28 maja 2024

loader

Hojna jak Rusin

fot. kinga rusin / facebook

Na WOŚP z mężem, który jest adwokatem, wpłaciła 30 tysięcy złotych. Załóżmy, że z Panem Mecenasem są majętni w podobnym stopniu, bo w tych kręgach mezaliansy raczej się nie zdarzają, tak jakoś wychodzi, że serce prowadzi tam, gdzie leży kapitał. Przyjmijmy więc, że Rusin przeznaczyła na cele charytatywne 15 tysięcy złotych ze środków własnych.

Ile zarabia gwiazda TVN? Portale internetowe podają, że za prowadzenie programu „Po prostu tańcz” dostawała 80 tysięcy złotych miesięcznie. Gdyby to był jej jedyny zarobek, oznaczałoby to, że Rusin przekazała na WOŚP 18,75% miesięcznego zarobku. Osoba zarabiająca płacę minimalną musiałaby wrzucić do puszki 507 zł, żeby dorównać Rusin hojnością. To całkiem sporo.

Ale przecież na tym nie koniec. 20 tysięcy miała wynosić stawka Rusin w „Dzień dobry TVN”, czyli darowizna topnieje do 15% miesięcznych dochodów (odpowiednik 406 zł w przypadku pracownika na płacy minimalnej).

Czytam, że Rusin zgarnia 30 tysięcy za prowadzenie imprezy okolicznościowej. Załóżmy, że miała taką jedną w miesiącu. A zatem mówimy teraz o wpłacie wynoszącej 11,5% miesięcznych poborów (odpowiednik 311 zł dla pracownika na płacy minimalnej).

Rusin podpisuje kontrakty reklamowe. Za promowanie Commercial Union miała dostać 400 tysięcy złotych – przyjmijmy, że po rozbiciu na 12 miesięcy, to wychodzi 33 tysiące miesięcznie. Hojność naszej zbawczyni służby zdrowia to już tylko 9,2% miesięcznego wynagrodzenia (odpowiednik 249 zł dla pracownika na płacy minimalnej).

Ale jak na razie podajemy jedynie fuchy Rusin, to są jej zarobki przeznaczane na waciki. Dziennikarka jest przede wszystkim właścicielką linii kosmetycznej. 4 lata temu miała zanotować 28 MILIONÓW złotych zysku. Gdy do miesięcznych wpływów dopiszemy 2 miliony 333 tysiące złotych, to jej wpłata na WOŚP wynosi zaledwie… 0,6% tych wpływów. To tak jakby pracownik na płacy minimalnej wrzucił do puszki… 16 złotych i 25 groszy.

A nie liczymy tu wszystkich reklam, okolicznościowych występów, firmy PR-owej, ani zapewne rozmaitych nieruchomości, akcji, lokat, inwestycji, które generują Rusin milionowe zyski. Gdyby to uwzględnić, to śmiało moglibyśmy założyć, że okazałoby się, że jej hojność wyniosła przysłowiowy wdowi grosz. Bardzo możliwe, że 1 grosz dany na Owsiaka przez sprzątaczkę czy portiera wynosił proporcjonalnie większą część ich miesięcznych dochodów niż w przypadku Kingi Rusin. A dodajmy jeszcze, że Rusin kupuje sobie za to ogólnopolską reklamę o treści „patrzcie, jakie mam dobre serduszko!”. Już rozumiecie dlaczego ta Pani woli WOŚP od procentowych podwyżek podatków i składek?

Łukasz Moll

Poprzedni

Niewidoczne efekty walki z brutalnością policji

Następny

Zawód biegłego rewidenta
– pożądany, ale podejrzany