2 marca 2024

loader

Polskie złoto

fot. NAC

Dopiero po 77 latach od wyjazdu z Polski i tułaczki po świecie, pułkownik Ignacy Matuszewski (zmarły w Londynie w 1948 r.) i major Henryk Floyar-Rajchman (zmarły w Nowym Jorku w 1958 r.) symbolicznie powrócili do Polski. Ich szczątki spoczęły w ojczystej ziemi, 10 grudnia 2016 roku w Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach. 

Obaj byli wojskowymi, politykami i wysokimi rangą urzędnikami w rządach okresu międzywojennego. Najbardziej zasłynęli jednak z akcji wywiezienia na Zachód na początku II wojny światowej 80 ton  złota  z  rezerw  państwowych.

 Chociaż razi mnie polityka ekshumacyjna IPN-u, to sprowadzenie do kraju prochów tych dwóch zasłużonych dla Polski oficerów, odbieram jako akt historycznie słuszny i zasadny. Dzięki temu nasza wiedza wzbogaciła się o mało znane fakty związane z losem Funduszu Obrony Narodowej i Polskiego Skarbu w czasie II wojny światowej. Jego ocalenie zawdzięczamy tym dwóm oficerom. Nie bez znaczenia jest też udział w akcji innego naszego rodaka, por. Krystyna Ostrowskiego z Korczewa. Znający kilka języków obcych i mający dobre kontakty z kręgami dyplomatycznymi i europejską arystokracją, młody hrabia Ostrowski był na wagę złota, które trzeba było ratować, by mieć za co organizować polskie Siły Zbrojne na Zachodzie i utrzymać Rząd RP we Francji i w Anglii.

Epopeja Polskiego Skarbu Narodowego

Wojenną historię Polskiego Skarbu Narodowego można poznać z interesującego filmu pt. „Złoty pociąg” produkcji polsko-rumuńskiej z 1986 roku. 

Ukazuje on epopeję Polskiego Skarbu Narodowego rozpoczętą 5 września 1939 roku w Warszawie i zakończoną w 1947 roku po podróży przez trzy kontynenty. Tomasz Zaliwski w roli pułkownika – ministra Górskiego przekonywująco realizował w tym filmie zadania, które we wrześniu 1939 roku zlecono pułkownikowi Ignacemu Matuszewskiemu. Miał do dyspozycji kilka autobusów     z Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych z przypadkowymi kierowcami, a w ekipie kilku niemieckich szpiegów kierowanych przez oficera Abwehry Langa. Całą drogę od Warszawy, przez Siedlce, Lublin, Łuck, Dubno, Śniaty  aż do granicy rumuńskiej, złota kolumna była atakowana przez niemieckie samoloty. 

W Rumunii, której rząd premiera Calinescu nie uległ presji Hitlera i zezwolił na tranzyt polskich skarbów narodowych, cały czas trwał pojedynek oficerów wywiadów: polskiego – Bobruka i rumuńskiego – Montenau z diabolicznym Langiem z niemieckiej Abwehry, wspomaganym przez rumuńskich faszystów. Brawurowe akcje szpiegowskie, gry i pułapki mylące przeciwnika, a w tle zabiegi dyplomatyczne polskiego rządu internowanego w Rumunii. 

Ambasador Niemiec w Rumunii Fabrycjus twierdził, że polski skarb to zdobycz wojenna Rzeszy, a Polacy chcą za to złoto odbudować swoją armię. Groził Rumunom za pomoc, jakiej udzielają Polakom. Calinescu odpierał te ataki, powołując się na traktaty o traktowaniu jeńców wojennych, które Niemcy podpisały. Przypłacił za to życiem, zastrzelony przez rumuńskich faszystów. 

Cały film B. Poręby w konwencji wojennego kryminału ukazuje trudne losy II Rzeczpospolitej, opuszczonej przez sojuszników w chwili największego zagrożenia. Nie mogliśmy w 1939 roku liczyć nawet na przyjęcie naszego skarbu narodowego przez neutralną Szwecję. Jak byłoby dziś warto się zastanowić, obserwując poczynania polskiej dyplomacji. 

Niebezpieczna podróż 

Kluczowa w epopei o ratowaniu Polskiego Skarbu Narodowego jest również rola Krystyna Ostrowskiego z Korczewa. Pierwsza duża partia cennego ładunku – 80 ton złota ze skarbca Narodowego Banku Polskiego, wyruszyła w nocy z 4 na 5 września 1939 roku z Warszawy, przez Siedlce do Brześcia nad Bugiem.

W Siedlcach pułkownik Matuszewski zboczył do Korczewa, by pozyskać do ekipy Krystyna Ostrowskiego z uwagi na jego znajomość języków obcych, kontakty dyplomatyczne z okresu pracy w agendach Ligi Narodów oraz znajomości w sferach arystokratycznych krajów leżących na trasie wędrówki polskiego złota. 

Do transportu dołączyła także jego żona Wanda, nieletnia wówczas córka Beata i matka Helena z Tyszkiewiczów Ostrowska. Musieli zapewnić sobie własny transport z zapasem benzyny. 

Beata Ostrowska-Harris, która jest obecnie jedynym żyjącym uczestnikiem tej niezwykłej eskapady, wspominała, jakim zagrożeniem był ich samochód całkowicie wypełniony szklanymi pojemnikami z benzyną, podczas częstych ataków niemieckich samolotów,  naprowadzanych na transport przez ukrytych w ekipie agentów. 

Pamięta też, że jej matka musiała w Bejrucie sprzedać cenną rodzinną pamiątkę, by pokryć koszty pobytu, czego odmówił im pułkownik Matuszewski, chroniący każdy gram cennego ładunku. 

O dalszych losach Polskiego Skarbu można znaleźć wiele interesujących artykułów w Internecie. 

Warto odwiedzić muzeum w Korczewie

Więcej informacji i co najważniejsze, bo od pani Beaty Harris-Ostrowskiej bezpośredniego świadka epopei Polskiego Skarbu Narodowego – będziemy mogli usłyszeć, gdyby kierownicy naszych placówek kultury zaprosili  panią Beatę Ostrowską-Harris na spotkanie z  Sokołowianami. Nie udało się przekonać do tego byłej dyrektorki biblioteki, to może jej następczyni zrealizuje moją propozycję. Naprawdę warto. Zaś panu dyrektorowi Marcinowi Celińskiemu nieśmiało sugeruje upowszechnienie filmu o pani Beacie przy okazji  różnych imprez o charakterze patriotycznym i poznawczym. Wszystkich rodaków zachęcam do zwiedzania  muzeum w Korczewie i zapoznanie się z historią rodu Ostrowskich  w  którym „Do pani na Korczewie” pisał C. Norwid, a  Cat Mackiewicz zabiegał o łaskawe spojrzenia  „zielonych oczu” kolejnej damy z Korczewa.

Wacław Kruszewski

Poprzedni

Z prądem w jasną uliczkę

Następny

Oswoić Polskę Ludową