Samo-zamachujące się państwo

3 lis 2026

W wymiarze socjologicznym polscy politycy urządzają wokół Trybunału Konstytucyjnego swego rodzaju „zajazd szlachecki”. Obie strony sporu – korzystając zarówno z własnych środków bezpośredniego oddziaływania (PiS, Konfederacja), jak i z pomocy służb mundurowych (KO) – traktują Trybunał niczym prywatny folwark, który należy obsadzić wyłącznie swoimi nominatami. Wobec przedstawicieli/stronników przeciwnego obozu politycznego konsekwentnie stosują brutalną zasadę: „fora ze dwora”.

Korzenie tego głębokiego kryzysu sięgają co najmniej 2015 roku, a nawet lat wcześniejszych, kiedy pojawiały się poważne zarzuty dotyczące politycznego charakteru Trybunału, stronniczości niektórych orzeczeń oraz sposobu powoływania sędziów. Kolejne lata doprowadziły do pogłębienia i utrwalenia destrukcyjnego mechanizmu. W trwającym od dekady ostrym sporze politycznym Trybunał raz postrzegany jest jako instytucja zdominowana przez PiS, innym razem zaś ma stać się organem podporządkowanym KO. W efekcie, niezależnie od tego, która opcja polityczna aktualnie sprawuje władzę, bezstronność i autorytet tej instytucji pozostają pod dużym znakiem zapytania.

Ten emocjonujący spektakl prowadzi jedynie do dalszego kompromitowania najwyższych organów państwa oraz środowisk prawniczych. Pochłania przy tym publiczne pieniądze i cenny czas/uwagę obywateli, którzy już dawno zagubili się w zawiłościach sporu o to, kto jest legalnie wybranym sędzią, jakie przepisy znajdują zastosowanie i na jakiej podstawie poszczególne strony uzasadniają swoje racje. Litera prawa jest w tej grze traktowana niemal przez wszystkich instrumentalnie – przepisy są zazwyczaj interpretowane w sposób wybiórczy, dowolny, oderwany od ich pierwotnego sensu i całkowicie podporządkowany bieżącym interesom partyjnym. Nawet jeżeli deklaruje się coś zgoła innego.

Polscy politycy różnych opcji jeszcze niedawno z wyższością i oburzeniem komentowali zamieszki uliczne, do których dochodziło choćby we Francji. Tymczasem sami bezpardonowo przenoszą konflikt dotyczący funkcjonowania państwa z sal parlamentarnych i gabinetów wprost na ulicę oraz do gmachu instytucji, w której debata powinna mieć charakter czysto prawny, a nie polegać na demonstracji siły (czy to muskułów prezydenta i jego zwolenników, czy zastępów policji).

Działając według cynicznego zawołania: „Co wolno wojewodzie, to nie tobie…”, politycy tworzą z Trybunału polityczny „ring” i swoistą „piaskownicę”, skutecznie uniemożliwiając traktowanie go jako niezależnego i poważnego organu konstytucyjnego. Cała sprawa stała się głęboko polityczna i jest napędzana czystymi emocjami, dla niepoznaki przebieranymi jedynie w pozory „legalizmu”. W tym chaosie kluczowe pytanie powinno brzmieć: czy Trybunał Konstytucyjny, podobnie jak każdy inny organ państwa, ma funkcjonować „na podstawie i w granicach prawa”, czy też jego działalność ma być uzależniona od aktualnej woli politycznej rządzących?

Obecna sytuacja dowodzi, że TK stał się, niestety,  instytucją dysfunkcyjną, sparaliżowaną przez wielowymiarowy konflikt wewnętrzny i zewnętrzny. Doskonale obrazują to ostatnie wydarzenia, w których „racji stanu” nie zachowuje żadna ze stron. Gdyby używać ostrej retoryki, można by powiedzieć o zamachu na organy konstytucyjne, a wręcz o zamachu stanu. Ale obustronnym. Z jednej strony prezydent Karol Nawrocki przeprowadzał cichy zamach stanu na Sejm i jego prawo do wyboru nowych sędziów, bezpodstawnie zwlekając z przyjęciem ich ślubowania (za wyjątkiem sędziego Berka, wobec którego pojawiły się dodatkowe wątpliwości formalne). Z drugiej strony, sędziowie wybrani przez nową większość – na czele z Korwin-Piotrowską – podjęli próbę podstępnego przejęcia kontroli nad instytucją Trybunału. I – przyznajmy to – bez realnych podstaw prawnych podważyli lub usiłowali podważyć pozycję ustrojową dotychczasowego prezesa TK – Święczkowskiego, pochodzącego jeszcze z nominacji PiS-u.

W tym personalnym i proceduralnym klinczu legalny mandat i działanie obu stron budzi zasadnicze zastrzeżenia. Otóż Święczkowski, choć powołany na stanowisko prezesa zgodnie z procedurą, swoim nad wyraz lojalnym wobec obozu prawicowo-prezydenckiego postępowaniem sprawiał wrażenie bardziej partyjnego „notabla”. Jednak reakcja obozu przeciwnego wcale nie opierała się literze obowiązującego prawa. Sędzia Korwin-Piotrowska, przedstawiająca się jako posiadająca najdłuższy staż w orzekaniu, mając na celu odsunięcie Święczkowskiego od wykonywania obowiązków i przejęcie po nim stanowiska p.o. prezesa TK, powołała się na słynny już art. 130 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych. Ustawa ta dotyczy jednak sądów rejonowych, okręgowych i apelacyjnych oraz ewentualnego zawieszania w czynnościach ich prezesów przez… ministra sprawiedliwości. Zastosowanie tego przepisu wobec instytucji Trybunału Konstytucyjnego odbyło się na zasadzie dowolnego przekształcenia/przeinaczenia jego treści „na potrzeby chwili” (porównaj z opinią m.in. profesora Matczaka).

Powstał zatem swoisty paradoks: w odpowiedzi na wątpliwe/bezprawne działania prezydenta i jego obozu, część niedawno wybranych sędziów podjęła decyzje, których legalność jest równie wątpliwa. Legitymacja ostatnich działań sędziów pod przewodnictwem Korwin-Piotrowskiej może być interpretowana jako co najwyżej (we własnym i ich otoczenia poczuciu) woluntarystyczno-moralna, ale nie – prawna. 

Zadajmy sobie w tym miejscu pytanie: czy tak funkcjonująca i zarządzana instytucja może być uznawana w najbliższej przyszłości za wiarygodną i bezstronną w badaniu zgodności aktów prawa powszechnie obowiązującego z Konstytucją…?

W konsekwencji Trybunał Konstytucyjny stał się całkowitym zakładnikiem konfliktu dwóch obozów, które zamiast dążyć do odbudowy jego autorytetu i choćby minimalnego porozumienia, traktują go jako kolejne pole bitwy. Jedni wspierani za swoimi „plecami” prawicowymi, a drudzy policyjnymi osiłkami. Tak drastyczny kryzys instytucjonalny skłania mnie do radykalnych wniosków – w obecnym kształcie Trybunał powinien zostać albo zawieszony do czasu wyjaśnienia sporu, albo całkowicie rozwiązany.

Być może rację mają ci, którzy sugerują likwidację TK w jego dotychczasowej formule i zastąpienie go na przykład Izbą Konstytucyjną Sądu Najwyższego lub wybór nowych sędziów TK większością 3/5 głosów (co jednak wymagałoby zmiany Konstytucji). Być może rację ma np. Helsińska Fundacja Praw Człowieka apelująca o „reset” składu Trybunału. Niezawisły sąd konstytucyjny nie może być bowiem ani wprost PiS-owski, ani wprost KO-wski, o ile chce się cieszyć opinią faktycznie posiadającego walor „niezawisłości”.

Jeżeli najwyższe organy państwa same nie respektują zasady legalizmu, trudno oczekiwać, że obywatele będą darzyć je zaufaniem i wykazywać się w swoim postępowaniu wzorową praworządnością (tzw. anomia postaw i wartości). Zasadniczym problemem nie jest już dziś to, kto aktualnie zasiada w Trybunale, lecz to, czy w Polsce istnieje jeszcze jakakolwiek wola, by instytucje państwa funkcjonowały przede wszystkim na podstawie prawa, a nie według – podstępno-przemocowych – reguł bieżącej politycznej gry i teatru. 

Pełna praworządność i niezawisłość sądów istnieje prawdopodobnie jedynie w samym tekście Konstytucji i w modelu idealnym, ale można się do niej zbliżać lub… drastycznie oddalać. I to nawet pomimo składanych z obu stron sceny politycznej – górnolotnych deklaracji o „demokracji” i „państwie prawa”. Aktualny model ustrojowy demokracji liberalnej okazuje się de facto w polskich warunkach jedynie „zasłoną dymną” dla demokracji partyjnej, a państwa prawa – dla państwa partyjno-koteryjnego. Tymczasem oprócz tego, jakże emocjonującego i destabilizującego, sporu politycznego oraz sądowniczego jest jeszcze tzw. realne życie i szereg nierozwiązanych problemów społecznych/bytowych, od których rządzące elity wciąż odwracają naszą uwagę…

Najnowsze

Fałszywe alarmy nuklearne w telefonach. Cyberataki na aplikacje ostrzegawcze w Ukrainie i Rosji

Fałszywe alarmy nuklearne w telefonach. Cyberataki na aplikacje ostrzegawcze w Ukrainie i Rosji

Telefony w Ukrainie zaczęły wysyłać fałszywe alerty o zagrożeniu nuklearnym i chemicznym, co zostało uznane za skutki cyberataku. Ukraińskie władze zapewniły, że nie ma zagrożenia radiacyjnego, evidencja wskazuje na możliwość ingerencji na aplikacje w obu krajach. Incydenty podkreślają kruchość komunikacji podczas wojny oraz wpływ fałszywych alarmów na zaufanie społeczeństwa.

Odeszli w 2026 roku. Wspominamy znanych Polaków.

Odeszli w 2026 roku. Wspominamy znanych Polaków.

W 2026 roku zmarło wiele znaczących postaci polskiej kultury i historii. Wśród nich aktorzy Edward Linde-Lubaszenko, Bożena Dykiel, Stanisława Celińska i Jan Frycz, pisarz Wiesław Myśliwski oraz uczestniczka Powstania Warszawskiego Wanda Traczyk-Stawska. Ich dorobek wpłynął na kulturę polską, pozostawiając trwały ślad w pamięci społeczeństwa.

Prezydenckie zaproszenie na konsultacje w sprawie TK — tak, by nikt się nie pojawił? KO dostała SMS, gdy rozmowy już trwały

Prezydenckie zaproszenie na konsultacje w sprawie TK — tak, by nikt się nie pojawił? KO dostała SMS, gdy rozmowy już trwały

Konsultacje u Karola Nawrockiego rozpoczęły się o 13:00, a szef klubu KO Zbigniew Konwiński otrzymał zaproszenie dopiero o 14:40. Wskazał przedstawicieli Koalicji Obywatelskiej, jednak nie dostał informacji zwrotnej z Kancelarii Prezydenta. Minister Karol Rabenda stwierdził, że wszystkie ugrupowania były zapraszane, co stoi w sprzeczności z relacją Konwińskiego.

Dzień Zmarłych. Historia pamięci, która łączy pokolenia

Dzień Zmarłych. Historia pamięci, która łączy pokolenia

Początek listopada w Polsce to czas wspominania zmarłych, łączący chrześcijańskie modlitwy z dawnymi wierzeniami. Uroczystość Wszystkich Świętych oraz Dzień Zaduszny sprzyjają refleksji nad przemijaniem. Tradycje te, rozwijające się przez wieki, obejmują zarówno religijne praktyki, jak i osobiste wspomnienia, łącząc historie rodzinne z wielką historią.

Sprawdź również

Światowy Dzień Cukrzycy 

Światowy Dzień Cukrzycy 

Ponad połowa dzieci z nowo rozpoznaną cukrzycą typu 1 w Polsce doświadcza kwasicy ketonowej, która może prowadzić do śpiączki, a nawet śmierci. Tymczasem chorobę można wykryć znacznie wcześniej, zanim pojawią się niebezpieczne objawy. Polskie Stowarzyszenie Diabetyków...

Kazachstan i Uzbekistan: Nowa era współpracy z Europą

Kazachstan i Uzbekistan: Nowa era współpracy z Europą

Unia Europejska intensyfikuje współpracę z państwami Azji Centralnej, aby zapewnić sobie dostęp do surowców niezbędnych dla nowoczesnego przemysłu. Lit, wolfram, molibden i metale ziem rzadkich stają się przedmiotem coraz ważniejszych negocjacji gospodarczych. Jednak...