Jakim trzeba być…

Jakim trzeba być…

To niebywałe, ale podczas nawałnicy patriotycznej, która spadła na nasze głowy w ostatnich dniach, oficjalna Polska słowem nie wspomniała, że 2 maja 1945 roku – Armia Czerwona i Wojsko Polskie zdobyły Berlin – stolicę III Rzeszy i że polskie flagi, obok radzieckich zawisły nad stolicą Trzeciej Rzeszy.

„2 maja 1945 roku ok. 6:00, podczas rajdu przez park Tiergarten dokonanego przez 2. batalion, część 1. batalionu 3. pułku piechoty i batalion czołgów 66. Brygady Pancernej, żołnierze 7. baterii 1. pułku artylerii lekkiej z 1. Dywizji Kościuszkowskiej, zatknęli na środku trzeciej kondygnacji Siegessäule (pruskiej kolumnie zwycięstwa) w parku Tiergarten biało-czerwony sztandar.

Drugą flagę na balustradzie drugiej kondygnacji, na polecenie por. Piotra Potapskiego, powiesili żołnierze z 8. baterii 3. dywizjonu. Trzecią flagę powiesiło pięciu polskich żołnierzy z 1. Dywizji Piechoty, byli to ppor. Mikołaj Troicki, plut. Kazimierz Otap, kpr. Antoni Jabłoński oraz kanonierzy Aleksander Karpowicz i Eugeniusz Mierzejewski. Kpt. Jabloński – jeden z ostatnich polskich żołnierzy wieszający polską flagę w Berlinie, zmarł rok temu 6 lipca w wieku 96-lat.

Straty polskie podczas niespełna trzech dni walk wyniosły 100 poległych i ponad 450 rannych. Straty niemieckie były większe: około 1000 zabitych, 2500 wziętych do niewoli żołnierzy i oficerów. W toku walk 1..DP zdobyła 56 kwartałów miasta, 7 kompleksów fabrycznych, 4 stacje metra i większą część budynków Politechniki, zniszczyła 28 dział i ponad setkę karabinów maszynowych, zdobyła 6 czołgów i 26 dział, 300 samochodów i 120 motocykli”. https://historiamniejznanaizapomniana. wordpress.com

Jakim dupkiem trzeba być, żeby w Dniu Flagi o tym nie wspomnieć…

Jakim trzeba być łotrem, żeby mówić, że dla żołnierzy I i II Armii WP nie ma miejsca w panteonie chwały oręża polskiego.

Jakim trzeba być nikczemnikiem, żeby w miejsce po wyrzuconych z kart historii bohaterach I i II Armii upychać kolanem leśnych bandytów…

Na szczęście są jeszcze w Polsce ludzie lewicy, którzy nie umarli ze strachu przed nowymi władcami, zachowali dobrą pamięć o naszych wyzwolicielach i w tych dniach publicznie, m.in. na portalach społecznościowych dawali jej dowody.

Poprzedni

Ukraina – nieudany projekt USA

Następny

O godność pracy