Wzrost miejsc pracy w centrach danych w Europie: Co to oznacza?

3 paź 2026

Centra danych płacą coraz więcej. Ale kto zapłaci za prąd i infrastrukturę dla AI?

Sztuczna inteligencja potrzebuje nie tylko programistów. Potrzebuje ogromnych hal pełnych serwerów, energetyków, elektryków, techników, specjalistów cyberbezpieczeństwa i ludzi utrzymujących infrastrukturę przez całą dobę. Liczba ofert pracy w europejskich centrach danych szybko rośnie. Wynagrodzenia często są wyższe niż na podobnych stanowiskach w innych branżach. Polska też uczestniczy w tym boomie. Jednak zanim zaczniemy fetować każdą nową serwerownię jako gospodarczy sukces, warto policzyć cały rachunek. Należy wziąć pod uwagę miejsca pracy, podatki, zużycie energii, inwestycje publiczne i to, ile wartości rzeczywiście pozostanie w kraju.

Centra danych zatrudniają, gdy reszta technologii hamuje

Dane platformy Indeed pokazują bardzo wyraźną zmianę na europejskim rynku pracy.

Jeżeli średnią liczbę ofert związanych z centrami danych z okresu grudzień 2019 – luty 2020 przyjąć za poziom 100, w sierpniu 2026 roku indeks wyniósł 260 w Hiszpanii, 237 we Włoszech i 210 w Irlandii. To oznacza wzrost liczby ogłoszeń odpowiednio o 160, 137 i 110 proc.

W Polsce indeks osiągnął 134 punkty, czyli liczba ofert była o około 34 proc. większa niż przed pandemią. W Holandii wzrost wyniósł 38 proc., w Szwajcarii 33 proc., w Niemczech 25 proc., a w Wielkiej Brytanii 24 proc.

To szczególnie interesujące, ponieważ w dziewięciu z dziesięciu analizowanych państw liczba ofert w pozostałej części sektora technologicznego nadal znajdowała się poniżej poziomu sprzed pandemii. Centra danych zachowują się więc inaczej niż duża część rynku IT.

AI może redukować zapotrzebowanie na część pracy biurowej, ale równocześnie zwiększa zapotrzebowanie na fizyczną infrastrukturę.

„Chmura” okazuje się mieć całkiem dużo betonu, kabli i transformatorów.

Dobra wiadomość: za potrzebne kompetencje firmy muszą zapłacić

Najciekawsza wiadomość dotyczy wynagrodzeń.

W 28 z 29 analizowanych kombinacji kraju i zawodu oferty pracy związane z centrami danych proponowały wyższe wynagrodzenia niż podobne stanowiska w innych branżach.

We Włoszech stanowiska kierownicze dawały premię sięgającą 65 proc., a prace instalacyjne i utrzymaniowe około 50 proc. W Wielkiej Brytanii premia dla stanowisk kierowniczych sięgała 49 proc. Natomiast w Niemczech pracownik zajmujący się instalacją i utrzymaniem infrastruktury mógł liczyć na około 36 proc. więcej.

To pokazuje rzecz, o której warto pamiętać w każdej dyskusji o rynku pracy.

Kiedy pracowników o określonych kompetencjach jest niewielu, ich pozycja negocjacyjna rośnie.

Firmy mogą przez lata przekonywać, że wyższe płace „obniżają konkurencyjność”. Kiedy jednak opóźnienie inwestycji kosztuje miliony, nagle okazuje się, że pieniądze na lepsze wynagrodzenia się znajdują.

Ekonomiści Indeed wskazują, że sektor konkuruje o techników i specjalistów infrastrukturalnych z innymi branżami przechodzącymi transformację cyfrową i energetyczną. Same oferty data center częściej wymagają także szerszego zestawu kwalifikacji — od systemów IT i oprogramowania po cyberbezpieczeństwo i język angielski.

Potrzebujemy nie tylko informatyków

Pięć grup zawodowych odpowiada za około 50–60 proc. ofert pracy w europejskich centrach danych: infrastruktura IT i operacje, tworzenie oprogramowania, kadra kierownicza, instalacja i utrzymanie urządzeń oraz zarządzanie projektami.

To istotna wskazówka również dla polskiego państwa.

Przez lata debata o cyfryzacji często sprowadzała się do prostego hasła: potrzebujemy więcej programistów.

Potrzebujemy. Ale centrum danych nie będzie działać bez elektryka, automatyka, energetyka, technika urządzeń chłodniczych czy specjalisty od sieci.

Dlatego boom na AI powinien być argumentem za wzmocnieniem publicznego szkolnictwa zawodowego, techników i politechnik. Nie za dalszym przekonaniem, że rynek sam magicznie dostarczy potrzebnych specjalistów.

Jeżeli państwo chce przyciągać inwestycje warte miliardy, powinno również inwestować w ludzi, którzy będą w nich pracować.

I nie chodzi wyłącznie o kurs finansowany przez firmę na kilka tygodni przed otwarciem obiektu.

Potrzebna jest długofalowa publiczna edukacja.

Wyższa pensja nie może oznaczać rezygnacji z praw pracownika

Centra danych są infrastrukturą działającą przez całą dobę.

Wysoka specjalizacja pracowników i atrakcyjne wynagrodzenia są niewątpliwą zaletą sektora. Nie oznacza to jednak, że można zapominać o czasie pracy, bezpieczeństwie, dyżurach, odpowiedzialności za awarie czy prawie pracowników do organizowania się.

Wysoka pensja nie jest zamiennikiem praw pracowniczych.

Jeżeli centra danych mają być jedną z gałęzi gospodarki przyszłości, powinny być również miejscami pracy przyszłości. Powinny oferować wysokie wynagrodzenia, stabilne zatrudnienie, realne możliwości awansu i udział pracowników w negocjowaniu warunków zatrudnienia.

Państwo nie powinno konkurować o inwestycje przez obniżanie standardów pracy.

Powinno konkurować kompetencjami, infrastrukturą i jakością instytucji.

Polska ma już 144 centra danych

Polska nie znajduje się na marginesie tego rynku.

Według danych przywoływanych przez Euronews w 2025 roku funkcjonowały u nas 144 centra danych — tyle samo co w Hiszpanii.

Najwięcej miały Niemcy — 529 — oraz Wielka Brytania — 523. We Francji działały 322 takie obiekty, w Holandii 298, we Włoszech 168, a w Szwajcarii 121.

Polska ma więc już realną bazę do dalszego rozwoju.

Pytanie nie brzmi jednak tylko: ile kolejnych centrów danych uda nam się zbudować?

Znacznie ważniejsze jest pytanie: na jakich warunkach?

Nie każda miliardowa inwestycja oznacza tysiące miejsc pracy

To bardzo ważne zastrzeżenie.

Centra danych tworzą dobrze płatne stanowiska, ale nie są hutą, stocznią ani wielką fabryką zatrudniającą kilka czy kilkanaście tysięcy osób.

W większości analizowanych przez Indeed państw oferty związane z data center stanowią około 1 proc. lub mniej wszystkich ogłoszeń o pracę. Wyraźnym wyjątkiem jest Irlandia. Tam udział ten zbliża się do 5 proc.

Dlatego politycy powinni zachować ostrożność przy ogłaszaniu każdej wielkiej inwestycji jako historycznego sukcesu rynku pracy.

Miliardowa wartość serwerów nie oznacza miliarda złotych wynagrodzeń.

Centrum danych może pochłonąć gigantyczny kapitał, hektary gruntu oraz setki megawatów mocy. Jednak po zakończeniu budowy zatrudnia relatywnie niewielką liczbę ludzi.

To nie znaczy, że taka inwestycja jest niepotrzebna.

Oznacza tylko, że należy oceniać ją według pełnego bilansu społecznego i gospodarczego, a nie wartości komunikatu prasowego.

Bo AI jest głodne prądu

I tutaj zaczyna się druga strona cyfrowego boomu.

Komisja Europejska szacuje, że centra danych odpowiadają obecnie za około 2,5 proc. zużycia energii elektrycznej w UE. Zainstalowana moc centrów danych może zwiększyć się z około 12 GW w 2025 roku do około 28 GW w 2030 roku. Komisja ostrzega, że przy braku odpowiedniego zarządzania rozwój sektora może zwiększać przeciążenie sieci. Co więcej, może wywierać presję na ceny energii.

To już nie jest wyłącznie problem branży technologicznej.

Energia dla serwerowni konkuruje o tę samą infrastrukturę przesyłową, z której korzystają gospodarstwa domowe, przemysł, kolej, szpitale i inne usługi publiczne.

Dlatego kwestia przyłączania gigantycznych centrów danych do sieci nie może być traktowana jako techniczny szczegół między inwestorem a operatorem.

To decyzja gospodarcza dotycząca dobra wspólnego.

Publiczna sieć, prywatne serwery

Polska już wydaje ogromne publiczne środki na modernizację energetyki.

Tylko jedna z umów finansowanych z KPO przewiduje około 1,4 mld zł wsparcia dla modernizacji sieci dystrybucyjnej PGE, co ma m.in. zwiększyć potencjał przyłączeniowy o 541 MW. Kolejne setki milionów złotych trafiają na sieci Energi i Tauronu. Te inwestycje nie są programami budowy infrastruktury wyłącznie pod centra danych — służą całej transformacji energetycznej. Pokazują jednak skalę publicznych kosztów potrzebnych do zwiększenia możliwości polskiej sieci.

I właśnie dlatego państwo powinno bardzo dokładnie liczyć rachunek przy wielkich prywatnych inwestycjach technologicznych.

Jeżeli globalny koncern chce setek megawatów mocy, powinien istnieć jasny bilans. Trzeba określić: ile inwestuje sam, ile kosztuje niezbędna infrastruktura, ile miejsc pracy tworzy, jakie podatki zapłaci i jaki wpływ inwestycja będzie miała na lokalny system energetyczny.

Publiczny pieniądz nie może być automatycznym dodatkiem do prywatnego modelu biznesowego.

Prąd to nie jedyny koszt

Komisja Europejska zwraca uwagę również na zużycie wody potrzebnej do chłodzenia części centrów danych oraz ich szerszy wpływ środowiskowy. W 2026 roku Komisja zaproponowała wspólny europejski system oceny. Ten system ma zwiększyć przejrzystość dotyczącą wykorzystania energii i wody przez takie obiekty.

To właściwy kierunek.

Mieszkańcy miejscowości, w której ma powstać ogromne centrum danych, powinni wiedzieć nie tylko, ile pieniędzy deklaruje inwestor.

Powinni wiedzieć także:

ile energii obiekt zużyje, ile potrzebuje wody, ile osób rzeczywiście zatrudni i jakie koszty infrastrukturalne poniesie samorząd oraz państwo.

Infrastruktura cyfrowa może być strategiczna.

Strategiczność nie może jednak oznaczać braku społecznej kontroli.

Państwo też potrzebuje własnej infrastruktury

Jest jeszcze jeden element całej dyskusji, który łatwo zgubić w zachwycie nad globalnymi korporacjami.

Państwo samo potrzebuje bezpiecznych centrów przetwarzania danych.

Polski program Krajowego Centrum Przetwarzania Danych zakłada budowę trzech energooszczędnych centrów połączonych niezależnymi trasami światłowodowymi. Są one przeznaczone na potrzeby administracji publicznej i krytycznych systemów teleinformatycznych.

To istotne także z punktu widzenia cyfrowej suwerenności.

Państwo nie powinno być wyłącznie klientem kilku globalnych dostawców infrastruktury.

Powinno zachować własne kompetencje, publiczną infrastrukturę i możliwość bezpiecznego przechowywania kluczowych danych.

Polska nie może zostać dostawcą taniej ziemi i megawatów

Boom na centra danych jest dla Polski realną szansą.

Może oznaczać dobrze płatne miejsca pracy, rozwój infrastruktury, większe bezpieczeństwo cyfrowe i stworzenie nowych specjalizacji dla polskich firm.

Ale może też powstać znacznie mniej atrakcyjny model.

Zagraniczny koncern stawia serwerownię. Polska zapewnia ziemię, energię, wykształconych pracowników i rozbudowaną za publiczne pieniądze infrastrukturę. A największa część własności intelektualnej i zysków pozostaje poza krajem.

Dlatego sukcesu nie można mierzyć liczbą przeciętych wstęg ani samą wartością inwestycji.

Trzeba pytać:

ile powstaje dobrych i stabilnych miejsc pracy?

Ile pracownicy otrzymują z wartości, którą współtworzą?

Ile podatków pozostaje w Polsce?

Kto ponosi koszt rozbudowy sieci?

Czy polskie firmy zostają podwykonawcami, czy budują własne technologie?

I wreszcie: czy ogromne zapotrzebowanie na energię nie przerzuca kosztów na obywateli i inne gałęzie gospodarki?

Sztuczna inteligencja rzeczywiście potrzebuje centrów danych.

Ale polityka gospodarcza nie powinna polegać na spełnianiu każdej potrzeby globalnych koncernów.

Jeżeli Polska ma oddać pod cyfrową rewolucję swoją energię, infrastrukturę, ziemię i kompetencje pracowników, społeczeństwo powinno otrzymać w zamian coś więcej niż ładny komunikat o „kolejnej rekordowej inwestycji”.

Powinno dostać dobre miejsca pracy, podatki, rozwój technologiczny i infrastrukturę, która służy również obywatelom.

Źródła: Indeed / Euronews Business, Komisja Europejska, Ministerstwo Klimatu i Środowiska, Ministerstwo Cyfryzacji, European Data Centre Association.

Najnowsze

Studia w Polsce: Fakty, które zaskakują

Studia w Polsce: Fakty, które zaskakują

Studia w Polsce wciąż mają wartość, ale ich sens jest skomplikowany. Chociaż wyższe wykształcenie przynosi statystycznie wyższe zarobki, nie jest to automatyczny bilet do kariery. Wzrost liczby studentów wskazuje na wiarę w edukację, lecz coraz więcej osób kwestionuje, co tak naprawdę warto studiować. Na rynku pracy liczy się nie tylko dyplom, ale także doświadczenie i umiejętności. Dlatego zamiast ślepo podążać za modą na studia, młodzi powinni rozważyć ścieżki, które prowadzą do jobów zapewniających stabilność. Niech trendy idiotycznych wyborów przestaną decydować o ich przyszłości zawodowej.

Polska chciała hamulca dla Mercosur.

Polska chciała hamulca dla Mercosur.

Umowa UE–Mercosur, mimo prób zablokowania, nabiera tempa, a polski rolnik staje na krawędzi. Końcowe wyniki nie potwierdzają katastrofy, wręcz przeciwnie — eksport wzrósł, a import spadł. Jednak prawdziwe pytanie brzmi: co z tego zysku trafi do rolnika? Przy wzroście eksportu przetworzonych produktów, natomiast hodowcy bydła i drobiu czują presję tańszej konkurencji. Różnice kosztów produkcji w Ameryce Południowej a Polsce rzucają cień na równość w konkurencji. Czy polska wieś przetrwa, czy stanie się jedynie amortyzatorem dla wielkiego przemysłu spożywczego? Czas pokaże, ale alarmy brzmią głośno.

Ministerstwo Handlu opublikowało informacje dot. Rady ds. Handlu Chiny–USA oraz programu wzajemnej redukcji ceł „30 mld za 30 mld” 

Ministerstwo Handlu opublikowało informacje dot. Rady ds. Handlu Chiny–USA oraz programu wzajemnej redukcji ceł „30 mld za 30 mld” 

W dniach 20–23 września Chiny i Stany Zjednoczone przeprowadziły konsultacje gospodarczo-handlowe, osiągając porozumienie dotyczące wzajemnej redukcji ceł o wartości 30 mld USD. Uzgodniono także powołanie grupy roboczej ds. rolnictwa w celu omówienia regulacji oraz dostępu do rynku. Oba kraje opublikują listy objętych redukcją produktów.

Wojna na Bliskim Wschodzie a Ceny Ropy w Polsce

Wojna na Bliskim Wschodzie a Ceny Ropy w Polsce

Wojna w Iranie może być daleko, ale jej ekonomiczne reperkusje już uderzają Polaków. Ceny ropy przekroczyły 100 dolarów za baryłkę, a diesel w Polsce zbliża się do 9 złotych za litr, co w efekcie podnosi koszty transportu, rolnictwa i życia codziennego. Wzrost cen nie tylko obciąża kierowców, ale również wpływa na cenę żywności i innych towarów, co powoduje wyższe koszty życia. Polska, choć niezagrożona brakiem ropy, nie ucieknie przed globalnymi cenami, a potencjalny efekt domina może prowadzić do inflacji i niskiej siły nabywczej. Konflikt na Bliskim Wschodzie staje się problemem, który dotyka każdego Polaka.

PiS a Lewica: Kontrowersje wokół ustaw dezubekizacyjnych

PiS a Lewica: Kontrowersje wokół ustaw dezubekizacyjnych

Ustawa dezubekizacyjna, uchwalona przez rząd PiS 16 grudnia 2016 roku, wprowadziła kontrowersyjne zasady regulujące wysokość emerytur dla osób, które służyły w czasach PRL. Po niemal dziewięciu latach wywołuje ona wielkie społeczne wpływy, które dotykają nie tylko emerytów, ale także ich rodziny. Choć władze po 2023 roku podjęły działania łagodzące skutki tej ustawy, w tym wycofywanie apelacji i przywracanie świadczeń, kluczowe przepisy pozostały w mocy. Problem wymaga indywidualnego podejścia w kontekście odpowiedzialności historycznej i prawnej, a brak zmiany legislacyjnej wciąż rodzi ludzkie dramaty i niepewność.

Sprawdź również

Polska cyfrowa?

Polska cyfrowa?

Raczej klient cudzych technologii. Miliardy odpływają za granicę Polska lubi mówić o cyfryzacji, sztucznej inteligencji i nowoczesnej gospodarce. Problem w tym, że coraz częściej jesteśmy nie producentem technologii, ale jej klientem. Według danych Sieci Badawczej...

Prezydent podpisał ustawę o nadzwyczajnych zyskach.

Prezydent podpisał ustawę o nadzwyczajnych zyskach.

Co to oznacza dla obywateli i gospodarki? Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej podjął decyzję o podpisaniu ustawy regulującej kwestię opodatkowania nadzwyczajnych zysków. Nowe przepisy budzą ogromne emocje zarówno w kręgach rządowych, jak i wśród przedsiębiorców oraz...

Przełomowy Wywiad z Jarosławem Kaczyńskim

Przełomowy Wywiad z Jarosławem Kaczyńskim

To nieprawda, że prezes Kaczyński politycznie umarł i już leży na desce. Prezes Jarosław, zwany na prawicy pieszczotliwie „Jarkaczem”, walczy . Co zamierza, zdradza w obszernym wywiadzie udzielonym tygodniku „Sieci”. Gdzie mówić może szczerze. Z „Sieci” dowiecie się,...

Tankujesz diesla?

Tankujesz diesla?

Fiskus i rafinerie już czekają na swoją część Diesel w Unii Europejskiej kosztuje średnio ponad 2,22 euro za litr. Kierowca płaci za ropę, rafinerię, marżę stacji, akcyzę, inne opłaty i VAT. W części Europy ponad euro z każdego zatankowanego litra trafia do państwa w...

Europa zaostrza politykę migracyjną.

Europa zaostrza politykę migracyjną.

Pierwszego października ministrowie zajmą się granicami, deportacjami i paktem migracyjnym. Unia Europejska coraz wyraźniej przesuwa politykę migracyjną w stronę mocniejszych granic, szybszych procedur i skuteczniejszych deportacji. 1 października w Luksemburgu...