12 triumf Realu Madryt

Bramkarz Juventusu Turyn Gianluigi Buffon w drodze do finału Ligi Mistrzów wpuścił tylko trzy gole. W sobotę w meczu z Realem Madryt 39-letni włoski weteran musiał aż czterokrotnie wyciągać piłkę z siatki po dwóch golach Cristiano Ronaldo oraz trafieniach Casemiro i Marco Asensio.

Real Madryt został pierwszym zespołem, który obronił trofeum w Lidze Mistrzów. „Królewscy” wygrali te rozgrywki w 2016 i 2017 roku. To pierwszy taki przypadek w historii Champions League. Wcześniej cztery drużyny po wygraniu Ligi Mistrzów grały w następnym roku w finale i nie były w stanie powtórzyć sukcesu. Pierwszy na tej liście jest AC Milan, który w 1994 roku przegrał z Barceloną. Rok później rywalem mediolańczyków był Ajax Amsterdam. I to Holendrzy wygrali 1:0, ale w 1996 roku w finale nie sprostali Juventusowi, choć przegrali dopiero w rzutach karnych. I to był ostatni triumf Juventusu w tych rozgrywkach. W 1997 roku turyńczycy ponownie dotarli do finału, ale na Stadionie Olimpijskich w Monachium pokonała ich 3:1 Borussia Dortmund.
W końcu tę czarną serie przerwał Real, który w sobotę w Cardiff obronił tytuł sprzed roku i dorzucił do swojej bogatej kolekcji 12. trofeum w najważniejszym z europejskich pucharów, który do 1992 roku był rozgrywany pod nazwą Pucharu Europy. Żaden inny klub w Europie nie może pochwalić się takim wyczynem.
Ale też nie każdy klub ma w swoich szeregach tak genialnego gracza, jakim jest Cristiano Ronaldo. Dwa gole w finale Ligi Mistrzów oraz osiem trafień w ćwierćfinałach i półfinałach najbardziej prestiżowych rozgrywek na świecie. Po takich wyczynach chyba nikt już nie ma wątpliwości, że Portugalczyk znów zdobędzie „Złotą Piłkę” dla najlepszego piłkarze tego roku. Przed finałem w Cardiff włoscy kibice trzymali kciuki za Gianluigiego Buffona, bo gdyby Juventus okazał się lepszy, w plebiscycie na gracza roku zapewne triumfowałby 39-letni bramkarz, który jest żywą legendą światowego futbolu. Ale też bez wątpienia zasłużyłby na ten laur także dokonaniami w obecnym sezonie Ligi Mistrzów. Buffon w drodze do finału wpuścił zaledwie trzy bramki. Niestety, w najważniejszym meczu skapitulował aż czterokrotnie i chociaż przy żadnym golu nie zawinił, to jednak fakt jest faktem – cztery gole w finale w regulaminowym czasie gry po raz ostatni stracił AC Milan w 1994 roku, przegrywając w Atenach z Barcelona 0:4.
Dzisiaj faworytem w plebiscytach na „Piłkarza Roku” będzie Cristiano Ronaldo, który na Millennium Stadium w Cardiff strzelił dwa gole i z dwunastoma trafieniami na koncie został najskuteczniejszym strzelcem tych prestiżowych rozgrywek. Portugalczyk miał podwójny powód do zadowolenia, bo rzutem na taśmę zdołał wyprzedzić w tej klasyfikacji swego największego konkurenta do sławy Leo Messiego, który z 11 golami na koncie zajął ostatecznie drugie miejsce. Przy okazji CR7 był autorem 500. gola „Królewskich” w historii występów tego klubu w Champions League. Fanom Juventusu na osodę pozostanie pamięć o fenomenalnym golu Mario Mandżukicia z przewrotki. Niestety, była to tylko bramka honorowa.
Mecz w Cardiff toczył się pod specjalnym nadzorem i nic złego tam się nie wydarzyło. Niestety, do tragedii doszło w Turynie, w strefie kibica zorganizowanej w centrum miasta na Piazza San Carlo. Gdy z wielkim łoskotem zawaliła się postawiona na placu metalowa konstrukcja, w tłumie kibiców pojawiła sie pogłoska, że to był wybuch bomby i wybuchła panika. Uciekający w popłochu ludzie tratowali się wzajemnie. Turyńskie szpitale zapełniły się setkami poszkodowanych, a a ich liczba do rana przekroczyła półtora tysiąca. W oficjalnych komunikatach podawano, że osiem osób jest w stanie ciężkim. Szef wydziału zdrowia w zarządzie miasta Antonio Saitta powiedział, że bardzo wielu rannych odniosło obrażenia z powodu walającego się na całym placu szkła z rozbitych butelek. Winą obarczono organizatorów, którzy wpuszczali do strefy kibica ludzi bez kontroli lub wręcz pozwali im wnosić butelki z napojami, także alkoholowymi.

16 Czoło 2

Tak wyglądało centrum Turynu po wybuchu paniki w strefie kibica