Pielęgniarki protestują

Rut Kurkiewicz-Grocholska (strajk.eu)

Pielęgniarki i położne rozpoczęły swój protest 12 maja pod Sejmem. Pracownice służby zdrowia przyjechały z całej Polski, by po raz kolejny upomnieć się o swoje prawa i zmusić rząd do podjęcia zdecydowanych działań w kwestii poprawy płac i zwiększenia kadr.

Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Krystyna Ptok złożyła życzenia pielęgniarkom i położnym z okazji ich święta. Życzyła bezpiecznych warunków pracy, dobrych wynagrodzeń, zdrowia i siły do wykonywania tego trudnego zawodu. Przypomniała jak w 2019 r. premier zagwarantował pielęgniarkom i absolwentom szkół pielęgniarskich poprawę sytuacji zawodowej. Zakomunikowała, że dokument nie jest realizowany, a od spotkania z ministrem zdrowia Niedzielskim minął rok. Dopiero niedawno udało się zorganizować spotkanie, które w żadnej mierze nie było satysfakcjonujące dla środowiska.

– Minister nie zdaje sobie sprawy, że wysoka umieralność w polskich szpitalach nie wynika ze złego prowadzenia się Polaków, a z fatalnego stanu służby zdrowia – konkludowała Ptok.

Zaalarmowała również, że pielęgniarek w Polsce jest dziś stanowczo za mało. Średnia wieku to ponad 50 lat i ciągle rośnie. Liczba pielęgniarek w systemie zdrowia stale maleje. Dzisiejsza sytuacja to efekt wieloletnich zaniedbań, niedoceniania personelu medycznego, niskich płac przy ogromnym wysiłku pracowników. Bardzo wiele osób wyjechało do pracy na Zachód, gdzie warunki zatrudnienia są dużo lepsze.

Według Krystyny Ptok od lat w Polsce nic się nie zmienia, ponieważ rząd nie realizuje obiecanej polityki na rzecz pielęgniarstwa i położnictwa. Gwoździem do trumny zdaniem przewodniczącej była ustawa o najniższych wynagrodzeniach, wedle której nie uznaje się kwalifikacji zawodowych pielęgniarek z licencjatami. W efekcie płace są na poziomie tych dla pracowników niemedycznych. To wielka niesprawiedliwość i skandal, twierdzą pielęgniarki.

– To nie łóżka i respiratory leczą ludzi. Prezydent nie wie co mówi. Można wstawić tysiące łóżek i respiratorów do szpitali, ale nic to nie da, jeśli zabraknie personelu – mówiła podczas konferencji prasowej Krystyna Ptok.
Pielęgniarki apelują o zwiększenie nakładów na służbę zdrowia oraz promocję i wsparcie dla przyszłych pracowników. Obecnie liczba pielęgniarek i położnych stale maleje, nie ma chętnych do wykonywania tej pracy. Niskie zarobki w zestawieniu z ciężką i niedocenioną pracą są głównymi czynnikami spadku popularności zawodów medycznych.
Protestujące zwracają również uwagę na przeciążenia pracy w związku z pandemią Covid.

Poprzedni

Pilnie poszukiwany złoty róg Platformy Obywatelskiej

Następny

Recepta na mieszkanie

Zostaw komentarz