4 marca 2024

loader

USA: masakra, a gra wyborcza

Po tym, jak Hillary Clinton zebrała dużo ponad potrzebę głosów delegackich, by na nadchodzącej konwencji Partii Demokratycznej dostać nominację na prezydenta i odzyskała w ten sposób sondażowe prowadzenie w konkurencji z republikaninem Donaldem Trumpem, Omar Mateen, rodem z Afganistanu, dokonał największej w historii masakry na Amerykanach – zabijając w Orlando 49 osób i raniąc 52  – i to może zmienić reguły gry w walce o prezydenturę USA 8 listopada br.

Wobec tego wydarzenia prezydent Barack Obama przyjął bowiem taktykę omijania słowa islam, skupiając się na potępianiu terroryzmu i nienawiści. Podobnie wypowiedziała się Hillary Clinton, a na to Trump zażądał od Obamy i Clinton ustąpienia, za niechęć zwalczania radykalnego islamu. I oskarżył Obamę, że hamuje działania służb, zajmujących się zbieraniem danych o zagrożeniach terrorystycznych.
Po grudniowej masakrze urządzonej przez małżeństwo muzułmańskie koleżeństwu z pracy podczas spotkania bożonarodzeniowego w San Bernardino (14 zabitych), Trump głosił konieczność wprowadzenia czasowego zakazu wjazdu do USA muzułmanów. Spotkało się to z potępieniem ze strony wiodących kręgów opiniotwórczych w USA i tytułowaniem go od rasistów. Od tego czasu raczej unikał wypowiadania się na ten temat. Tym razem nie miał znów zahamowań: po prostu zażądał wydania zakazu osiedlania się w USA muzułmanów, którzy urodzili się poza krajem.
Co prawda Omar Mateen urodził się w USA, ale jego ojciec to imigrant afgański. I gdyby nie osiadł… Omar to przypadek klasyczny dla dziesiątków terrorystów, którzy w ostatnich latach uderzali w USA, Kanadzie, Francji, W. Brytanii, czy Belgii. To człowiek drugiego pokolenia, jak bracia Carnajewowie, którzy 3 lata temu dokonali zamachu na maraton bostoński, o których Mateen wyrażał się zresztą ciepło, dzwoniąc po numer alarmowy 911, kiedy zapowiedział dokonanie w imieniu Państwa Islamskiego masakry na osobach bawiących się w klubie LGBT.
Rodzice tych terrorystów cenili sobie wciąż wyrwanie się z piekła krajowego i osiedlenie na Zachodzie. Ich dzieci nader rzadko. Żyją bowiem zwykle w getcie muzułmańskim, gdzie obowiązują prawa przywiezione przez rodziców, a na zewnątrz mają prawa z nimi sprzeczne. Świata tego nienawidzą, a czasem biorą się za jego niszczenie. Teraz jest Państwo Islamskie (PI), które dostarcza wzorce i ideologię zbawienia za „męczeństwo”. Mateen ogłosił wierność PI.
Mord Mateena postawił tandem Obama-Clinton i Trumpa przed jeszcze jednym wyzwaniem: jak odnieść się do faktu, że morderca po prostu poszedł do sklepu, gdzie jako obywatel amerykański może nabyć broń i amunicję i zrobić z niej dowolny użytek. Ci pierwsi powrócili do haseł, które już głosili – o potrzebie ograniczenia dostępu do broni. Ten drugi przeciwnie – stwierdził, że gdyby wszyscy w klubie mieli broń, nie byłoby takiej masakry.
Mózg Amerykanina pracują bowiem inaczej, niż Europejczyka, który powiada mu, że im mniej broni w rękach prywatnych, tym bezpieczniej.
A mózg Amerykanina powiada, że tym bezpieczniej im więcej broni u ludzi. Trump wie, że Obama mówil po objeciu prezydentury o potrzebie ograniczenia dostępu do broni. A potem po każdej większej masakrze. I wtedy ludzie rzucali się do sklepów, by kupić broń zanim Obama jej zakaże. Jeśli przed 8 listopada następnej masakry dokona muzułmanin, to nazwisko nowego prezydenta będzie łatwo zgadnąć.
I mieliśmy w Orlando jeszcze jedną zadziwiającą rzecz, choć właściwie normalną, bo łatwą do uchwycenia statystycznie: Omar Mateen nie ukrywał co myśli i służba kontrwywiadu przesłuchała go dwa razy w ostatnich latach. Ale przecież tylko mówił. I mógł pracować dalej w firmie ochroniarskiej z dostępem do broni. To samo było już we Francji i gdzie indziej.

trybuna.info

Poprzedni

Państwo Islamskie, a podchody USA-Rosja

Następny

Niemcy i Francja łamią reguły