Kąpiel w literackiej francuzczyźnie

7 sty 2019

Michel Leiris (1901-1990), to krew z krwi, kość z kości literatury francuskiej. To bowiem literatura francuska, będąc jedną z matek literackiego realizmu (Balzac i inni), jednocześnie jak żadna z literatur świata nasycona jest esencją autonomicznego słowa i naznaczona dominantą języka, formy literackiej jako jej istoty i znaku rozpoznawczego. Tylko w literaturze francuskiej słowo, język, miały i mają tak wielką autonomiczną rangę i tylko w literaturze francuskiej tak silny i liczny był (i jest) nurt grupujący pisarzy dokonujących na języku operacji chirurgicznych i poddawaniu go regułom gier językowych oraz „ćwiczeń stylistycznych”. Nieprzypadkowo to do kanonu tej właśnie literatury należą słynne i w pewnym sensie legendarne literacko „Ćwiczenia stylistyczne” Raymonda Queneau i nieprzypadkowo to w literaturze francuskiej zrodził się nurt „nouveau roman” („nowa powieść”). Sprowadzało to na licznych przedstawicieli tej literatury zarzuty o eskapizm, o traktowanie słowa i języka literackiego, językowych operacji i gier jako celu samego w sobie. I choć zwracano uwagę, że akurat Leiris nie należał to tych, którzy ograniczali się do „operacji i gier językowych”, to – jak zwraca uwagę tłumacz tomu szkiców pisarza zatytułowanego „Mowa słowa” i autor posłowia Tomasz Swoboda – jego twórczość to „ciągłe zmaganie się z językiem, z formą, z jasnością wypowiedzi (…) Przyglądając się, nawet nieszczególnie uważnie, strukturze jego zdań, łatwo dostrzec nie tyle może trudność pisania, ile kłopot z podjęciem decyzji, z wyborem (…) konstrukcji zdania”. To zmaganie nie było jednak dla Leirisa sztuką dla sztuki, lecz instrumentem autorskiego przesłania. Swoboda pisze o „usposobieniu Leirisa, charakteryzującym się „uczuciem niepokoju, rozgoryczenia, bycia nie na miejscu, niezgodności ze światem, egzystencjalnej, społecznej i politycznej choroby, jaka toczy jednostkę i zbiorowość, krótko mówiąc z tym, co Francuzi określają jako „malaise”. „Poeta, to z zasady ktoś, kto musi sobie stworzyć osobny świat, gdyż w obecnym świecie nie potrafi się zadomowić” – napisał sam Leiris i to było jedno z jego głównych artystycznych wyznań wiary. Rodziło to też konsekwencje nawet tam, gdzie Leiris próbował stykać się z realizmem, czyli w jego najbardziej znanej powieści „Wiek męski”, której bohaterowie, jak napisał Robert Brechon, „nie są ludźmi z krwi i kości, tworzą raczej zbiór esencji”. Także jako krytykowi najbliżsi byli Leirisowi tacy autorzy jak Max Jacob, Raymond Queneau, Paul Eluard, Georges Bataille, czy, przede wszystkim, Raymond Roussel. „To także w oszałamiających kombinacjach językowych Roussela – w znacznie większym stopniu niż w awangardowych „słowach na wolności” – znajdzie Leiris inspirację do kultu, jakim przez całą twórczość będzie darzył język, pojedyncze słowa i ich fonetyczne powiązania” – pisze Swoboda. Wszystko to ma jednak służyć nadrzędnemu celowi – „uchwyceniu człowieka”, co zaznacza się szczególnie w okresie powojennym. Bo choć „Leiris powojenny to wciąż mały Michel buszujący wśród pierwszych językowych doświadczeń i magicznych przedmiotów z początkowych lat życia, ale także pisarz intelektualista, wzorowo wypełniający funkcję wskazaną całemu pokoleniu pisarzy francuskich przez Jeana-Paul Sartre’a” (T. Swoboda). „A kim ja jestem?” – to pytanie uważa Swoboda za kluczowe dla Leirisa, za leżące u podstaw i u początków całego autobiograficznego pisarstwa, lecz także jego szkiców o literaturze”. Te szkice, to rozmowa z tekstami, w których Leiris przegląda się jak w lustrze. No właśnie – tekstów, szkiców o literaturze, o których będzie mowa poniżej. „Wskutek jakiejś monstrualnej aberracji ludzie sądzą, że język powstał po to, żeby ułatwić im wzajemne relacje. To w tym użytecznym celu tworzą słowniki, w których słowa są skatalogowane, obdarzane (jak mniemają) jasno zdefiniowanym sensem, opartym na zwyczaju i etymologii. Tymczasem etymologia to kompletnie jałowa nauka, w żaden sposób nieobjaśniająca prawdziwego sensu słowa, to znaczy szczególnego, osobistego znaczenia, które każdy musi określić sam, stosownie do upodobań własnego umysłu” – tak rozpoczyna się szkic otwierający zbiór „Mowa słowa”. Ta deklaracja nie oznacza jednak, jak to już zostało podkreślone wcześniej, że szkice Leirisa są oderwane od treści i skupione na grach językowych i formalnych. Są natomiast bardzo zróżnicowane tematycznie, od krótkich, zdawkowych – można by rzec – jak szkic o prozie Philippe’a Soupault („Cel!Pal!”), poprzez obszerniejsze jak szkice o „Awanturniczym życiu Jeana-Arthura Rimbaud”, o „Mallarmem, nauczycielu moralności”, o twórczości Tristana Tzary, o poezji Paula Eluard, o „Smutku tropików” Claude Levi-Straussa, o teatrze Lorki na przykładzie „Domu Bernardy Alba”, uwagi o „Metaforze”, o „Cywilizacji”, czy szokujące w swoim krańcowym ujęciu wniknięcie w syndrom „dziwności” ludzkiej natury fizycznej („Woda w ustach”), jak spojrzenie okiem etnografa na misję Dakar-Dżibuti, po obszerne szkice o najważniejszych dla Leirisa pisarzach – Rousselu i Queneau (obu poświęcone są w omawianym zbiorze aż po dwa szkice), pisarzach których twórczość była kwintesencją tego, co w literaturze stanowi kreację, abstrahującą lub starającą się abstrahować od wszelkiej realności. Jednym z najbardziej interesujących tekstów tego zbioru jest studium „Realizm mitologiczny Michela Butora” poświęcone jego powieści „Przemiana”, która w historii literatury powszechnej pełni rolę utworu, który zapoczątkował w literaturze współczesnej model „powieści o powieści”, czyli klasycznego wzorca solipsyzmu literackiego, będącego jednym ze znaków rozpoznawczych literatury poszukiwań formalnych, literatury artysty stycznego eksperymentu.

 

Michel Leiris – „Mowa słowa. Szkice o literaturze”, wybór, przekład, przypisy i posłowie Tomasz Swoboda, str. 253, ISBN 978-83-06-03513-1.

Najnowsze

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W...

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...