Bigos tygodniowy

Inflacja osiągnęła już 5 procent, a to znaczy, że PiS zjada gospodarkę i nasze pieniądze. Kłamczuch (sz)Matousz, polska odmiana barona Münchhausena, bagatelizuje to gadkami o zarobkach przekraczających poziom inflacji, pozwalających nabyć coraz więcej cukru i mleka. Niech sam żre cukier i popija mlekiem. Wystarczy najbardziej elementarna wiedza ekonomiczna by obawiać się galopującej inflacji, której skutkiem będzie, pomimo hurraoptymistycznych wrzasków rządzących, ubożenie konsumentów czyli nas wszystkich. Ciekawe tylko czy i kiedy wyborcy PiS się zorientują, że są robieni w konia? Poza tym, nawet jeśli z gospodarką generalnie nie jest najgorzej, to co z jej wzrostu, skoro PiS-uary wszystko ukradną?


Szczepienia przeciw covid-19 w Polsce są dobrowolne, rodzenie trupów, półtrupów i potworków jest przymusowe. Poza całym tym barbarzyństwem – gdzie tu sens i logika?


Bigos miał i ma wiele zastrzeżeń do treści przekazywanych przez TVN 24, które są jak na jego gust zbyt prawicowo-konserwatywne w duchu, ale próba zamknięcia tej stacji przez PiS-uary, to bezczelność zatykająca oddech. To kolejny dowód, że partia Zaplutego Karła Reakcji, to formacja konsekwentnie totalistyczna. Bigos nie życzy sobie by Zapluty Karzeł Reakcji wybierał mu telewizje do oglądania.


Marian-Terminator konsekwentnie zdejmuje z PiS kolejne warstwy brudnej bielizny. Zasygnalizował ostatnio, że ziobryści ewidentnie skręcają kasę z Funduszu Sprawiedliwości, a poza tym PiS-uary stworzyły równoległy budżet, który niszczy finanse publiczne.


„Dobra wioślarka, ale należy do LGBT, a jak wiadomo LGBT to nie ludzie, to ideologia” – pomyślał Duduś, ministrant Stworzyciela i Pierwszego Kapłana Religii Kaczystowskiej. Dlatego zaniemówił na wieść o tym, że jedna ze srebrnych medalistek olimpijskich w wioślarstwie pozdrowiła z Tokio swoją życiową partnerkę. On, który powinszowania sportowcom składa migiem, szybciej od światła, musiał po tym szoku ochłonąć i czekał z życzeniami wiele, wiele godzin. No cóż, dewocyjne wychowanie w kościółkowym domu z rączkami złożonymi do paciorka robi swoje, więc go kakao zatkało.


W odpowiedzi, na wątpliwości pierwszej prezes SN Manowskiej, co zrobić z wyrokiem TSUE nakazującym zaprzestanie działania nielegalnej i niekonstytucyjnej, tzw. Izby Dyscyplinarnej SN, Duduś-ministrant stwierdził, że trzeba zmienić prawo. Trudno spodziewać się po NICH czegoś innego, niż jakiegoś prawnego szachrajstwa, jakiegoś uskoku w bok przed siłą rażenia TSUE (pieniądze!), jakiejś próby wyprowadzenia w pole TSUE i demokratycznej opinii. Nawiasem mówiąc, we flagowym programie „karnowszczyzny” w TVPiS, „Salonie dziennikarskim”, publicysta katolicki Łoziński Bogumił użył zwrotu „bunt sędziów Izby Dyscyplinarnej”. W tym samym wydaniu programu, pozostali mężczyźni, Karnowski Jacek i niejaki Świrski, prezes Reduty – pożal się boże – Dobrego Imienia kozaczyli odnośnie perspektyw władzy PiS, a tylko Romaszewska Agnieszka, robiła za Kasandrę. Wiadomo, Kasandra była kobietą.


Z kolei Ziobro zaskarżył, bo tak to trzeba nazwać, artykuł o prawie do rzetelnego procesu zawarty w Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka, ratyfikowanej przez Polskę bodaj w 1993r. do Trybunału Przyłębskiej. Zioberek chce się dowiedzieć czy ten przepis jest zgodny z polską konstytucją uchwaloną w 1997r. Lepiej nie myśleć co się stanie jak Julka wraz ze swoją ekipą stwierdzi brak tej zgodności. Wtedy nie pozostanie nam nic innego tylko spakowanie manatek i wypad z Unii.


W Miłakowie miejscowa dewocja z proboszczem na czele poskarżyła się do miejscowych władz samorządowych na kobiety działające w pewnym stowarzyszeniu kulturalnym o to, że są czarownicami. A mówią, że Czarnek cofa nas do średniowiecza. My już tam jesteśmy. Pytanie, tylko, czy jest to dopiero wiosna średniowiecza, czy już jesień.


Marcin Miller, wykonawca hiperprzebojów „Szalona”, „Wolność” ma podobno kłopoty finansowe na granicy bankructwa, bo jak stwierdził, zaczął tracić na kojarzonej z PiS, politycznej konotacji disco polo.


Przed laty modne było przypisywanie Kaczyńskim i PiS inspirowanie się ideologią niemieckiego filozofa Carla Schmitta, której głównym – ujmując w uproszczeniu – motywem było opieranie skutecznej polityki na jaskrawym, antagonistycznym podziale sceny politycznej i bezpardonowym wskazywaniu wroga. Przyniosło to korzyści PiS, teraz metodę przejął też Donald Tusk, dzięki czemu PO (KO) może przestanie być „ciamciaramcią”.


Profesor Andrzej Leon Sowa określił przywódców AK, którzy wydali rozkaz rozpoczęcia powstania warszawskiego, jako „nieprofesjonalnych” i jako tych, którzy „wydali wyrok na miasto i ludność cywilną”. Bigos, choć syn powstańca, podziela tę opinię co do joty.


„Palcówka” Lichocka musiała po kilku minutach dyskusji ewakuować się ze spotkania z mieszkańcami Zduńskiej Woli, gdzie promowała „Polski Ład”. Usłyszała m.in. że „każda jedna władza kradnie”. Czyżby lud pisowski zaczął trzeźwieć?


Legutko Ryszard rozdziera szaty, że „Unia chce nam zabrać duszę”. A co to jest dusza i kto ją ma? A pomysł, by Polska miała stolicę w Berlinie i flagę z ośmioma gwiazdkami, wcale nie jest taki zły.


„Nie każdy facet z widłami jest Posejdonem”, „Silni w gębie, zwarci przy żłobie, gotowi do ucieczki”. Celnie i zabawnie… Jak się zdaje Miłosz Motyka z Koalicji Polskiej wyrasta na czołowego aforystę polskiej polityki.