Bez wiz

23 wrz 2024

Do Chin wleciałem bez wizy. Pierwszy raz w moim polsko-chińskim życiu. Trwającym już 25 lat. W tym czasie bywałem w Państwie Środka 25 razy przynajmniej. Łatwiej mi wymienić te z 22 prowincji, 5 regionów autonomicznych, 4 miast wydzielonych i 2 specjalnych regionów administracyjnych, w których jeszcze nie byłem, niż te, gdzie stopa moja kiedyś tam stanęła.

Bywałem w Chinach w różnych rolach. Przyjmowano mnie jako parlamentarzystę i przewodniczącego Parlamentarnej Grupy Polsko-Chińskiej. Z wielką atencją, bo pod moim kierownictwem Grupa była największą w ówczesnym polskim parlamencie. A Chińczycy szanują liderów i lubią wszystko, co największe.

Goszczono mnie jako dziennikarza. Zapraszano na eksperckie konferencje i międzynarodowe fora. Bywałem reprezentantem polskich filmowców, promując tam polskie kino. Raz pomylono mnie z Romanem Polańskim. Przynajmniej 2000 fanek czekało przed hotelem na jedno moje spojrzenie, uśmiech, a może i autograf.

Publikowałem w wielu chińskich mediach. Zagrałem główną rolę w filmie promującym Jingdezhen, stolicę chińskiej porcelany. Czekam na premierę naszego filmu o muzycznym projekcie polsko-chińskim. Miewałem tam przeróżne pobyty indywidualne, goszczony hojnie przez chińskich przyjaciół.

Zawsze jednak, nawet kiedy posiadałem paszport dyplomatyczny, aby wlecieć do Chin, musiałem mieć chińską wizę. A to wiązało się niekiedy z uciążliwym obowiązkiem wypełnienia, długiego jak Wielki Mur, formularza. Najeżonego podchwytliwymi pytaniami o posiadane żony, formalne wykształcenie, przebieg kariery zawodowej, liczbę dzieci, odwiedzane wcześniej państwa, adresy w czasie pobytu w Chinach.

Do tego musiałem robić zdjęcia swej twarzy w ściśle określonym formacie. Wychodziłem na nich źle, bo zwykle nie patrzyłem tam, gdzie spojrzeć miałem. Podejmowałem ten trud nierzadko kilka razy, tracąc cenny czas i lekko zarobione pieniądze.

A teraz przyleciałem do Chin bez tej mordęgi. Po wylądowaniu dostałem jedynie formularz wielkości dużego znaczka pocztowego. Tam przepisałem podstawowe dane z paszportu, numer lotu przylotu i po raz kolejny zdeklarowałem swój „Sex”. Czyli płeć.

Po sprawnym zeskanowaniu mi twarzy i odcisków palców dostałem pieczątkę upoważniającą do dwóch tygodni pobytu w całych Chinach. Przy wyjeździe z Chin niczego już nie wypełniałem. Jedynie pieczątka na wyjazd i grzeczne xiexie.

W przyszłym miesiącu wybieram się do USA, a w przyszłym roku planuję wyjazd do Indii.

Przed wyjazdem do USA znowu musiałem wypełnić formularz. Formalnie nie wizowy, bo wiz do USA formalnie już obywatele Polski nie potrzebują. Ale gwarancji wjazdu do amerykańskich przyjaciół nie mam. Zawsze mogę dowiedzieć się na lotnisku, że USA nie zobaczę.

I teraz dręczy mnie pytanie. Dlaczego, pragnąc odwiedzić sojusznika militarnego Polski, należącego też do NATO, państwo uważające się za światowego czempiona zachodniej demokracji, nadal muszę przejść procedurę quasi wizową? Stresującą mnie. A obywatele USA przy wjeździe do Polski tego nie muszą.

Podobnie jest w przypadku aplikowania o wizę do „największej demokracji świata”, czyli do Indii. Dlaczego obywatel też demokratycznej Rzeczpospolitej, światowego czempiona wzrostu gospodarczego, musi tam prosić o wizę na tygodniowy wjazd? Co prawda obywatele Indii też muszą, ale system stworzony niedawno dawał im szybkie ścieżki pozyskania jej.

Inaczej jest w krytykowanych przez zachodnie media za brak postępów w demokracji Chinach. Tam spotkałem licznych polskich turystów, leciałem w samolotach na trasie Warszawa-Chiny pełnymi polskich turystów.

Bo teraz obywatele polscy mają zapewniony bezwizowy wjazd do Chin. Z uproszczoną do minimum procedurą, z przysłowiowym pocałowaniem zeskanowanej ręki.

Najnowsze

Bomby i pokój

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od...

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny...

Sprawdź również

Xi Jinping i Trump w Pekinie. Kurs na stabilność

Xi Jinping i Trump w Pekinie. Kurs na stabilność

Na to spotkanie patrzyły nie tylko Pekin i Waszyngton. Patrzył świat zmęczony wojnami, cłami, niepewnością na rynkach energii i rosnącymi kosztami życia. Donald Trump wrócił do Pekinu po ośmiu i pół roku od poprzedniej wizyty w Chinach. Kiedy przy jednym stole siadają...

Prawicowy kosmopolityzm

Prawicowy kosmopolityzm

Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości, jakoś nie spieszy się do powrotu na łono umiłowanej ojczyzny. Najpierw udał się na długą wycieczkę do Węgier, a teraz kiedy klimat polityczny uległ zmianie, odnalazł się na lotnisku Newark w New Jersey w USA. Warto...

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Donald Trump leci do Pekinu z delegacją, w której polityka spotyka się z interesami największych amerykańskich korporacji. Obok urzędników administracji USA do Chin jadą ludzie, dla których wynik rozmów z Xi Jinpingiem może oznaczać miliardy dolarów w kontraktach,...

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Część pierwsza – miłe złego początki Tekst archiwalny, napisany ponad osiem lat temu. Choć od tamtego czasu zmienił się mój sposób patrzenia na rzeczywistość społeczną i rynek pracy, zasadnicza wymowa tego tekstu pozostaje dla mnie aktualna — tym bardziej dziś, gdy...

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie wszedł w codzienne życie mieszkańców głębiej niż kolejne rządowe komunikaty i zagraniczne sankcje. Brak paliwa oznacza dziś problemy z dojazdem do pracy, dostawami żywności, odbiorem śmieci, funkcjonowaniem szpitali i obsługą turystów. Do tego dochodzą...

Witajcie wśród krezusów

Witajcie wśród krezusów

Wielu Polaków dowiaduje się z końcem kwietnia, że stali się bogaci (albo prawie). A przynajmniej stali się na tyle bogaci, że przekroczyli magiczną linię progu podatkowego. Linia ta została nakreślona twardą ręką premiera Morawieckiego w roku 2022. Skumulowana...

Bomby i pokój

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od pokojowym rokowań. Konferencja genewska w 1954 podzieliła „tymczasowo” Wietnam wzdłuż 17 równoleżnika na północną Demokratyczną Republikę Wietnamu,...