Kadra Polski już bez Piszczka

Łukasz Piszczek ogłosił, że definitywnie rezygnuje z gry w reprezentacji Polski. Zadebiutował w niej 3 lutego 2007 roku w wygranym 4:0 towarzyskim meczu z Estonią, po raz ostatni wystąpił w przegranym na mundialu w Rosji 0:3 spotkaniu z Kolumbią.

 

Piszczek był jednym z kluczowych zawodników naszej kadry przez jedenaście lat. W sumie w biało-czerwonych barwach wystąpił w 65 meczach i zdobył trzy bramki, zagrał też w czterech wielkich piłkarskich turniejach – Euro 2008, Euro 2012, Euro 2016 i mistrzostwach świata 2018 w Rosji. O swojej rezygnacji poinformował za pośrednictwem Facebooka.

„W życiu czasami trzeba podejmować ciężkie, ale racjonalne decyzje. Po długich przemyśleniach ja taką podjąłem. Moja przygoda z reprezentacją dobiegła końca. 11 lat zawsze z dumą reprezentowałem Polskę w seniorskiej reprezentacji. Był to wyjątkowy czas. Będę go zawsze bardzo miło wspominał. Dziękuję przede wszystkim Kibicom za wsparcie, Trenerom: Leo Beenhakkerowi, Franciszkowi Smudzie, Waldemarowi Fornalikowi i Adamowi Nawałce dziękuję za zaufanie. Zawsze starałem się nauczyć od nich jak najwięcej, czerpać z ich doświadczenia i wiedzy. Dziękuję wszystkim osobom związanym z każdym sztabem szkoleniowym i moim kolegom z boiska, z którymi wspólnie miałem zaszczyt reprezentować Polskę w tych 65 meczach z orłem na piersi. Zostawię w swojej pamięci mecze, w których swoją grą dawaliśmy wszystkim Kibicom wiele radości. Trenerowi Jerzemu Brzęczkowi i naszej reprezentacji życzę przede wszystkim dużo sukcesów” – napisał w swoim poście Piszczek (pisownia oryginalna).

Jego decyzja nie jest wielkim zaskoczeniem, bo zapowiadał rezygnacji jeszcze przed mundialem w Rosji. Co prawda Jerzy Brzęczek po przejęciu reprezentacji w wywiadach zapewniał, że żaden z piłkarzy kadry Adama Nawałki nie zamierza rezygnować z gry w narodowej drużynie, także Piszczek, tyle że on potrzebuje trochę więcej czasu na odreagowanie nieudanego występu w mistrzostwach świata.

Piłkarz Borussii Dortmund w opublikowanym na łamach portalu SportoweFakty.pl wywiadzie stanowczo jednak tej opinii nowego selekcjonera zaprzeczył i zapewnił, że jego decyzja jest ostateczna i nie przewiduje w przyszłości powrotu do reprezentacji nawet w trybie alarmowym. „W każdej kadrze po mundialu ktoś decyduje się o zakończeniu kariery. Mesut Oezil, Andres Iniesta, z różnych powodów. W dzisiejszej piłce to powszechne. Mam 33 lata, na Euro za dwa lata na pewno nie dam rady zagrać. Teraz są eliminacje i musi stworzyć się nowa drużyna, więc nie ma sensu, by miejsce w niej zajmował ktoś, kto na turniej na pewno nie pojedzie. Robię miejsce innym” – powiedział Piszczek.

Piłkarz ma jeszcze do wypełnienia dwa lata kontraktu z Borussią Dortmund. W tym klubie zamierza też zakończyć karierę.

 

Smudzie puściły nerwy

Mecz Widzewa z Lechią Tomaszów Mazowiecki mógł przesądzić o awansie łodzian do II ligi. Ale zespół Franciszka Smudy mimo dopingu ponad 17 tysięcy fanów tylko bezbramkowo zremisował.

 

Smuda schodził z boiska przy akompaniamencie gwizdów ponad 17 tysięcy sfrustrowanych wynikiem kibiców. Fani głośno domagali się aby podszedł pod trybuny i wytłumaczył się ze słabej gry zespołu, ale były selekcjoner reprezentacji Polski nie miał na to ochoty. Był tak wściekły, że zrugał grubymi słowami trenera Lechii Bogdana Jóźwiaka (ponoć powiedział do niego: „Sp…..j! Nie będę się z tobą równał, gówniarzu!”) i nawet nie podał mu ręki. Smuda nie pojawił się też na konferencji prasowej, na którą posłał swojego asystenta Marcina Broniszewskiego. Informację o skandalicznym potraktowaniu trenera Jóźwiaka przez Smudę przekazał rzecznik prasowy Lechii Dawid Saj. Obrażony szkoleniowiec zespołu z Tomaszowa skwitował incydent ze spokojem: „Mam duży szacunek dla trenera Smudy, ale szkoda, że nie wytrzymał ciśnienia. Jak się nie wygrywa, to trzeba mieć pokorę i szacunek dla przeciwnika. Dlatego życzę trenerowi Smudzie przede wszystkim zdrowia, bo widzę ile go praca na tak niskim szczeblu rozgrywek kosztuje”.

Podział punktów w tym arcyważnym dla obu zespołów meczu na szczycie I grupy III ligi odkłada sprawę awansu do ostatniej kolejki. Lechia i Widzew mają tyle samo punktów na koncie – po 71, ale w ostatniej serii spotkań Lechia Tomaszów Mazowiecki podejmować będzie u siebie MKS Ełk, natomiast Widzew zagra na wyjeździe z Sokołem Ostróda. Te dwa zespoły mają jeszcze o co się bić, bo obu grozi degradacja do niższej ligi, a zatem nic dziwnego, że „Franzowi” Smudzie puściły nerwy. Awans Widzewa już nie jest taki oczywisty.