Dwieście lat Belwederu

26 lut 2019

Traf sprawił, że 100 rocznica odzyskania niepodległości przez Polskę zbiega się z 200 rocznicą wzniesienia warszawskiego Belwederu (1818). Mariusz Kolmasiak przygotował gruntowne studium o dziejach tego klasycystycznego pałacu, sięgających do naszych niemal dni, który choć okazałością, skalą fizyczną, klasą architektoniczną czy metryką nie dorównuje wielu najsłynniejszym historycznym budowlom polskim, to kumuluje w swych murach niezwykle istotne fragmenty nowożytnych dziejów Polski, jak choćby pierwsze godziny Powstania Listopadowego i ucieczkę Wielkiego Księcia Konstantego, czy bytowanie i urzędowanie w nim Józefa Piłsudskiego (1926-1935), a po 1945 roku prezydenta PRL Bolesława Bieruta oraz kolejnych przewodniczących Rady Państwa PRL oraz trzech spośród sześciu prezydentów RP wybranych po 1989 roku, którzy wybrali Belweder na swoją stałą siedzibę (Wojciech Jaruzelski, Lech Wałęsa przez część kadencji i Bronisław Komorowski). To uzmysławia, że chociaż znacznie krócej niż krakowski Wawel czy Zamek Królewski w Warszawie, także Belweder był przez szereg lat jednym z ważnych centrów władzy państwowej.
Praca Kolmasiaka jest jednocześnie historią polityczną Belwederu, portretem jego kulturowego i architektonicznego charakteru, a także opisem niezliczonych przemian w sferze wyposażenia wnętrz obiektu. Na miarę możliwości wynikających z zasobu dokumentacji autor studium ukazał liczne metamorfozy wnętrz Belwederu, choć oczywiście nie był w stanie zapisać i utrwalić każdego z zaistniałych ukształtowań i z tego powodu niejeden kształt wnętrza pałacu pozostanie poza możliwością udokumentowania go. W niejednym przypadku musiał się więc autor posiłkować hipotezami. Sprawia to, że opisana historia przypomina bardziej sekwencję stopklatek niż film o nienaruszonej ciągłości, ale to nie umniejsza atrakcyjności tej książki. Parkowe otoczenie pałacu zostało wspomniane jedynie marginalnie, autor skoncentrował się na samej budowli, za to gruntownie, włącznie z uwzględnieniem piwnic i oficyn bocznych. Proporcje chronologiczne narracji autora preferują okres po 1918 roku. Temu okresowi poświęcone jest prawie dwie trzecie objętości książki. Okresowi 1818 – 1918 zostało poświęcone około osiemdziesięciu stron, podczas gdy nieco więcej stron samemu tylko okresowi XX-lecia II RP. Ciekawie ilustrowana, pełna także rozmaitych dygresyjnych smaczków o posmaku anegdotycznym, praca Mariusza Kolamasiaka jest frapująca zarówno dla historyka i miłośnika historii, jak i dla historyka kultury czy historyka sztuki.

Mariusz Kolmasiak – „Belweder 1818-2018”, Oficyna Wydawnicza Rytm, Warszawa 2018, str. 367, ISBN 978-837399-791-2.

Najnowsze

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W...

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...