„Cieniem będąc, cieniem zostałem”

27 cze 2023

Po trójksiągu „Pogrom”: 1905”, „1906” i „1907” Wacława Holewińskiego ukazał się kolejny tom jego prozy, powieść „Cieniem będąc, cieniem zostałem”. 

Ułatwię sobie zadanie i posłużę się na wstępie tekstem, w którym Wydawnictwo „Lira” w telegraficznym w skrócie przedstawia fabułę tej powieści: „W 1909 roku syn byłego powstańca styczniowego, utracjusz z bogatej rodziny, uwielbiający hazard, wygrywa w Monte Carlo równowartość 774 kilogramów złota. Odtąd wykupuje akcje kolejnych banków, inwestuje w kopalnie, cukrownie, transport i fabryki… Oto Karol Jaroszyński – Polak, który w przededniu I wojny światowej był jednym z najbogatszych ludzi w Polsce ludzi na świecie. W napisanej z niezwykłym rozmachem powieści Wacława Holewińskiego śledzimy koleje życia bohatera w rozmaitych odsłonach, na tle najważniejszych wydarzeń dziejowych i z udziałem osób, których nazwiska na trwałe zapisały się na kartach historii. Niezwykłe losy Jaroszyńskiego są też pretekstem do ukazania ponownych narodzin Rzeczypospolitej w pierwszych dekadach XX wieku. Jak na jego działalność wpłynie rewolucja bolszewicka? Czy uda mu się zachować majątek? I czy ożeni się z córką cara? Jaroszyński – wizjoner, człowiek wielu talentów, hazardzista, zadeklarowany patriota … Historia jego życia to gotowy scenariusz filmowy”.

Holewiński jest sprawnym majstrem literackim. Zna i potrafi stosować reguły tworzenia profesjonalnej prozy. Umie tworzyć wartkie fabuły i ciekawe postacie, choć – w moim odczuciu – brakuje jego prozie organicznej naturalności, prawdy świata przedstawionego, czuje się, że jest on wymyślony pod istniejące wyobrażenia, a postaciom, w tym głównej postaci Jaroszyńskiego, nie dostaje dość soczystości i „trójwymiarowej” głębi. 

Dialogi zbyt często naznaczone są nierealistyczną retoryką, wyspekulowane, skonstruowane tak, by w skrócie przywołać zachodzące wydarzenia i zasygnalizować idee oraz przekonania polityczne wyznawane przez postacie powieści, co oddala owe dialogi od naturalności realistycznego języka. Słowem, przy wszystkich fabularnych walorach prozy Holewińskiego, jest w niej coś co sprawia, że – jak zwykło się mówić – „szeleści papierem”. 

Natężenie tych mankamentów jego prozy nie jest bardzo silne, nie na granicy literackiego kiczu i schematu, ale też nie pozwala postawić jej na półce z dokonaniami najwyższej artystycznej próby, choć bezapelacyjnie autor dysponuje rozległ wiedzą o epoce, o której pisze i która go fascynuje. Mimo tych subiektywnych zastrzeżeń cenię Holewińskiego za to, że wypełnia jako pisarz historyczny lukę w opisie fascynującej epoki w historii Polski i Europy, historię pierwszych dwóch dekad XX wieku,  w tym czas fermentu lat 1905-1907 i budzenia się niepokojów, które doprowadziły do wybuchu Wielkiej Wojny 1914-1918 i do rewolucji: w Niemczech wilhelmińskich i bolszewickiej w Rosji. 

Natomiast behawioryzm powieści na pewno ułatwi przekształcenie w przyszłości powieściowej fabuły w filmowy scenariusz, jak w przypadku „Pogromu 1905”, zekranizowanego jako serial telewizyjny „Polowanie na ćmy”. 

Jego prozę czyta się z autentyczną czytelniczą satysfakcją.

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...