Nasi szczypiorniści nieoczekiwanie stracili moc

jtk
Nasi szczypiorniści nieoczekiwanie stracili moc

Po zwycięstwach nad Austrią (36:31) i Białorusią (29:20), mecz z Niemcami był dla reprezentacji naszych szczypiornistów był nie tylko o pierwsze miejsce w grupie D, lecz także o pierwsze punkty w drugiej rundzie mistrzostw Europy. Biało-czerwoni nie mogli jednak zagrać w optymalnym składzie i przegrali 23:30, co oznaczało, że w następnej rundzie mistrzostw zaczną rywalizację w grupie II z zerowym kontem punktowym.

Trener Patryk Rombel musiał improwizować, bo w meczu z Niemcami na kluczowej pozycji środkowego obrońcy musieli wystąpić nowicjusze, bowiem kontuzja wyeliminowała z udziału Tomasza Gębalę, a Dawid Dawydzik i Piotr Chrapkowski wypadli z kadry jeszcze przed imprezą z powodu zakażenia koronawirusem. Na domiar złego tuż przed wtorkową potyczką z niemieckim zespołem okazało się, że Maciej Gębala ma dodatni wynik testu na obecność COVID-19 i chociaż ma status ozdrowieńca, zagrać nie mógł. Kolejnym osłabieniem ekipy biało-czerwonych była kontuzja obrotowego Bartłomieja Bisa, bohatera meczu z Białorusią. Po kilku minutach spotkania z z Niemcami zawodnik ten zasygnalizował uraz kolana i już do gry nie wrócił. Trener Rombel nie miał już wielkiego wyboru i posłał na parkiet nowicjuszy Ariela Pietrasika i Melwina Beckmana, jeszcze nie przygotowanych do podjęcia wyrównanej walki z zespołem klasy naszych zachodnich sąsiadów.
Ale słabszych punktów w polskim zespole było niestety więcej. Przeciętnie tym razem wypadli bramkarze Mateusz Zembrzycki i Mateusz Kornecki. Także liderzy polskiego ataku nie, Michał Olejniczak, Michał Daszek i Szymon Sićko, na tle rywali już tak nie błyszczeli jak wcześniej. Niemcy też mieli kadrowe kłopoty, bo trener trener Alfred Gislason tuż przed imprezą z różnych przyczyn stracił aż siedmiu graczy, ale ściągnął solidnych dublerów – Paula Druxa, Fabiana Wiede, Juliana Kostera czy Christopha Steinerta.
Nasza reprezentacja takiego kadrowego zaplecza nie ma i jeśli do gry nie wrócą Gębala i pozostali obrońcy, to o zwycięstwa w kolejnej rundzie będzie bardzo trudno. Biało-czerwoni do drugiej fazy mistrzostw przystąpili więc z zerowym kontem punktowym, a przed nimi w grupie II starcia z zespołami Norwegii (czwartkowy mecz z tą drużyną zakończył się po zamknięciu wydania), Szwecji (spotkanie wyznaczono na piątek, 21 stycznia, początek o godz. 18:00), Rosji (niedziela, 23 stycznia, godz. 15:30) i Hiszpanii (wtorek 25 stycznia, godz. 15:30). Do półfinału awans uzyskają po dwie najlepsze „siódemki” z obu grup. Drużyny z trzecich miejsc będą walczyć o lokaty 5-6.
Najgroźniejsi wydają się być Hiszpanie, aktualni mistrzowie Europy. Mocna też jest Szwecja, brązowy medalista ostatnich mistrzostw świata w Egipcie, a także ćwierćfinaliści igrzysk w Tokio. Ale z Rosjanam i nasz zespół może powalczyć. Natomiast w grupie I rywalizują zespoły Danii, Francji, Islandii, Holandii, Chorwacji i Czarnogóry.

Poprzedni

MŚ Katar 2022: Dla kibiców będzie to drogi mundial

Następny

PiS szasta forsą na sport