Diablo wpadł w tarapaty

Krzysztof „Diablo” Włodarczyk popadł w konflikt z prawem. Bokser został zatrzymany przez policję i podczas kontroli wyszło na jaw, że ma zakaz prowadzenia pojazdów do 2020 roku.

Sprawę jako pierwszy nagłośnił dziennik „Fakt”. Wedle podanych przez tę gazetę informacji Krzysztof „Diablo” Włodarczyk został zatrzymany do kontroli drogowej w niedzielę 10 marca w godzinach popołudniowych. Pięściarz kierujący sportową wersją Volkswagena Golfem chciał wjechać w Krakowskie Przedmieście w Warszawie, chociaż na tej ulicy od lat obowiązuje zakaz ruchu. Sytuacja skończyłaby się zapewne jedynie mandatem gdyby nie to, że podczas rutynowego sprawdzania danych kierowcy funkcjonariusze stwierdzili, że Włodarczyk ma wydany w styczniu ubiegłego roku prawomocny zakaz prowadzenia pojazdów. Sądowy wyrok obowiązuje jeszcze do 2020 roku. Za coś takiego w Polsce grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.

Znane nazwisko bokserowi nie pomogło, zwłaszcza że podczas sprawdzania policjanci ustalili, iż samochód którym jechał Włodarczyk znajduje się na liście aut poszukiwanych. Zostało na niej umieszczone przez firmę leasingową będącą formalnie właścicielem pojazdu. Wygląda na to, że pięściarz prawdopodobnie nie uregulował płatności za leasing, ale także nie zwrócił samochodu.

Krzysztof „Diablo” Włodarczyk to były mistrz świata organizacji WBC oraz były mistrz świata organizacji IBF w kategorii junior ciężkiej. W swojej karierze stoczył 61 walk, z których 56 wygrał (39 przez KO). 23 marca „Diablo” ma stanąć w ringu w Łomży, gdzie zmierzy się z Alexandru Jurem z Rumunii. Na ten pojedynek chyba sam autem nie pojedzie…