Więcej pańszczyzny, mniej podatków

4 lis 2024

Jak wynika z najnowszego raportu EAPN (Europejskiej Sieci Przeciwdziałania Ubóstwu) Prawie połowa (46%) ludzi pracy w Polsce ma dochody niższe od minimum socjalnego co oznacza, że doświadczają niedostatku. 17 milionów Polaków to ludzie biedni. A 2.5 % ludności, 6.6 mln ludzi doświadcza skrajnego ubóstwa. Skąd bieda w kraju, który jest wskazywany za granicą jako lider dynamicznego wzrostu dochodu?

Przyczyn jest kilka, ale ogólnie rzecz biorąc chodzi o to, że państwo polskie, niezależnie od tego kto rządzi reprezentuje interesy pracodawców, biznesu a nie ludzi pracy. I to raczej wielkiego biznesu a nie drobnego.

W czasie pandemii środki z tarczy anty covidowej dostały głównie firmy średnie i duże. Związek Banków Polskich podał do publicznej wiadomości, że 60 mld złotych z tej tarczy leży bezużytecznie na kontach firm. W tym samym czasie małe firemki, do 9 zatrudnionych nie dostały prawie nic, a pracownicy w czasie pandemii byli zdani na siebie i wielu z nich popadło w długi i biedę.

Raport EAPN zadał kłam powszechnemu przekonaniu, że ten kto pracuje daje sobie radę. Okazuje się, że mniej więcej w co drugiej rodzinie pracowniczej dochód na osobę nie osiąga nawet bardzo skromnie wyliczonego minimum socjalnego (ok. 1500 zł.) Mamy więc do czynienia z dość powszechnym zjawiskiem pracujących biednych. I coraz bardziej poziom rozwarstwienia w Polsce przybliża się do tego z czym mamy do czynienia w USA, gdzie odsetek working poor (pracujących biednych) to jakieś 30%.

Z wydanej właśnie książki „Nierówności po polsku” (trzech autorów: Pawła Bukowskiego, Jakuba Sawulskiego i Michała Brzezińskiego) dowiadujemy się, że jednym z powodów drastycznego rozwarstwienia naszego społeczeństwa jest słabość związków zawodowych. Tylko co dziesiąty pracownik należy do związku zawodowego. A sam bronię często ludzi, którzy zostali zwolnieni z pracy, bo odważyli się zorganizować związek zawodowy.

Ostatnio pojawił się w Polsce koncern prawny Littler, znany w USA ze zwalczania związków zawodowych. Kolejne spółki płacą krocie, żeby paraliżować porozumienie na rzecz lepszych warunków. Co gorsza, w Polsce działalność Littlera jest pośrednio finansowana przez państwo kosztem dochodu z podatków. Pomoc prawną, w tym sabotowanie dialogu ze związkami, firmy wpisują w koszty prowadzenia działalności gospodarczej i odliczają od podatku. Władze państwa nie dają żadnego górnego limitu ulgi podatkowej na taką obsługę. Szefowie nic nie tracą, zatem płacą największe pieniądze za zaostrzenie kursu w relacji ze związkami i wypowiadają im wojnę.

Niskie pensje, wydłużanie czasu pracy, nie płacenie za nadgodziny albo płacenie niezgodnie z kodeksem pracy, wymaganie pracy ponad siły; wszystko to wywołuje biedę, choroby, a po stronie pracodawców większe zyski. Zaporą dla takich praktyk może być prawo pracy, ale tylko gdyby to prawo traktowano w Polsce poważnie, gdyby je respektowano. Otóż kodeks pracy jest systematycznie odchudzany i aktualnie jest tak cienki, że przypomina instrukcję obsługi odkurzacza. A każda kolejna ekipa rządowa zmniejsza ilość izb pracy w sądach, co sprawia, że na rozprawę czeka się coraz dłużej i do sądu jest coraz dalej.

Pomóc mogłaby Inspekcja Pracy gdyby nie była jakimś żartem. W wywiadzie prasowym szef tej instytucji skarżył się, że jest to jedyna taka Inspekcja w Europie, która zwykle uprzedza pracodawców o kontroli.

Łamanie prawa pracy jest u nas powszechne. Cóż z tego, że za PiS-u wprowadzono minimalną stawkę godzinową (obecnie 30 zł), skoro mało kto tyle zarabia. Cóż stąd, że umowy śmieciowe są zwykle łamaniem prawa i sądy często ustalają istnienie stosunku pracy tam gdzie biznes narzuca umowy cywilno-prawne, skoro na rozprawę czeka się latami.

Temu chcieli zaradzić sami inspektorzy pracy, którzy zgłosili projekt nowelizacji, który dawałby Inspekcji zdolność podejmowania wiążących decyzji nakazujących wypłacanie normalnych stawek czy przejście na umowę o pracę. W przypadku nie zastosowania się do tych decyzji groziłyby dotkliwe kary finansowe. Gdyby pracodawca się z tymi decyzjami nie zgadzał zawsze mógłby się od nich odwołać do sądu. I to on czekałby na odległy termin rozprawy, bo jego bardziej stać na takie czekanie niż pracownika.

Niestety rząd zarekomendował odrzucenie tej nowelizacji.

Podobnie sprawa się ma z bezpieczeństwem w miejscu pracy. Co roku w wypadkach przy pracy ginie miedzy 200 a 300 osób. Wielu tych tragedii można by uniknąć gdyby osoba informująca władze o np. zdjęciu zabezpieczeń, żeby przyspieszyć taśmę jak to miało miejsce w łódzkim Indesicie, były chronione prawem przed zemstą pracodawcy. Niestety nasz rząd wyłączył z ustawy o sygnalistach wszystko co dotyczy miejsc pracy. Oburzona tym rozstrzygnięciem ministra Pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk stwierdziła, że rząd w którym zasiada bardziej się troszczy o dobrostan świń niż pracowników.

Ozusowanie umów śmieciowych to jeden z kamieni milowych warunkujących uruchomienie przez Komisję Europejską środków z Krajowego Planu Odbudowy. Tusk jednak stara się tego nie zrobić, bo jego rząd reprezentuje pracodawców, a to mogłoby im się nie spodobać. Pozostajemy więc wciąż w tyle za Rumunią, która umowy śmieciowe skasowała.

Na życzenie biznesu rząd wciąż kombinuje jak obniżyć składkę zdrowotną pracodawcom, choć jak wynika ze statystyk to osoby prowadzące działalność gospodarcza są w Polsce najzamożniejsze. Ten sam rząd opracował raport mający wykazać, że zasiłki dla dzieci 500/800 plus nie zdały egzaminu, na co wtórując rządowi redaktor naczelny Rzeczpospolitej napisał, że czas ten program wyrzucić do kosza.

Według raportu EAPN 1% najbogatszych uzyskuje dochód równy 15% dochodu narodowego, podczas gdy połowa (50%) Polaków i Polek osiąga dochód równy zaledwie 20% PKB. Każdy dzień obecnych rządów będzie tę przepaść pogłębiał bo przyświeca mu zasada odwrotnego Janosika: zabrać biednym i rozdać bogatym.

Od czasów magnaterii rządzące jaśnie państwo domaga się niezmiennie tego samego: obniżenia podatków i zwiększenia pańszczyzny.

Najnowsze

Światowy Dzień Cukrzycy 

Światowy Dzień Cukrzycy 

Ponad połowa dzieci w Polsce z nowo zdiagnozowaną cukrzycą typu 1 doświadcza kwasicy ketonowej, co może prowadzić do śmierci. Eksperci oraz Polskie Stowarzyszenie Diabetyków apelują o wprowadzenie ogólnopolskiego programu badań przesiewowych, aby zminimalizować dramaty zdrowotne i zainwestować w profilaktykę zamiast w leczenie konsekwencji. Projekt miałby obejmować wczesną diagnostykę dla dzieci oraz osoby z grup ryzyka. Ponadto, wczesne wykrycie cukrzycy może ograniczyć koszty związane z hospitalizacją oraz polepszyć jakość życia pacjentów i ich rodzin.

Komentarz: Siła odnowy. Dlaczego żywotność KPCh ma kluczowe znaczenie dla przyszłości Chin?

Komentarz: Siła odnowy. Dlaczego żywotność KPCh ma kluczowe znaczenie dla przyszłości Chin?

W lipcu 1945 roku Mao Zedong wskazał, że demokracja jest kluczem do uniknięcia upadku władzy, w co wpisał się Xi Jinping w 2021 roku, proponując samorewolucję KPCh jako sposób na dostosowanie się do zmieniającego się świata. KPCh, poprzez ciągłą modernizację i odpowiedzialne zarządzanie, osiągnęła znaczący rozwój gospodarczy, występując jako druga potęga światowa. Przykładem lokalnych reform jest zielona skrzynka na listy w Chongqingu, która umożliwia mieszkańcom zgłaszanie problemów. Efekty tych działań oraz przeciwdziałanie korupcji podkreślają znaczenie odpowiednich kadr dla przyszłości Chin i globalnej gospodarki.

Strażnik konstytucji nie może wybierać, kiedy jej przestrzega. PiS, Nawrocki i cena politycznego podziału

Strażnik konstytucji nie może wybierać, kiedy jej przestrzega. PiS, Nawrocki i cena politycznego podziału

Karol Nawrocki, jako prezydent, próbuje grać rolę obrońcy konstytucji, ale blokuje jej postanowienia, co jest hipokryzją. Nie ma prawa decydować o wyborze sędziów Trybunału Konstytucyjnego, to Sejm pełni tę rolę. Jego działanie, polegające na nieprzyjmowaniu ślubowania od wybranych sędziów, narusza konstytucję i podważa jego wiarygodność. Konflikt wokół Trybunału stwarza podziały w społeczeństwie, z obroną prawa jako narzędziem politycznej manipulacji. Nawrocki traci autorytet jako strażnik konstytucji, gdyż jego działania nie są spójne z jego zadaniami, a sama konstytucja nie jest narzędziem w rękach władzy.

Raport Morawieckiego: Jak rząd nie chronił klientów w krypto?

Raport Morawieckiego: Jak rząd nie chronił klientów w krypto?

Rząd Prawa i Sprawiedliwości miał szczegółową wiedzę o zagrożeniach rynku kryptowalut już w 2018 roku, co potwierdza utajniony raport z 42 rekomendacjami dotyczącymi ochrony klientów. Mimo tych ostrzeżeń, wiele proponowanych rozwiązań nie zostało wdrożonych, co rodzi pytania o odpowiedzialność polityczną w kontekście późniejszych problemów giełdy Zondacrypto.

Goethe-Institut otwiera placówkę w Lublinie. Nowy rozdział polsko-niemieckiej przyjaźni

Goethe-Institut otwiera placówkę w Lublinie. Nowy rozdział polsko-niemieckiej przyjaźni

Polska i Niemcy rozwijają współpracę kulturalną, edukacyjną i społeczną, otwierając Goethe-Institut w Lublinie 8 listopada 2026 roku. Placówka podkreśla znaczenie relacji między narodami, a jej lokalizacja ma wymiar geopolityczny. Współpraca kulturalna nie tylko wspiera dialog, ale też angażuje młodzież w międzynarodowe projekty i wymiany.

200 milionów linii kodu na czterech kołach. Cyberataki na samochody mogą zagrozić bezpieczeństwu państwa

200 milionów linii kodu na czterech kołach. Cyberataki na samochody mogą zagrozić bezpieczeństwu państwa

Współczesne samochody stają się komputerami na kołach, zbierającymi dane o kierowcach i łączącymi się z internetem, co rodzi nowe zagrożenia, w tym cyberprzestępczość i szpiegostwo. Równocześnie Polska ma potencjał, by rozwijać sektor cyberbezpieczeństwa, co wymaga współpracy przemysłu, nauki i odpowiednich regulacji.

Sprawdź również

Żółty Październik

Żółty Październik

W lipcu 1949 roku wiceprzewodniczący Komunistycznej Partii Chin Liu Shaogi odwiedził Moskwę. Stalin potraktował go jak wasala. Pokazał mu mapę Europy i Azji. Potem pouczył, że nowa Chińska Republika Ludowa nie będzie wtrącać do spraw Europy Środkowo-Wschodniej. Nie...