Gospodarka 48 godzin

Wierszówki im nie starczy

Sąd Okręgowy w Warszawie w prima aprilis wydał wyrok, w którym nakazał Federal Media Company, wydawcy „Gazety Finansowej”, oraz Janowi Pińskiemu i Krzysztofowi Galimskiemu publikację przeprosin i zapłatę 300 tys. zł na cele charytatywne za artykuł pt. „Śmierć pełna tajemnic”, sugerujący, iż Jan Kulczyk, najbogatszy Polak, nie zmarł w połowie 2015 roku, tylko żyje i ukrywa się na Cyprze, gdyż sfingował własną śmierć. Federal Media Company zapowiedziała apelację. Inkryminowany artykuł ukazał się w „Gazecie Finansowej” w lipcu 2016 roku, a jego autorzy powoływali się ponoć na notatki Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W sprawie z pozwu z Dominiki i Sebastiana Kulczyków chodziło też nie tylko o zawarte w artykule teorie kwestionujące fakt śmierci Jana Kulczyka, zdaniem Sądu Okręgowego pozbawione podstaw, lecz i o sugestie, iż uciekł on z kraju w celu uniknięcia odpowiedzialności prawnej oraz utrzymywał kontakty z funkcjonariuszami Agencji Wywiadu. Sąd orzekł, że osobne przeprosiny musi zamieścić każdy z pozwanych. Mają one być opublikowane na trzeciej stronie „Gazety Finansowej” oraz przez trzy doby być widoczne u góry strony głównej serwisu internetowego tej gazety, GF24.pl. Panowie Jan Piński oraz Krzysztof Galimski mają zapłacić połowę czyli 150 tys zł na dwóch. Do tego dochodzą jeszcze koszty sądowe, które są niemałe, bo „Gazeta Finansowa” się broniła i postępowanie trwało długo. Wynoszą one co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych. Piotr Bachurski, redaktor naczelny „Gazety Finansowej” i prezes Federal Media Company zapowiedział apelację od tego wyroku.

Wreszcie przejrzeli na oczy?

NSZZ Solidarność oskarża: „Rząd nas oszukuje!”. Szef związku Piotr Duda stwierdza zaś: „Możemy zapomnieć o porozumieniu paryskim, o sprawiedliwej transformacji. Nie będzie żadnego „zielonego węgla” i nowoczesnych bezemisyjnych technologii opartych na węglu. Możemy to wszystko między bajki włożyć”. Piotr Duda ma tu oczywiście rację, tak jak i cała „Solidarność”, uznająca, że rząd PiS oszukuje. Dobrze, że związkowcy z „S” wreszcie to zrozumieli – późno, ale lepiej później niż wcale. Nieco dyskusyjna jest natomiast przyczyna tych zarzutów, bo związkowcom nie tyle chodzi o przyszłość polskiej energetyki, lecz o obawę, iż podzielona zostanie państwowa grupa energetyczna Tauron, co może oznaczać redukcję etatów i zamrożenie zarobków. Dlatego właśnie w zakładach grupy Tauron rozpoczęły się spory zbiorowe, a „Solidarność” zażądała rozmów z premierem Mateuszem Morawieckim, chcąc zapewne uzyskać gwarancję, że Tauron nie będzie zlikwidowany, a etaty i zarobki ocaleją. Premier dotychczas nie znalazł czasu na rozmowy, więc „S” grozi protestami i zarzuca, że w grudniu ubiegłego roku w Brukseli, premier „w zamian za pieniądze na nowy polski ład, sprzedał polską energetykę konwencjonalną”. Czyli, związkowcy z „S” uważają, że Polsce grozi pochopne odchodzenie od spalania węgla w energetyce. W sprawie przyszłości energetyki i losów grupy Tauron odbyło się natomiast spotkanie zespołu do spraw branży energetycznej, po którym „Solidarność” zarzuciła, że strona rządowa nie przedstawiła im żadnych dokumentów ani konkretnej strategii.

Gospodarka 48 godzin

Związek wraz z zarządem?
Organizacje „Solidarności” w państwowej grupie Tauron wszczęły w swoich zakładach spory zbiorowe. To wyraz niepokoju o miejsca pracy w związku z planowanym przez Ministerstwo Aktywów Państwowych procesem transformacji energetycznej. „W całej branży wśród załóg rośnie niepokój, a liderzy „Solidarności” zwracają uwagę na niedotrzymywanie przez stronę rządową dotychczasowych ustaleń” – stwierdza komunikat tego związku. Marek Boiński, przewodniczący Krajowej Sekcji Energetyki NSZZ „S” relacjonując sytuację w branży wskazał na zagrożenia dla pracowników branży energetycznej wynikające z działań rządu i z pozorowanego dialogu. – Nikt nie odpowiada na pisma, nikt nie mówi prawdy, wszystkie ustalenia, deklaracje i terminy nie zostały dotrzymane – powiedział Boiński. Związkowcy uważają, że energetyka to system naczyń połączonych, składający się zarówno z górnictwa, jak i wytwarzania, dystrybucji oraz wszystkich sektorów, bez których system nie może funkcjonować. Dlatego w sprawie transformacji energetycznej „Solidarność” podejmie działania wspólnie i w sposób skoordynowany. Członkowie „S” wskazują, że atmosfera wśród załóg jest bardzo zła, są obawy, że kilkadziesiąt tysięcy ludzi pójdzie na bruk. – Ponadto mamy informacje, że nie ma co liczyć na jakiekolwiek środki na energetykę konwencjonalną – twierdzą członkowie sekcji energetyki. Szef „Solidarności” Piotr Duda przypomniał, że każda organizacja związkowa ma obowiązek w obronie miejsc pracy podejmować wszelkie konieczne działania z protestami włącznie i „Solidarność” ma ku temu narzędzia. Związkowcy chcą też zawarcia branżowego, a nawet sektorowego układu zbiorowego. To dla nich istotne przy obecnych przekształceniach własnościowych, np. firm przejmowanych przez Orlen. Ponadto, zdaniem organizacji „Solidarności” działających w Tauronie, proces transformacji energetycznej prowadzony przez resort aktywów zakłada jej likwidację. Grupa Tauron obejmuje obszary dystrybucji, wytwarzania, wydobycia, ciepła i wsparcia, a sprawa dotyczy blisko 26 tys. pracowników. Działacze „S” przekazali Piotrowi Dudzie informacje o sytuacji w swoich firmach. Wskazali na narastającą determinację wśród załóg. W ich ocenie proces transformacji spowoduje likwidację wielu miejsc pracy, czemu „Solidarność” zamierza się zdecydowanie przeciwstawić. – Chcemy, aby Grupa Tauron pozostała w obecnej formie organizacyjnej – stwierdził Jarosław Grzesik szef Sekretariatu Górnictwa i Energetyki „S”. – Nie oddamy Grupy Tauron – zawtórowali mu inni związkowcy. Zapewne taka jest też wola kierownictwa grupy Tauron. Wygląda więc na to, że członkowie „Solidarności” osiągnęli historyczną jedność z szefami swej firmy i przemawiają tym samym głosem.

Internet w telewizorze
Telewizor w domu ma blisko 97 proc. gospodarstw domowych w Polsce, a 65 proc. z nich płaci za dostęp do telewizji, korzystając z platform satelitarnych, kablówek czy IPTV (czyli możliwości oglądania w telewizorze programów z internetu). Najczęściej Polacy deklarują, że mają w domu jeden telewizor (81 proc. odpowiedzi), niemal co piąte gospodarstwo posiada dwa odbiorniki lub więcej (19 proc.). Treści chętnie oglądamy też na smartfonach – dostęp ma 73 proc. gospodarstw telewizyjnych – oraz komputerach czy laptopach (zadeklarowało to 67 proc.). Takie dane zawiera raport Nielsen Media prezentowany przez Wirtualne Media.

Problem z PPL trwa

Rada OPZZ województwa mazowieckiego krytycznie ocenia działania prezesa Państwowych Portów Lotniczych, Mariusza Szpikowskiego. Nasza Rada od wielu tygodni otrzymuje informacje od zakładowych związków zawodowych w PPL o trudnej sytuacji pracowników w firmie i wrogich działaniach wobec nieposłusznych prezesowi związków zawodowych. Przez wiele tygodni prezes uzależniał wypłatę corocznych premii od rezygnacji ze sporu zbiorowego przez Związek Zawodowy Pracowników Lotnictwa Cywilnego. Uzależnianie wypłaty premii od rezygnacji ze zgodnych z prawem sporów samo w sobie budzi poważne wątpliwości prawne, jednak związkowcy wykonali gest dobrej woli i odstąpili od sporu.
Niestety prezes po raz kolejny udowodnił, że partnerski dialog jest obcą mu ideą. Atakując związek tkwiący w sporze zbiorowym, prezes deklarował, że po rezygnacji związkowców ze sporu pracownicy otrzymają wysokie roczne premie o średniej wysokości około 14 tys. zł na osobę. Okazało się jednak, że prezes po raz kolejny zaskoczył związkowców. Pracownicy liczyli się z tym, że roczna nagroda może być nieco zróżnicowana, jednak nikt się nie spodziewał, że Mariusz Szpikowski brutalnie ukaże pracowników, którzy ponad 14 dni w roku korzystali z urlopu macierzyńskiego, urlopu wychowawczego, zwolnienia lekarskiego lub zwolnienia na opiekę nad chorymi członkami rodziny.
Okazało się, że pracownikowi, który opuścił maksimum 14 dni pracy, prezes przyznał wysoką, kilkunastotysięczną premię, ale osoby, które były na zwolnieniu 15 dni, otrzymały o ponad połowę mniej! Innymi słowy za jeden dzień dłużej nieobecności w pracy prezes obciął 7-8 tys. zł! Prawo i Sprawiedliwość nieustannie powtarza, że jest partią dbającą o rodzinę, a tymczasem prezes PPL postanowił ukarać każdego, kto ponad dwa tygodnie w roku poświęcił na opiekę nad dzieckiem. Osobom, które kilka miesięcy korzystały z urlopu macierzyńskiego lub wychowawczego, prezes przyznał groszowe premie. Opieka nad dziećmi wiązała się zatem z olbrzymią stratą. W ten sposób firma też zachęca pracowników do pracy, aby chorzy przychodzili do pracy, ponieważ łączna suma wynagrodzenia bardzo silnie zależy od liczby przepracowanych dni.
Mariusz Szpikowski nie ustalał zasad wypłacania premii z zakładowymi organizacjami związkowymi. Nie chciał też rozmawiać na temat sytuacji w przedsiębiorstwie z Wojewódzką Radą Dialogu Społecznego. Mazowiecki WRDS zaprosił prezesa firmy na posiedzenie, a on nie tylko odmówił przyjścia, ale zagroził mi, jako wiceprzewodniczącemu WRDS, pozwem sądowym za zgłoszenie wniosku o omówienie sytuacji w Państwowych Portach Lotniczych. Postawa Mariusza Szpikowskiego to przykład arogancji i braku dialogu prezesa firmy państwowej. Nie ma naszej zgody na takie działania, dlatego po raz kolejny apelujemy do sprawującego nadzór nad sytuację w firmie, ministra infrastruktury, Andrzeja Adamczyka o interwencję. Ponownie zwracamy się też z wnioskiem do Pana Mariusza Szpikowskiego, aby przyszedł na obrady Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego w celu omówienia spornych spraw.