Teraz powalczą o Puchar Świata

Nasi siatkarze nie narzekają na brak zajęcia. Ledwie skończyli w Paryżu mistrzostwa Europy, a już zaczęli zmagania w rozgrywanym w Japonii Pucharze Świata. Na szczęście trener Vital Heynen ma do dyspozycji 24 zawodników wysokiej klasy, dlatego w pierwszym meczu turnieju biało-czerwoni bez brązowych medalistów EuroVolley 2019 wygrali z Tunezją 3:0.

Reprezentacja polskich siatkarzy trzy dni po wywalczeniu brązowego medalu w mistrzostwach Europy przystąpiła do rywalizacji w kolejnym morderczym pod względem liczby meczów turnieju. W europejskim czempionacie biało-czerwoni w Holandii, Słowenii i Francji rozegrali w sumie dziewięć meczów w ciągu 16 dni, teraz w Japonii podopiecznych Vitala Heynena czeka kolejna potężna dawka 11 spotkań w 15 dni. Nie wszyscy z naszych kluczowych graczy znaleźli w sobie dość samozaparcia, żeby to wytrzymać. „Mam dość, tęsknię już za rodziną, za dzieckiem, za najbliższymi. Jesteśmy cały rok poza domem, już podczas ME było mi ciężko. Nie wytrzymałbym turnieju w Japonii” – przyznał Piotr Nowakowski, który jeszcze przed mistrzostwami Europy wyjawił trenerowi, że w japońskim turnieju nie zagra. Z podobnego powodu z udziału w kończącej reprezentacyjny sezon imprezie zrezygnował Dawid Konarski, a Michał Kubiak obiecał, że jak już przyjedzie z rodziną na stałe do Japonii (gra na co dzień w lidze w tym kraju), to wpadnie odwiedzić kadrę, a jak będzie akurat potrzebny, to może ewentualnie pomóc.
Działacze FIVB niespecjalnie jednak przejmują się krytyką i upychają kalendarz gier kolejnymi rozbuchanymi ponad miarę imprezami. Bo każdy turniej przynosi im gigantyczne zyski, a Puchar Świata w Japonii to już dla nich prawdziwa żyła złota. Wieloletnia umowa gwarantuje Międzynarodowej Federacji Siatkówki milionowe wpływy ze sprzedaży praw telewizyjnych i od sponsorów.

Eksploatacja ponad siły

W poprzednich edycjach Pucharu Świata można było przynajmniej wywalczyć kwalifikację olimpijską, w tym roku pod względem sportowym jedynym zyskiem z udziału w japońskiej imprezie są punkty do rankingu, bo FIVB zorganizowała w sierpniu kwalifikacje olimpijskie, gdzie do zdobycia było sześć miejsc. Ale że umowa na Puchar Świata w Japonii podpisana została już w 2013 roku, zaś jej zerwanie groziło ogromnymi karami, światowa federacja zachowała się jak na dyktatora przystało i wymusiła start mimo absurdalnego zderzenia terminów dwóch wielkich imprez.

To jeden z powodów rezygnacji ze startu w Japonii wielu czołowych graczy – w Kraju Kwitnącej Wiśni zabraknie takich siatkarskich tuzów, jak Wallace, Osmany Juantorena, Iwan Zajcew, Dmitrij Muserski, Maksim Michajłow, Simone Giannelli, Taylor Sander czy wspomnianych już naszych graczy. Stawką imprezy, oprócz punktów do rankingu FIVB, są pokaźne nagrody pieniężne.
Trener Heynen wraz z częścią kadry brązowych medalistów EuroVolley 2019 wyruszył do Tokio w niedzielę, dołączając na miejscu do przebywającej tam już od kilku dni drugiej części szerokiej kadry pod wodzą trenera Jakuba Bednaruka. Belgijski szkoleniowiec w pierwszym meczu turnieju, z Tunezją, wystawił skład podpowiedziany przez jego asystenta. Niczym nie ryzykował, bo mistrz Afryki to nie jest przeciwnik, przed którym nasi siatkarze mogą czuć respekt.

Z tunezyjskim zespołem nasza reprezentacja jeszcze nigdy nie przegrała. Przed wtorkową potyczką w Japonii grała z nim ośmiokrotnie i w tych spotkaniach oddała jedynie dwa sety. Tunezja sukcesy odnosi głównie w turniejach kontynentalnych. W 2017 roku została mistrzem Afryki po raz dziewiąty w historii. W imprezie międzynarodowej tylko raz dostała się do najlepszej dziesiątki, a miało to miejsce w 1984 roku na igrzyskach w Los Angeles. W ubiegłorocznych mistrzostwach świata, tak udanych dla biało-czerwonych, Tunezyjczycy przegrali wszystkie mecze, a jedynymi osiągnięciami było urwanie po secie Serbii i Australii. Pozwoliło im to zająć przedostatnie, 23. miejsce w światowym czempionacie. W sierpniu tego roku w Gdańsku nasza drużyna w turnieju kwalifikacyjnym do przyszłorocznych igrzysk w Tokio pokonała Tunezję 3:0.

Wygrali w eksperymentalnym składzie

Przez niespełna dwa miesiące siła obu drużyn nie mogła się radykalnie zmienić i nawet trzeci skład biało-czerwonych, który na dodatek zagrał we wtorek po raz pierwszy w takim składzie (Łomacz, Kaczmarek, Huber, Lemański, Szymura, Kwolek, Popiwczak oraz Janusz, Łukasik, Fornal, Szalacha), wygrał bez trudu w trzech setach. W środę 2 października kolejnym rywalem naszej ekipy będą gospodarze Pucharu Świata, Japończycy.

W kolejnych spotkaniach biało-czerwoni zmierzą się jeszcze ze Stanami Zjednoczonymi, Argentyną, Włochami, Rosją, Egiptem, Australią, Brazylią, Kanadą i Iranem.

Terminarz gier kadry Polski w PŚ
(godziny wg. czasu polskiego):
Polska – Tunezja 3:0; Polska – Japonia, 2 października, godz. 12:20; Polska – USA, 4 października, godz. 8:00; Polska – Argentyna, 5 października, godz. 5:30; Polska – Włochy, 6 października, godz. 5:30; Polska – Rosja, 9 października, godz. 8:00; Polska – Egipt, 10 października, godz. 5:30; Polska – Australia, 11 października, godz. 5:30; Polska – Brazylia,13 października, godz. 8:00; Polska – Kanada, 14 października, godz. 5:30; Polska – Iran, 15 października, godz. 5.30.

Kadra Polski na PŚ 2019:
Rozgrywający: Marcin Janusz, Grzegorz Łomacz, Fabian Drzyzga, Marcin Komenda.
Atakujący: Łukasz Kaczmarek, Bartosz Kurek, Maciej Muzaj.
Środkowi: Michał Szalacha, Bartłomiej Lemański, Norbert Huber, Mateusz Bieniek, Karol Kłos, Jakub Kochanowski.
Przyjmujący: Tomasz Fornal, Bartosz Kwolek, Piotr Łukasik, Rafał Szymura, Wilfredo Leon, Aleksander Śliwka, Artur Szalpuk, Michał Kubiak.
Libero: Jakub Popiwczak, Damian Wojtaszek, Paweł Zatorski.

 

Trudne wybory Heynena

Dla reprezentacji Polski siatkarzy zbliża się czas kolejnej wielkiej próby. Za niespełna trzy tygodnie biało-czerwoni zagrają w Gdańsku w turnieju kwalifikacyjnym do przyszłorocznych igrzysk w Tokio z zespołami Francji, Słowenii i Tunezji. Trener Vital Heynen ma więc już niewiele czasu na podjęcie ostatecznych decyzji kadrowych.

W turniejach kwalifikacyjnych, czyli także tym z udziałem biało-czerwonych, drużyny zagrają w systemie „każdy z każdym”, zaś o miejscu w grupie decydować będą zwycięstwa, punkty, ratio setów, punktów i dopiero na samym końcu wynik bezpośredniego starcia. Olimpijskie paszporty do Tokio uzyskają jedynie zwycięzcy sześciu grup, którzy dołączą do gospodarzy igrzysk, Japończyków. O pozostałe do obsadzenie pięć miejsc w styczniu przyszłego roku odbędzie się dogrywka w turniejach kontynentalnych.

W turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich trenerzy mogą wystawić 14-osobowe kadry. Trener biało-czerwonych Vital Heynen w Lidze Narodów wykorzystał aż 26 zawodników i mimo ciągłych rotacji wywalczył w tych rozgrywkach trzecie miejsce. Znakomita postawa naszej drużyny w Final Six w Chicago była ogromnym zaskoczeniem dla rywali, bo przecież doskonale wiedzieli, że belgijski szkoleniowiec nie wysłał do USA aż 12 czołowych polskich siatkarzy, aktualnych przecież mistrzów świata. Z ekipy tak dzielnie walczącej w Final Six do Zakopanego, gdzie owa dwunastka asów spokojnie trenowała, zaprosił pięciu graczy. Tym samym zawęził szeroką kadrę biało-czerwonych z 26 do 17 zawodników. Trzech z nich w Gdańsku nie zagra, ale naprawdę nie jest łatwo ich wytypować.

Wśród rozgrywających pewniakiem wydaje się być Fabian Drzyzga, który poprowadził kadrę do ubiegłorocznego sukcesu w mistrzostwach świata. W Lidze Narodów grał krótko, a znacznie więcej szans dostał Grzegorz Łomacz. Mimo to siatkarz PGE Skry Bełchatów prawdopodobnie będzie dublerem Drzyzgi. Marcin Komenda, który dobrze wypadł w Final Six Ligi Narodów, raczej nie wygryzie ze składu żadnego z tych dwóch tuzów naszej siatkówki.
Wśród atakujących numerem 1 jest bez wątpienia rutynowany Dawid Konarski, a o rolę jego zmiennika rywalizują Maciej Muzaj i Łukasz Kaczmarek. Obaj w Lidze Narodów dostawali sporo szans w turniejach interkontynentalnych oraz w Final Six w Chicago. Chyba nieco lepiej prezentował się Muzaj, ale pewnie trener Heynen podejmie decyzję w ostatniej chwili. W razie czego będzie mógł na tę pozycję przesunąć któregoś z przyjmujących.

Na pozycji środowego o udział w kwalifikacjach olimpijskich rywalizuje czterech siatkarzy. Piotr Nowakowski miał najwięcej wolnego i jego aktualna dyspozycja jest największą niewiadomą, natomiast Mateusz Bieniek i Jakub Kochanowski grali dobrze w fazie interkontynentalnej Ligi Narodów, zaś Karol Kłos brylował w Final Six. Trudno wskazać najsłabszego z tej czwórki, ale może co się wyjaśni po najbliższych meczach towarzyskich.

Ból głowy Heynen ma też przy wyborze zawodników na pozycji przyjmującego. Pewni występu wydają się być Wilfredo Leon (ma zadebiutować podczas meczów towarzyskich z Holandią) oraz Michał Kubiak. Ponadto w przygotowaniach wciąż uczestniczą Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka, Bartosz Bednorz i Bartosz Kwolek. Teoretycznie zatem dwóch z nich powinno wypaść z kadry, chociaż selekcjoner może poświęcić tylko jednego z nich. Niewiadomą jest forma Artura Szalpuka, który z powodów zdrowotnych nie zdążył dojść do wysokiej dyspozycji podczas Ligi Narodów. Aleksander Śliwka świetnie się prezentował w fazie interkontynentalnej, a Bartosz Bednorz oraz Bartosz Kwolek byli filarami zespołu, który zdobył brąz w Final Six. Tu wybór jest naprawdę trudny.

Za to na pozycji libero sytuacja wydaje się klarowna. Paweł Zatorski i Damian Wojtaszek są raczej nie do zastąpienia i dobrze prezentujący się w Lidze Narodów Jakub Popiwczak raczej nie odbierze żadnemu z nich miejsca.

 

 

Wielkie granie siatkarzy w Spodku

Reprezentacja Polski zainaugurowała swój udział w tegorocznej edycji Ligi Narodów występem w turnieju w Katowicach. Obsada zawodów była piekielnie mocna, bo w katowickim Spodku starli się medaliści ostatnich mistrzostw świata – Polska, Brazylia i USA oraz najsłabsza w tym gronie Australia.

Trener biało-czerwonych Vital Heynen już w poprzedniej edycji Ligi Narodów mocno rotował składem i dawał pograć każdemu zawodnikowi znajdującemu się w 14-osobowej kadrze na poszczególne turnieje. W tym roku swojej strategii nie zmienił i w wyjściowym składzie na mecz z Australia znalazł się Tomasz Fornal, a nie kapitan Michał Kubiak. 22-letni siatkarz w pierwszym secie zdobył trzy punkty atakiem, dorzucił dwa punktowe bloki i jednego asa serwisowego, ale w drugiej partii się zaciął, nie kończąc żadnego z trzech ataków. Poza tym rywale dwa razy zarobili punkty przy jego odbiorze zagrywki, więc przy stanie 16:18 Heynen zastąpił Fornala Aleksandrem Śliwką. Inny przykład rotacji, to wchodzący na podwójne zmiany Bartłomiej Bołądź.

Na pozycji przyjmujących Heynen ma w tej chwili aż ośmiu wysokiej klasy zawodników, licząc oczywiście z Wilfredo Leonem, który będzie mógł już grać w naszej reprezentacji od 24 lipca. Dla połowy z nich miejsca na wielkich turniejach zabraknie, bo czołowe pozycje Leona i Kubiaka w hierarchii są w tej bezdyskusyjne. Na razie belgijski selekcjoner naszej kadry sprawdza w walce z silnymi rywalami dublerów, wspomnianych już Fornala i Śliwkę, ale też Bartosza Kwolka i Artura Szalpuka, ale żaden z tych czterech przyjmujących nie grał na poziomie godnym zespołu aktualnych mistrzów świata.

Biało-czerwoni spotkanie z Australijczykami zaczęli z impetem, potem ich gra posypała się na chwilę w przegranym drugim secie, lecz potem odzyskali przewagę i pewnie wygrali 3:1. Reprezentacja Stanów Zjednoczonych, która gładko przegrała z Brazylią 0:3, ustawiła naszym siatkarzom poprzeczkę znacznie wyżej i przegrała z mistrzami świata dopiero w tie-breaku 2:3. W drugim sobotnim spotkaniu Brazylijczycy niespodziewanie stracili punkt pokonując wspieranych dopingiem przez polskich kibiców Australijczyków 3:2.

Te wyniki o niczym jeszcze nie świadczą, dowodzą jedynie, że najsilniejsze zespoły ubiegłorocznych mistrzostw świata traktują start w Lidze Narodów jako poligon doświadczalny przed najważniejszymi dla całego tercetu sierpniowymi kwalifikacjami do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich w Tokio. Co nie oznacza, że nie mają ambicji wygrania Ligi Narodów. Amerykanie już są pewni występu w Final Six, bo będą gospodarzami turnieju, natomiast Polakom i Brazylijczykom, aktualnym mistrzom i wicemistrzom świata, nie wypada się tam nie zakwalifikować. Dlatego w niedzielnym starciu w katowickim Spodku (zakończyło się po zamknięciu wydania) obie drużyny zapowiadały walkę do upadłego.

 

Rusza nowy sezon PlusLigi

W piątek 12 października rozpocznie rywalizację siatkarska PlusLiga. Mistrzowskiego tytułu po raz dziewiąty w historii bronić będzie PGE Skra Bełchatów, a jej najgroźniejszymi konkurentami będą ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, Asseco Resovia, Jastrzębski Węgiel i Stocznia Szczecin.

 

W porównaniu z poprzedni sezonem PlusLiga zmniejszyła się o dwa zespoły, odrobinę zmieniono też system rozgrywek. Ponownie szansę walki o medale będzie miało sześć najwyżej sklasyfikowanych po fazie zasadniczej ekip, z czego dwie najlepsze awansują od razu do półfinału, a pozostałe cztery będą walczyły w parach o pozostałe dwa miejsca. W tej części play off rywalizacja toczyć się będzie do dwóch wygranych, ale po każdym ze spotkań nastąpi zmiana gospodarza. Te same zasady będą obowiązywać w półfinałach oraz w rywalizacji o piątą lokatę. Przywrócono natomiast zasadę, że w strefie medalowej trzeba będzie wygrać trzy mecze, również ze zmianą gospodarza po każdym ze spotkań. W tym sezonie nie przewidziano bezpośredniego spadku z ligi, ale zespoły z dwóch ostatnich miejsc będą musiały po fazie zasadniczej zmierzyć się ze sobą do dwóch wygranych meczów, zaś pokonanego w tym starciu czeka dodatkowo baraż o pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej z mistrzem pierwszej ligi.

Kto jest w tym sezonie najpoważniejszym kandydatem do wygrania PlusLigi? Można chyba powiedzieć, że ci sami co ostatnio plus nowa siła ze Szczecina. W obozie broniącej tytułu PGE Skry Bełchatów latem doszło do kilku roszad, a których najważniejsze były odejście serbskiego środkowego Srecko Lisinaca oraz przyjmującego Bartosza Bednorza, ale w miejsce pierwszego z wymienionych bełchatowianie pozyskali z Indykpolu AZS Olsztyn brylującego w drużynie mistrzów świata Jakuba Kochanowskiego, a lukę po Bednorzu zapełnił z powodzeniem inny ze złotych medalistów z Turynu Artur Szalpuk. Ten znakomity 23-letni siatkarz wrócił do Skry po rocznym pobycie w Treflu Gdańsk.

Kilku innych graczy z mistrzowskiej ekipy Vitala Heynena również zmieniło klubowe barwy. Do Zaksy Kędzierzyn-Koźle z Asseco Resovii Rzeszów przeniósł się przyjmujący Aleksander Śliwka. Wicemistrzowie Polski ściągnęli do siebie także występującego dotychczas w Cuprum Lubin atakującego Łukasza Kaczmarka, który latem grał w kadrze w Lidze Narodów, ale na mistrzostwa świata się nie załapał. Po roku gry w Turcji wrócił do PlusLigi nasz reprezentacyjny atakujący Dawid Konarski, który związał się z ekipą Jastrzębskiego Węgla. Będzie w niej grał z również pozyskaną latem dwójką przyjmujących – Niemcem Christianem Frommem i Francuzem Julienem Lyneelem. Do Asseco Resovii z kolei po sześciu latach przerwy wrócił przyjmujący Mateusz Mika, a wraz z nim z Gdańska przeniósł się reprezentacyjny atakujący Damian Schulz. Mika nie jest jedynym wracającym po latach zawodnikiem w rzeszowskiej drużynie. Ponownie bronić jej barw będzie brazylijski rozgrywający z francuskim paszportem Rafael Redwitz, który grał w Asseco Resovii już w sezonie 2009/2010. Rafał Buszek, który ostatnio występował w ZAKSIE, związał się zaś z tym klubem po raz… czwarty. Drużyna z Rzeszowa po dwóch słabszych sezonach chce znów liczyć w walce o medale i w tym celu pozyskała jeszcze kilku obcokrajowców, m.in. Amerykanów Kawikę Shojiego i Davida Smitha, a także australijskiego libero Luke’a Perry’ego.

Kwartetowi faworytów szyki pomiesza zapewne solidnie wzmocniona latem Stocznia Szczecin, która na koniec poprzedniego sezonu zajęła 12. miejsce. Włodarze klubu po zakończeniu rozgrywek co rusz chwalili się nazwiskami kolejnych uznanych na rynku siatkarz. Hitem było pozyskanie Bartosza Kurka oraz znakomitego Bułgara Mateja Kazijskiego. Kontrakty podpisali też rozgrywający Łukasz Żygadło, inny Bułgar Nikołaj Penczew oraz belgijski środkowy Simon van de Voorde.
Nowy sezon zainaugurują dwa piątkowe mecze – Cerrad Czarni Radom podejmą Jastrzębski Węgiel, a ONICO Warszawa zagra u siebie z Cuprum Lubin.

 

Nasi siatkarze nie są faworytami, ale…

Już wkrótce nasi siatkarze, po czterech latach zasiadania na tronie, na boiskach w Bułgarii i Włoszech staną do walki w obronie tytułu mistrzów świata. Biało-czerwoni nie będą faworytami turnieju, ale stać ich nawet na zwycięstwo.

 

Opinię tę potwierdza nawet belgijski trener biało-czerwonych Vital Heynen. Jego zdaniem faworytami turnieju w Bułgarii i we Włoszech będą Rosjanie i Amerykanie, a w dalszej kolejności Francuzi i Włosi, lecz gdyby Polacy okazali się od tych zespołów lepsi, aż taką wielką sensacją ich sukces by nie był. Apetyty polskich kibiców na co najmniej medal zaostrzyły sie po Memoriale Huberta Wagnera, w którym biało-czerwoni pokonali w finale Rosję 3:2, a ekipa „Sbornej” to przecież aktualni mistrzowie Europy i triumfatorzy tegorocznej Ligi Narodów. Wcześniej w krakowskiej Tauron Arenie nasi siatkarze wygrali też z wicemistrzami LN Francuzami 3:2 i ograli gładko 3:0 zespół Kanady, prowadzony dzisiaj przez Stephana Antigę. Te wyniki potwierdzają, że w przededniu rozpoczęcia mistrzostw świata 2018 reprezentacja Polski przezwyciężyła kryzys wywołany rządami włoskiego selekcjonera Ferdinando De Giorgiego i pod wodzą jego belgijskiego następcy, Vitala Heynena, ponownie stała się zespołem z najwyższej światowej półki.

Złota drużyna z 2014 roku stworzona przez francuskiego trenera Stephane’a Antigę zaczęła się rozpadać już rok po zdobyciu mistrzostwa świata. Po odejściu kilku weteranów w kadrze pojawiła się grupa nowych zawodników, jak Grzegorz Łomacz, Damian Wojtaszek czy Mateusz Bieniek, a w erze rządów Heynena Artur Szalpuk, Damian Schulz, Aleksander Śliwka, Bartosz Kwolek, Tomasz Fornal czy Jakub Kochanowski, największa perła wśród graczy młodego pokolenia. Ale mimo tej pokoleniowej wymiany kręgosłup złotej drużyny z 2014 roku został utrzymany. Heynen w swojej 14-osobowej kadrze na mistrzostwa w Bułgarii i Włoszech ma do dyspozycji pięciu mistrzów świata z 2014 roku (Drzyzga, Konarski, Nowakowski, Kubiak, Zatorski), pięciu triumfatorów Ligi Światowej z 2012 roku (Kurek, Konarski, Nowakowski, Kubiak, Zatorski), czterech srebrnych medalistów Pucharu Świata 2011 (Kurek, Nowakowski, Kubiak, Zatorski), pięciu brązowych medalistów ME z 2011 (Kurek, Kubiak, Nowakowski, Drzyzga, Zatorski) i tylko dwóch mistrzów Europy z 2009 roku (Kurek i Nowakowski).

Czy ta mieszanka rutyny z młodością okaże się zabójcza dla rywali, przekonamy się już niebawem. Heynen jest jednak optymistą, bo wyjawił, że bilet do domu zarezerwował na 1 października, czyli dzień po meczach o złote i brązowe medale. Czyli wierzy, że prowadzona przez niego drużyna znajdzie się w najlepszej czwórce turnieju. To wielce pokrzepiająca wiadomość.

 

Szeroka kadra siatkarzy na mistrzostwa świata

Selekcjoner reprezentacji Polski siatkarzy, Vital Heynen, podał szeroki skład kadry na mistrzostwa świata, które odbędą się w dniach 10-30 września 2018 roku.

 

Trener Heynen już wcześniej ogłosił listę 15 graczy, którzy 29 lipca w Zakopanem rozpoczną przygotowania do mistrzostw świata, ale zgodnie z przepisami FIVB musiał podać szeroką kadrę, więc dorzucił do listy jeszcze siedmiu zawodników: Marcina Janusza, Marcina Komendę, Łukasza Kaczmarka, Karola Kłosa, Łukasza Wiśniewskiego, Bartosz Bednorza i Michała Żurka.
Tak więc w 22-0s0bowej szerokiej kadrze znalazło się tylko pięciu mistrzów świata z 2014 roku (Drzyzga, Konarski, Nowakowski, Kubiak, Zatorski), tak samo pięciu triumfatorów Ligi Światowej z 2012 roku (Kurek, Konarski, Nowakowski, Kubiak, Zatorski), czterech srebrnych medalistów Pucharu Świata 2011 (Kurek, Nowakowski, Kubiak, Zatorski), pięciu brązowych medalistów ME 2011 (Kurek, Kubiak, Nowakowski, Drzyzga, Zatorski) i tylko dwóch mistrzów Europy z 2009 roku (Kurek i Nowakowski). W kadrze Heynena jest dziewięciu siatkarzy, którzy pamiętają ostatni medal biało-czerwonych na wielkiej imprezie – brąz w Pucharze Świata 2015.

Biało-Czerwoni przed MŚ zagrają mecze kontrolne z: Kamerunem (18 sierpnia), Kanadą (24 sierpnia), Francją (25 sierpnia), Rosją (26 sierpnia) i Belgią (5 września).

 

Kadra Polski na MŚ 2018:

Rozgrywający – Fabian Drzyzga, Marcin Janusz, Marcin Komenda, Grzegorz Łomacz; atakujący – Łukasz Kaczmarek, Dawid Konarski, Bartosz Kurek, Damian Schulz; środkowi – Mateusz Bieniek, Karol Kłos, Jakub Kochanowski, Piotr Nowakowski, Łukasz Wiśniewski; przyjmujący – Bartosz Bednorz, Tomasz Fornal, Michał Kubiak, Bartosz Kwolek, Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka; libero – Damian Wojtaszek, Paweł Zatorski, Michał Żurek.

 

Kadra siatkarzy wybrana, pora na urlop

Selekcjoner reprezentacji Polski siatkarzy Vital Heynen podał skład kadry, który będzie przygotowywał się do mistrzostw świata. We wrześniu we Włoszech i Bułgarii biało-czerwoni będą bronić tytułu wywalczonego cztery lata temu w Polsce.

 

Nasza drużyna bez sukcesu zakończyła swój starty w Final Six Ligi Narodów. W Lille biało-czerwoni przegrali oba mecze w fazie grupowej, 0:3 z USA i 1:3 z Rosją, i mogli już tylko z oddali przyglądać się finałowym potyczkom Francuzów, Amerykanów, Rosjan i Brazylijczyków. Trener Vital Heynen nie czekał jednak z personalnymi decyzjami, tylko zaraz po powrocie do Polski ogłosił skład kadry na mistrzostwa świata. Teraz jego wybrańcy mają trzy tygodnie wolnego, ale 29 lipca mają się stawić w Zakopanem, gdzie rozpoczną przygotowania do występu we wrześniowym czempionacie we Włoszech i Bułgarii.

Na pozycji rozgrywających belgijski szkoleniowiec postawił na doświadczony duet Fabian Drzyzga – Grzegorz Łomacz. W Lille selekcjonera przekonał swoją formą Damian Schulz i on też znalazł się wśród atakujących kosztem Macieja Muzaja, a wraz z nim na tej pozycji wystąpią też Bartosz Kurek, który zaliczył bardzo dobry występ przeciwko „Sbornej”, oraz nieobecny we Francji Dawid Konarski. W kadrze znalazł się też kapitan drużyny Michał Kubiak, który po turniejach w Lidze Narodów rozegranych w naszym kraju dostał wolne z powodu problemów z oczami. Oprócz niego na pozycję przyjmującego Heynen wybrał Artura Szalpuka, Aleksandra Śliwkę i Bartosza Kwolka. Tercet środkowych tworzą natomiast Jakub Kochanowski, który przebojem wdarł się do kadry, oraz doświadczeni Mateusz Bieniek i Piotr Nowakowski. Libero numer jeden jest Paweł Zatorski i jego pozycja jest niezagrożona. Konkurować z nim będzie Damian Wojtaszek. W rezerwie pozostaje Tomasz Fornal.

W Zakopanem kadrowicze będą trenować do 8 sierpnia. Generalnym sprawdzianem formy przed mundialem będzie Memoriał Hubera Wagnera (24-26.08) w Krakowie z udziałem ekip Rosji, Francji i Kanady. Mistrzostwa świata we Włoszech i w Bułgarii rozpoczną się 9 września i potrwają do 30 września. Polacy trafili do grupy D, która swoje mecze będzie rozgrywać w Warnie. Rywalami biało-czerwonych będą gospodarze Bułgarzy oraz Irańczycy, Kubańczycy, Finowie i Portorykańczycy. Cztery najlepsze zespoły awansują do kolejnej fazy.

 

Kadra Polski na MŚ 2018:

Rozgrywający: Grzegorz Łomacz (Skra Bełchatów), Fabian Drzyzga (Olympiakos Pireus).
Atakujący: Dawid Konarski (Ziraat Bankasi Ankara), Bartosz Kurek (Ziraat Bankasi Ankara), Damian Schulz (Trefl Gdańsk).
Środkowi: Piotr Nowakowski (Trefl Gdańsk), Mateusz Bieniek (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Jakub Kochanowski (Indykpol AZS Olsztyn).
Przyjmujący: Michał Kubiak (Panasonic Panthers), Aleksander Śliwka (Asseco Resovia Rzeszów), Artur Szalpuk (Trefl Gdańsk), Bartosz Kwolek (ONICO Warszawa), Tomasz Fornal (Cerrad Czarni Radom).
Libero: Paweł Zatorski (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Damian Wojtaszek (ONICO Warszawa).

 

Zaczyna się finał Siatkarskiej Ligi Narodów

W środę 4 lipca w Lille rozpocznie się turniej finałowy Ligi Narodów siatkarzy. Biało-czerwoni w fazie grupowej zmierzą się z ekipami Rosji i USA.

 

W drugiej grupie zagrają gospodarze turnieju Francuzi oraz Brazylia i Serbia. Do półfinału awansują dwa zespoły z każdej grupy. Prawa telewizyjne do tej imprezy ma Polsat, więc nie będzie powszechnie dostępnych transmisji w kanałach otwartych, tylko w kodowanym kanały Polsat Sport i Super Polsat. W internecie relacje dostępne będą na także płatnej platformie IPLA.

Trener naszej reprezentacji Vital Heynen powołał na turniej finałowy Ligi Narodów taka oto kadrę: rozgrywający – Fabian Drzyzga i Grzegorz Łomacz, atakujący – Bartosz Kurek, Maciej Muzaj i Damian Schulz, środkowi – Mateusz Bieniek, Bartłomiej Lemański i Jakub Kochanowski, przyjmujący – Bartosz Bednorz, Bartosz Kwolek, Artur Szalpuk i Aleksander Śliwka oraz libero – Michał Żurek, Paweł Zatorski.

 

Terminarz meczów Final Six LN 2018:

 

Środa: 18:00 Rosja – Polska; 20:45 Francja– Brazylia.

Czwartek: 18:00 USA – Polska; 20:45 Serbia – Brazylia.

Piątek: 18:00 Rosja – USA; 20:45 Francja – Serbia.

Sobota: 14:00 Półfinał A1 – B2; 16:30 Półfinał B1 – A2.

Niedziela: 17:00 Mecz o 3. miejsce; 20:45 Mecz finałowy.

Kadra siatkarzy na Final Six w Lille

Trener reprezentacji Polski siatkarzy Vital Heynen ogłosił skład kadry na turniej finałowy pierwszej edycji Ligi Narodów, który w dniach 4-8 lipca zostanie rozegrany na stadionie we francuskim Lille.

 

Biało-czerwoni awansowali do turnieju finałowego Ligi Narodów z szóstego miejsca. Fazę interkontynentalną nasza reprezentacja pod wodzą belgijskiego szkoleniowca Vitala Heynena zakończyła z 10 zwycięstwami i pięcioma porażkami na koncie. „Jesteśmy bardzo zadowoleni, że udało nam się awansować do Final Six. Mam nadzieję, że sprawimy tam niespodziankę” – powiedział kapitan polskiej reprezentacji Mateusz Bieniek.

Trener Heynen w każdym z piętnastu rozegranych meczów wystawiał do gry inną wyjściową szóstkę graczy, więc w sumie prawie każdy z zawodników powołanych przez niego do szerokiej kadry miał okazję dołożyć cegiełkę do tego awansu. „Wykorzystałem w fazie interkontynentalnej 21 zawodników i każdy z nich spisał się lepiej niż oczekiwałem. Oni mieli okazję przekonać się jak ja pracuję, a ja z kolei poznałem jak pracują oni. Ale mamy jeszcze przed sobą długą drogę do pełnego zrozumienia” – stwierdził trener Heynen na konferencji prasowej, na której podał skład kadry na Finals Six w Lile.

W turnieju finałowym rywalami biało-czerwonych w grupie B będą Rosjanie (mecz z nimi 4 lipca, godz. 18.00) i Amerykanie (5 lipca, godz. 18.00). „Chyba trafiliśmy na dwie najmocniejsze drużyny w tej edycji Ligi Narodów. Ale powalczymy” – zapewnił Bieniek. W grupie A znalazły się ekipy Francji, Brazylii i Serbii.

 

Kadra Polski na Final Six:

Rozgrywający: Fabian Drzyzga, Grzegorz Łomacz; atakujący: Damian Schulz, Bartosz Kurek, Maciej Muzaj; przyjmujący: Mateusz Mika, Bartosz Bednorz, Artur Szalpuk, Bartosz Kwolek, Aleksander Śliwka; środkowi: Bartłomiej Lemański, Mateusz Bieniek, Jakub Kochanowski; libero: Paweł Zatorski, Michał Żurek.

Mistrzowie świata spuścili z tonu

Trzy porażki po 0:3 w turnieju w Chicago (z Iranem, USA i Serbią) zepchnęły naszą reprezentacje siatkarzy z pierwszego na piąte miejsce w Lidze Narodów i teraz biało-czerwoni muszą walczyć o utrzymanie miejsce w Final Six.

 

Regulamin rozgrywek Ligi Narodów stanowi, że po rozegraniu 15 meczów w fazie interkontynentalnej przez każdego z uczestników rywalizacji punkty sumuje się we wspólnej tabeli. Miejsce w turnieju finałowym (Final Six), który odbędzie się w dniach 4-8 lipca w Lille, ma zagwarantowane Francja jako gospodarz oraz pięć najwyżej sklasyfikowanych zespołów w końcowej tabeli. W Lidze Narodów bierze udział 16 reprezentacji podzielonych na dwie grupy – uczestników stałych i pretendentów. Biało-czerwoni należą do pierwszej grupy i podobnie jak inni stali uczestnicy mają zapewniony udział w kolejnej edycji LN niezależnie od osiągniętego wyniku w obecnych rozgrywkach. Tylko zespołom z grona tzw. pretendentów grozi spadek z ligi.

Po czterech turniejach Polacy z 23 punktami i bilansem setów 25:16 zajmują piątą lokatę. Na czele jest Francja (30 pkt, sety 32:11), która wyprzedza zespoły USA (29, 32:13), Rosji (28, 30:11) i Brazylii (24, 28:17). Za plecami polskiego zespołu są Włosi (21, 27:22), Serbowie (20, 24:22), Kanadyjczycy (19, 23:21), Niemcy (17, 21:25), Japończycy (15, 21:28). Australijczycy, z którymi Polacy walczyć będą w Melbourne, są na 11. miejscu (15, 20:26), a Argentyna, która nie ma już szans na Final Six, zajmuje 14. lokatę (9 pkt, sety 17:30).

Seria trzech porażek z rzędu bez choćby jednego wygranego seta w chicagowskiej Hoffman Estates jest bez wątpienia przykrą niespodzianką dla kibiców siatkówki w Polsce. Dla belgijskiego trenera naszej kadry Vitala Heynena najwyraźniej również. „Mam w składzie wielu niedoświadczonych zawodników, którzy dopiero nabierają ogrania. Winić za te trzy porażki można jednak tylko mnie, bo to ja zabrałem do USA takich młodych siatkarzy. Ale dla nich to była dobra nauka, bo chociaż nie jestem usatysfakcjonowany wynikami, to ich grą już tak” – zapewnia selekcjoner biało-czerwonych.

Heynen przed ostatnim turniejem w Melbourne znów dokonał roszad w kadrze. Nasi siatkarze wciąż mają szanse na awans do Final Six w Lille, ale w Australii muszą wrócić na zwycięską ścieżkę. W ekipie, która 22 czerwca podejmie walkę na antypodach zabraknie Fabiana Drzyzgi, Damiana Schulza, Michała Żurka i Kacpra Piechockiego, których zastąpią Marcin Janusz, Łukasz Kaczmarek, Aleksander Śliwka i Paweł Zatorski. Polacy turniej w Melbourne rozpoczną od meczu z Argentyną (22 czerwca, godz. 10:40 polskiego czasu), potem zmierzą się z Brazylią (23 czerwca, godz. 12:10), a na koniec z Australią (24 czerwca, godz. 7:10).

 

Kadra Polski na turniej w Melbourne:

Atakujący: Maciej Muzaj, Łukasz Kaczmarek, Bartosz Kurek. Przyjmujący: Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka, Bartosz Kwolek, Mateusz Mika, Bartosz Bednorz. Środkowi: Bartłomiej Lemański, Jakub Kochanowski, Mateusz Bieniek (kapitan drużyny).Rozgrywający: Grzegorz Łomacz, Marcin Janusz. Libero: Paweł Zatorski.