24 kwietnia 2024

loader

Kulturalny kołtun

[Fot. Krzysztof Bieliński/ Teatr Ateneum]

W Teatrze Ateneum Artur Tyszkiewicz wraca do komedii NAPIS Géralda Sibleyrasa, demaskując zadowolonego z siebie kołtuna.

Porządna kamienica w dobrej dzielnicy. Sąsiedzi nie wtrącają się w cudze sprawy, uśmiechem pokrywają brak zainteresowania, przestrzegają norm poprawności politycznej. Ten rozkoszny stan samozadowolenia macą nowi lokatorowie, a zwłaszcza pan Lebrun (Bartłomiej Nowosielski). W windzie znajduje bowiem szpetny napis na swój temat i postanawia wyświetlić, kto stoi za tą słowną agresją. Nie znajduje jednak wsparcia ze strony życzliwych na pierwszy rzut oka sąsiadów, którzy grzecznie, ale stanowczo odmawiają pomocy w imię zachowania świętego spokoju.

Jednak wizyty pana Lebrun najpierw u państwa Cholleyów z pierwszego piętra (Emilia Komarnicka-Klynstra i Grzegorz Damięcki),  a potem u państwa Bouvier (Małgorzata Trybała i Krzysztof Tyniec) burzy ich błogostan.  Wszystko tylko pozornie jest na swoim miejscu. Tak naprawdę w zgodnej wspólnocie kamienicy panuje chłód, obojętność i wystudiowana uprzejmość, kryjąca niechęć do obcych, a także inne paskudne urazy i poglądy. Cholleyowie należą do dobrze sytuowanej klasy średniej, oboje pracują i uważają się za wzorcowych reprezentantów nowoczesnego społeczeństwa. Napisu w windzie nawet nie zauważyli, bo korzystają z windy tylko od czasu do czasu. Państwo Bouvier, najwyraźniej w wieku emerytalnym, karmią się swoją domniemaną tolerancją (to słowo upodobał sobie zwłaszcza pan Bouvier) i rozeznaniem w najnowszych trendach – pani Bouvier cytuje gazetowe slogany, choć ich nie rozumie i niezbyt dokładnie je powtarza. Jedni i drudzy snobują się na lepszych od siebie, grają role – nawet przed sobą – spełnionych, zadowolonych, obytych i świetnie zorientowanych w tym, co się nosi, jak się mówi i jak się należy zachować w różnych sytuacjach – na przykład jak towarzyszyć żonie przy porodzie.

Tak czy owak, sąsiedzi radzą panu Lebrun napis zlekceważyć albo wyskrobać, włączyć się do tutejszych świąt ulicy czy chleba i uznać, że świat jest piękny, bo przecież przenieśli się do lepszej dzielnicy. Jednak natarczywy sąsiad nie daje za wygraną i zaprasza wszystkich na parapetówkę. Przed nadciągającą katastrofą próbuje ratować się żona pana Lebrun (Paulina Gałązka), najwyraźniej zniechęcona jego bezkompromisową postawą. Tak więc na koniec zostanie sam w chwili próby, którą okazuje się sąsiedzkie spotkanie przy kieliszku wina. Kruszą się wątłe osłony rzeczywistych poglądów i duchowego ubóstwa zadowolonych z życia mieszczuchów, którzy okazują się kołtunami prowadzącymi życie na pokaz. Ich kulturalne maniery skrywają egoistów, używających wielkich haseł, aby zamaskować niechęć wobec obcych i słabszych.

Dwadzieścia lat po paryskiej prapremierze Artur Tyszkiewicz potwierdził siłę społeczną diagnozę francuskiego dramaturga. Wystarczył szpetny napis w windzie na temat nowego lokatora w kamienicy, by opadły maski politycznej poprawności i neoliberalny ład pokazał swoje prawdziwe oblicze.

Akcja, która dopiero pod koniec spektaklu ulega przyspieszeniu, toczy się w jednym sterylnym pomieszczeniu, które staje się kolejno mieszkaniem sąsiadów-bohaterów dramatu. Bliźniacze podobieństwo tych lokali celowo podkreśla  reprodukcyjny charakter kultury. Ideałem są ludzie, którzy się nie wyróżniają. Życie w stadzie bywa wygodne.

Na ekranie widz może obserwować monitoring w kamienicy: poruszającą się między piętrami windę i korytarze, którymi przemieszczają się mieszkańcy. Ekran staje się też oknem, przez które oglądamy samotnego sąsiada (Marek Lewandowski), nikt go nie odwiedza i z nikim nie utrzymuje kontaktów, To wspólny wyrzut sumienia – krzycząca obojętność na los starego, samotnego człowieka.

Sukces zawdzięcza ten spektakl aktorom, a zwłaszcza Marzenie Trybale, Grzegorzowi Damięckiemu i Krzysztofowi Tyńcowi z żelaznej ekipy teatru, którzy wyraziście demaskują wewnętrzną pustkę bohaterów, a także Bartłomiejowi Nowosielskiemu jako dociekliwemu panu Lebrun, który zadaje niewinne pytania.

Jest śmiesznie, ale i strasznie. Zwłaszcza że twórcy spektaklu podsuwają pytanie, czy mowa w nim tylko o mieszkańcach jednej kamienicy?


NAPIS Géralda Sibleyrasa, tłum. Barbara Grzegorzewska, reż. Artur Tyszkiewicz,  scenografia Anna Jagna Janicka, kostiumy Anna Adamek, Teatr Ateneum, Scena 20, premiera 24 lutego 2024. 

PS. Napis, którego paryska prapremiera miała miejsce w roku 2004, zyskał w Polsce spore powodzenie, Prapremiera polska odbyła się w Teatrze Współczesnym w Szczecinie (15 grudnia 2005, reż. Anna Augustynowicz), a kilka dni później pokazał sztukę Sibleyrasa Teatr Współczesny w Warszawie (20 grudnia 2005, reż. Maciej Englert), na którego afiszu utrzymywała się  kilka sezonów (zagrano ponad 250 spektakli). Premiera w Ateneum  jest czternastą realizacją tej komedii w Polsce, a reżyser Artur Tyszkiewicz sięgnął po nią po raz drugi – poprzednio reżyserował ją w Teatrze im. Juliusza Osterwy w Lublinie (2013).

Tomasz Miłkowski

Poprzedni

Chiny mają bardzo dużo do zaoferowania światu

Następny

Chiny, 2024