Praska epopeja Żydów

7 sty 2019

Podstawowe skojarzenie z żydowską Warszawą wiąże się przede wszystkim z jej prawobrzeżną częścią, z tym rejonem bliskim śródmieściu Warszawy, głównie Muranowem, którego centrum były legendarne Nalewki, a także takie ulice jak Miła czy Karmelicka. To tam toczył się główny nurt życia żydowskiego w Polsce i w tamtejszej scenerii m.in. Isaac Bashevis Singer umieścił znaczącą część akcji niektórych swoich powieści o żydowskim świecie. To tam Niemcy w 1940 roku zamknęli Żydów w getcie, otaczając ich złowrogim murem. Tymczasem drugą, mocno zapomnianą warszawską sferą życia żydowskiego była prawobrzeżna część miasta – Praga. Te dwie warszawskie sfery żydowskiego życia różni dziś jedno – po tej pierwszej zostały tylko nieliczne ślady, jakby cienie (jakby cień muru gettowego zaznaczony na chodniku). Stłumiwszy powstanie w getcie żydowskim w maju 1943 roku Niemcy zrównali tę dzielnicę z ziemią. Warszawska Praga, w tym substancja pożydowska, generalnie ocalała i została w wojnie tylko „lekko ranna”. Tym samym liczne pozostałości tutejszego żydowskiego życia zachowały się. Nie ocalała co prawda synagoga, która wznosiła się nieopodal obecnego kina „Praha”, rozebrana zresztą na początku lat 50-tych, ale ocalały liczne kamienice, głównie przy ulicach Targowej, Ząbkowskiej, zwanej „praskimi Nalewkami”, Radzymińskiej, Jagiellońskiej (obecnie siedziba Teatru „Baj”), Szerokiej (dziś Kłopotowskiego), Kępnej, Brukowej (dziś Okrzei), Brzeskiej, Markowskiej, Stalowej, Wileńskiej i wielu innych. Z tego powodu, do dziś Praga pozostaje „jedyną dotykalną enklawą mitycznej Warszawy sprzed zniszczenia”. O tej żydowskiej Pradze opowiada w swojej książce Adam Dylewski, autor m.in. „Śladami Żydów polskich”, obszernego przewodnika po Warszawie i „Historii pieniądza na ziemiach polskich”. „Przez kilka wieków mieszkali tu Żydzi – wprowadza nas w temat notka wydawnicza – Ruda, córka Cwiego spoczęła na praskim cmentarzu, Szmul Zbytkower dał nazwę Szmulowiźnie, Gabriel Bergson ufundował Wielką Synagogę, Manas Ryba rozwijał Bazar Różyckiego, a Dawid Rosenblum i Stanisław Najman stworzyli zręby potęgi fabryk Labor i Wulkan”. Wbrew tytułowi, nie tylko nie jest to biograficzna opowieść o „Rudej”, ale niczego się o niej z tej książki nie dowiadujemy. Jej los zniknął w pomroce dziejów, pozostało po niej tylko nazwisko, ale autor uczynił ją niejako znakiem firmowym, personalnym emblematem swojej książki, ponieważ „Ruda”, zmarła w 1753 roku i pochowana na cmentarzu u zbiegu ulic Św. Wincentego i Jacka Odrowąża, była pierwszą osobą pochodzenia żydowskiego z Pragi, której imię dochowało się do naszych czasów. Dylewski niczym taśmę filmowego dokumentu rozwija przed czytelnikiem wirujący, hałaśliwy, żywiołowy żydowski świat, ten świat, którego odległy zarys pokazał Canaletto na swoim słynnym obrazie przedstawiającym unikalną panoramę Pragi widzianą z lewego brzegu Wisły. Wędrujemy z nim przez świat żydowskiego handlu, targowiska i kramy, manufaktury i zakłady fabryczne, przez hałaśliwe życie uliczne, przez bóżnice, synagogi i chedery, od XVIII wieku, poprzez czas II Rzeczypospolitej, aż po kres tego świata, który dokonał się poprzez Holocaust w latach 1939-1943. Daje nam autor drobiazgowy opis kamienic żydowskich (czyli w tym rejonie prawie wszystkich) w tej części Warszawy a także ulic, na czele z Targową, osią żydowskiego życia Pragi, „gęstą od zgiełku, kotłowaniny, szwargotu polsko-żydowskiego”. Zwraca przy tym uwagę, że „w życiu żydowskim Targowa rozdzielała dwie strefy – stricte zarobkową, mieszczącą się z grubsza między Targową, Brzeską i Ząbkowską, od jakby bardziej „duchowej”, na zachód od Targowej, z synagogą, mykwą, Gmachem Wychowawczym, Domem Studentów Żydów i eleganckimi kamienicami mieszkalnymi. Handel ogniskował oczywiście Bazar Różyckiego, konkurujący z Kercelakiem na lewym brzegu”. Narracja prawdziwie dokumentalna (choć, co podkreśla autor, nie naukowa) jest tak drobiazgowa i kalejdoskopowa, że czytelnik tej książki, nie mający ponadnaturalnej pamięci, nie jest w stanie ogarnąć i zapamiętać ogromu detali, ale właśnie ta obfitość faktów, personaliów, obiektów uzmysławia oszałamiające bogactwo tego świata. Ten rozmach opisu sprawia, że czyta się tę opowieść niemal jak epopeję.

 

Adam Dylewski – „Ruda, córka Cwiego. Historia Żydów na warszawskiej Pradze”, Wydawnictwo Czarne, Warszawa 2018, str. 429, ISBN 978-83-8049-775-7

Najnowsze

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny...

Sprawdź również

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Część pierwsza – miłe złego początki Tekst archiwalny, napisany ponad osiem lat temu. Choć od tamtego czasu zmienił się mój sposób patrzenia na rzeczywistość społeczną i rynek pracy, zasadnicza wymowa tego tekstu pozostaje dla mnie aktualna — tym bardziej dziś, gdy...

Witajcie wśród krezusów

Witajcie wśród krezusów

Wielu Polaków dowiaduje się z końcem kwietnia, że stali się bogaci (albo prawie). A przynajmniej stali się na tyle bogaci, że przekroczyli magiczną linię progu podatkowego. Linia ta została nakreślona twardą ręką premiera Morawieckiego w roku 2022. Skumulowana...

Bomby i pokój

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od pokojowym rokowań. Konferencja genewska w 1954 podzieliła „tymczasowo” Wietnam wzdłuż 17 równoleżnika na północną Demokratyczną Republikę Wietnamu,...

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...