Swoi i obcy

Wyborczy spot PiS, w którym dobra zmiana straszy uchodźcami, krytykuje nawet Krzysztof Bosak.
Serio, nawet on uznał, że poziom propagandy serwowany przez ludzi Kaczyńskiego jest poniżej standardów nawet dla ludzi ze średnim IQ 90.

 

PiS musi się teraz naprawdę nieźle nagimnastykować, żeby ludzie jakoś zapomnieli o taśmach Morawieckiego. Po internecie krążą teraz odkopane nagrania z Elżbietą Bieńkowską, która szpetnie przeklina i wzbudza tym głęboką odrazę komentujących, ukazał się szereg artykułów traktujących o innych, pobocznych biesiadnikach od Sowy i Przyjaciół, między innymi o pani Bogusławie Matuszewskiej.
Wreszcie mamy „uchodźczy” spot, który pokazuje, że nawet stara sztuczka działa już tylko do pewnego momentu. Na palcach jednej ręki policzyć można grupy zawodowe i branże, które jeszcze dziś w Polsce nie strajkują, nie głodują bądź nie krzyczą na ulicach albo nie przychodzą odziana na czarno do pracy. Europejski Trybunał Sprawiedliwości przysala Polsce kolejne postępowanie, co za chwilę przestanie bawić juz nawet przeciwników unijnej integracji, bo spośród nich większość prezentuje się jako jednocześni zwolennicy unijnych pieniędzy.
Ale naszym największym problemem są migranci, czyhający na to, żeby zadomowić się w Warszawie z 50 liniami metra in spe rządzonej przez Patryka Jakiego. Jasne, kochamy migrantów. Wtedy, kiedy można płacić im poniżej minimalnej, a w razie czego, jeśli dostana udaru, zawału albo urwie im rękę – zostawić ich na ławce. Tych jesteśmy skłonni przyjmować w kwocie nieograniczonej.

Głos lewicy

Szermierze prawości

– Jeśli prezes PiS nie chce, żeby wszystko więdło w partii, to powinno się pomóc pakować premierowi rzeczy w Radzie Ministrów – powiedział Jerzy Wenderlich w Radio TOK FM.
Zdaniem wiceprzewodniczącego SLD Marek Falenta, mówiąc, że ma sekstaśmy na polityków PO, rzuca partii rządzącej koło ratunkowe. W rozmowie z Janem Wróblem apelował, by poczekać na dalszy rozwój wypadków. Zaznaczył jednak, że „te różne ośmiorniczki, które zmiotły z grona rządzących Platformę Obywatelską, wyglądają, jak zwykła kromka chleba, przy tym, co mówił na taśmach pan Morawiecki”.
– Jak ci szermierze prawości i sprawiedliwości skakali na te taśmy z „ośmiorniczkami, z „teoretycznym państwem” – przypomniał polityk i podkreślił, że dzisiaj ci sami ludzie bagatelizują nagrania z udziałem Mateusza Morawieckiego. – Premier (na nagraniach – red.), mówi, że jeśli będą przebywać imigranci, to trzeba strzelać. Świadczy to o ułomności jego myślenia, dramacie osobowościowym. Nie brzmi mi to jak przenośnia, tylko stan umysłu – stwierdził gość TOK FM.

 

Taśmy Morawieckiego

Z punktu widzenia taśm Morawieckiego – afery rządowej, która w tej czy innej formie była tak przewidywalna jak to, że zima zaskoczy kiedyś drogowców – myślę sobie, że to straszna szkoda, że gdzieś tak jeszcze w schyłkowej fazie rządów PO, już po pierwszej aferze taśmowej, która uderzyła mocno w polityków tamtej partii, nie zawiązała się jakaś nowa populistyczna partia, idąca z przekazem „oni wszyscy muszą odejść”, „mamy dość kasty polityków, bankierów, hierarchów kościelnych, medialnych autorytetów”. Wiecie, partia taka w stylu hiszpańskiej Podemos – lewicowa, ale nieepatująca tradycyjną symboliką, która w Polsce jest niezrozumiała albo się źle kojarzy, tylko opracowująca nową, dostosowaną do aktualnych realiów.
Myślę sobie, że taka raczkująca partia mogłaby – przy tych dobrych wiatrach – powalczyć o wejście do Sejmu. No, może przesadzam, ale na pewno mogłaby przekroczyć 3 proc. i dostać subwencję z budżetu na kolejne 4 lata. I z PiS u władzy konsekwentnie iść z tym samym przekazem, co przy PO, czekać aż wybije szambo. Zamiast dać się sterroryzować do przyznania, że PiS jest gorszy od PO, zagrać makiawelicznie – mówić: „Poczekajcie, PiS na razie jest lepszy od PO, ale jeszcze zobaczycie! Dali 500+, przywrócili niższy wiek emerytalny, podnieśli płacę godzinową – ale poczekajcie! Tak, mówią, że rozprawią się z kastą sędziowską (jakie tam wolne sądy, bujda!), ale zobaczycie, wsadzą swoją. Jeszcze się przekonacie! O, zobaczcie, znów się chcą przypodobać biskupom z tą aborcją. Mówicie, że w innych kwestiach będzie inaczej? Dobra, możemy się założyć, że macie rację. Na razie są lepsi niż PO, jasna sprawa, ale poczekajcie. O, patrzcie na Misiewicza. Odosobniony przypadek, mówicie? Spoko, tak sobie to tłumaczcie. O, a taśmy Morawieckiego jak wytłumaczycie? Co, przyznajecie, że jednak PiS tak samo zły jak PO? Że to jedna banda? Tak? No to o co szedł ten zakład? Że jak wyjdzie na nasze, to głosujecie na nas? No to wszyscy RAZEM, na pełnej: PiS-PO-jedno zło!”.
Straszna szkoda, że taka sekwencja się nie wydarzyła. No, ale kto mógł przypuszczać, że tak będzie te trzy czy trzy i pół roku temu. I efekt pewnie będzie w końcu taki jak zawsze. Ta afera obali tych, przyjdą tamci – dotrwają do swojej własnej afery. W międzyczasie wrócą ci pierwsi, przefarbowani albo nie – aż znowu wybije szambo i dojdzie do zamiany miejsc. Społeczeństwo jest na to nieproduktywne wahadło skazane, a kasty traktują je jak huśtawkę, z której nie można spaść.
No, ale mądry lewak po szkodzie.

Tako rzecze Łukasz Moll.

Głos lewicy

Minimum godnego życia

Występując w debacie „Dochód minimalny w sprawiedliwej Europie: prawo obywateli” wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego prof. Bogusław Liberadzki powiedział: – Jestem zaskoczony przebiegiem tej debaty, niektórzy mówią o rynku, o płacy minimalnej, czy też o sprawiedliwości. A my mówimy o ludzkiej godności i to jest przedmiot naszej debaty. Ludzka godność, czyli Ci którzy z różnych powodów: losowych, życiowych, czy też kalectwa – nie są w stanie uzyskiwać dochodów z pracy i mamy im powiedzieć, że mają zostać pod tym przysłowiowym mostem. Czy wydatki typu: jedzenie, mieszkanie, odzież, mogą zostać z tego minimalnego dochodu pokryć? Wydaje się, że ten minimalny dochód to minimum godności może spełnić.

Rozumiem, że mamy zadanie wspólne – poziom Europejski to są reguły oraz zasady, a poziom krajowy i narodowy to będzie kwota. Inna jest przecież wartość 1 euro w Luksemburgu i w Bułgarii.

Myślę, że razem możemy ten problem rozwiązać.

 

Płacić za „Fort Trump”?

– To jest sytuacja przedziwna, dlatego, że nie do końca rozumiem za co Polska miałaby płacić. Rozumiem, że w rachubę nie wchodzą wydatki osobowe, że żołnierze Stanów Zjednoczonych otrzymują swoje pensje i świadczenia z budżetu USA. Koszty pobytu ponoszą amerykanie. Dopuszczam tylko taką możliwość, że Polska finansowałaby lub współfinansowałaby utworzenie materialnej bazy, może trzeba byłoby wybudować nowe koszary, być może jakąś szkołę dla dzieci tych żołnierzy. Dzisiaj Amerykanie, którzy są w Polsce – ponieważ tu ciągle stacjonują żołnierze USA – przeważnie są tu 6 lub 9 miesięcy. To jest pobyt o charakterze rotacyjnym, co oznacza, że żołnierze są tutaj sami bez swoich rodzin. Stała baza oznacza, że żołnierze przyjeżdżają z żonami oraz dziećmi i to rzeczywiście wymaga stworzenia zaplecza. Być może Polska musiałaby ponosić tego koszty, ale ja się patrzę na to dosyć spokojnie, ponieważ budowa dzisiaj jakieś szkoły, czy też koszarów na potrzeby żołnierzy Stanów Zjednoczonych, w praktyce znaczy, że ta szkoła i koszary jest na terytorium Polski i na nim pozostanie – powiedział europoseł Janusz Zemke w wywiadzie opublikowanym na portalu interia.pl.

 

Przemiana nie rewolucja

Nie jesteśmy za rewolucją, bo rewolucjoniści gdy tylko dostaną kawałek władzy próbują narzucić swój punkt widzenia społeczeństwu, które w swych poglądach zwykle za nimi „nie nadąża”.
Jesteśmy za przemianą społeczną, która polega na tym, że w trakcie walki ze starym systemem w ludziach rodzi się potrzeba nowego ustroju i nowe wartości. Wtedy przemiana jest oddolna i dobrowolna a nie narzucona – napisał na swoim profilu na Facebooku lider Ruchu Sprawiedliwości Społecznej Piotr Ikonowicz.

 

Elity pochodzenia

Taśma z Morawieckim pokazuje dlaczego dla mnie, na takim emocjonalnym poziomie, bardziej istotny niż podział prawica-lewica jest podział związany z pochodzeniem. Okazuje się, że Morawiecki, Bieńkowska czy Belka – mimo że wywodzą się z innych obozów politycznych i na użytek publiczny mówią co innego – w chwili prawdy myślą o społeczeństwie w niemal identyczny, wielkopański sposób. Dowiadujemy się, że trzeba obniżyć aspiracje ludu, który ma zasuwać za miskę ryżu (Morawiecki), że za 6 tysięcy miesięcznie pracuje tylko idiota albo złodziej (Bieńkowska), albo zapoznajemy się z całkowicie odczłowieczonym postrzeganiem gospodarki (Belka) – komentuje na swoim profilu fejsbukowym lewicowy publicysta Łukasz Moll.