Raków lepszy od Legii

W 9. kolejce na szczególna uwagę zasługują dwa wydarzenia – pierwsza w tym sezonie porażka prowadzącego w tabeli Lecha Poznań (0:1 z Jagiellonią Białystok) oraz porażka u siebie aktualnego mistrza Polski Legii Warszawa 2:3 z aktualnym wicemistrzem Rakowem Częstochowa.

Poznański zespół w poprzedniej kolejce rozgromił na swoim stadionie Wisłę Kraków 5:0 i do Białegostoku pojechał w roli murowanego faworyta do zwycięstwa, bo w odróżnieniu od niepokonanego w tym sezonie „Kolejorza” Jagiellonia miała za sobą serię sześciu spotkań bez wygranej (trzy porażki i dwa remisy lidze oraz porażkę w Pucharze Polski z Lechią Gdańsk). Liczna grupa fanów ekipy prowadzonej przez trenera Macieja Skorżę zmarnowała jednak czas na wyprawę do Białegostoku, bo obejrzała tam w akcji lechitów w najgorszym wydaniu, prezentujących grę niemal całości skopiowaną z najgorszych swoich występów w poprzednim sezonie. W takiej dyspozycji lechici nie dali rady słabej Jagiellonii, a przed nimi dwa starcia z dużo groźniejszymi rywalami – Śląskiem Wrocław i Legią Warszawa. Mimo straty trzech punktów w Białystoku Lech utrzymał pozycje lidera, ale ma już tylko dwa punkty przewagi na drugą w tabeli Lechią Gdańsk, a trzy na trzecim Zagłębiem Lubin. Trzeba jednak pamiętać, że „Miedziowi” mają do rozegrania zaległe spotkanie z Legią, ale zmierzą się z nią dopiero 15 grudnia na Łazienkowskiej. Śląsk w przypadku wygranej w niedzielnym meczu z Wisłą Płock może mieć już tylko jedno „oczko” mniej
Ale ekipie trenera Skorży w 9. kolejce objawił się być może najgroźniejszy rywal w wyścigu po mistrzowską koronę. W sobotnim starciu na stadionie przy Łazienkowskiej w Warszawie aktualny mistrz Polski przegrał z aktualnym wicemistrzem 2:3. I to właśnie Raków Częstochowa może się okazać najpoważniejszym rywalem Lecha i Legii w walce o prymat w PKO Ekstraklasie. W naszej lidze już tylko stołeczny zespół walczy jeszcze w europejskich pucharach, na dodatek z powodzeniem, ale trener Czesław Michniewicz zaczyna mieć problem z rywalizacją w ekstraklasie. Legioniści z przed mecze z Rakowem z sześciu rozegranych dotąd spotkań wygrali trzy, a w trzech doznali porażek: pokonali Wisłę Płock (1:0), Wartę Poznań (2:0) i Górnika Łęczna (3:1), z przegrali z Radomiakiem (1:3), Wisłą Kraków (0:1) i Śląskiem Wrocław (0:1).
W środku tygodnia warszawianie w rezerwowym składzie wyskoczyli do Suwałk, gdzie w I rundzie Pucharu Polski pokonali Wigry Suwałki 3:1, więc w sobotnim spotkaniu z Rakowem trener częstochowian Marek Papszun szykował swój zespół na walkę z Legią w najsilniejszym składzie. „Legia sobie nie może pozwolić, żeby podejść do nas na luzie. Spodziewam się najmocniejszego składu. Nie sądzę, żeby trener Michniewicz zlekceważył naszą drużynę, bo Legia ma może nieduże straty, ale musi w lidze wygrywać” – zapewniał trener Papszun w wypowiedzi zamieszczonej na oficjalnej stronie internetowej Rakowa.
Trener stołecznej drużyny Czesław Michniewicz także spodziewał się trudnej potyczki z Rakowem. „To będzie otwarty mecz. Liczymy na dobre widowisko przede wszystkim w naszym wykonaniu. Gramy w europejskich pucharach, ale musimy dobrze prezentować się także w krajowej lidze, aby za rok znowu grać w Europie. Musimy zdobyć mistrzostwo Polski, więc w tej chwili dla nas najważniejszy jest mecz z Rakowem, a o przyszłości będziemy myśleć później” – przyznawał przed starciem z Rakowem szkoleniowiec Legii.
Częstochowianie nie przegrali czterech ostatnich meczów w ekstraklasie. Pokonali Wisłę Kraków (2:1) i Stal Mielec (3:0) oraz zremisowali z Wisłą Płock (1:1) i Lechem (2:2). We wcześniejszych meczach tego sezonu częstochowianie wygrali z Piastem Gliwice 3:2 i zaliczyli wpadkę 0:3 w wyjazdowym meczu z Jagiellonią. Tak więc w siedmiu rozegranych spotkaniach wywalczyli 14 punktów, ale mają dwa spotkania zaległe – z Radomiakiem i Górnikiem Zabrze. Nietrudno policzyć, że jeśliby je wygrali, to oni byliby liderem po 9. kolejkach, a nie Lech. A Legia poniosła już cztery porażki i chyba powoli traci kontrolę nad sytuacją w ekstraklasie.