Światowy Dzień Cukrzycy 

3 lis 2026

Ponad połowa dzieci z nowo rozpoznaną cukrzycą typu 1 w Polsce doświadcza kwasicy ketonowej, która może prowadzić do śpiączki, a nawet śmierci. Tymczasem chorobę można wykryć znacznie wcześniej, zanim pojawią się niebezpieczne objawy. Polskie Stowarzyszenie Diabetyków oraz eksperci medyczni apelują do Ministerstwa Zdrowia o wprowadzenie ogólnopolskiego programu badań przesiewowych. Argumentują, że państwo powinno inwestować w zapobieganie dramatom zdrowotnym, zamiast płacić za leczenie ich konsekwencji. W listopadzie, Miesiącu Świadomości Cukrzycy, pytanie o przyszłość polskiej profilaktyki zdrowotnej nabiera szczególnego znaczenia.

Ponad połowa dzieci z kwasicą ketonową. Alarmujące dane z Polski

Cukrzyca typu 1 jest jedną z tych chorób, które przez długi czas mogą rozwijać się niemal niezauważalnie. Układ odpornościowy stopniowo niszczy komórki trzustki odpowiedzialne za produkcję insuliny. Kiedy pojawiają się wyraźne objawy, organizm może znajdować się już w stanie poważnego zagrożenia.

Skalę problemu pokazuje raport Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków zatytułowany „Wielki problem małych i dużych Polaków. Ogólnopolski program wczesnego wykrywania cukrzycy typu 1 jako inwestycja w przyszłość”.

W przywołanej w nim analizie obejmującej 6543 dzieci z nowo rozpoznaną cukrzycą typu 1 kwasicę ketonową stwierdzono u 54,5 proc. pacjentów.

To wynik, który powinien być przedmiotem poważnej debaty o organizacji polskiej ochrony zdrowia. Trzeba przy tym zaznaczyć, że nie każdy przypadek kwasicy ketonowej ma jednakowo ciężki przebieg. Każdy wymaga jednak pilnej oceny i leczenia, ponieważ stan ten może bezpośrednio zagrażać życiu.

Problem polega na tym, że w wielu przypadkach medycyna dysponuje już narzędziami pozwalającymi rozpoznać rozwijającą się chorobę znacznie wcześniej. Nie są one jednak elementem powszechnego programu przesiewowego dla polskich dzieci.

Eksperci podkreślają, że wczesna diagnostyka pozwala nie tylko ograniczyć ryzyko nagłego pogorszenia zdrowia, lecz także przygotować pacjenta i jego rodzinę do życia z przewlekłą chorobą.

Historia siedmioletniego Stasia. Diagnoza przyszła niemal za późno

Za statystykami kryją się konkretne ludzkie dramaty.

Jednym z nich jest historia siedmioletniego Stasia, przedstawiona przez Polskie Stowarzyszenie Diabetyków.

Przez wiele miesięcy chłopiec doświadczał niepokojących objawów. Pojawiały się problemy z pamięcią, zaburzenia mowy, epizody senności oraz pobudzenia. Rodzina szukała pomocy u specjalistów, jednak objawów nie powiązano z cukrzycą.

Pod koniec 2025 roku stan dziecka gwałtownie się pogorszył.

Pojawiło się ogromne pragnienie, skrajne osłabienie i objawy, których nie można już było zignorować. Badanie wykazało bardzo wysokie stężenie glukozy we krwi, sięgające około 600 mg/dl.

Staś trafił do szpitala z ciężką cukrzycową kwasicą ketonową.

Rozpoczęła się walka o ustabilizowanie jego stanu. Konieczne było intensywne leczenie, w tym dożylne podawanie insuliny i płynów.

Dziś stan chłopca jest stabilny, ale dramat, który przeżyła jego rodzina, pokazuje konsekwencje późnego rozpoznania choroby.

Nie oznacza to, że wszystkie wcześniejsze, nieswoiste objawy musiały jednoznacznie wskazywać na cukrzycę. Pokazuje jednak, jak ważne są zarówno czujność diagnostyczna, jak i dostęp do badań umożliwiających wykrycie choroby przed wystąpieniem kryzysu metabolicznego.

Dziecko nie powinno trafiać na oddział ratunkowy w stanie zagrożenia życia tylko dlatego, że rozwijająca się choroba pozostawała przez długi czas nierozpoznana.

Dorośli także padają ofiarą błędnych diagnoz

Cukrzyca typu 1 bywa kojarzona przede wszystkim z dziećmi i młodzieżą. To poważne uproszczenie.

Choroba może rozwinąć się w każdym wieku, również u osób dorosłych.

Problem polega na tym, że u dorosłych pacjentów rozpoznanie cukrzycy bywa automatycznie wiązane z typem 2, co w niektórych przypadkach prowadzi do niewłaściwego leczenia.

Przykładem jest historia Huberta Godziątkowskiego, prezesa Polskiego Towarzystwa Chorób Atopowych.

Kiedy trafił na szpitalny oddział ratunkowy z bólami w klatce piersiowej i wysokim poziomem glukozy, rozpoznano u niego cukrzycę typu 2.

Przez trzy lata był leczony zgodnie z tym rozpoznaniem. Jego stan zdrowia jednak się pogarszał.

Pojawiły się niepokojące zaburzenia metaboliczne, gwałtowny spadek masy ciała i poważne nieprawidłowości w wynikach badań.

Dopiero badania przeciwciał, wykonane z własnej inicjatywy pacjenta, pozwoliły ustalić, że choruje na cukrzycę typu 1.

Przypadek ten pokazuje, jak istotne jest różnicowanie typów cukrzycy, szczególnie kiedy przebieg choroby jest nietypowy lub leczenie nie przynosi oczekiwanych efektów.

Nie każdy dorosły z podwyższonym poziomem glukozy ma cukrzycę typu 2.

Wiek pacjenta nie może zastępować prawidłowej diagnostyki.

Eksperci proponują konkretne rozwiązanie: badanie każdego sześciolatka

Polskie Stowarzyszenie Diabetyków proponuje stworzenie ogólnopolskiego systemu wczesnego wykrywania cukrzycy typu 1.

Program miałby obejmować dwie ścieżki diagnostyczne.

Pierwsza dotyczyłaby dzieci i opierała się na powszechnych badaniach przesiewowych.

Druga byłaby skierowana do pacjentów z grup ryzyka oraz osób z niejednoznacznymi objawami, zarówno dzieci, jak i dorosłych, korzystających z ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.

Najważniejszym elementem propozycji jest włączenie badań przesiewowych w kierunku cukrzycy typu 1 do bilansu zdrowia sześciolatka.

To rozwiązanie ma istotną zaletę organizacyjną.

Polska dysponuje już systemem badań profilaktycznych wykonywanych u dzieci przed rozpoczęciem nauki szkolnej.

Co więcej, od maja 2025 roku bilans sześciolatka obejmuje również lipidogram, wykorzystywany do wykrywania zaburzeń lipidowych, w tym hipercholesterolemii rodzinnej.

Oznacza to, że podczas tej samej wizyty można byłoby rozważyć pobranie dodatkowej próbki krwi do badania autoprzeciwciał związanych z cukrzycą typu 1.

Eksperci wskazują na możliwość zastosowania testu z suchej kropli krwi nanoszonej na specjalną bibułę.

Takie rozwiązanie pozwoliłoby ograniczyć dodatkowe obciążenia organizacyjne placówek podstawowej opieki zdrowotnej.

Nie oznacza to jednak, że badanie byłoby całkowicie bezkosztowe. Konieczne pozostają finansowanie testów laboratoryjnych, potwierdzanie wyników dodatnich i zapewnienie dalszej opieki.

Prof. Małgorzata Myśliwiec z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego podkreśla, że wykorzystanie istniejącego systemu bilansów zdrowia pozwoliłoby uniknąć budowania od podstaw nowej infrastruktury diagnostycznej.

W praktyce oznaczałoby to możliwość objęcia badaniem bardzo dużej części populacji dzieci w podobnym wieku.

Wczesna diagnoza może zmienić przebieg choroby

Najważniejszą korzyścią wynikającą z badań przesiewowych jest możliwość wykrycia procesu autoimmunologicznego, zanim dojdzie do wystąpienia charakterystycznych objawów cukrzycy.

Badania autoprzeciwciał pozwalają zidentyfikować osoby wymagające dalszej diagnostyki i monitorowania.

Sam dodatni wynik pojedynczego testu nie oznacza jeszcze rozpoznania objawowej cukrzycy typu 1.

Konieczne jest potwierdzenie wyniku, określenie stadium choroby oraz zaplanowanie odpowiedniego postępowania.

Wczesne wykrycie daje jednak lekarzom czas na obserwację pacjenta, edukację rodziny i podjęcie działań ograniczających ryzyko nagłego pogorszenia stanu zdrowia.

Co istotne, medycyna dysponuje już również terapiami, które u wybranych pacjentów mogą opóźniać rozwój objawowej postaci choroby.

W styczniu 2026 roku Komisja Europejska dopuściła do obrotu lek zawierający teplizumab.

Jest on przeznaczony do opóźniania wystąpienia trzeciego, objawowego stadium cukrzycy typu 1 u pacjentów od ósmego roku życia, u których rozpoznano drugie stadium choroby.

Badania kliniczne wykazały, że terapia może istotnie opóźnić moment wystąpienia objawowej cukrzycy.

Nie jest to jednak lek, który całkowicie eliminuje chorobę, ani terapia odpowiednia dla każdego pacjenta.

Równolegle prowadzone są badania nad wykorzystaniem limfocytów T-regulatorowych, których zadaniem jest regulowanie odpowiedzi układu odpornościowego.

Polscy naukowcy uczestniczą w pracach nad takimi metodami leczenia.

To obiecujący kierunek badań, ale należy odróżniać terapie eksperymentalne od metod o potwierdzonej skuteczności i ustalonych wskazaniach klinicznych.

Warto również przypomnieć, że cukrzyca typu 1 jest chorobą autoimmunologiczną. Nie można jej sprowadzać do nieprawidłowej diety ani sugerować, że sama zmiana stylu życia zapobiegnie jej rozwojowi.

Włochy pokazują, że państwo może działać systemowo

Polska nie musi tworzyć całego programu od podstaw.

Przykładem kraju, który zdecydował się na systemowe podejście do wczesnego wykrywania cukrzycy typu 1, są Włochy.

We wrześniu 2023 roku włoski parlament przyjął ustawę przewidującą stworzenie ogólnokrajowego programu badań przesiewowych dzieci w kierunku cukrzycy typu 1 oraz celiakii.

Na realizację programu przeznaczono 3,85 mln euro rocznie w latach 2024–2025 oraz 2,85 mln euro rocznie od 2026 roku.

W 2026 roku kontynuowano działania legislacyjne i organizacyjne związane z wdrażaniem programu.

Włoskie rozwiązanie pokazuje, że wczesne wykrywanie chorób autoimmunologicznych może stać się przedmiotem państwowej polityki zdrowotnej, a nie jedynie pojedynczych projektów naukowych.

Nie oznacza to jeszcze, że włoski program udowodnił już w skali całego kraju określoną redukcję hospitalizacji i kosztów leczenia. Ocena takich efektów wymaga odpowiednio długiej obserwacji i analizy wyników.

Jednak sam kierunek zmian jest istotny.

Państwo nie musi czekać na dramatyczne powikłania choroby, aby rozpocząć działania diagnostyczne.

Polska ma już doświadczenie. Teraz potrzebna jest decyzja

W Polsce prowadzone są badania przesiewowe w ramach międzynarodowego programu naukowego EDENT1FI.

Projekt koncentruje się na wykrywaniu wczesnych, bezobjawowych stadiów cukrzycy typu 1 u dzieci.

Z danych przedstawionych przez autorów propozycji ogólnopolskiego programu wynika, że w polskich ośrodkach uczestniczących w pilotażu autoprzeciwciała wykrywano u około 0,44–0,47 proc. przebadanych dzieci.

Według informacji przedstawionych przez ekspertów żadne z dzieci, u których w ramach opisywanego pilotażu zidentyfikowano rozwijającą się chorobę, nie trafiło następnie do szpitala z ciężką kwasicą ketonową.

To zachęcające rezultaty, choć wymagają oceny z uwzględnieniem liczebności grupy, czasu obserwacji i metodologii badania.

Pilotaż pokazuje jednak, że Polska dysponuje już wiedzą medyczną oraz doświadczeniem organizacyjnym pozwalającym rozważyć szersze wdrożenie badań.

Pozostaje pytanie o finansowanie, organizację i polityczną gotowość do przeprowadzenia zmian.

65 zł za badanie czy tysiące złotych za hospitalizację?

Argument ekonomiczny jest jednym z najważniejszych elementów apelu ekspertów.

Według wyliczeń przedstawionych w materiałach dotyczących proponowanego programu koszt pojedynczego testu przesiewowego z suchej kropli krwi wynosi około 65 zł.

Z kolei koszt hospitalizacji dziecka z ciężką kwasicą ketonową oszacowano na blisko 7,5 tys. zł.

Różnica jest znacząca, ale porównanie tych kwot wymaga ostrożności.

Nie każde przebadane dziecko zachoruje na cukrzycę typu 1. Dlatego pełna ocena ekonomiczna programu musi uwzględniać również liczbę wykonywanych testów, diagnostykę potwierdzającą, monitorowanie pacjentów oraz liczbę hospitalizacji, którym rzeczywiście uda się zapobiec.

Korzyści z wczesnego wykrywania nie ograniczają się jednak do prostego rachunku finansowego.

Dochodzi do nich ograniczenie cierpienia dzieci, stresu rodzin, ryzyka ciężkich powikłań oraz kosztów społecznych związanych z hospitalizacją i długotrwałym leczeniem.

Eksperci proponują, aby jednym ze źródeł finansowania programu stały się wpływy z opłaty cukrowej.

To pomysł zasługujący na analizę.

Opłata ta została wprowadzona między innymi z myślą o ograniczaniu negatywnych skutków zdrowotnych nadmiernego spożycia słodzonych napojów.

Trzeba przy tym pamiętać, że cukrzyca typu 1 nie jest chorobą wywoływaną spożywaniem cukru.

Nie zmienia to faktu, że wykorzystanie części środków przeznaczonych na ochronę zdrowia do finansowania badań przesiewowych mogłoby stanowić racjonalny element szerszej polityki profilaktycznej.

Profilaktyka nie może być przywilejem najbogatszych

Debata o badaniach przesiewowych dotyczy również nierówności społecznych.

Rodziny dysponujące większymi dochodami mają zazwyczaj większe możliwości korzystania z prywatnych konsultacji, dodatkowych badań laboratoryjnych i szybszej diagnostyki.

Tymczasem mieszkańcy mniejszych miejscowości, rodziny o niższych dochodach czy osoby mające ograniczony dostęp do specjalistów częściej muszą polegać wyłącznie na publicznym systemie ochrony zdrowia.

W przypadku chorób, których szybkie rozpoznanie ma decydujące znaczenie dla bezpieczeństwa pacjenta, takie nierówności stają się szczególnie dotkliwe.

Dostęp do wczesnej diagnostyki nie powinien zależeć od zasobności portfela rodziców ani od miejsca zamieszkania dziecka.

Powszechny program badań przesiewowych mógłby ograniczyć część tych nierówności.

Warunkiem jest jednak jego odpowiednie zaprojektowanie.

Sam test nie wystarczy.

Państwo musi zagwarantować również szybkie potwierdzenie nieprawidłowych wyników, dostęp do diabetologa, edukację pacjentów i ich rodzin oraz opiekę nad osobami, u których wykryto wczesne stadium choroby.

Bez tego badania przesiewowe mogą jedynie ujawniać problemy, których publiczny system zdrowia nie będzie w stanie odpowiednio szybko rozwiązać.

Ministerstwo Zdrowia przed ważną decyzją

Przedstawiciele organizacji pacjenckich oczekują od Ministerstwa Zdrowia podjęcia rozmów nad stworzeniem ogólnopolskiego programu wczesnego wykrywania cukrzycy typu 1.

Monika Kaczmarek, prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków, wskazuje, że pacjenci i ich rodziny potrzebują nie tylko leczenia, ale również wiedzy, bezpieczeństwa i czasu na przygotowanie się do życia z chorobą.

Wczesna diagnoza może im to zapewnić.

Apel ekspertów wpisuje się w znacznie szerszą debatę o kondycji polskiej ochrony zdrowia.

Od lat dyskusje o finansowaniu systemu koncentrują się przede wszystkim na kosztach leczenia, kolejkach do specjalistów, zadłużeniu szpitali i brakach kadrowych.

Znacznie mniej miejsca poświęca się konsekwencjom zaniedbywania profilaktyki.

Tymczasem zdrowotne i ekonomiczne skutki późnego wykrywania chorób mogą obciążać system przez wiele kolejnych lat.

Dlatego Ministerstwo Zdrowia powinno przedstawić jasne stanowisko wobec propozycji ekspertów, ocenić jej koszty i korzyści oraz wskazać, czy i w jakim terminie możliwe byłoby wdrożenie programu.

Czas przestać oszczędzać na zdrowiu, a potem płacić za powikłania

Światowy Dzień Cukrzycy, obchodzony 14 listopada, to okazja nie tylko do organizowania kampanii informacyjnych, ale przede wszystkim do postawienia konkretnych pytań o odpowiedzialność państwa.

Czy polski system ochrony zdrowia powinien nadal opierać się przede wszystkim na reagowaniu na rozwiniętą chorobę, czy w większym stopniu inwestować w jej wczesne rozpoznawanie?

Czy rodzice dzieci zagrożonych cukrzycą typu 1 powinni dowiadywać się o chorobie dopiero podczas dramatycznej hospitalizacji?

I wreszcie: czy państwo stać na dalsze odkładanie decyzji dotyczących badań, które mogą zapobiegać ciężkim powikłaniom?

Program wczesnego wykrywania cukrzycy typu 1 nie rozwiąże wszystkich problemów polskiej diabetologii. Nie zastąpi również koniecznych inwestycji w personel medyczny, poradnie specjalistyczne i dostępność nowoczesnego leczenia.

Może jednak stać się ważnym krokiem w kierunku ochrony zdrowia, która nie ogranicza się do ratowania pacjentów w stanie krytycznym.

Nowoczesne państwo powinno mierzyć skuteczność ochrony zdrowia nie tylko liczbą przeprowadzonych hospitalizacji, lecz przede wszystkim liczbą tragedii, którym udało się zapobiec.

Dzieci nie powinny płacić zdrowiem za opóźnienia we wdrażaniu dostępnych rozwiązań medycznych.

A profilaktyka nie powinna być traktowana jako luksus, na który państwo może sobie pozwolić dopiero wtedy, gdy zostaną pieniądze.

Bo leczenie powikłań jest koniecznością. Ale zapobieganie im powinno być obowiązkiem odpowiedzialnego państwa.

Najnowsze

Fałszywe alarmy nuklearne w telefonach. Cyberataki na aplikacje ostrzegawcze w Ukrainie i Rosji

Fałszywe alarmy nuklearne w telefonach. Cyberataki na aplikacje ostrzegawcze w Ukrainie i Rosji

Telefony w Ukrainie zaczęły wysyłać fałszywe alerty o zagrożeniu nuklearnym i chemicznym, co zostało uznane za skutki cyberataku. Ukraińskie władze zapewniły, że nie ma zagrożenia radiacyjnego, evidencja wskazuje na możliwość ingerencji na aplikacje w obu krajach. Incydenty podkreślają kruchość komunikacji podczas wojny oraz wpływ fałszywych alarmów na zaufanie społeczeństwa.

Odeszli w 2026 roku. Wspominamy znanych Polaków.

Odeszli w 2026 roku. Wspominamy znanych Polaków.

W 2026 roku zmarło wiele znaczących postaci polskiej kultury i historii. Wśród nich aktorzy Edward Linde-Lubaszenko, Bożena Dykiel, Stanisława Celińska i Jan Frycz, pisarz Wiesław Myśliwski oraz uczestniczka Powstania Warszawskiego Wanda Traczyk-Stawska. Ich dorobek wpłynął na kulturę polską, pozostawiając trwały ślad w pamięci społeczeństwa.

Prezydenckie zaproszenie na konsultacje w sprawie TK — tak, by nikt się nie pojawił? KO dostała SMS, gdy rozmowy już trwały

Prezydenckie zaproszenie na konsultacje w sprawie TK — tak, by nikt się nie pojawił? KO dostała SMS, gdy rozmowy już trwały

Konsultacje u Karola Nawrockiego rozpoczęły się o 13:00, a szef klubu KO Zbigniew Konwiński otrzymał zaproszenie dopiero o 14:40. Wskazał przedstawicieli Koalicji Obywatelskiej, jednak nie dostał informacji zwrotnej z Kancelarii Prezydenta. Minister Karol Rabenda stwierdził, że wszystkie ugrupowania były zapraszane, co stoi w sprzeczności z relacją Konwińskiego.

Dzień Zmarłych. Historia pamięci, która łączy pokolenia

Dzień Zmarłych. Historia pamięci, która łączy pokolenia

Początek listopada w Polsce to czas wspominania zmarłych, łączący chrześcijańskie modlitwy z dawnymi wierzeniami. Uroczystość Wszystkich Świętych oraz Dzień Zaduszny sprzyjają refleksji nad przemijaniem. Tradycje te, rozwijające się przez wieki, obejmują zarówno religijne praktyki, jak i osobiste wspomnienia, łącząc historie rodzinne z wielką historią.

Sprawdź również

Samo-zamachujące się państwo

Samo-zamachujące się państwo

W wymiarze socjologicznym polscy politycy urządzają wokół Trybunału Konstytucyjnego swego rodzaju "zajazd szlachecki". Obie strony sporu - korzystając zarówno z własnych środków bezpośredniego oddziaływania (PiS, Konfederacja), jak i z pomocy służb mundurowych (KO) -...

Kazachstan i Uzbekistan: Nowa era współpracy z Europą

Kazachstan i Uzbekistan: Nowa era współpracy z Europą

Unia Europejska intensyfikuje współpracę z państwami Azji Centralnej, aby zapewnić sobie dostęp do surowców niezbędnych dla nowoczesnego przemysłu. Lit, wolfram, molibden i metale ziem rzadkich stają się przedmiotem coraz ważniejszych negocjacji gospodarczych. Jednak...