Wyzywam Morawieckiego na pojedynek!

Wyzywam Morawieckiego na pojedynek!

Gdyby honorowy obywatel miał honor, to po sejmowym incydencie, kiedy to jego koleżanka sejmowa zagłosowała za niego, powiedziałby: przepraszam. I wycofał się z ubiegania o tytuł honorowego obywatela Wrocławia. Ale tak się nie stało. Mimo zastrzeżeń, Kornel Morawiecki został uhonorowany tytułem honorowego obywatela Wrocławia. Takim samym, jak niegdyś Jan Paweł II. Ten obrazek wszystkie telewizje pokazywały setki razy: posłankę Małgorzatę Zwiercan naciskającą jednocześnie przycisk swój i siedzącego obok, acz nieobecnego, posła Kornela Morawieckiego. To oczywiste naruszenie zasad głosowania w Sejmie i nawet przestępstwo opisane w Kodeksie Karnym. Ale dla mnie znacznie ważniejszym od głosowania „na dwie ręce” jest to, co Kornel Morawiecki powtarza niezmiennie od początku swojej sejmowej kariery. Że oprócz prawa, w demokracji może istnieć coś takiego jak „dobro narodu”. I że to „dobro narodu” bywa niekiedy ważniejsze, niż zapisane i obowiązujące prawo. Nie wiem, czym jest wykoncypowane przez Morawieckiego „dobro narodu”, bo polska Konstytucja takiego pojęcia nie zna, a artykuł 2 mówi wprost, że: „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym”. Zaś interpretacja prawa prezentowana przez Morawieckiego jest niebezpiecznie bliska myśli faszystowskiej. Kiedyś łączyła mnie z Kornelem Mazowieckim Solidarność lat 80. Dziś dzieli mnie z nim niemal wszystko. Głosowanie na dwie ręce to kompromitujący Morawieckiego incydent. Tytuł honorowego obywatela Wrocławia to pikuś, i tak mało kto z wrocławian pamięta, kto jest honorowym obywatelem miasta. Ale to, że poseł, który ma tworzyć prawo, ma jednocześnie do tego prawa stosunek ambiwalentny – to jest zarazem groźne i niedopuszczalne. Dlatego postanowiłem wyzwać Kornela Morawieckiego na pojedynek. By ustalić, po czyjej stronie jest racja. Poniżej treść listu przekazana Morawieckiemu. Czekam na odpowiedź Kornela Morawieckiego. Ufam, że nie stchórzy i nie będzie szukał uników. Że stanie do pojedynku. Wszak broń jest niezwykle szlachetna: argumenty. A jednocześnie o wynik tego sporu jestem spokojny. Bo w demokratycznym państwie tylko prawo może być zwycięzcą.

{loadposition social}
{loadposition zobacz_takze}

Poprzedni

Cisza (względna) przed burzą?

Następny

Pomocna (?) dłoń Obamy