Gospodarka 48 godzin

Chorujemy
W tym sezonie jesienno-zimowym na grypę i choroby grypopodobne w Polsce zachorowało już blisko 1,8 mln osób, a hospitalizacji wymagało ponad 4 tys. z nich.
Wciąż chcą dowodu
W ośrodkach turystycznych wciąż powszechne jest, niebezpieczne dla naszych finansów, skanowanie dowodów osobistych, mogące doprowadzić do kradzieży danych. Zbadała to szefowa Bankiera.pl Malwina Wrotniak. Redakcja Bankier.pl skontaktowała się, jako potencjalni klienci, z kilkunastoma przypadkowo wybranymi wypożyczalniami zimowego sprzętu w różnych górskich miejscowościach. Skanowanie dokumentów potwierdzano m.in. w Zakopanem, Szczyrku, Białce Tatrzańskiej czy Zieleńcu. W internecie bez trudu można znaleźć wypożyczalnie zimowego sprzętu, które o skanowaniu dokumentów piszą w swoich regulaminach. Sama czynność skanowania dowodu nie jest wprost zabroniona ustawą. Teoretycznie nie musi być też groźna – chyba że dane osobowe znajdą się w niepowołanych rękach i zostaną wykorzystane w niecnym celu. I właśnie na to ryzyko wyczula turystów UODO. Niezgodne z literą prawa jest natomiast zatrzymywanie cudzych dowodów osobistych (art. 79 ustawy o dowodach osobistych). Niedopuszczalne jest także bezpodstawne przetwarzanie danych osobowych znajdujących się na cudzym dokumencie tożsamości. Stanowisko UODO w tej sprawie jest nieprzejednane: „Nikt zgodnie z prawem nie może od nas wymagać, byśmy zostawili dokument tożsamości (np. dowód osobisty, paszport, prawo jazdy) w zastaw za np. wypożyczany sprzęt”. Zgodnie z zapisami ustawy „za zatrzymanie bez podstawy prawnej dowodu osobistego grozi kara ograniczenia wolności albo kara grzywny”. Co robić w sytuacji, gdy wypożyczalnia sprzętu nie daje innej możliwości, jak tylko ksero lub zatrzymanie dokumentu tożsamości, a my nie chcemy rezygnować z jej usług? Urzędnicy podpowiadają: po pierwsze – zapytajmy tego, kto ma zamiar skopiować dokument potwierdzający naszą tożsamość, na jakiej podstawie prawnej będzie przetwarzał dane osobowe w nim zawarte. UODO zachęca, żeby poinformować drugą stronę, że takie działanie jest niezasadne i zaproponować inne rozwiązanie. Jakie? Alternatywną erspektywą w kontekście bezpieczeństwa tożsamości wydaje się kaucja pieniężna. I faktycznie – wiele wypożyczalni przewiduje taką możliwość zamiast zastawiania lub okazywania do skanu dokumentu tożsamości. Trzeba jednak mieć na uwadze, że będzie to kwota niemała, zwykle od kilkuset do nawet kilku tysięcy złotych. Przykładowo Nosal pobiera kaucję w wysokości 2000 zł za wypożyczenie kompletu: narty, buty, kijki, kask, ale w przypadku bardziej wartościowego sprzętu inne wypożyczalnie mogą równie dobrze oczekiwać i dwukrotności tej kwoty. Mało kto, dowiadując się o takiej opcji w ostatniej chwili, będzie przygotowany na taką alternatywę. W wielu przypadkach trudne będzie też znalezienie bankomatu, z którego można by wypłacić potrzebną do zastawienia gotówkę.