6 grudnia 2022

loader

Lotto Ekstraklasa: Bałagan na finiszu

Po zwolnieniu trenera Ricardo Sa Pinto piłkarze Legii Warszawa dostali skrzydeł i w środę ograli Jagiellonią aż 3:0

Wygrane Legii Warszawa i Lecha Poznań w 28. kolejce przeczą tezie, że nagłe zmiany trenerów niczemu dobremu nie służą. Zmiennikom Ricardo Sa Pinto i Adama Nawałki wystarczyły dwa dni na dokonanie radykalnej zmiany w stylu gry legionistów i lechitów. Ale już w najbliższy weekend okaże się, czy zwyżka formy jest trwała, czy były to tylko jednorazowe zrywy.

Nasza piłkarska ekstraklasa jak wiadomo nie prezentuje wysokiego poziomu sportowego. Dowodzą tego choćby słabiutkie w ostatnich latach wyniki polskich zespołów klubowych w europejskich rozgrywkach pucharowych. Ale ma to też pewien walor, bo dzięki temu liga jest wyrównana i nieprzewidywalna. Wisła Kraków w niedzielę gromi aspirującą do mistrzowskiego tytułu Legię 4:0, a trzy dni później przegrywa w Sosnowcu z broniącym się przed spadkiem Zagłębiem 3:4. Tymczasem zdewastowana przez wiślaków Legia w tym samym czasie dokonuje zmiany trenera i w środę rozbija na swoim boisku Jagiellonię 3:0.

Podobną metamorfozę przeszła drużyna Lecha Poznań, która pod wodzą Adama Nawałki w sobotę w żenującym stylu ledwo zremisowała w Kielcach z Koroną 0:0, a w środę niemal w tym samym składzie wygrywa z Pogonią Szczecin 3:2, prowadząc do 86. minuty 3:0. W tych trzech spotkaniach padło aż 15 goli, a w pozostałych pięciu zaledwie sześć, chociaż były wśród nich mecze z udziałem lidera Lechii Gdańsk, trzeciego w tabeli Piasta Gliwice i czwartej Cracovii. I mówiąc pół żartem, pół serio – to chyba jest znak rozpoznawczy naszej rodzimej ekstraklasy, że zajmowane aktualnie w tabeli miejsce rzadko kiedy odzwierciedla faktyczną klasą sportową zespołu.

Jeśli drużyna nagle przestaje zdobywać punkty, powodów tego stanu rzeczy może być kilka, ale ich źródłem zawsze są pieniądze i czyjejś zagrożone interesy – piłkarzy, ich agentów, klubowych działaczy, a także właścicieli klubów. Trener w tym „łańcuchu pokarmowym” jest najsłabszym ogniwem i w gruncie rzeczy chronią go tylko zapisy w kontrakcie gwarantujące wypłatę odszkodowania w przypadku jego przedwczesnego zerwania. Jak bardzo jest to złudna osłona świadczą choćby ostatnie dymisje Adama Nawałki w Lechu, Portugalczyka Ricardo Sa Pinto w Legii, Hiszpana Jose Antonio Vicuny w Wiśle Płock i Zbigniewa Smółki w Arce Gdynia.

Tego ostatniego właściciel klubu zdymisjonował na godzinę przed derbowym meczem z Lechią, ponoć pod wpływem szantażu ze strony gdyńskich kiboli, chociaż równie wiarygodnie brzmi teza, że Smółkę uwalił pewien agent, którego kilku piłkarzy ten trener nie wystawiał do gry. Oni pewnie w poniedziałek w meczu ze Śląskiem zagrają i Arka wreszcie w tym roku wygra.

Zestaw par 29. kolejki
Piątek: Korona – Zagłębie Lubin, godz. 18:00; Miedź – Cracovia, godz. 20:30. Sobota: Wisła Kraków – Piast, godz. 18:00; Lechia – Lech, godz. 20:30; Jagiellonia – Zagłębie Sosnowiec, godz. 15:30. Niedziela: Pogoń – Arka, godz. 15:30; Górnik – Legia, godz. 18:00. Poniedziałek: Wisła Płock – Śląsk Wrocław, godz. 18:00.

 

Jan T. Kowalski

Poprzedni

Lubelska pozorna gra w referendum?

Następny

Islamski fundamentalizm i ślepota Zachodu

Zostaw komentarz