencji w ramach rządów prawa /…/ Wolność gospodarcza sprzyja tworzeniu miejsc pracy, wzrostowi płac, zwiększenia możliwości wyboru dla konsumentów, poprawie jakości opieki zdrowotnej, edukacji i stanu środowiska naturalnego.”
Indeks ma charakter złożony (agregatowy) na który składa się 12 bloków tematycznych jednakowo ważonych (tworzących osobne cztery subindeksy) i 35 wskaźników oceniających różne aspekty wolności gospodarczej. Te cztery subindeksy to: praworządność (prawa własności, efektywność sądownictwa i uczciwość rządu), wielkość rządu (obciążenia podatkowe, wydatki rządowe i kondycja fiskalna), efektywność regulacyjna (swoboda działalności gospodarczej, swoboda pracy i swoboda monetarna) oraz otwartość rynku (swoboda handlu, inwestowania i swoboda finansowania). Efektywność sądownictwa to według raportu przede wszystkim niezawisłość sądów i jakość postepowania sądowego.
Obszary wolności gospodarczej objęte badaniami oraz indeksem to głównie: wolność biznesu, handlu zagranicznego, wolność monetarna (niezależność banków centralnych), wolność inwestowania, zwłaszcza przez inwestorów zagranicznych, ochrona własności, wolność od korupcji i rynek pracy.
Wolność pracy według definicji raportu to zdolność jednostek do znalezienia możliwości zatrudnienia i pracy, a dla przedsiębiorców zdolność do swobodnego zawierania umów o pracę i zwalniania zbędnych pracowników, gdy nie są już potrzebni – co jest niezbędne do zwiększenia wydajności i utrzymania ogólnego wzrostu gospodarczego.
Swoboda działalności gospodarczej to łatwość rozpoczynania, prowadzenia i zamykania działalności gospodarczej (13 czynników). Indeks to jak wiadomo jedna liczba i to stanowi jego niewątpliwy urok. Przy jego pomocy można budować rankingi krajów i dokonywać porównań między nimi oraz w czasie. Dla analityków ekonomicznych i politycznych ważne są jednak właśnie te bloki i wskaźniki, lecz wtedy trzeba się zapoznać z raportem (524 strony). Indeks i pełny raport można znaleźć na stronie: www.heritage.org/index
Indeks 2021, w którym uwzględnia się politykę gospodarczą i warunki panujące w 184 krajach w okresie od 1 lipca 2019 roku do 30 czerwca 2020 r. pokazuje, że gospodarka światowa jako całość jest nadal „umiarkowanie wolna”,
W 2010 r. zajmowaliśmy 71. miejsce, pięć lat później już 42. W 2016 r. – 39. postęp był więc wyraźny. A w 2021 r. tylko 41 miejsce.
W 1995 r. (pierwszy rok publikacji indeksu) zaczynaliśmy od 50,7 pkt. Warto odnotować, że w okresie 2007-2015 wartość indeksu wzrosła o 10,5 pkt, podczas gdy w okresie 2015-2021 tylko o 0,6 pkt.
Względnie dobre oceny uzyskaliśmy w dziedzinie zdrowych finansów (94,6 pkt), wolności monetarnej (80,8 pkt.) oraz inwestycji zagranicznych w Polsce – na poziomie 80 pkt. Ale są i dziedziny, gdzie oceny nie sięgają nawet 50 pkt na przykład w sferze praworządności czy wydatków rządowych. Raport nie szczędzi krytycznych słów na ten temat.
Czołówka rankingu światowego to: Singapur, Nowa Zelandia, Australia, Szwajcaria oraz Irlandia. Wartość Indeksu dla Singapuru wynosi 89,7 pkt, a dla Polski 69,7 pkt czyli lepiej niż rok wcześniej o 0,6 pkt. Taki jest obecnie nasz dystans (20 pkt.) do najlepszego pod względem wolności gospodarczej.
Polska została zaliczona do III grupy krajów o umiarkowanej wolności gospodarczej (jest ich 59). II grupa to kraje (33) o umocnionej swobodzie gospodarowania mające powyżej 70 pkt.; mamy zatem w kolejnym roku szansę by trafić do tej grupy. Pierwsza grupa to zaledwie 5 krajów o poziomie indeksu powyżej 80,0 pkt. W tegorocznej edycji Indeksu nie ujęto już Hongkongu i Macao jako niezależnych krajów, ze względu na ich podporządkowanie Chinom.
IV grupa liczy 81 krajów z wynikami poniżej 60 pkt., wykazujących znaczne braki w dziedzinach związanych z praworządnością i otwartością swoich rynków. Do nich należą też duże gospodarki, jak Chiny, Indie, Brazylia i Argentyna.
Istnieje wyraźna zależność miedzy zwiększeniem wolności gospodarczej a osiąganiem wyższego wzrostu gospodarczego per capita. Współczynnik korelacji pomiędzy PKB na mieszkańca a stopniem wolności gospodarczej jest dość wysoki i wynosi 0,68. W krajach pierwszej grupy „wolnych” gospodarczo PKB na mieszkańca według parytetu siły nabywczej wynosi 71.576 dol, w drugiej grupie – 47.706 dol, w trzeciej (do której należy Polska) – 22.005 dol i wreszcie w czwartej – 6.834 dol.
Raport podkreśla także, że wskaźnik ubóstwa skrajnego zmniejszył się w okresie od momentu pierwszej edycji Indeksu (1995 r.) z 34,3 proc. do 9,2 proc. obecnie, co przypisuje się w jakimś stopniu zwiększeniu pola wolności gospodarczej.
Korelacja między Iideksem dynamizmu przedsiębiorstw a wolnością gospodarczą wynosi 0,54. Z kolei korelacja między indeksem innowacyjności krajów a wolnością gospodarczą wyniosła aż 0,76. Wskaźniki te pokazują współzależności między stopniem swobody gospodarczej a PKB i innowacyjnością.
Wysoki jest także współczynnik korelacji – na poziomie 0,65 – między wolnością gospodarczą a indeksem demokracji. Dążenie do większej wolności gospodarczej jest zatem ważnym krokiem w kierunku demokratyzacji; wzmacnia pozycję uboższych i buduje klasę średnią. I wreszcie, ważna jest korelacja między wolnością gospodarczą a postępem społecznym wyrażonym Indeksem Rozwoju Społecznego (HDI), która osiąga poziom 0,7.
Średni indeks wolności gospodarczej w skali światowej wynosi w tym roku 61,6 pkt, czyli tyle samo ile rok wcześniej. Jesteśmy więc przynajmniej powyżej tej średniej. Ale niestety nieco poniżej średniej europejskiej, która wynosi 69,8 pkt. W Europie Polska zajmuje 25. miejsce. Postęp w sferze poszerzania wolności gospodarczej wykazało 89 krajów, niestety w 80 krajach wystąpił regres. A w 10 krajach – bez zmian.
W Europie znaczący postęp osiągnęły (o 1,5 – 3 pkt.): Hiszpania, Czarnogóra, Chorwacja, Armenia, Cypr i Ukraina. W Azji postęp tego rzędu uzyskały: Mongolia, Kazachstan, Uzbekistan i Wietnam. W Afryce Subsaharyjskiej: Demokratyczna Republika Kongo, Erytrea, Sierra Leone i Togo. W Afryce Północnej i Bliskim Wschodzie: Algieria i Egipt. W Ameryce: Kuba, Dominikana, Gujana i Ekwador.
Z Europy w pierwszej piątce wolności gospodarczej jest tylko Szwajcaria i Irlandia, a w pierwszej dziesiątce jeszcze Wielka Brytania, Dania i Estonia. Średni poziom Indeksu Wolności Gospodarczej w krajach Europy to 70,1, czyli prawie 10 pkt. powyżej średniej światowej.
Spośród nowych krajów Unii Europejskiej przed nami są: Estonia – 8 miejsce, oraz Litwa (15 miejsce), Czechy (27), Łotwa (30), Bułgaria (35), Malta (36). Prawie wszystkie awansowały o co najmniej jedno miejsce. Za nami jest zaś Rumunia (43 miejsce), Słowenia (48), Węgry (55), Słowacja (61), Chorwacja (79).
USA zajęły 20 miejsce (w ubiegłym roku 17). Warto odnotować dla porównania, że Chiny w edycji Indeksu 2021 r. znalazły się dopiero na 107. miejscu (wartość indeksu 58,4 pkt.), poniżej średniej światowej oraz także poniżej średniej regionalnej. Japonia jest na 23 pozycji, Rosja na 92, Indie na 121. Ostatnie miejsce na świecie zajmuje Korea Północna z wartością indeksu 5,2 pkt.
Indeks Wolności Gospodarczej 2021
1 Singapur 89,7
2 Nowa Zelandia 83,9
3 Australia 82,4
4 Szwajcaria 81,9
5 Irlandia 81,4
39 Hiszpania 69,9
40 Bahrajn 69,9
41 Polska 69,7
42 Tajlandia 69,7
43 Rumunia 69,5

PiS zagraża wolności Polaków

Pod rządami Prawa i Sprawiedliwości łamie się w naszym kraju prawo, sprawiedliwość i demokrację. W rankingach wolności jesteśmy coraz niżej.
Indeks Wolności Człowieka opracowywany i publikowany jest w raporcie, przygotowywanym co roku wspólnie przez Cato Institute (USA), Fraser Institute (Kanada wraz z ośrodkami w 90 krajach), Liberales Institute (Niemcy), The Institute of Economic Analysis (Rosja) oraz Visio Institute (Słowenia), specjalizujące się szerokich badaniach społecznych.
Autorami raportu i indeksu byli w ubiegłym roku Ian Vasquez i Fred McMahon pracujący w Cato Institute. Indeks 2020 jest szóstym, który stworzyli. Zawiera on dane za rok 2019, obejmujące 162 kraje, czyli 94 proc. ludności świata.
Przez pojęcie human freedom, autorzy raportu rozumieją wolność od wymuszeń i ograniczeń (absence of coercive constraint). Indeks i pełny raport (liczy 420 stron) można znaleźć na stronie: www.fraserinstitute.org lub www.cato.org
Polska zajęła w Indeksie Wolności Człowieka 2020 miejsce 45 (w ubiegłym roku 40.) miejsce, z wartością indeksu wynoszącą 7,72 (w skali od 0 do 10). Jest to o pięć miejsc gorzej niż rok wcześniej, z niższą wartością samego indeksu.
Spoglądając wstecz: w Indeksie 2012 roku Polska zajmowała 27 miejsce, czyli aż o 18 miejsc wyżej niż obecnie!
Indeks wolności człowieka (human freedom) składa się z dwóch obszarów: wolność osobista (personal freedom) – 34 wskaźniki monitorujące i wolność ekonomiczna (economic freedom) – 42 wskaźniki monitorujące.
Raport operuje dwunastoma agregatowymi czynnikami i w sumie 76 szczegółowymi wskaźnikami obrazującymi wszechstronnie i wieloaspektowo przestrzeganie praw człowieka w danym kraju. Poszczególne czynniki i wskaźniki są szczegółowo opisane w raporcie. Indeks jest ich arytmetyczną średnią ważoną.
Czołówka rankingu przestrzegania prawa to: Nowa Zelandia, Szwajcaria, Hongkong, Dania i Australia. Wartość indeksu dla Nowej Zelandii wynosi 8,87 a dla wolności osobistej 9,21 a dla Polski – 7,72, w tym dla wolności osobistej 8,39. Taki jest obecnie nasz dystans do najlepszych.
Warto w tym miejscu podać, że najlepsze miejsce zajmowaliśmy w 2011 roku: 23. Wówczas wartość indeksu wynosiła 8,21. Wyraźny spadek zaczął się w 2015 r. Subindeks wolności osobistej, który w 2014 r. wynosił 8,83, spadł do 8,32 w 2017 r., a wolności ekonomicznej – spadł z 7,49 w 2014 r. do 7,24 w 2017 r.
Spośród nowych krajów UE przed nami są: Estonia (8 miejsce), Litwa (21), Łotwa (22), Czechy (24), Rumunia, Słowacja, Słowenia, Chorwacja i Bułgaria (39). Za nami znajdują się tylko Węgry (49, spadek o 4 miejsca).
USA zajmują 17 miejsce w Indeksie przestrzegania prawa człowieka (spadek o 2 miejsca), Chiny – 129 a Rosja 115. Spośród sąsiadów: Białoruś zajmuje 99 (spadek o 7 miejsc), a Ukraina 110 (polepszenie o 8 miejsc). Ostatnie miejsca zajmują w Indeksie 2020: Iran, Jemen, Wenezuela Sudan i Syria.
Średnia światowa wartość Indeksu 2020 wyniosła 6,93. W porównaniu z ubiegłoroczną edycją 87 krajów podniosło swoje oceny zaś 70 obniżyło. W porównaniu do 2008 r. poziom globalnej wolności nieco jednak spadł. Patrząc z perspektywy 2008-2019 (na początku tego okresu badano jednie 141 krajów), podniesiono oceny dla 70 krajów a dla 70 obniżono.
Istnieje wyraźna korelacja między poziomem wolności, a poziomem dochodów. I tak, kraje o wysokim poziomie Indeksu wolności człowieka mają średni dochód 40,171 dolarów, a kraje o niskim poziomie Indeksu wolności mają dochód wynoszący 15.721 dol.
W grupie krajów Europy Zachodniej (18 krajów) Indeks waha się pomiędzy 8,05 (Francja) a 8,82 (Szwajcaria). W Europie Wschodniej (22 kraje) waha się pomiędzy 6,31 (Rosja) i 8,54 (Estonia). Polska jest tu na 12. miejscu (7,72).
Oceniając bardziej szczegółowo poszczególne czynniki trzeba podać, że w Indeksie 2020 w zakresie przestrzegania praw wolności osobistej (35 miejsce) w niektórych dziedzinach Polska zajmuje wysokie lokaty, a wartość subindeksów wynosi ponad 9 pkt. – na przykład w zakresie swobody przemieszczania się (10 pkt) czy bezpieczeństwa osobistego (9,7).
Najniższe noty dotyczą polskiej praworządności (6,3), wolności w zakresie zakładania organizacji wyznaniowych (5,9) oraz politycznych i prawnych wpływów (presji) na media (7,5). W zakresie wolności ekonomicznych (dopiero 77 miejsce Polski) najwyższe noty dotyczą zdrowego pieniądza (9,7), najniższe natomiast: swobody przepływu kapitału w układzie międzynarodowym (5,5), systemu prawa i własności (6,0) oraz funkcjonowania rządu (5,7).
Tendencje są niestety niekorzystne. W latach 2008-2014 Indeks wolności człowieka wykazywał w Polsce dość systematyczny wzrost, z 8,10 do 8,24. Jednak od 2015 r. stale spada – do 7,72 w Indeksie 2020.
W zakresie wolności ekonomicznej subindeks osiągnął najwyższy poziom w 2014 r. – 7,47 i potem systematycznie spadał do poziomu 7,04. W zakresie wolności osobistej poziom subindeksu jest wprawdzie wyższy jednak wykazuje podobną tendencję spadkową. W 2014 r. wynosił 9,01 i w 2020 r. spadł do 8,39.
Na pocieszenie warto podać, że w zakresie swobody przemieszczania ocena Polski wypada na najwyższym poziomie tj. 10,0 pkt, przez cały okres od 2008 r. Bardzo wysoka ocena objęła sprawy bezpieczeństwa i ochrony osobistej (9,7 – 9,9). Bardzo wysoka ocena (na poziomie 9,0 pkt a do 2014 r. nawet 10,0) dotyczy także spraw tożsamościowych i relacji osobistych. Tu spadek wynika z powodu braku powszechnej akceptacji LGBT (ocena 7,0).
Podsumowując: przez ostatnie pięć lat Indeks wolności człowieka w Polsce systematycznie spadał. Stąd ta odległa lokata – i tylko Węgry za nami. Na najniższym poziomie jest w Polsce subindeks praworządności – i także z tendencją spadkową.
Indeks Wolności Człowieka 2020
Wartość łączna Wolność osobista Wolność ekonomiczna
1 Nowa Zelandia 8,87 9,21 8,53
2 Szwajcaria 8,82 9,20 8,43
3 Hongkong 8,74 8,53 8,94
4 Dania 8,73 9,35 8,10
5 Australia 8,68 9,12 8,23
43 Kostaryka 7,84 8,05 7,62
44 Albania 7,81 7,81 7,80
45 Polska 7,72 8,39 7,04
46 Armenia 7,69 7,45 7,92
47 Peru 7,68 7,60 7,76

Łamanie prawa nie może pozostać bezkarne

Czy premier Mateusz Morawiecki wraz z Radą Ministrów staną przed sądem za faktyczne wprowadzenie stanu klęski żywiołowej niezgodnie z przepisami Konstytucji?

Epidemia koronawirusa stanowi sytuację nadzwyczajną. Analiza działań rządzących i regulacji wprowadzonych w związku z koronawirusem wskazuje, że z dniem 31 marca 2020 r. Rada Ministrów ogłosiła na terenie całego kraju stan klęski żywiołowej w formie stanu epidemii. Obowiązujące obecnie rozwiązania wprowadzają bowiem te same ograniczenia istoty praw i wolności, jak również szczególne zasady działania organów państwa, jak w okresie „modelowego” stanu klęski żywiołowej.
Zestawienie obecnych regulacji z przepisami dotyczącymi stanu klęski żywiołowej potwierdza, że jedynym motywem, jakim kierują się rządzący odmawiając formalnego wprowadzenia tego stanu jest kwestia nadchodzących wyborów prezydenckich – stwierdza Forum Obywatelskiego Rozwoju.
Obowiązujące restrykcje, ingerujące m.in. w istotę prawa do poruszania się czy wolności gospodarczej, mogą być wprowadzane jedynie w okresie stanu klęski żywiołowej. Przyjęcie ich bez przyznania, że mamy do czynienia z tym stanem, samo w sobie uzasadnia, że „zwykłe środki konstytucyjne nie są wystarczające”, co stanowi przesłankę do ogłoszenia stanu nadzwyczajnego. Tego rodzaju zaniechanie po stronie Rady Ministrów może się wiązać z odpowiedzialnością karną i konstytucyjną m.in. premiera.
Z każdym kolejnym dniem dowiadujemy się o kolejnych zakażonych koronawirusem i zmarłych na skutek COVID-19. Ograniczono obrót gospodarczy, przymusowo zamknięto sklepy, a wiele osób staje w obliczu utraty zatrudnienia. Sejm i Rada Ministrów pracują w trybie zdalnym, a wiele urzędów ograniczyło swoje zadania. To nie jest codzienność, jaką chcielibyśmy widzieć. Przeciwnie, panuje powszechne przekonanie, że „normalne” z punktu widzenia działania państwa i obywateli nie są ani stan epidemii, ani odpowiedź rządzących w postaci kolejnych regulacji.
To, czego jesteśmy obecnie świadkami, z pewnością odbiega od „normy” – zatem próbując ująć w ramy stan epidemii wywołany koronawirusem, nie wydaje się nadużyciem określenie go jako „sytuacji nadzwyczajnej”. Od samego początku rozwój pandemii cechuje się dużą niepewnością, a szacunki dotyczące liczby ofiar i zakażonych nadal obarczone są znacznym błędem. Obecna sytuacja ma też charakter nagły w tym znaczeniu, że przy dostępnych zasobach trudno było z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem przewidzieć wystąpienie epidemii.
Poza dyskusją pozostaje też fakt, że wysoce zakaźny koronawirus zagraża zdrowiu wielu mieszkańców oraz wpływa na kluczowe dziedziny życia. Najbardziej jaskrawym potwierdzeniem tego stanu rzeczy jest przeciążenie służby zdrowia czy też radykalne ograniczenie kontaktów skutkujące spadkiem aktywności gospodarczej.
Jako, że nie przedsięwzięto odpowiednich środków na wypadek wystąpienia epidemii – a gdy już do niej doszło, skierowano do jej ograniczenia znaczne zasoby państwa – działania faktyczne uzupełniły działania prawne. Naprędce przyjmowane kolejne „tarcze”, „specustawy” i rozporządzenia – przyznające rządzącym coraz to nowe uprawnienia, nakładające kolejne restrykcje czy odpowiadające na gospodarcze skutki koronawirusa – same w sobie także świadczą o wyjątkowości obecnej sytuacji.
Samo wystąpienie „sytuacji nadzwyczajnej” to jednak kwestia faktów, a nie prawa. Konkretne skutki w tej dziedzinie niesie za sobą dopiero wprowadzenie „stanu nadzwyczajnego”. Jego skutkiem jest nie tylko ograniczenie części praw, ale także przyznanie rządzącym szczególnych uprawnień, z których nie korzystają w „normalnym” okresie.
Konstytucja nie definiuje, czym jest stan klęski żywiołowej. W art. 232 wskazuje jedynie, że Rada Ministrów może go wprowadzić – na części albo na całym terytorium państwa – „w celu zapobieżenia skutkom katastrof naturalnych lub awarii technicznych noszących znamiona klęski żywiołowej oraz w celu ich usunięcia”. Domyślnie stan ten może obowiązywać nie dłużej niż 30 dni, jednak za zgodą Sejmu może być on wielokrotnie przedłużony, za każdym razem na czas określony.
Ogłoszenie stanu klęski żywiołowej – jako najmniej dolegliwego spośród trzech stanów nadzwyczajnych – zgodne z art. 233 ust. 3 konstytucji, uprawnia do ograniczenia następujących praw i wolności:
1) wolność działalności gospodarczej (art. 22);
2) wolność osobista (art. 41 ust. 1, 3 i 5);
3) nienaruszalność mieszkania (art. 50);
4) wolność poruszania się i pobytu na terytorium RP (art. 52 ust. 1);
5) prawo do strajku (art. 59 ust. 3);
6) prawo własności (art. 65);
7) wolność pracy (art. 65 ust. 1);
8) prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy (art. 66 ust. 1);
9) prawo do wypoczynku (art. 66 ust. 2).
Nie jest oczywiście prawdą, że z chwilą wprowadzenia któregokolwiek ze stanów nadzwyczajnych, także i stanu klęski żywiołowej, dochodzi do automatycznego unicestwienia wszystkich wymienionych praw i wolności. Rządzący, kierując się zasadami proporcjonalności i celowości, powinni każdorazowo odpowiednio wyważyć wartości i ingerować tylko w te prawa, których ograniczenie wydaje się konieczne w danej sytuacji. Przykładowo, nie ma najmniejszej potrzeby, by w czasie stanu klęski żywiołowej, np. powodzi, całkowicie zakazywać pracy zdalnej lub nakazywać wszystkim obywatelom udostępnienie swoich mieszkań dla służb walczących z żywiołem.
Kwestie stanu klęski żywiołowej reguluje ustawa z dnia 18 kwietnia 2002 r. o stanie klęski żywiołowej, która precyzuje tryb jego wprowadzenia i zniesienia, a także zasady działania organów władzy publicznej oraz zakres ograniczeń wolności i praw człowieka i obywatela w czasie jego obowiązywania. Zawiera ona również definicję „stanu klęski żywiołowej” (art. 3 ust. 1 pkt 1), która doprecyzowuje to nieostre pojęcie zamieszczone w konstytucji.
W konsekwencji tylko w okresie stanu klęski żywiołowej ustawa (i wydane na jej podstawie rozporządzanie) może ograniczać prawa i wolności określone w art. 233 ust. 3 Konstytucji RP ingerując w ich istotę. Jak wskazywano, w takim przypadku nie ma zastosowania domyślny mechanizm określony w art. 31 ust. 3.
Warto w tym miejscu porównać przepisy z ustawy z 2002 r. z pakietem rozwiązań stosowanych w okresie „stanu epidemii”. Obecnie, kwestie te regulują głównie trzy akty prawne:
1) ustawa z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (tzw. specustawa koronawirusowa);
2) ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi; oraz
3) rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 10 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii – wydane na podstawie ustawy dotyczącej chorób zakaźnych.
Z dniem 31 marca 2020 r., kiedy weszło w życie pierwsze z rozporządzeń Rady Ministrów, w którym wskazano, że stan epidemii wywołanej koronawirusem wystąpił na obszarze całego kraju, a wobec tego nałożono na obywateli szereg restrykcji, doszło do spełnienia wymogów, jakie dla stanu nadzwyczajnego, w tym stanu klęski żywiołowej, wyznaczają przepisy konstytucji.
Oto bowiem ustawa z 2008 r. i specustawa koronawirusowa – przewidując wystąpienie „szczególnych okoliczności” w postaci stanu epidemii i reorganizując zasady działania organów państwa – upoważniły rząd do ogłoszenia tego stanu i ograniczenia praw i wolności pokrywających się z katalogiem zawartym w art. 233 ust. 3 Konstytucji RP.
Obowiązujące rozporządzenie w rzeczywistości narusza istotę niektórych praw, w tym prawa do poruszania się i pobytu na terytorium RP czy wolności działalności gospodarczej (w niektórych branżach), a tym samym wykracza poza „zwykłą” zasadę proporcjonalności z art. 31 ust. 3 konstytucji stosowaną poza okresem stanu nadzwyczajnego. Co więcej, obecny stan epidemii – w przeciwieństwie do stanu klęski żywiołowej – wprowadzono na czas nieokreślony, a nie na wymagany przez Konstytucję RP okres maksimum 30 dni.
Skoro jedynie w okresie stanu nadzwyczajnego władza może ingerować w istotę wskazanych wyżej praw i wolności – to tylko uznanie, że rzeczywiście mamy do czynienia z tym stanem, pozwoli na uwolnienie się rządzących z odpowiedzialności karnej lub konstytucyjnej.
Co z sytuacją, gdy ustawa zasadnicza wymaga wprowadzenia stanu klęski żywiołowej na 30 dni, a Rada Ministrów ogłosiła stan epidemii i wynikające z niego nakazy i zakazy bezterminowo? Wydaje się, że po okresie 30 dni (tj. po 29 kwietnia 2020 r.) rząd zobowiązany będzie zwrócić się do Sejmu o ewentualne przedłużenie stanu klęski żywiołowej w formie stanu epidemii. Zaniechanie tego obowiązku będzie się wiązało z koniecznością wyciągnięcia odpowiedzialności przede wszystkim od Prezesa Rady Ministrów.
Jakie motywy powstrzymują obecną władzę przed formalnym ogłoszeniem stanu klęski żywiołowej?. Nie należy do nich rzekoma groźba wypłacenia wysokich odszkodowań za szkody poniesione w wyniku wprowadzenia stanu klęski żywiołowej. Ewa Łętowska wskazała, że na gruncie obowiązującej ustawy z dnia 22 listopada 2002 r. o wyrównywaniu strat majątkowych wynikających z ograniczenia w czasie stanu nadzwyczajnego wolności i praw człowieka i obywatela, suma ewentualnych roszczeń będzie niewielka.
Wydaje się zatem, że jedyną okolicznością, która wstrzymuje rządzących przed przyznaniem, że mamy do czynienia ze stanem klęski żywiołowej, są nadchodzące wybory i wynikający z konstytucji obowiązek przesunięcia terminu głosowania.
Byłoby dobrze z punktu widzenia pewności prawa, gdyby kwestię obowiązywania zakamuflowanego stanu nadzwyczajnego zbadał niezależny sąd. Mógłby to uczynić np. Sąd Najwyższy, odpowiadając na pytanie prawne jednego z sądów powszechnych.
Podsumowując: obecny stan epidemii ma wszelkie cechy „sytuacji nadzwyczajnej”. Analiza rozwiązań prawnych związanych z zapobieganiem koronawirusowi i ich zestawienie z regulacjami Konstytucji RP uprawniają do sformułowania tezy, że z dniem 31 marca 2020 r. Rada Ministrów wprowadziła stan klęski nadzwyczajnej w formie stanu epidemii. Obecna sytuacja, poza ograniczeniem obowiązywania stanu epidemii do 30 dni, spełnia bowiem wszystkie konstytucyjne przesłanki ogłoszenia stanu klęski żywiołowej.
Jedynym motywem, jaki stoi za negowaniem przez rząd faktu wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, są nadchodzące wybory i związany z tym obowiązek przełożenia ich na okres po ustaniu epidemii.