Wszystko jest we wszystkim

Sceptyczny racjonalista

Gdyby to ode mnie zależało, zatytułowałbym ten tom esejów Rogera Callois nie słowami „Odpowiedzialność i styl”, lecz „Różnorodność i styl”. Wraca ów tom do polskiego czytelnika po 52 latach (1967) od pierwszego wydania, czyli de facto do czytelnika, poza nielicznymi wyjątkami, już nowego. A że tak jak wtedy, w ich styl i różnorodność właśnie wprowadza czytelnika w słowie wstępnym krytyk – mistrz nad mistrze, nieżyjący już niestety Jan Błoński, więc chytrze korzystam z okazji by w pierwszym rzędzie za jego pośrednictwem przedstawić pokrótce
tom Callois.
Błoński zwraca uwagę, że Callois patrzy na dzieło literackie nie tylko poprzez kategorie estetyczne, ale także jako na „dokument etno- czy socjologiczny”, co, nawiasem mówiąc, czyni go przynajmniej do pewnego stopnia kontynuatorem Hipolita Taine. Sprawia to, że jego, Callois, eseistyka nie jest „czystą” gatunkowo, jednorodną krytyką literacką, lecz obejmuje liczne dziedziny humanistyki, a nawet nauk przyrodniczych (eseje „Modliszka”, „Skrzydła motyle”).
W pierwszych słowach zwraca Błoński uwagę na „niezmożoną ciekawość” Callois, a jego spojrzenie określa jako poetyckie, rozumiane jako odkrywanie w „szczelinach i zakamarkach rzeczywistości niezrozumiałości istot i zjawisk”. Callois, jak na Francuza przystało, jest z definicji racjonalistą, ale to nie jest racjonalizm płaski, bierny, konserwatywny, nie dopuszczający niczego, co nie jest zgodnie ze z góry przyjętym założeniem. To racjonalizm nieustannego zdziwienia, zaciekawienia, uwzględniającego wątpliwości, szaleństwa, urojenia, słowem całą tę sferę, od której „klasyczni” racjonaliści często się odwracają, bywa że z lekceważeniem. Jednak racjonalista Callois nie mógłby być innym ze swoją „ciekawością dziwaka i kolekcjonera, erudyty rozsmakowanego w tym, co rzadkie i niewytłumaczalne”, co jest „wysoką grą intelektualną” (które to cechy, nawiasem mówiąc, łączą go w podobieństwie z polskim mistrzem eseju Janem Gondowiczem, a zwłaszcza z jego prezentowanym ostatnio w tej rubryce tomem „Czekając na Golema”).
Ten sceptyczny racjonalizm Callois nie powinien jednak dziwić, jako że Francja, ojczyzna racjonalizmu, jest także ojczyzną nadrealizmu, a i romantyzm, określany przez niego jako „bunt przeciw rzeczywistości”, znalazł tu swoje obywatelstwo, acz w postaci mniej szalonej i mniej nieokiełznanej niż frenetyczny romantyzmu polski, czerpiący podstawowe tworzywo z bagien i ostępów leśnych Litwy i Żmudzi. To fascynacja, typowa dla umysłów bogatych w sprzeczności, opozycjami: racjonalizm-irracjonalizm, rozum-szaleństwo, Romantyzm-Oświecenie była zapewne u źródeł pasji z jaką Callois zajmował się „Rękopisem znalezionym w Saragossie” Jana Potockiego, któremu poświęcił jeden ze szkiców niniejszego tomu.
Poza tym esejem, w tomie tym wyróżniłbym jeszcze cztery. Po pierwsze „Od baśni do science-fiction”, rodzaj krótkiej, błyskotliwej historii ewolucji gatunku literackiego, który zwykło nazywać się fantastyką, czasem opowieściami niesamowitymi czy opowieściami grozy. Była to ewolucja od prastarej formy baśni, zrodzonej w czasach sprzed ujarzmienia przyrody przez człowieka, poprzez XIX wiek, gdy ówczesny kształt fantastyczności czy niesamowitości polegał na tym, że w postaci tajemnicy, dysonansu, zaskoczenia, zagadki wkraczała ona szczelinami w świat uformowany przez Oświecenie, a po nim Pozytywizm, aż po współczesne science-fiction, w które wnosi, uformowany w różne odmiany, lęk przed zagrożeniami ze strony radykalnie stechnologizowanego świata.
Esej „Paryż, mit współczesny” przywołał mi z pamięci piękny esej Czesława Miłosza o Paryżu, „mieście-potworze”. W tym mieście Callois widzi ucieleśnienie mitu współczesności w ogóle, której cechy Paryż jakby, do pewnego stopnia, jako pars pro toto, wyraża. Callois twórców mitu Paryża widzi przede wszystkim w takich pisarzach jak Balzac, Hugo, Dumasowie, Eugeniusz Sue, Lautréamont, Baudelaire, Ponson du Terrail. Sam dodałbym dziesiątki jeszcze nazwisk, bo można by cofnąć się choćby n.p. do Restifa de la Bretonne czy Sebastiana Merciera, a z późniejszych dodać choćby Anatola France („Historia współczesna”) czy Louisa Aragon („Wieśniak paryski”). Znalazłem w tym eseju passus dotyczący zagadnienia, które zawsze mnie fascynowało, a mianowicie pytanie o adekwatność mitycznego obrazu Paryża wyłaniającego się z literatury (głównie). Jednak zarówno moje uwagi, paryżomana, ale jednak nie paryżanina, przynajmniej z nie urodzenia, choć może trochę z ducha, jak i uwagi innych cudzoziemców „na paryskim bruku”, właśnie z racji tej zewnętrzności uważałem zawsze za niewystarczająco uprawnione. Sprawiło mi więc satysfakcję, że Francuz i paryżanin z krwi i kości w istocie rzeczy potwierdził moje intuicje, pisząc: „istnieje (…) pewne fantasmagoryczne wyobrażenie Paryża, a ogólniej biorąc, wielkiego miasta, tak silnie ujarzmiające wyobraźnię, że nikt nie zastanawia się, czy jest wierne, wyobrażenie zrodzone z książek, tak jednak rozpowszechnione, że przeniknęło do ogólnej atmosfery umysłowej i zaczęło wywierać pewien przymus. Są to, jak wiemy, cechy wyobrażenia mitycznego”.
Różne nazwiska pisarskie i tytuły przywołuje w tym eseju Callois, ale na koniec lektury najsilniej w pamięć wpisuje się „wizja pogrążonego we śnie ogromnego miasta, nad którym gigantyczny Fantomas w masce, starannie ogolony, we fraku i w cylindrze, wsparty nogą na jakiejś budowli, wyciąga wszechmocną dłoń, w pozie, jaką wszyscy zobaczą później na okładkach pism ilustrowanych”.
Wreszcie, po czwarte, esej o powieści kryminalnej, czyli, zgodnie z brzmieniem podtytułu, opowiadającej o tym, „jak intelekt opuszcza świat, aby oddać się grze, i jak społeczeństwo wprowadza z powrotem swe problemy w igraszki umysłu”. Podobnie jak pozostałe, to esej wielce błyskotliwy, choć być może ze wszystkich pozostałych najbardziej nadgryziony w swej aktualności zębem czasu, jako że gatunek powieści kryminalnej akurat, w porównaniu – paradoksalnie – z fantastyczną, uległ najdalej idącym przetworzeniom, co sprawia że zacytowana wyżej jej definicja sprzed ponad pół wieku, chyba nie jest już w tym stopniu aktualna.
Poczytawszy o powyższych tematach, z dodatkiem eseju o Lautréamoncie, możemy przejść do drugiej części tomu, poświęconej bardziej już abstrakcyjnym zagadnieniom sztuki poetyckiej i kwestiom estetycznym („formy”, „piękno”, „sztuka”). Ale to już problematyka na inną okazję, bardzo hermetyczna. Najpierw poczytajcie o baśni, fantastyce, science-fiction, o micie współczesnym Paryża, o „Rękopisie znalezionym w Saragossie” i o powieści kryminalnej. Następnie odpocznijcie i dopiero wypoczęci zajmijcie się kunsztownymi, hermetycznymi frazami Callois o poetyce i estetyce.

Roger Callois – „Odpowiedzialność i styl. Eseje o wyobraźni i formach”, Państwowy Instytut Wydawniczy, przekład zbiorowy, wstęp Jan Błoński, posłowie Tomasz Swoboda, str. 335, ISBN 978-83-06-03570-4.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *