EHF nie ceni Orlenu Wisły

Wisła Płock zacznie rywalizację w kwalifikacjach do Ligi Europejskiej piłkarzy ręcznych od drugiej rundy. Wicemistrzowie Polski zdaniem władz EHF nie zasłużyli na specjalne potraktowanie i „dziką kartę”.

Europejska federacja szczypiorniaka 1 lipca ogłosiła listę jedenastu drużyn, które dostały miejsce w rozgrywkach Ligi Europejskiej bez kwalifikacji. Pozostało jedno wolne miejsce, o które usilnie starali się działacze Orlenu Wisły Płock.
W imieniu klubu ZPRP wysłał do EHF prośbę o przyznanie płockiej drużynie tzw. dzikiej karty uprawniającej do startu w pucharowych rozgrywkach bez kwalifikacji. Niestety, EHF przyznał ją ekipie mistrza Grecji AEK Ateny. Tak więc „Nafciarze, chociaż w poprzednim sezonie w Lidze Europejskiej dotarli do Final Four i zmagania zakończyli na czwartek pozycji, będą musieli o ponowny start w Lidze Europejskiej powalczyć w kwalifikacjach.
Do obecnej edycji tych pucharowych rozgrywek zgłosiły się w sumie 52 drużyny. 12 z nich, między innymi zwycięzca rozgrywek poprzedniego sezonu, SC Magdeburg, znalazło się od razu w fazie grupowej. Z pozostałych 40 klubów osiem, w tym uczestnicy EHF Final Four 2021: Fuechse Berlin i Orlen Wisła Płock, zostało rozstawionych do 2. rundy kwalifikacyjnej. Celem ekipy Orlenu Wisły jest co najmniej powtórzenie wyniku z poprzedniego sezonu, czyli awans do Final Four.
W gronie pozostałych 32 drużyny są także trzy polskie – Górnik Zabrze, Azoty Puławy i Grupa Azoty Tarnów. One rywalizację rozpoczną od pierwszej rundy kwalifikacyjnej (pierwsze mecze 28/29 sierpnia, rewanże 4/5 września). Losowanie meczów kwalifikacyjnych odbędzie się 20 lipca w Wiedniu. Faza grupowa z 24 drużynami (cztery grupy po sześć) rozpocznie się 19 października. Ostatnia dziesiąta seria spotkań zostanie rozegrana 8 marca 2022 roku.
Szczypiorniści Orlenu Wisły rozpoczną przygotowania 20 lipca. Do rozpoczęcia rozgrywek krajowych, które zaplanowane są na pierwszy weekend września, będzie trenować na swoich obiektach w Płocku.

Piłka ręczna: Liga Mistrzów EHF podzielona na grupy

Piłkarze ręczni Łomży Vive Kielce poznali przeciwników w rozgrywkach grupowych Ligi Mistrzów EHF w nowym sezonie. Kielczanie zagrają m.in. z FC Barcelona Lassa, Paris Saint-Germain HB, Flensburg-Handewitt i Telekomem Veszprem. Władze europejskiej federacji nie przyznały ekipie Orlenu Wisły Płock miejsca w fazie grupowej Ligi Europy.

Szesnaście drużyn zakwalifikowanych do rozgrywek Ligi Mistrzów podzielono na dwie grupy. Podczas losowania obowiązywała zasada, że do jednej grupy nie mogły trafić kluby z tego samego kraju, a po dwóch przedstawicieli mają w tych rozgrywkach Francja, Niemcy i Węgry. Ostatecznie drużyna Łomży Vive, 16-krotni mistrzowie Polski i triumfatorzy Ligi Mistrzów z sezonu 2015/2016, trafili do grupy B, w której ich rywalami będą: Paris Saint-Germain HB, FC Barcelona Lassa, Flensburg-Handewitt, Telekomem Veszprem, FC Porto Sofarma, Dinamo Bukareszt i Motor Zaporoże. Pierwsze spotkanie kielczanie rozegrają na wyjeździe z Dinamem Bukareszt.
W tej edycji Ligi Mistrzów warunkowo została dopuszczona z powodów finansowych drużyna Vardaru Skopje. Macedoński klub będzie musiał zdeponować w EHF depozyt w wysokości jednego miliona euro, płatny w dwóch ratach (pierwsza do 13 lipca, druga do 27 lipca). Jeśli nie spełni tego warunku, to w Lidze Mistrzów Vardar zostanie zastąpiony przez mistrza Słowenii Gorenje Velenje.
Drużyny, które zajmą pierwsze i drugie miejsce w grupach bezpośrednio awansują do ćwierćfinału. Zespoły z miejsc 3-6 zagrają w barażach o miejsce w najlepszej ósemce rozgrywek. Mecze będą rozgrywane w środy i czwartki. Pierwsza kolejka zaplanowana została na 15-16 września. Final Four tradycyjnie odbędzie się w Kolonii.
Władze EHF już po raz drugi nie przyznały „dzikiej karty” w Lidze Mistrzów drugiemu z polskich zespołów, Orlenowi Wiśle Płock. Mało tego, nie przyznały „Nafciarzom” nawet miejsca w grupie 11 zespołów, które zakwalifikowano do fazy grupowej bez konieczności przebijania się przez kwalifikacje. W tym gronie są mistrzowie swoich krajów: Riihimaeki Cocks (Finlandia), Czechowskie Niedźwiedzie (Rosja), RK Gorenje Velenje (Słowenia), IK Savehof (Szwewcja), Pfadi Winterthur (Szwajcaria) i Tatran Preszów (Słowacja) oraz drużyny z czołowych lig europejskich – SC Magdeburg (Niemcy), HBC Nantes (Francja), Bidasoa Irun (Hiszpania), Eurofarm Rabotnik (Macedonia Północna) i Grundfos Tatabanya (Węgry). Trochę to dziwne, bo w poprzednim sezonie szczypiorniści Orlenu Wisły zajęli 4. miejsce w Lidze Europy EFH, będąc w turnieju Final Four jedyną drużyną spoza niemieckiej Bundesligi. „Nafciarzy” jeszcze liczą, że europejska federacja przyzna im „dziką kartę”.


Liga Mistrzów EHF
Grupa A:

MOL-Pick Szeged (Węgry), THW Kiel (Niemcy), HC Vardar 1961 Skopje (Macedonia Północna), Aalborg Handbold (Dania), Mieszkow Brześć (Białoruś), Montpellier HB (Francja), PPD Zagrzeb (Chorwacja), Elverum Handball (Norwegia);
Grupa B:

FC Barcelona Lassa (Hiszpania), Paris Saint-Germain HB (Francja), FC Porto Sofarma (Portugalia), Łomża Vive Kielce (Polska), SG Flensburg-Handewitt (Niemcy), Telekom Veszprem (Węgry), Dinamo Bukareszt (Rumunia), Motor Zaporoże (Ukraina).

Kadra piłkarzy ręcznych na eliminacje ME 2022

Selekcjoner kadry Polski piłkarzy ręcznych rozesłał powołania na czekające biało-czerwonych w marcu mecze eliminacyjne do przyszłorocznych mistrzostw Europy ze Słowenia i Holandią.

Nasi reprezentacyjni szczypiorniści po niezłym występie w tegorocznych mistrzostwach świata w Egipcie do meczów ze Słoweńcami i Holendrami powinni przystąpić z wiarą w zwycięstwo, bo jeśli zagrają nie gorzej niż podczas światowego czempionatu, mają duże szanse na zdobycie cennych punktów. Kadra ma zebrać się 7 marca we Wrocławiu, a już dwa dni później biało-czerwoni w Celje mają zaplanowany mecz z reprezentacją Słowenii, a 14 marca we Wrocławiu zagrają
z ekipą Holandii.
Mistrzostwa Europy 2022 odbędzie się w dniach 13-30 stycznia na Węgrzech i Słowacji. W turnieju wezmą udział dwadzieścia cztery zespoły. Reprezentacja Polski w eliminacjach rywalizuje w grupie 5, w której oprócz ekip Holandii i Słowenii gra jeszcze drużyna Turcji, z którą biało-czerwoni na początku stycznia rozegrali oba mecze, wygrywając 29:24 i 35:24. W pozostałych odbytych do tej pory spotkaniach Turcja przegrała z Holandią 26:27, a Słowenia wygrała z Holandią 34:23 i zremisowała 27:27. Liderem w grupie obecnie jest Polska (4 pkt), przed Słowenią i Holandią (po 3 pkt). Bezpośredni awans do ME 2022 uzyskają dwa najlepsze
zespoły w grupie.

Kadra Polski:
Bramkarze: Mateusz Kornecki (Łomża Vive Kielce), Adam Morawski (Orlen Wisła Płock), Mateusz Zembrzycki
(Azoty Puławy).
Gracze z pola: Jan Czuwara (Górnik Zabrze), Piotr Chrapkowski (SC Magdeburg, Niemcy), Damian Przytuła, Arkadiusz Ossowski (MMTS Kwidzyn), Tomasz Gębala, Szymon Sićko, Michał Olejniczak, Arkadiusz Moryto (wszyscy Łomża Vive Kielce), Maciej Pilitowski, Kacper Adamski (obaj Energa MKS Kalisz), Szymon Działakiewicz (Gwardia Opole), Michał Daszek, Przemysław Krajewski (Orlen Wisła Płock), Dawid Dawydzik, Rafał Przybylski (obaj Azoty Puławy), Maciej Gębala (SC DHfK Lipsk, Niemcy), Kamil Syprzak (Paris Saint-Germain, Francja), Patryk Walczak (Vardar Skopje, Macedonia).

Piłka ręczna: Duńczycy znów najlepsi na świecie

W rozegranym w minioną niedzielę finale mistrzostw świata piłkarzy ręcznych broniąca tytułu reprezentacja Danii pokonała Szwecję 26:24. Brązowy medal wywalczyli Hiszpanie pokonując w meczu o 3. miejsce Francję 35:29. Kolejne lokaty w Top 10 zajęły: Węgry, Norwegia, Egipt, Katar, Słowenia i Portugalia. Polska wywalczyła 13. miejsce.

Dla szwedzkich szczypiornistów już występ w wielkim finale MŚ 2021 był sukcesem, bo rozgrywanym w Egipcie czempionacie w ich kadrze zabrakło aż siedmiu kluczowych zawodników. Ich dublerzy spisali się jednak rewelacyjnie, pokonując m.in. w półfinale wielokrotnych mistrzów świata Francuzów. W meczu o złoty medal stoczyli z obrońcami tytułu wyrównany bój, ale Duńczycy mieli w swoich szeregach Mikkela Hansena oraz w bramce fenomenalnie usposobionego tego dnia Niklasa Landina.
Lider duńskiego zespołu miał słabszy dzień tylko w ćwierćfinałowej potyczce z gospodarzami turnieju Egipcjanami i z tego powodu mistrzowie świata zwyciężyli dopiero w rzutach karnych. Ale już półfinale jeden z najwybitniejszych piłkarzy ręcznych w ostatnich latach znów grał jak z nut i sam rzucił Hiszpanom 12 bramek. Hansen, który w całym turnieju rzucił 48 bramek, został uznany za najlepszego gracza egipskiego turnieju.
Reprezentacja Danii zdobywając po raz drugi raz mistrzostwo świata awansowała na piąte miejsce w klasyfikacji wszech czasów, której liderami są sześciokrotni mistrzowie – Francuzi. W tegorocznym czempionacie trójkolorowi musieli się jednak zadowolić jedynie czwartą lokatą, bo w meczu o trzecie miejsce lepsza od nich okazała się ekipa dwukrotnych mistrzów globu – Hiszpania, w której pierwsze skrzypce grali występujący na co dzień w Łoży Vive Kielce bracia Alex i Daniel Dujshebaevowie(obaj zdobyli w sumie 14 bramek).
A tak prezentuje się najlepsza „7” egipskiego turnieju: bramkarz – Andreas Palicka (Szwecja), lewoskrzydłowy – Hampus Wanne (Szwecja), lewy rozgrywający – Mikkel Hansen (Dania), środkowy rozgrywający – Jim Gottfridsson (Szwecja), prawy rozgrywający – Matthias Gidsel (Dania), prawoskrzydłowy – Ferran Sole (Hiszpania), kołowy Ludovic Fabregas (Francja).
Występująca w tych mistrzostwach reprezentacja Polski zajęła w turnieju 13. miejsce.

Piłka ręczna: Polacy bez awansu w MŚ 2021

Węgrzy odebrali naszym szczypiornistom szanse na awans do ćwierćfinału rozgrywanych w Egipcie mistrzostw świata. Biało-czerwoni zagrali w sobotę bardzo słabo i przegrali z nimi 26:30. W poniedziałek czeka ich ostatnie spotkanie w grupie I z zespołem Niemiec, który już czwartek stracił szanse na zajęcie jednego z dwóch czołowych miejsc. W 1/4 finału zagrają ekipy Węgier i Hiszpanii.

Przed meczem wszystko było jasne. Tylko zwycięstwo z Węgrami dawało realne szanse na awans do ćwierćfinału. Teoretycznie Polacy mogli tern cel osiągnąć nawet przy wyniku remisowym, ale potem musieliby mieć mnóstwo szczęścia w ostatniej kolejce. Dlatego najpewniejszą drogą do awansu było zwycięstwo w spotkaniu z niepokonanymi jeszcze w egipskim turnieju Węgrami. Nadzieje na nawiązanie równej walki z Madziarami wcale nie były mrzonkami, tylko jak najbardziej realną oceną potencjału obu zespołów. Biało-czerwoni w czterech poprzednich występach w Egipcie pokazali, że to nie jest już zahukana ekipa dostarczycieli punktów, tylko waleczny i nieźle poukładany taktycznie zespół.
Niestety, do przerwy w meczu z Węgrami nasi szczypiorniści co rusz zadawali kłam dobrym opiniom, jakie wystawiali im znawcy tego sportu. Przeciwnicy wykazali się zdecydowanie większym sprytem, doświadczeniem i lepszą organizacją gry, do tego dopisywało im szczęście zarówno w grze obronnej, jak i w ataku. Swoje trzy grosze, jak zawsze na niekorzyść polskiego zespołu, dołożyli arbitrzy z Bałkanów, tym razem z Chorwacji.
Niestety, podopieczni trenera Patryka Rombla popełnili chyba wszystkie możliwe błędy własne. Niedokładne podania do kontry, piłki, które miały trafiać do obrotowych, lądowały w dłoniach obrońców, irytujące faule w ataku, zmarnowane stuprocentowe okazje rzutowe. Do przerwy momentami przykro było patrzeć, jak Madziarzy momentami wręcz ośmieszali naszych szczypiornistów. I co gorsza, robili to nie tylko najwięksi gwiazdorzy węgierskiej drużyny – Bence Banhidi i Dominik Mathe, ale też Miklos Rosta, a zwłaszcza najskuteczniejszy na boisku Mate Lekai (8 bramek), który z niebywałą łatwością trafiał z gry i zwłaszcza z kontrataków. Bramkarz biało-czerwonych Adam Morawski nie znalazł na niego sposobu, chociaż w kilku innych akcjach odbił kilka ważnych piłek, ale w przekroju całego meczu miała takie okresy w grze, że wpuszczał praktycznie wszystkie rzuty w światło jego bramki.
Rombel w swojej ekipie nie miał gracza pokroju Lekaia, a co najgorsze, po 10 minutach stracił najlepszego rozgrywającego, Michała Olejniczaka, którego fizjoterapeuci doprowadzili do „używalności” dopiero w drugiej połowie spotkania. Zastępujący Olejniczaka Maciej Pilitowski nie podołał zadaniu i drużyna pod jego przewodem nie potrafiła złamać węgierskiej defensywy. Na przerwę nasi szczypiorniści schodzili przy wyniku 10:16 i było już wtedy jasne, że mają praktycznie zerowe szanse na odrobienie tak dużej straty.
Po powrocie Olejniczaka do gry nastąpiła wyraźna jakościowa poprawa w akcjach ofensywnych biało-czerwonych, ale jeszcze na kwadrans przed końcem meczu wciąż mieli stratę sześciu bramek. Wtedy nagle coś w szwankującej do tej pory grze naszego zespołu coś zatrybiło – regularnie zaczął trafiać Szymon Sićko, z trudnej pozycji bramkę zdobył też Maciej Gębala. Było już jednak za późno na złamanie oporu węgierskiej drużyny, która twardo odpowiadała ciosem na cios i dzięki temu utrzymywała korzystny dla siebie wynik.
Biało-czerwonym nie udało się więc odwrócić losów spotkania i przegrali 26:30, co oznaczało, że odpadają z turnieju. Wstydzić się jednak swojego występu w Egipcie nie muszą, wręcz przeciwnie – ta kadra dobrze rokuje na przyszłość. „Szkoda pierwszej połowy, gdy wydawało się, że zaczynamy dobrze, ale po chwili oddaliśmy zbyt wiele łatwych piłek i łatwych bramek. Węgrzy bez większego wysiłku powiększyli przewagę. Zabrakło nam zimnej krwi. W drugiej połowie staraliśmy się jak mogliśmy, do końca walczyliśmy o każdą piłkę, nie oddaliśmy tego meczu” – przekonywał trener biało-czerwonych Patryk Rombel. Nasz zespół wygrał w drugiej połowie 16:14, ale za duże straty poniósł w pierwszej. Miejmy nadzieję, że polscy szczypiorniści wyciągną odpowiednie wnioski i w poniedziałkowym meczu z Niemcami pożegnają się z turniejem w Egipcie zwycięsko. Ekipa naszych zachodnich sąsiadów pewnie pokonała Brazylię 31:24.
W grupie II, która swoje mecze także grała w sobotę, awans do ćwierćfinału zapewnili sobie Duńczycy, którzy po zaciętej walce pokonali Japonię, natomiast na drugie miejsce sensacyjnie wskoczyli Argentyńczycy pokonując 23:19 faworyzowaną Chorwację, lecz w tej grupie szanse na awans z drugiego miejsca oprócz tych dwóch zespołów wciąż ma jeszcze ekipa Kataru.

Biało-czerwoni pograją w Egipcie

Od środy w Egipcie rozgrywane są 27. mistrzostwa świata w piłce ręcznej mężczyzn. Uczestniczy w nim także reprezentacja Polski, która w pierwszej fazie zmagań trafiła do grupy B z drużynami Hiszpanii, Tunezji i Brazylii. Pierwsze spotkanie biało-czerwoni rozegrają w piątek 15 stycznia z Tunezyjczykami. Turniej potrwa do 31 stycznia.

Pandemia koronawirusa wciąż paraliżuje świat sportu, ale mimo sanitarnych obostrzeń zaplanowane z dużym wyprzedzeniem wielkie imprezy dochodzą jednak do skutku. Jedną z nich są rozpoczęte w minioną środę w Egipcie mistrzostwa świata piłkarzy ręcznych. Uczestnicy zmagań nie mogą jak na razie skupić się w pełni na sportowej rywalizacji, bo wszyscy śledzą z niepokojem wyniki testów na obecność Covid-19. Obawy wydają się uzasadnione, bowiem podejście gospodarzy turnieju do zagrożenia epidemicznego mocno się różni od oczekiwań przyjezdnych ekip, zwłaszcza europejskich. Na warunki pobytu w Egipcie najbardziej psioczą aktualni wicemistrzowie świata, Norwegowie. Ich gwiazda, Sander Sagosen, w wypowiedzi dla norweskich mediów skrytykował organizatorów za luźne podejście do zasad bezpieczeństwa. „Do tej pory wszystko tu jest parodią bańki epidemicznej, w jakiej mieliśmy zostać umieszczeni. Ludzie wchodzą do naszego hotelu bez żadnej kontroli, wszystkie drużyny jedzą posiłki wspólnie. Jesteśmy w szoku” – żalił się Sagosen.
A w Egipcie mimo pandemii codzienne życie toczy się niemal jak w normalnych czasach. Dość powiedzieć, że organizatorzy turnieju chcieli nawet wpuścić na trybuny kibiców. Ekipy Norwegii, Szwecji, Danii, Niemiec oraz Austrii wysłały jednak list protestacyjny do władz IHF z żądaniem zapewnienia bezpieczeństwa w miejscach, gdzie przebywają zawodnicy oraz gdzie rozgrywane będą mecze.
Egipcjanie byli bardzo zdeterminowani, żeby wpuścić kibiców na trybuny, ale po obradach komitetu organizacyjnego, na czele którego stanął sam szef IFH Hassan Moustafa, podjęto jednak decyzję o rozegraniu turnieju bez udziału publiczności. Zainteresowanie nim w Egipcie mocno przez to osłabło, na co skarżą się zwłaszcza sprzedawcy przygotowanych z okazji imprezy pamiątek. Nawet oficjalna maskotka imprezy, „Horus”, nie cieszy się oczekiwanym powodzeniem.
Covid-19 nie odpuszcza
Z powodu dużej liczby zakażeń w kadrach zespołów z mistrzostw wycofały się w ostatniej chwili reprezentacje Czech i Stanów Zjednoczonych. Ich miejsca zajęły zespoły Macedonii Północnej i Szwajcarii, co nie zmieni jednak faktu, że po wycofaniu ekipy USA, jedynego przedstawiciela Ameryki Północnej i Karaibów, turniej w Egipcie mistrzostwami świata będzie już tylko z nazwy. Inna sprawa, że Amerykanie, którzy w Egipcie mieli zagrać w światowym czempionacie o dwudziestoletniej przerwie, w rankingu IHF byli niżej od zastępującej ich Szwajcarii, można zatem uznać, że koronawirus wyprostował efekt kombinacji przy zielonym stoliku. Helweci trafili jednak do grupy E, w której już były trzy europejskie zespoły, wszystkie wyżej notowane od nich. W ubiegłorocznych mistrzostwach Europy Norwegia była trzecia, Austria ósma, a Francja czternasta, natomiast szwajcarski zespół zajął w tej imprezie 16. lokatę. Druga z dokooptowanych w ostatniej chwili drużyn, Macedonia Północna, trafiła natomiast do grupy G z Chile, Egiptem i Szwecją.
W przededniu rozpoczęcia mistrzostw niemiecka agencja DPA doniosła, że rezygnację z turnieju rozważa też debiutująca w światowym czempionacie ekipa Republiki Zielonego Przylądka, w której wykryto kilka przypadków zakażeń koronawirusem. Na jej decyzję czekali z niecierpliwością gotowi do zastępstwa Holendrzy – 17. drużyna ubiegłorocznego Euro. Również Brazylijska Konfederacja Piłki Ręcznej poinformowała o wykryciu zakażenia u dwóch kolejnych członków swojej ekipy, co z poprzednimi pięcioma przypadkami już można uznać za ognisko wirusa.
Decyzja co do startu Brazylijczyków w Egipcie jest istotna także dla polskiej drużyny, bo biało-czerwoni są w jednej grupie z canarinhos. W naszej ekipie z powodu zakażenia Covid-19 do Egiptu nie mógł pojechać obrotowy naszego zespołu Kamil Syprzak. Jego miejsce zajął Mateusz Piechowski, ale nic mu nie ujmując, raczej nie wypełni luki po doświadczonym Syprzaku, który obecnie jest zawodnikiem Paris Saint-Germain HB, a wcześniej występował w zespole FC Barcelona Lassa
Na co stać biało-czerwonych?
Jak znaczący wpływ może mieć strata Syprzaka, przekonamy się już w pierwszych trzech meczach naszej reprezentacji w turnieju: w piątek 15 stycznia z Tunezją, w niedzielę 17 stycznia z Hiszpanią i we wtorek 19 stycznia z Brazylią, jeśli nie wycofa się z rywalizacji.
Czternaście lat temu nasi piłkarze ręczni w wielkim stylu wywalczyli srebrny medal na mistrzostwach świata w Niemczech, przegrywając w finale z gospodarzami turnieju 24:29. Ale najlepsi gracze z tamtego pokolenia szczypiornistów zakończyli już kariery, a obecna reprezentacja Polski przechodzi wymianę pokoleniową, którą przeprowadza trener Patryk Rombel. Selekcjoner biało-czerwonych nie chciał przed mistrzostwami składać żadnych obietnic, poza tym, że jego wybrańcy będą walczyć o dobry wynik z całych sił.
„Spędziliśmy ostatnio jako kadra sporo czasu na wspólnych treningach. Moim zdaniem jest już jakaś chemia w tym zespole i chęć odniesienia sukcesu” – twierdzi trener Rombel.
Reprezentacja Polski w styczniu rozegrała z Turcją dwa mecze eliminacyjne do przyszłorocznych mistrzostw Europy, oba pewnie wygrała (29:24 na wyjeździe i 35:24 u siebie). A jak wiadomo, każde zwycięstwo, nawet z niżej notowanym rywalem jak Turcja, potrafią zawodników „pozytywnie nakręcić”.
Czego powinniśmy oczekiwać po występie biało-czerwonych w Egipcie? Na pewno awansu do drugiej fazy turnieju, bo z każdej grupy do dalszych gier kwalifikują się po trzy najlepsze drużyny. Faworytami do pierwszego miejsca w „polskiej” grupie są Hiszpanie, ale z Brazylijczykami i Tunezyjczykami nasi szczypiorniści na pewno są w stanie wygrać.
Zespół jest głodny uznania, zawodnicy chcieliby dorównać reprezentacji, która zdobywała medale na najważniejszych imprezach i cieszyła się sympatią kibiców. Na to jednak, że przywiozą z Egiptu medal, nie mamy co liczyć. Oby tylko nie skompromitowali się odpadnięciem z turnieju już po fazie grupowej, bo to byłby jednak straszy wstyd.

Kadra Polski:
Bramkarze:
Adam Morawski (Orlen Wisła Płock), Mateusz Kornecki (Łomża Vive Kielce), Piotr Wyszomirski (Grundfos Tatabanya,Węgry).
Rozgrywający:
Tomasz Gębala, Szymon Sićko, Michał Olejniczak (wszyscy Łomża Vive Kielce), Kacper Adamski, Maciej Pilitowski (obaj Energa Kalisz), Arkadiusz Ossowski (MMTS Kwidzyn), Rafał Przybylski (Azoty Puławy), Maciej Majdziński (Bergischer HC, Niemcy), Piotr Chrapkowski (SC Magdeburg, Niemcy).
Skrzydłowi:
Jan Czuwara (Górnik Zabrze), Przemysław Krajewski, Michał Daszek (obaj Orlen Wisła Płock), Arkadiusz Moryto (Łomża Vive Kielce).
Obrotowi:
Dawid Dawydzik (Azoty Puławy), Patryk Walczak (Vardar Skopje, Macedonia Północna), Maciej Gębala (DHfK Lipsk, Niemcy), Mateusz Piechowski (CB Ademar Leon, Hiszpania).

Druga wygrana szczypiornistów z Turcją

Reprezentacja Polski piłkarzy ręcznych wygrała w Płocku z Turcją 35:24 (16:12) w swoim drugim meczu w grupie 5. eliminacji mistrzostw Europy 2022. Kwalifikacje do europejskiego czempionatu zostały wznowione na początku tego roku po przerwie spowodowanej przez pandemię COVID-19.

W środę 6 stycznia nasi reprezentacyjni szczypiorniści w swoim pierwszym spotkaniu w eliminacjach mistrzostw Europy 2022 pokonali na wyjeździe w Eskisehir zespół Turcji 29:24, więc w rozegranej trzy dni później rewanżowej potyczce w płockiej Orlen Arenie byli murowanymi faworytami. Biało-czerwoni od pierwszego gwizdka nie dawali rywalom nadziei na korzystny wynik. Szybko uzyskali trzybramkową przewagę, gdy Arkadiusza Moryto z rzutu karnego podwyższył wynik na 4:1. Był to jego jubileuszowy, 250. gol w reprezentacji Polski. Do przerwy zawodnik Łomży Vive Kielce miał na koncie sześć trafień, z czego cztery z karnych. Podopieczni trenera Patryka Rombla kontrolowali przebieg gry, co doprowadzało krewkich tureckich szczypiornistów do furii. W 25. minucie nerwów na wodzy nie zdołał utrzymać Eren Alp Pektas i za brutalny faul dostał czerwoną kartkę i resztę meczu obejrzał z trybun.
Na przerwę nasz zespół schodził z prowadzeniem 16:12, a po zmianie stron biało-czerwoni powiększyli przewagę do sześciu bramek, a w tym fragmencie spotkania błysnął Tomasz Gębala, zaliczając trzy trafienia z rzędu dla polskiego zespołu. W 37. minucie ekipa trenera Rombla prowadziła 19:13 i wtedy coś nagle w jej grze się zacięło. Nasi zawodnicy zaczęli popełniać błędy w ataku i przestali trafiać, co Turcy wykorzystywali z zimną krwią i mozolnie odrabiali straty.
W 42. minucie Rombel przy wyniku 20:16 poprosił o czas, ale oprócz rad taktycznych i motywacyjnych pogaduszek, dokonał też kilku roszad w składzie. W bramce stanął Adam Morawski i nie tylko bronił rzuty rywali, lecz także sam zdobywał gole. W 47. minucie trafił rzutem przez całe boisko do pustej bramki Turków powiększając przewagę naszej reprezentacji do siedmiu trafień. W 53. minucie Szymon Sićko rzucił 30. gola i w tym momencie biało-czerwoni mieli już dziewięć bramek przewagi. Trener tureckiej drużyny Iker Senturk poprosił o czas, chcąc przerwać znakomitą passę gospodarzy, ale nic to nie dało i Polacy zakończyli spotkanie wynikiem 35:24. Tym samym reprezentacja Polski w dwumeczu z Turcją zdobyła komplet punktów, co jest dobrą zaliczką przed czekającymi ją jeszcze w tym roku potyczkami o awans do przyszłorocznych mistrzostw naszego kontynentu.
Najskuteczniejsi w polskim zespole byli Arkadiusz Moryto (7 goli) oraz Szymon Sićko i Tomasz Gębala (po sześć), a pięć bramek zdobył Przemysław Krajewski. W ekipie gości najskuteczniejsi byli natomiast Doruk Pehlivan i Ugur Ercelyan, którzy rzucili po pięć bramek. Reprezentanci Polski zaczęli więc eliminacje do ME 2022 od dwóch zwycięstw, lecz o ewentualnym awansie do turnieju finałowego zadecydują wyniki meczów z Holendią i Słowenią. Awans do EURO 2022 wywalczą po dwie najlepsze drużyny z każdej z ośmiu grup oraz cztery zespoły z najlepszym bilansem z trzecich miejsc. Gospodarzem turnieju finałowego będą Węgry i Słowacja.
Teraz jednak biało-czerwoni mają ważniejsze zadanie do wykonania, bo w przyszłym tygodniu wystartują w 27. turnieju o mistrzostwo świata, którego gospodarzem jest Egipt. Biało-czerwoni rywalizować będą w grupie B z Hiszpanią, Brazylią i Tunezją. Zmagania rozpoczną w sobotę 15 stycznia mecze z Tunezyjczykami.
Kadra Polski na MŚ 2021 do 12 stycznia będzie trenować w Orlen Arenie w Płocku, we wtorek przeniesie się do Warszawy, skąd w środę odleci do Egiptu.

Eliminacje ME 2022
Polska – Turcja 35:24 (16:12)
Polska: Morawski 1, Wyszomirski – Ossowski 1, Przybylski 1, Sićko 6, Pilitowski, Chrapkowski, Majdziński 1, Olejniczak 1, Gębala T. 6, Moryto 7, Czuwara, Daszek 2, Krajewski 5, Dawydzik 2, Gębala M. 2.
Karne: 5/6.
Turcja: Arifoglu, Ates, Bicer 4, Celebi 1, Demirezen 1, Ercelyan 5, Ersin, Goktepe, Guldal 1, Nalbantoglu, Ozturk 2, Pehlivan 5, Pektas 2, Sarak 3, Simsar, Ozmusul.
Karne: 2/2.

Nasi szczypiorniści od Turków byli lepsi

Szykująca się do rozpoczynających się 13 stycznia mistrzostwach świata piłkarzy ręcznych reprezentacja Polski wygrała na wyjeździe z Turcją 29:24 w eliminacjach do mistrzostw Europy 2022. Rewanż 9 stycznia w Płocku.

Dla ekipy biało-czerwonych rozegrane w minioną środę spotkanie z Turkami było ich pierwszą potyczką w eliminacjach do przyszłorocznych mistrzostw Europy. Dla naszego zespołu nie był to specjalnie korzystny termin, ale z powodu pandemii doszło do spiętrzenia terminów i z tego powodu EHF wyznaczył mecze Polaków z Turkami na tydzień przed startem biało-czerwonych w MŚ 2021. Inna sprawa, że nasz zespół do egipskiego turnieju dostał się dzięki zabiegom dyplomatycznym działaczy ZPRP.
Za kadencji obecnego selekcjonera kadry Patryka Rombla reprezentacja Polski przez meczem z Turcją miała na koncie tylko jedno zwycięstwo, z Izraelem, a zaliczyła między innymi żenujący występ w zakończonym szczęśliwym remisem spotkaniu z Kosowem. Mimo to biało-czerwoni byli uważani za faworytów, bo turecka drużyna ma w swoim składzie tylko jednego klasowego gracza, Doruka Pehlivana, którego Łomża Vive Kielce oddała na dwuletnie wypożyczenie do niemieckiego Minden. Pozostali zawodnicy grają w przeciętnych węgierskich i rumuńskich klubach, albo w słabej rodzimej lidze.
Trener Rombel wystawił do gry skład wykrystalizowany podczas ubiegłorocznych mistrzostw Europy. Zabrakło jedynie zakażonego koronawirusem Kamila Syprzaka, a w bramce za Adama Morawskiego stanął Piotr Wyszomirski, który należał do najlepszych na boisku. W polu zagrali: Chrapkowski, Czuwara, Daszek (3 gole), Dawydzik (1), M. Gębala (3), T. Gębala (5), Krajewski, Majdziński (1), Moryto (6), Olejniczak (2), Pilitowski (3), Przybylski, Sićko (4) i Walczak.
Mimo kilku niedociągnięć, nasi szczypiorniści zaprezentowali się przyzwoicie. Oby równie dobrze zagrali w sobotę 9 stycznia w Orlen Arenie w Płocku w spotkaniu rewanżowym (początek godz. 17:00), a potem w światowym czempionacie w Egipcie.

Mistrz zbił wicemistrza

Pandemia utrudnia prowadzenie rozgrywek także w ekstraklasie piłkarzy ręcznych. Ale nie ekipie Łomży Vive Kielce, która po dwutygodniowej kwarantannie rozgromiła na wyjeździe Orlen Wisłę Płock 31:19.

Przed tym spotkaniem w kieleckim klubie były obawy o wynik kolejnej „świętej wojny” z „Nafciarzami”, bo nikt nie wiedział jak zawodnicy zniosą obciążenia meczowe po dwóch tygodniach izolacji, jakiej poddana została cała ekipa po wykryciu w niej siedmiu przypadków zakażeń Covid-19. Tymczasem na boisku, po ledwie dwóch wspólnych treningach, podopieczni trenera Tałanta Dujszebajewa prezentowali się znakomicie i dosłownie zdemolowali najgroźniejszego konkurenta do mistrzowskiego tytułu 31:19.
„Nafciarze” mają sporo na swoje usprawiedliwienie, bo tuż przed meczem z kielczanami trenerowi Xavierowi Sabate wypadł ze składu podstawowy obrońca Przemysław Krajewski, lider rozegrania Zoltan Szita i będący ostatnio w wysokiej formie Alvaro Ruiz. Po załataniu tych kadrowych luk hiszpański szkoleniowiec nie miał już w odwodzie wartościowych zmienników, a wobec zrozumiałych braków kondycyjnych spowodowanych przez częste przerwy w treningach wymuszane przez pandemię, szeroka kadra zespołu Łomży Vive okazałą się kluczowym argumentem w tej potyczce.
Na ten atut kielczan zwrócił też uwagę Dujszebajew. „Muszę podkreślić, że przyjechaliśmy do Płocka z kadrą liczącą 16 zawodników i wszyscy zagrali. Płocczanie natomiast mieli do dyspozycji jedynie czternastu, w tym trzech juniorów. To też była jedna z naszych przewag, którą udało nam się wykorzystać” – przyznał trener kieleckiej drużyny w wypowiedzi na łamach portalu kielcehandball.pl.
Broniąca mistrzowskiego tytułu drużyna Łomży Vive pozostaje niepokonana i po dziesięciu rozegranych meczach, w których zdobyła komplet 30 punktów, jest zdecydowanym liderem Superligi. „Nafciarze” z 18. punktami na koncie są w tabeli na szóstym miejscu, ale mają rozegrane tylko osiem spotkań. Ale po tej porażce o przełamaniu w tym sezonie hegemonii kieleckiego zespołu chyba mogą już zapomnieć.

Nowa kadra szczypiornistów

Trener reprezentacji Polski piłkarzy ręcznych Patryk Rombel podał nazwiska 24 zawodników, których powołał do szerokiej kadry na listopadowe mecze eliminacji mistrzostw Europy 2022. Biało-czerwoni zmierzą się w nich ze Słowenią (5 listopada) i Holandią (8 listopada), natomiast zgrupowanie przed tymi spotkaniami rozpoczną 29 października.

Powołania otrzymali: bramkarze – Mateusz Kornecki (Łomża Vive Kielce), Adam Morawski (Orlen Wisła Płock), Mateusz Zembrzycki (Azoty Puławy), Piotr Wyszomirski (Grundfos Tatabanya, Węgry); pozostali gracze – Tomasz Gębala, Szymon Sićko, Michał Olejniczak, Arkadiusz Moryto (Łomża Vive Kielce), Przemysław Krajewski, Michał Daszek (Orlen Wisła Płock), Dawid Dawydzik (Azoty Puławy), Jan Czuwara (Górnik Zabrze), Kacper Adamski, Maciej Pilitowski (obaj Energa MKS Kalisz), Arkadiusz Ossowski (MMTS Kwidzyn), Maciej Zarzycki (Gwardia Opole), Dawid Fedeńczak (Pogoń Szczecin), Piotr Chrapkowski (SC Magdeburg), Paweł Paczkowski (Mieszkow Brześć), Maciej Majdziński (Bergischer HC), Maciej Gębala (DHfK Lipsk), Patryk Walczak (Vardar Skopje), Kamil Syprzak (PSG HB).