Gospodarka 48 godzin

PiS-owska mowa miłości

Na posiedzeniu sejmowej komisji sprawiedliwości poseł Prawa i Sprawiedliwości Arkadiusz Mularczyk oskarżył poseł Koalicji Obywatelskiej Kamilę Gasiuk Pihowicz, iż zaszczuła ona na śmierć dwóch posłów Trybunału Konstytucyjnego, Henryka Ciocha i Lecha Morawskiego (obaj zmarli w 2017 r. z przyczyn naturalnych), nazywając ich dublerami – i że właśnie przez takich ludzi jak ona, dochodzi do tragedii. Poseł chciała odpowiedzieć, ale czujnie uniemożliwił to jej PiS-owski przewodniczący Stanisław Piotrowicz, PRL-owski prokurator z czasu stanu wojennego.
Wystąpienie posła Mularczyka jest w pełni zgodne z misją Prawa i Sprawiedliwości, polegającą na uprawianiu moralności Kalego.
Tak więc, jeżeli miesiącami szczuje się na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, który zostaje zadźgany przez mordercę, to Jacek Kurski i jego ekipa oczywiście w żadnym stopniu nie ponoszą za to odpowiedzialności (choćby moralnej) – i mogą nadal z zadowoleniem patrzeć na swe odbicie w lustrze. Jeśli natomiast ktoś nazywa dublerami grono osób, z których potem dwie umierają z powodów naturalnych, to uprawia mowę nienawiści i przez niego dochodzić może do tragedii.
Poseł Arkadiusz Mularczyk realizował w swym wystąpieniu linię i misję PiS, ale był też w jego słowach element osobisty. Zbliżają się bowiem wybory parlamentarne i trzeba jakoś stać się rozpoznawalnym (choćby w najgłupszy sposób) w oczach potencjalnych wyborców. Poseł Mularczyk z powodzeniem właśnie to osiągnął. Ten nieprzesadnie dotychczas znany parlamentarzysta, wreszcie dał się poznać: pokazano go w telewizorze, kilka razy wymieniono jego imię i nazwisko. I o to chodzi!

Etyka a’la Jacek Kurski

Rada Etyki Mediów, oceniając jak telewizja publiczna przedstawiała prezydenta Pawła Adamowicza stwierdziła: „W publikacjach TVP na temat Pawła Adamowicza ich autorzy złamali pięć z siedmiu zasad zapisanych w Karcie Etyki Mediów: zasadę prawdy, zasadę obiektywizmu, zasadę oddzielania informacji od komentarza, zasadę szacunku i tolerancji, zasadę pierwszeństwa dobra odbiorcy”. Jak oświadczyła REM, w materiałach TVP Paweł Adamowicz był obiektem oszczerstw, ale nie miał prawa do obrony. Telewidzom odmówiono zaś prawa do prawdy.
Zapewne wkrótce można się spodziewać materiałów telewizyjnych, odsądzających członków Rady Etyki Mediów od czci i wiary.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *