48 godzin sport

Reca nie zagra na Euro 2021
Lewy obrońca reprezentacji Polski Arkadiusz Reca z powodu kontuzji łąkotki nie wystąpi w tegorocznych mistrzostwach Europy. 25-letni piłkarz Atalanty Bergamo w tym sezonie występował na zasadzie wypożyczenia w drużynie Crotone. Rozegrał w jej barwach 30 meczów, zdobywając w nich dwie bramki i siedem asyst. Urazu nabawił się w poprzedniej kolejce Serie A w przegranym przez jego zespół 0:5 meczu z AS Roma. PZPN oficjalnie potwierdził, że Reca będzie musiał przejść operację kolana, po której czeka go co najmniej miesięczny rozbrat z futbolem. Tym samym Reca dołączył do sporej grupy graczy, którzy z powodu kontuzji wypadła z kadry Polski – Krystiana Bielika, Jacka Góralskiego, Krzysztofa Piątka i Bartosza Białka.

Wypadek mistrza olimpijskiego
Norweski panczenista Sverre Lunde Pedersen, złoty medalista zimowych igrzysk 2018 roku w Pjongczangu, miał groźny w skutkach wypadek podczas jazdy na rowerze. Do zdarzenia doszło w miniony weekend w norweskiej wsi Dolemo w hrabstwie Agder. Łyżwiarz wjechał w dziurę w jedni i z ogromnym impetem wpadł na pobocze jezdni. W wyniku upadku doznała złamań obu rąk oraz uszkodzenia narządów wewnętrznych. Sportowiec przebywa w szpitalu, ale wedle zapewnień lekarzy jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Norweskie media przypomniały, że nie dwa lata temu Pedersen także mocno się poturbował w rowerowej kraksie.

Klich strzelił wreszcie gola
Mateusz Klich zdobył bramkę w wyjazdowym meczu Leeds United z Burnley w 36. kolejce angielskiej Premier League, wygranym przez jego zespołów 4:0. Dla reprezentanta Polski było to czwarte trafienie w tym sezonie. Klich rozpoczął mecz w wyjściowej jedenastce i grał do 74. minuty. Leeds na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek zajmuje 10. miejsce z dorobkiem 53 punktów. W meczu West Hamu United z Brighton & Hove Albion (1:1) w pełnym wymiarze czasowym zagrało dwóch innych reprezentantów Polski – Łukasz Fabiański w bramce West Hamu i Jakub Moder w linii pomocy zespołu Brighton & Hove, w kadrze którego na to spotkanie znalazł się trzeci nasz reprezentant, Michał Karbownik. On jednak cały mecz spędził na ławce rezerwowych.

Juventus lepszy od Interu
Piłkarze Juventusu Turyn zachowali szanse na zajęcie miejsca w Serie A gwarantującego grę w Lidze Mistrzów. W przedostatniej, 37. kolejce włoskiej ekstraklasy ekipa „Starej Damy” z Wojciechem Szczęsnym w bramce pokonała świeżo upieczonego mistrza kraju Inter Mediolan 3:2. Nasz reprezentacyjny bramkarz nie zawinił przy żadnej ze straconych bramek – pierwszą strzelił mu z „jedenastki” Rumelu Lukaku, a drugą kolega z drużyny Giorgio Chiellini, który zanotował trafienie samobójcze. Dla Juventusu gole zdobyli Cristiano Ronaldo i Juan Cuadrado (dwie). Ekipa „bianconerich” z dorobkiem 75 punktów awansowała na 4. miejsce w tabeli, ale mogła je stracić, bo piąta w zestawieniu drużyna SSC Napoli miała tylko dwa punkty mniej, ale w niedzielę grała na wyjeździe z Fiorentiną.

Nasze siatkarki też w formie
Reprezentacja Polski siatkarek zainaugurowała sezon meczem towarzyskim z Bułgarią. Biało-czerwone, które przygotowują się do startu w Lidze Narodów, wygrały w sobotę 3:1 (25:22, 28:30, 25:19, 25:22). Najlepsza w ekipie trenera Jacka Nawrockiego była Malwina Smarzek-Godek, a oprócz niej na parkiecie pojawiły się też Klaudia Alagierska, Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Martyna Łukasik, Marta Krajewska, Zuzanna Górecka, Maria Stenzel (libero) oraz Monika Jagła (libero), Olivia Różański, Martyna Łazowska i Martyna Czyrniańska.

Za łatwa wygrana Cieślaka
W walce wieczoru podczas Polsat Boxing Night 10 w ringu zmierzyli się Michał Cieślak i Rosjanin Jurij Kaszynski. Walka zakontraktowano była na 12 rund, ale trwała tylko niespełna dwie minuty. Po jednym z ciosów Cieślaka rosyjski pięściarz wpadł na liny i chociaż przy ich pomocy nie upadł na deski, to sędzia ringowy Leszek Jankowiak przerwał pojedynek i ogłosił zwycięstwo Ćieślaka przez nokaut. Kaszynski zapewniał natomiast, że czuł się dobrze i mógł kontynuować pojedynek. Sprawa z pewnością będzie miała ciąg dalszy. Cieślak rok temu przegrał w Kinszasie na punkty z Ilungą Makabu o pas mistrza świata federacji WBC, a w grudniu pokonał przed czasem Taylora Mabikę. Jak dotąd na zawodowych ringach stoczył 22 walki, z których 21 wygrał (w tym 15 przed czasem), a tylko jedną przegrał. Przed piątkową walką Kaszinski zajmował w rankingu IBF czwarte miejsce, a Cieślak – ósme.

Sobiech opuszcza Turcję
Artur Sobiech strzelił dwa gole dla zespołu Fatih Karagumruk w wygranym u siebie 5:1 meczu 42. kolejki tureckiej ekstraklasy z Denizlispor. 30-letni polski napastnik rozegrał w tym sezonie 34 spotkania ligowe, w których zdobył dziewięć bramek. Jego drużyna była beniaminkiem w najwyższej klasie rozgrywkowej w Turcji, ale utrzymała się bez problemu w lidze zajmując ósmą lokatę. Sobiech nie przedłużył jednak kontraktu z tym klubem i z końcem czerwca będzie wolnym zawodnikiem. Ponoć zamierza wrócić do PKO Ekstraklasy.

Korea Północna nie chce grać
Azjatycka Konfederacja Piłki Nożnej ogłosiła w niedzielę, że Korea Północna nie dokończy eliminacji do mistrzostw świata 2022. „Od tamtejszego związku wpłynęło potwierdzenie wycofania reprezentacji” – przekazała AFC w oświadczeniu. Według mediów powodem rezygnacji z walki o występ w katarskim mundialu są obawy spowodowane pandemią koronawirusa. Piłkarz Korei Płn. zabraknie w mini-turnieju eliminacyjnym grupy H w dniach 3-15 czerwca w mieście Goyang, na północ od Seulu, gdzie mają wystąpić Korea Południowa, Turkmenistan, Liban i Sri Lanka. Po wcześniej rozegranych w meczach w tabeli prowadzi Turkmenistan (9 pkt), przed Koreą Płd, Libanem i Koreą Płn. (po 8 pkt). Triumfator awansuje do 3. rundy azjatyckich kwalifikacji do MŚ 2022. Wcześniej komitet olimpijski Korei Północnej ogłosił wycofanie ekipy tego kraju z udziału w igrzyskach w Tokio.

Dopiero mecz z Anglikami pokaże, ile Paulo Sousa jest wart jako trener kadry Polski

Paulo Sosusa przechodzi przyspieszony kurs polskiego futbolu i jak każdy początkujący popełnia błędy. W Budapeszcie zdołał skorygować swoje pomyłki i biało-czerwoni wyszarpali remis 3:3, lecz w spotkaniu z Andorą na stratę kolejnych punktów już nie mógł sobie pozwolić. Ten mecz musiał wygrać.

Nawet pobieżna lektura komentarzy i opinii po meczu Węgry – Polska rozwiała złudzenia, że może chociaż Paulo Sousa będzie w naszym rodzimym piłkarskim światku uczciwie oceniany. Portugalski selekcjoner biało-czerwonych został przez liczne grono różnych futbolowych ekspertów mocno skrytykowany – za niewłaściwą ich zdaniem taktykę i zły wybór piłkarzy na niektóre pozycje. Co ciekawe, najbardziej radykalni w osądach byli na ogół ci, którzy w przeszłości jako piłkarze czy trenerzy sami w różnych okresach byli w reprezentacji Polski pomyłką.
Dla przypomnienia – Sousa w meczu z Węgrami wystawił taki oto skład: Polska: Wojciech Szczęsny – Bartosz Bereszyński, Michał Helik (58. Kamil Glik), Jan Bednarek, Arkadiusz Reca (79. Maciej Rybus) – Sebastian Szymański (59. Kamil Jóźwiak), Jakub Moder (59. Krzysztof Piątek), Grzegorz Krychowiak, Piotr Zieliński – – Arkadiusz Milik (84. Kamil Grosicki), Robert Lewandowski. Niewątpliwą niespodzianką z jego strony było posadzenie na ławie Glika, a wystawienie zamiast niego debiutanta w kadrze Helika. Na pewno nie był to jednak błąd, bo Helik zagrał przyzwoicie i to nie on zawalił przy straconych bramkach, a został zmieniony głównie dlatego, że został ukarany żółtą kartką i potem w kilku sytuacjach był przez cwanych Madziarów wręcz prowokowany do ostrych starć, po których niemiecki sędzia Felix Brych zaczął go ostrzegać przed konsekwencjami i druga żółta, a w konsekwencji czerwona kartka dosłownie wisiała już w powietrzu. Glik wcale nie zagrał lepiej, czego najlepszym dowodem jest to, że już z nim na boisku biało-czerwoni w 78. minucie dali sobie strzelić frajerską bramkę.
Tak naprawdę to pomyłką Sousy było wystawienie do gry Arkadiusza Recy, bo nie jest to niestety piłkarz na poziomie reprezentacyjnym i raczej nigdy na ten poziom się nie wdrapie. Wielce dyskusyjna była też zastosowana przez portugalskiego trenera skomplikowana taktyka, wymagająca co najmniej solidnego przećwiczenia na kilkunastu treningach i w kilku meczach, żeby mogła być z powodzeniem przez nasz zespół stosowana. Węgrzy zagrali w niemal identycznym ustawieniu, lecz oni taką taktykę stosują już od dłuższego czasu i to im dało przewagę. Inna sprawa, że dwa pierwsze gole strzelili po żenujących błędach polskiej defensywy.
Na plus trzeba Sousie zapisać to, że zdołał w odpowiednim momencie właściwie zdiagnozować przyczynę słabej gry zespołu i wprowadził do gry zawodników potrafiących dodać zespołowi jakości – mowa o Kamilu Jóźwiaku i Krzysztofie Piątku, zdobywcach bramek wyrównujących stan meczu na 2:2. Po meczu Portugalczyk przyznał szczerze, że gdyby jeszcze raz mógł wybrać skład na ten mecz, dokonałby w nim kilku korekt. Nazwisk graczy, którzy zawiedli jego oczekiwania nie podał, ale można być pewnym, że w szatni w dyplomację raczej się nie bawił. Na ile mu to pomogło w ustawieniu odpowiednich relacji z zespołem, przekonamy się jednak tak naprawdę dopiero w środę, podczas meczu z Anglią, bo to będzie najbardziej wiarygodny miernik zmian jakościowych w grze polskiej reprezentacji po nieoczekiwanej zmianie selekcjonera. Nic nie ujmując węgierskiej drużynie, pewnie gdyby biało-czerwoni zagrali z nimi raz jeszcze, choćby w niedzielę zamiast z Andorą, już raczej trzech goli by sobie wbić nie dali. A tylko świadomość błędów może sprawić, że nie popełni się ich ponownie. I pewnie dlatego Paulo Sousa przed spotkaniem z Andorą, 151. reprezentacją w rankingu FIFA (Polska jest w nim sklasyfikowana na 19. miejscu) zapowiedział, że wystawi do gry najsilniejszy skład, bo kadra to nie laboratorium i nie jest miejscem nieustannych eksperymentów. „Rozpoczęliśmy proces wprowadzania do zespołu nowych pomysłów w meczu z Węgrami, więc nie mogę teraz przerwać ciągłości w stosowaniu tej strategii. Chcemy w ramach procesu doskonalenia zespołu utrzymać stabilność kadrową, jednocześnie wpuszczając do gry nowych zawodników, na pewno jednak nie jedenastu” – stwierdził przed meczem z Andorą selekcjoner biało-czerwonych.
Niedzielni rywale biało-czerwonych nie przyjechali do Warszawy z ambicjami na dobry wynik. „Jeśli będziemy w stanie przejąć piłkę, to spróbujemy zaatakować. Wiemy jednak, że to będzie trudne i z pewnością będziemy musieli skupić się na obronie” – przyznał selekcjoner reprezentacji Andory Koldo Alvarez, który prowadzi ten zespół od 2010 roku, a pierwsze zwycięstwo pod jego wodzą drużyna wywalczyła dopiero po siedmiu latach, pokonując u siebie 9 czerwca 2017 roku reprezentację… Węgier 1:0 w eliminacjach do mundialu w Rosji. „Chcemy stać się drużyną rozpoznawalną głównie dzięki żelaznej defensywie, która nie daje rywalom wielkich szans na strzelenie gola. Mam nadzieję, że pokażemy to już w Warszawie, chociaż Polska to obecnie jeden z najlepszych zespołów w Europie i ma w składzie najlepszego piłkarza na świecie, Roberta Lewandowskiego. On jest niesamowity nie tylko ze względu na umiejętności strzeleckie, lecz także nieustanne zagrożenie, jakie generuje wokół siebie. Osobiście uwielbiam też grę Kamila Grosickiego” – ocenił biało-czerwonych trener Andory przed niedzielnym spotkaniem z Polską na stadionie Legii w Warszawie .
A w reprezentacji Polski w sobotę potwierdzono drugi przypadek zakażenia koronawirusem. Po Mateuszu Klichu, który z tego powodu wypadł z kadry na mecz z Węgrami, na kwarantannę odesłany został też bramkarz Łukasz Skorupski. Wszyscy kadrowicze po powrocie z Budapesztu przeszli kolejne testy PCR na obecność koronawirusa. Tylko w przypadku Skorupskiego był wynik pozytywny. W jego miejsce trener Paulo Sousa w trybie awaryjnym powołał 21-letniego bramkarza Cracovii Karola Niemczyckiego. PZPN w takich sytuacjach działa zgodnie z przygotowanym przez FIFA i UEFA „Protokołem Powrotu do Gry”. Według niego, gdy jeden z członków reprezentacji jest zakażony, pozostali przebywający na zgrupowaniu są powtórnie badani. Nie ma potrzeby odizolowania całej drużyny. „Stosujemy się do zasad wypracowanych przez UEFA i FIFA, a one stanowią, że dopóki w zespole jest 14 zdolnych do gry piłkarzy, w tym bramkarz, dopóty może grać” – przypomina sekretarze generalny PZPN Maciej Sawicki. A trener Sousa ma w kadrze w tej chwili 26 zawodników, tak więc mecz z Andorą nie był zagrożony, ani też czekające biało-czerwonych w środę spotkanie z Anglią.

Rozegrany w niedzielę wieczorem na stadionie Legii mecz z Andorą nie był ciekawym piłkarskim widowiskiem. Biało-czerwoni potrzebowali aż pół godziny żeby strzelić rywalom pierwszego gola. Zrobił to niezawodny Robert Lewandowski, on też 10 minut po przerwie podwyższył prowadzenie na 2:0 i w 63. minucie zszedł z boiska, zmieniony przez debiutującego w kadrze Karola Świderskiego. Zmiennik „Lewego” spisał się jak trzeba i w 88. minucie ustalił wynik na 3:0. Z tego piłkarza może być większy pożytek w kadrze niż choćby z Arkadiusza Milika, który był jeszcze mniej produktywny niż w spotkaniu z Węgrami. Warto odnotować debiut 17-letniego Kacpra Kozłowskiego. Pomocnik Pogoni Szczecin zaliczył niespełna 20-minutowy występ, ale tyle wystarczyło żeby rozwiał wątpliwości co do sensu jego obecności w kadrze Polski. To duży talent i warto w niego inwestować, bo może z niego wyrosnąć playmaker jakiego polska reprezentacja nie miała od pół wieku. Natomiast co się tyczy oceny występu całej naszej drużyny, to z jakimiś wnioskami trzeba się wstrzymać do środowego meczu z Anglią.

Polska – Andora 3:0
Gole: Robert Lewandowski (30, 55), Karol Świderski (88).
Polska: 1. Wojciech Szczęsny – 18. Bartosz Bereszyński (60, 4. Paweł Dawidowicz), 2. Kamil Piątkowski, 15. Kamil Glik, 13. Maciej Rybus (60, 11. Kamil Grosicki) – 21. Kamil Jóźwiak, 10. Grzegorz Krychowiak, 20. Piotr Zieliński (73, 8. Kacper Kozłowski), 7. Arkadiusz Milik (60, 17. Przemysław Płacheta), 9. Robert Lewandowski (63, 14. Karol Świderski) – 23. Krzysztof Piątek.
Andora: 12. Iker Alvarez – 15. Moises San Nicolas, 22. Christian Garcia, 5. Emili Garcia, 6. Albert Alavedra, 21. Marc Garcia (58, 17. Joan Cervos) – 2. Cristian Martinez (74, 16. Alex Martinez), 4. Marc Rebes (87, 8. Marcio Vieira), 3. Marc Vales, 7. Marc Pujol (58, 10. Jordi Alaez) – 9. Aaron Sanchez (87, 14. Luigi San Nicolas).
Żółte kartki: Ch. Garcia, Alaez.
Sędziował: Erik Lambrechts (Belgia).
Mecz bez publiczności.

  1. Anglia 2 6 7:0
  2. Polska 2 4 6:3
  3. Węgry 2 4 6:3
  4. Albania 2 3 1:2
  5. Andora 2 0 0:4
  6. San Marino 2 0 0:8

48 godzin sport

Dobre wyniki polskiej alpejki
Maryna Gąsienica-Daniel po dziewiątym miejscu w Lech w slalomie równoległym (pierwszy taki wyczyn polskiej narciarki alpejskiej od 35 lat), była też bliska wywalczenia miejsca w czołowej dziesiątce zawodów Pucharu Świata w slalomie gigancie w Courchevel, ale 26-letnia Polka popełniła jednak błąd w drugim przejeździe i ostatecznie zajęła 21. miejsce. Ale to i tak świetny rezultat, bo jest jej piąty najlepszy wynik w Pucharze Świata w karierze. W Courchevel triumfowała Włoszka Marta Bassino, dla której była to druga wygrana w tym sezonie, drugą lokatę zajęła Szwedka Sara Hector, a trzecią Słowaczka Petra Vlhova. W klasyfikacji generalnej PŚ w slalomie gigancie liderką jest Bassino, a Gąsienica-Daniel zajmuje 30. miejsce. Natomiast w klasyfikacji generalnej PŚ liderką jest Vlhova, a Polka zajmuje 26. pozycję.

Pierwszy gol Recy w Crotone
Reprezentant Polski Arkadiusz Reca strzelił gola dla Crotone w wygranym przez jego zespół 4:1 meczu ze Spezią w 11. kolejce włoskiej Serie A. Dla 25-letniego lewego obrońcy było to pierwsze ligowe trafienie w tym sezonie. Mimo zwycięstwa ekipa Crotone z dorobkiem pięciu punktów zajmuje ostatnie, 20. miejsce w tabeli.

Grosicki wreszcie zagrał
Zespół West Bromwich Albion przegrał w 12. kolejce Premier League z Newcastle United 1:2 i była to ósma ligowa porażka w tym sezonie. W 80. minucie w ekipie WBA pojawił się skrzydłowy reprezentacji Polski Kamil Grosicki, dla którego był to pierwszy występ w barwach West Bromwich po awansie tego zespołu do Premier League. Nasz reprezentacyjny piłkarz wszedł na boisko w 80. minucie przy stanie 1:1 i nie zdążył się niczym wyróżnić.

Pierwsze punkty Guzika
Podwójnym zwycięstwem francuskich biathlonistów zakończył się rozegrany w austriackim Hochfilzen bieg na dochodzenie na 12,5 km. Wygrał Quentin Fillon Maillet przed Emilienem Jacquelinem i Norwegiem Johannesem Dale. Pierwsze punkty w obecnym sezonie Pucharu Świata wywalczył w tym biegu Polak Grzegorz Guzik, który zajął 39. lokatę. W klasyfikacji generalnej PŚ prowadzi Norweg Johannes Thingnes Boe (296 pkt) przed Szwedem Sebastianem Samuelssonem (246 pkt) i Quentinem Fillonem Mailletem (237 pkt). Guzik z dorobkiem 2 pkt jest sklasyfikowany na 47. pozycji.

Grała I liga piłkarska
Wyniki 17. kolejki: Stomil Olsztyn – Bruk-Bet Nieciecza 1:4, Zagłębie Sosnowiec – Miedź Legnica 0:2, GKS Bełchatów – Puszcza Niepołomice 0:2, Resovia – GKS Jastrzębie 1:2, Arka Gdynia – Chrobry Głogów 1:1, Korona Kielce – Radomiak Radom 0:2, Sandecja Nowy Sącz – Górnik Łęczna 1:1. Mecz ŁKS Łódź z GKS Tychy został przełożony na 20 lutego, a Odry Opole z Widzewem Łódź na 10 marca. Liderem rozgrywek po rundzie jesiennej jest Bruk-Bet Nieciecza (42 pkt), a ostatnią 18. lokatę, zajmuje z dorobkiem 9 punktów Resovia.

Joshua znokautował Pulewa
Brytyjski pięściarz wagi ciężkiej Anthony Joshua znokautował w 9. rundzie Bułgara Kubrata Pulewa w walce wieczoru podczas gali bokserskiej Matchroom Boxing w Londynie. Zwycięzca tym samym obronił należące do niego mistrzowskie pasy czterech federacji – WBA, WBO, IBF i IBO. Dla Joshuy było to 24. zwycięstwo w karierze, a których 22. odniósł przez nokaut. Podczas londyńskiej gali walkę w wadze ciężkiej stoczył też Polak, 40-letni Mariusz Wach, którego przeciwnikiem był 26-letni Brytyjczyk Hugh Fury, kuzyn bardziej znanego mistrza wagi ciężkiej Tysona Fury’ego. Po dziesięciorundowym pojedynku sędziowie jednogłośnie przyznali wygraną rywalowi naszego pięściarza. W innej walce wieczoru, w wadze junior ciężkiej, Nikodem Jeżewski przegrał w II rundzie przez techniczny nokaut z Brytyjczykiem Lawrence’m Okolie’m. Wcześniej Polak trzy razy lądował na deskach. Stawka pojedynku był pas WBO International.

Złodzieje okradli dom zmarłego
Pogrzeb zmarłego w minioną środę legendarnego włoskiego piłkarza Paolo Rossiego odbył się w sobotę. Mistrza świata i króla strzelców z 1982 roku został pochowany w Vicenzy. W uroczystościach pogrzebowych uczestniczyli między innymi jego dawni koledzy z reprezentacji Włoch – Marco Tardelli, Antonio Cabrini, Fulvio Collovati oraz Giancarlo Antognoni, którzy nieśli trumnę z jego ciałem. W trakcie uroczystości hołd Rossiemu oddało kilka tysięcy kibiców. Niestety, z okazji skorzystali złodzieje, którzy podczas pogrzebu splądrowali dom piłkarza znajdujący się w niewielkiej toskańskiej miejscowości Bucine. Lokalna policja intensywnie szuka sprawców kradzieży.

Columbus Crew mistrzem MLS
Piłkarze Columbus Crew po raz drugi triumfowali w rozgrywkach Major League Soccer (MLS). W rozegranym w nocy z soboty na niedzielę polskiego czasu finale pokonali Seattle Sounders 3:0. Najlepszym zawodnikiem (MVP) został Lucas Zelarayan, który zdobył dwa gole i zaliczył asystę przy bramce Derricka Etienne’a Jr. Trenerami ekip finalistów są Caleb Porter (Crew) i Brian Schmetzer (Sounders). Poprzednio zespół Crew zwyciężył w MLS w 2008 roku, natomiast Seattle Sounders w 2016 i 2019 roku. Najwięcej tytułów w kolekcji ma jednak Los Angeles Galaxy (5).

48 godzin sport

Mierzejewski szaleje w Chinach
Adrian Mierzejewski zdobył zdobył trzy bramki dla Chongqing SWM w wygranym przez jego zespół 4:1 meczu 11. kolejki chińskiej ekstraklasy piłkarskiej. 41-krotny reprezentant Polski w obecnych rozgrywkach strzelił już sześć goli i zaliczył pięć asyst. 33-letni Mierzejewski, który w przeszłości był graczem m.in. Wisły Płock, Zagłębia Sosnowiec, Polonii Warszawa, tureckiego Trabzonsporu, a potem występował w ligach Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Australii, w Chinach gra już trzeci sezon.

Triumf Leona i Heynena w Italii
Siatkarze Sir Safety Perugia pokonali Lube Civitanova 3:2 (22:25, 25:23, 25:19, 19:25, 16:14) w meczu o Superpuchar Włoch. W zwycięskiej ekipie grał Wilfredo Leon, a prowadzi ją selekcjoner reprezentacji Polski Vital Heynen. Drużyna Sir Safety po raz trzeci w historii wywalczyła Superpuchar Włoch, wcześniej triumfowała w 2017 i w 2019 roku.

Reca znów na wypożyczeniu
Obrońca reprezentacji Polski Arkadiusz Reca przeszedł do drużyny Crotone. 25-letni piłkarz trafił do beniaminka Serie A z Atalanty Bergamo na zasadzie wypożyczenia z opcją wykupu. W poprzednim sezonie klub z Bergamo wypożyczył Recę na cały sezon do ekipy SPAL 2013, która spadłą jednak do Serie B.

Przełożyli rewanżowe mecze
Zaplanowane na niedzielę 27 września rewanżowe mecze półfinałowe fazy play-off żużlowej PGE Ekstraligi zostały z powodu niekorzystnych warunków pogodowych przełożone na poniedziałek. Spotkanie Fogo Unia Leszno – RM Solar Falubaz Zielona Góra rozpocznie się o godz. 18:00 (pierwszy mecz 46:44 dla Unii), natomiast mecz Moje Bermudy Stal Gorzów – Betard Sparta Wrocław ma się rozpocząć o godz. 20:30 (pierwszy mecz 46:44 dla Sparty). Potyczkę w Lesznie transmitować będzie Eleven Sports 1, a spotkanie w Gorzowie nSport+ HD.

Switolina górą w Strasburgu
Ukrainka Jelina Switolina wygrała turniej WTA w Strasburgu (z pulą nagród 220 tys. dolarów), pokonując w finale reprezentantkę Kazachstanu Jeleną Rybakiną 6:4, 1:6, 6:2. W 1/8 finału ukraińska tenisistka wyeliminowała najlepszą polską zawodniczkę Magdę Linette. Turniej w Strasburgu był dla wielu zawodniczek ostatnim sprawdzianem przed rozpoczętym w niedzielę w Paryżu wielkoszlemowym French Open. Switolina zajmuje aktualnie piąte miejsce w światowym rankingu. Triumf w Strasburgu był jej 15. turniejowym triumfem w karierze.

Apator Toruń wrócił do elity
W meczu 13. kolejki żużlowej 1. ligi zespół Apatora Toruń rozgromił na własnym torze Unię Tarnów 64:26. Torunianie tym wysokim zwycięstwem przypieczętowali awans do PGE Ekstraligi. Apator wrócił do żużlowej elity po rocznej nieobecności.

ZAKSA lepsza od PGE Skry
Siatkarze zespołu Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle po znakomitym meczu pokonali PGE Skrę Bełchatów 3:1 (25:23, 21:25, 17:25, 23:25). Zespół prowadzony przez trenera Nikolę Grbicia po trzech kolejkach pozostaje niepokonany i prowadzi w tabeli PlusLigi. W tym sezonie ekipy z Kędzierzyna-Koźla i Bełchatowa zmierzyły się już po raz drugi. We wcześniejszej potyczce, w finale rozegranego w Arłamowie Superpucharu Mistrzów Polski także lepsza była drużyna ZAKSY, która w Bełchatowie zagrała w składzie: Toniutti, Kaczmarek, Kochanowski, Smith, Śliwka, Semeniuk, Zatorski (libero) oraz Kluth. Goispodarze do gry wystawili natomiast Łomacza, Filipiaka, Kłosa, Bieńka, Katicia, Ebadipoura, Piechockiego (libero) oraz Sawickiego, Petkovicia, Mitici i Hubera.

Kownacki wreszcie strzelił gola
Aż 504 dni czekał Dawid Kownacki na gola w barwach Fortuny Duesseldorf. Złą passę przełamał dopiero w miniony weekend, strzelając zwycięskiego gola w meczu 2. Bundesligi z Wurzburger Kickers (1:0). 23-letni reprezentant Polski wszedł na boisku w 73. minucie za Kenana Karamana i dziewięć minut zdobył bramkę w meczu. Dla Kownackiego był to pierwszy występ w tym sezonie i pierwsza bramka dla Fortuny od 19 maja 2019 roku. A wypada wspomnieć, że przeszedł do niemieckiego zespołu z Sampdorii Genua za 7,5 miliona euro i jest najdroższym kupionym przez ten klub piłkarzem w całej jego historii.

Niemiecki klub z halą w ruinie
Na trzy tygodnie przed startem sezonu w niemieckiej ekstraklasie siatkarzy, ekipa VfB Friedrichshafen, 12-krotnego mistrza kraju, została bez hali. W miniony piątek władze zamknęły ZF Arenę z powodu zagrożenia katastrofą budowlaną. Takie obawy powstały po szczegółowej analizie stanu technicznego obiektu, która wykazała m.in. zaawansowaną korozję linek podtrzymujących element konstrukcji dachu. Prawdopodobnie konieczna będzie rozbiórka obiektu zbudowanego 30 lat temu, bo jego remont byłby zbyt kosztowny. Zespół VfB Friedrichshafen w tym sezonie gra w Lidze Mistrzów, rywalizując w grupie E z CEZ Karlovarsko, Lokomotivem Nowosybirsk.

Suarez nie został Włochem
Luis Suarez po sześciu sezonach opuścił ekipę Barcelony i przeniósł się do Atletico Madryt. Urugwajski napastnik zmienił klubowe barwy za niespełna sześć milionów euro, a z madryckim klubem podpisał dwuletni kontrakt. Wcześniej Suarez chciał jednak grać w Juventusie Turyn, ale ponieważ włoski klub ma już wypełniony limit graczy spoza Unii Europejskiej, więc próbował mu załatwić włoskie obywatelstwo. Niestety, Urugwajczyk kompletnie zawalił test językowy, a próba „załatwienia” egzaminu przez działaczy „Starej Damy” zakończyła się zawiadomieniem przez komisję egzaminacyjną policji i ostrą interwencją włoskich włoskiego urzędu imigracyjnego. Wobec tego Suarez postanowił zostać w Hiszpanii.

Pierwsza zbiórka kadry

Trener Jerzy Brzęczek podał w poniedziałek ostateczny skład reprezentacji Polski na wrześniowe mecze w Lidze Narodów z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną. W kadrze złożonej z 27 piłkarzy zabrakło Roberta Lewandowskiego, który po triumfie Bayernu Monachium w Lidze Mistrzów dostał urlop do 7 września.

W pierwszej wersji składu kadry na mecze z Holandią oraz Bośnia i Hecegowiną Lewandowski był w grupie powołanych przez selekcjonera biało-czerwonych 23 graczy z klubów zagranicznych. Na upartego mógłby stawić się na zgrupowanie, ale trener Bayernu Hansi Flick po niedzielnym finale Ligi Mistrzów dał swoim piłkarzom dwa tygodnie wolnego (do 7 września), a Bundesliga nowy sezon rozpocznie już 18 września. „Lewy” wprawdzie pod względem fizycznym wciąż prezentuje się nienagannie, ma już jednak 32 lata i musi coraz rozważniej szafować siłami. A finisz Ligi Mistrzów w Lizbonie, licząc z rewanżowym spotkaniem 1/8 finału z Chelsea Londyn, to były jednak cztery ciężkie mecze rozegrane w krótkim czasie. Zasłużył więc na porządny odpoczynek. Poza tym to nie pierwszy raz, gdy kadra musi sobie w mniej ważnych potyczkach radzić bez niego i ciekawie będzie zobaczyć, jak poradzi sobie tym razem.
Nieobecność Arkadiusza Recy to dla kadry pod względem sportowym strata znacznie mniejszego kalibru, stwarzająca na dodatek szansę do boiskowego debiutu dla grającego w Legii Warszawa na tej samej pozycji lewego obrońcy 19-letniego Michała Karbownika. A skoro o debiutantach w kadrze mowa, wśród powołanych do tego ekskluzywnego towarzystwa po raz pierwszy oprócz Karbownika znaleźli się także 24-letni obrońca Górnika Zabrze Paweł Bochniewicz oraz 21-letni pomocnik Lecha Poznań Jakub Moder. Zaproszony na zgrupowanie w miejsce Lewandowskiego Adam Buksa też nie ma jeszcze zaliczonego debiutu na boisku, ale do kadry był już wcześniej powołany, w listopadzie 2018 roku, ale Brzęczek nie dał mu zagrać ani w meczu towarzyskim z Czechami, ani w spotkaniu Ligi Narodów z Portugalią. Być może zdecyduje się na to teraz, bo Buksa za oceanem radzi sobie w rozgrywkach MLS całkiem dobrze.
Polska rozegra dwa mecze w ramach Ligi Narodów – 4 września z Holandią i 7 września z Bośnią i Hercegowiną (oba na wyjeździe). W październiku rozegra trzy spotkania (z Finlandią, Włochami i Bośnią, wszystkie w Polsce), natomiast w listopadzie zagra z Ukrainą, Włochami i Holandią.

Kadra Polski

Bramkarze:
Bartłomiej Drągowski (Fiorentina, Włochy), Łukasz Fabiański (West Ham United, Anglia), Łukasz Skorupski (Bologna, Włochy), Wojciech Szczęsny (Juventus, Włochy).
Obrońcy:
Jan Bednarek (Southampton, Anglia), Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua, Włochy), Paweł Bochniewicz (Górnik Zabrze), Kamil Glik (Benevento Calcio, Włochy), Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa), Michał Karbownik (Legia Warszawa), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów, Ukraina), Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Sebastian Walukiewicz (Cagliari Calcio, Włochy).
Pomocnicy:
Przemysław Frankowski (Chicago Fire, USA), Jacek Góralski (Kajrat Ałmaty, Kazachstan), Kamil Grosicki (West Bromwich, Anglia), Kamil Jóźwiak (Lech Poznań), Damian Kądzior (Dinamo Zagrzeb, Chorwacja), Mateusz Klich (Leeds United, Anglia), Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Karol Linetty (Sampdoria Genua, Włochy), Jakub Moder (Lech Poznań), Sebastian Szymański (Dynamo Moskwa, Rosja), Piotr Zieliński (SSC Napoli, Włochy).
Napastnicy:
Adam Buksa (New England Revolution, USA), Arkadiusz Milik (SSC Napoli, Włochy), Krzysztof Piątek (Hertha Berlin, Niemcy).

W Italii chwalą Szczęsnego

Pokonując Sampdorię Genua 2:0 w 36. kolejce Serie A Juventus Turyn na dwie kolejki przed końcem rozgrywek zapewnił sobie mistrzostwo Włoch. To dziewiąty z rzędu tytuł bianconerich oraz 36. w historii włoskiej ekstraklasy. Serią dziewięciu kolejnych triumfów w krajowej lidze nie może się pochwalić żaden inny klub z europejskiej czołówki. Po raz trzeci mistrzostwo Włoch zdobył grający w bramce Juventusu reprezentant Polski Wojciech Szczęsny.

Dziewięć kolejno zdobytych mistrzowskich tytułów to rekordowa seria w najsilniejszych europejskich ligach piłkarskich. Drugie miejsce w tym zestawieniu zajmuje Bayern Monachium, który w minionym sezonie triumfował w Bundeslidze po raz ósmy z rzędu. Trzecią lokatę dzierży zespół Olympique Lyon, mający na koncie serię siedmiu kolejnych triumfów w lidze francuskiej w latach 2002-2008. W Hiszpanii rekordzistą pod tym względem jest Real Madryt, który dwukrotnie notował serie pięciu kolejnych triumfów w Primera Division – w latach 1962-1965 oraz 1986-1990.
W lidze angielskiej natomiast najlepszy wynik to tylko trzy triumfy z rzędu, a pochwalić się takim wyczynem mogą cztery zespoły – Huddersfield Town, Arsenal Londyn, FC Liverpool i Manchester United. W polskiej ekstraklasie rekordzistą jest Górnik Zabrze, który był najlepszy przez pięć sezonów z rzędu w latach 1963-1967.
Juventus w meczu z Sampdorią objął prowadzenie tuż przed przerwą po golu strzelonym przez Cristiano Ronaldo. Dla Portugalczyka było to 31 ligowe trafienie w obecnym sezonie, ale wygląda na to, że nie on zostanie królem strzelców Serie A, tylko napastnik Lazio Rzym Ciro Immobile. Włoski piłkarz w 36. kolejce w wygranym przez jego zespół 5:1 wyjazdowym spotkaniu z Hellas Werona zdobył trzy bramki i ma teraz na koncie 34 gole.
Tym samym Immobile dogonił w klasyfikacji „Złotego Buta” prowadzącego w tym zestawieniu Roberta Lewandowskiego i wszystko wskazuje, że to on w tym sezonie zgarnie nagrodę dla najskuteczniejszego strzelca lig europejskich. Przeszkodzić w tym może mu już tylko Cristiano Ronaldo. Obaj mają jeszcze do rozegrania dwa ligowe spotkania – Juventus w środę zagra z Cagliari, a w niedzielę z AS Roma, natomiast Lazio czekają potyczki u siebie ze zdegradowaną już z Serie A Brescią oraz na wyjeździe z SSC Napoli.
Wojciech Szczęsny, który w niedzielę świętował z Juventusem także swoje trzecie z rzędu mistrzostwo Italii, został uznany przez włoskie media za jednego z najlepszych graczy „Starej Damy” w obecnym sezonie. Dziennik „La Gazzeta dello Sport” przyznał mu notę 8,5 w dziesięciostopniowej skali, a wyżej od naszego bramkarza z ekipy Juve zostali ocenieni jedynie napastnicy Cristiano Ronaldo i Paulo Dybala, którym wystawiono notę „9”. Szczęsny w tym sezonie we wszystkich rozgrywkach zagrał w 35 meczach, w których przepuścił 38 goli, ale w 13 występach zachował czyste konto. W Serie A zagrał w 29 spotkaniach, 12 z nich zakończył z czystym kontem, ma też najwyższy procent obronionych strzałów – prawie 70 procent i największy procent meczów bez straty gola. Wysoko oceniono też jego duży wpływ na atmosferę w zespole. „Polski bramkarz to wciąż jednak najbardziej niedoceniany zawodnik w kadrze Juventusu. Nie popełnił żadnego poważnego błędu, za to popisał się kilkoma paradami na wagę mistrzostwa, zwłaszcza w ostatnich spotkaniach z Interem, AC Milan, Atalantą, Sassuolo i Lazio” – napisano w komentarzu zamieszczonym przez „La Gazzeta dello Sport”.
Za plecami Juventusu do końca toczyć się będzie jeszcze walka o medale. Drugi Inter ma 76 punktów i tylko jedno „oczko” przewagi nad zajmującymi dwie kolejne lokaty zespołami Atalanty i Lazio, ale cały kwartet ma już zapewniony start w nowej edycji Ligi Mistrzów. Niżej w tabeli trwa też walka o dwa miejsca premiowane udziałem w Lidze Europy – na razie zajmują je piąta w tabeli AS Roma (64 pkt) i szósty AC Milan (60 pkt), ale wyprzedzić je może jeszcze siódme SSC Napoli, które ma na koncie 59 punktów.
Z ligą żegna się ostatni w tabeli SPAL 2013, co dla naszego futbolu jest stratą, bo w tym sezonie w tym zespole występowało w sumie aż czterech polskich piłkarzy – Thiago Cionek, Arkadiusz Reca, Bartosza Salamon oraz 17-letni wychowanek Pogoni Szczecin Jakub Iskra, który zadebiutował w Serie A w 36. kolejce w zremisowanym przez SPAL 1:1 meczu z AC Torino. Do Serie B spadła też już de facto Brescia, a przed losem tych dwóch drużyn broni się jeszcze Lecce, ale zajmująca pierwszą bezpieczną lokatę Genoa ma już nad nim cztery punkty przewagi.

Tłum Polaków w Serie A

W rozegranej w miniony weekend 18. kolejce włoskiej serie A wystąpiła spora grupa polskich piłkarzy. Największe powody do zadowolenia z nich miał Wojciech Szczęsny. Bramkarz reprezentacji Polski zagrał w podstawowym składzie Juventusu Turyn w wygranym przez jego zespół 4:0 meczu z Cagliarii.

Szczęsny nie miał wiele pracy w tym spotkaniu, ale utrzymał koncentrację i był zawsze na posterunku w chwilach potrzeby. Włoskie media podały, że Polak na początku roku parafował nowy kontrakt z turyńskim klubem do konca czerwca 2024 roku, wedle którego będzie zarabiał 7 mln euro rocznie, co daje mu miejsce w pierwszej dziesiątce najlepiej opłacanych graczy w Serie A. Bohaterem meczu z Cagliari był jednak numer 1 na tej liście Cristiano Ronaldo, który sam strzelił trzy gole, a przy czwartym zanotował asystę. W przegranym zespole debiut we włoskiej ekstraklasie zaliczył pozyskany z Pogoni Szczecin 19-letni Sebastian Walukiewicz. Nasz młody środkowy obrońca wypadł przyzwoicie i nie zawinił przy żadnej ze straconych bramek, a w kilku sytuacjach popisał się znakomitymi interwencjami.

Z kolei mecz Bologny z Fiorentiną był pojedynkiem dwóch innych polskich bramkarzy – Łukasza Skorupskiego i Bartłomieja Drągowskiego. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1, ale gorzej wypadł Drągowski, bo to po jego błędzie w 94. minucie zespół z Florencji stracił prowadzenie.

Kolejne polsko-polskie starcie miało miejsce w potyczce Hellas Verony ze SPAL 2013. Mariusz Stępiński strzelił gola dla Hellas Verona, ale była to dopiero jego druga ligowa bramka w tym sezonie. Stępiński wszedł na boisko w 73. minucie w miejsce Giampaolo Pazziniego, a w barwach Verony zagrał jeszcze Paweł Dawidowicz, który pojawił się na boisku w 90. minucie za Valerio Verre. Natomiast w zespole SPAL cały mecz rozegrał reprezentant Polski Thiago Cionek, a inny z naszych piłkarzy, Bartosz Salamon, spotkanie spędził na ławce rezerwowych. W składzie ekipy gospodarzy zabrakło leczącego kontuzję regularnie powoływanego ostatnio do kadry Arkadiusza Recy.

Na ławce rezerwowych Udinese całe wyjazdowe spotkanie z Lecce spędził natomiast zapomniany już nieco w Polsce Łukasz Teodorczyk. Jego zespół wygrał 1:0, a we włoskich mediach coraz częściej pojawiają się głosy, że ocierający się jeszcze kilka lat temu o kadrę Polski Teodorczyk nie ma żadnej przyszłości w Udinese i szykuje się do zmiany klubu.

Podobne opinie krążą w przypadku Krzysztofa Piątka. Przeżywający kryzys formy napastnik reprezentacji Polski zaczął wprawdzie spotkanie AC Milan z Sampdorią Genua w wyjściowej jedenastce, ale już w 55. minucie został zmieniony przez Zlatana Ibrahimovicia. Był to powrót szwedzkiego napastnika do mediolańskiego zespołu po wielu latach przerwy, więc fani zgotowali mu owację na stojąco. 38-letni weteran nie zdołał jednak poprawić miernego poziomu gry ekipy Milanu i mecz zakończył się wynikiem 0:0. W drugiej połowie sezonu to jednak on będzie podstawowym napastnikiem rossonerich, a Piątek co najwyżej jego zmiennikiem. Chyba, że znów zacznie strzelać gole jak w poprzednim sezonie, na co raczej się nie zanosi. Wypada odnotować, że w zespole Sampdorii w pełnym wymiarze czasowym wystąpiło dwóch polskich piłkarzy – Karol Linetty i Bartosz Bereszyński.

Kolejnych dwóch – Arkadiusz Milik i Piotr Zieliński, rozegrało natomiast pełne spotkania w barwach SSC Napoli w kończącym 18. kolejkę meczu z Interem Mediolan. Drużyna z Neapolu nie wykorzystała atutu własnego boiska i przegrała 1:3, a honorowe trafienie dla gospodarzy uzyskał Milik. Dla reprezentanta Polski było to siódme ligowe trafienie w obecnych rozgrywkach. W klasyfikacji strzelców nasz piłkarz zajmuje odległe 11. miejsce. Prowadzi z dorobkiem 19 goli Ciro Immobile z Lazio Rzym.
Liderem rozgrywek jest Juventus z 45. golami na koncie, tyle samo ma drugi Inter, a trzecia lokatę z 39. punktami i zaległym meczem do rozegrania zajmuje Lazio. Z pozostałych zespołów z Polakami w składzie najwyżej plasuje się Cagliari (6. miejsce), Napoli zajmuje ósmą lokatę, Bologna 10., Milan 11., Hellas Verona 12., Udinese 13., Fiorentina 15., Sampdoria 16., a SPAL jest na ostatnim 18. miejscu.

 

Kadra Brzęczka trochę się sypie

Z 28 piłkarzy powołanych przez Jerzego Brzęczka na mecze z Macedonią Północną i Izraelem, z kadry wypadli z powodu kontuzji Wojciech Szczęsny i Arkadiusz Reca, zaś Dawida Kownackiego, Sebastiana Szymańskiego i Roberta Gumnego selekcjoner odesłał na zgrupowanie szykującej się do mistrzostw Europy reprezentacji młodzieżowej.

Po marcowych meczach reprezentacja Polski prowadzi w grupie G z kompletem sześciu punktów i bilansem bramkowym 3:0 (z Austrią 1:0, z Łotwą 2:0). Najbliżsi przeciwnicy naszych piłkarzy zajmują dwa kolejne miejsca w tabeli. Drugi Izrael wygrał z Austrią 4:2 i zremisował ze Słowenią 1:1 (4 pkt, bramki 5:3), a trzecia Macedonia Północna pokonała 3:1 Łotwę i zremisowała 1:1 ze Słowenią (4 pkt, bramki 4:2). Oczywiście kibice w tych krajach nie dopuszczają nawet myśli, że ich drużyny przegrają z Polakami.

U nas też panuje powszechne przekonanie, że chociaż ostatnio reprezentacja nie zachwyca swoją grą, to w tej grupie Lewandowski i spółka „nie mają z kim przegrać”, dlatego oczekuje się od ekipy Brzęczka dwóch kolejnych zwycięstw. „Zdajemy sobie sprawę, że w marcowych spotkaniach z Austrią i Łotwą nie zagraliśmy tak, jak oczekiwaliśmy. Przeanalizowaliśmy te mecze i wiemy, co powinniśmy poprawić, żeby wejść na poziom, który ta drużyna jest w stanie zaprezentować. Ale mecze o punkty to nie jest czas na eksperymenty. Naszym celem jest zakwalifikowanie się do mistrzostw Europy, a sześć punktów jeszcze awansu nie daje, musimy w czekających nach meczach zagrać z maksymalnym zaangażowaniem. Macedonia i Izrael nie należą do światowej czołówki, ale to solidne drużyny. Trzeba będzie z nimi zagrać z maksymalnym zaangażowaniem, bo myślenie, że wystarczą tylko umiejętności, to wielki błąd” – mobilizuje swoich graczy Brzęczek.

W podobny ton uderzył też kapitan naszej reprezentacji Robert Lewandowski, ale on ostatnio apele o maksymalna mobilizację powtarza przed każdym zgrupowaniem. Niestety, nie zawsze są to apele skuteczne. Tym razem „Lewy” przypomniał kolegom, że w przeszłości nasza drużyna miała problemy z utrzymaniem koncentracji zwłaszcza w drugich spotkaniach, granych w krótkim odstępie czasowym po pierwszym meczu. Tym razem biało-czerwoni będą w tym drugim starciu walczyć z zespołem Izraela.

Czy to wystarczy, przekonamy się już w najbliższy piątek. Do gry o punkty eliminacji Euro 2020 zostało Brzęczkowi 23 zawodników, z których drobne problemy zdrowotne mają Kamil Glik (przeciążenie ścięgna Achillesa) i Maciej Rybus (naciągnięcie mięśnia dwugłowego). Pozostali są ponoć w pełni sił, chociaż na różnym poziomie wytrenowania, bo rozgrywki ligowe w Europie skończyły się w maju. Kamil Grosicki na przykład ostatni mecz zagrał na początku maja, potem zdążył wyskoczyć na dwutygodniowy urlop, z którego przyjechał prosto do Polski i ponownie podjął treningi.

Selekcjoner biało-czerwonych zapewniał jednak na zwyczajowej konferencji prasowej, że jest zadowolony stanem fizycznym kadrowiczów. „Większość piłkarzy zakończyła sezon więcej niż dziesięć dni przed meczami z Macedonią i Izraelem, dlatego też zaczęliśmy zgrupowanie nieco wcześniej. Intensywność czwartkowych i piątkowych treningów była już bardzo wysoka” – zapewniał Brzęczek. Uciął też spekulacje na temat obsady reprezentacyjnej bramki pod nieobecność Szczęsnego. „W tej kwestii sprawa jest jasna. Numerem jeden jest Wojtek, ale mamy wspaniałych zawodników na tej pozycji. Teraz podstawowym bramkarzem będzie oczywiście Łukasz Fabiański, który jest zawodnikiem na podobnym poziomie” – zakończył trener Jerzy Brzęczek.

 

Kadra Brzęczka dostała wolne

Nasza piłkarska reprezentacja szykuje się do meczów z Macedonią Północną (7 czerwca) i Izraelem (10 czerwca). Kadrowicze powołani przez Jerzego Brzęczka zebrali się w Warszawie już w czwartek, ale w sobotę selekcjoner dał wszystkim wolne do niedzieli wieczorem.

Selekcjoner wysłał powołania do 28 zawodników, ale z pierwotnego składu kadry ubył kontuzjowany Arkadiusz Reca, co osłabieniem nie jest, bo do reprezentacji wrócił najlepszy od kilku lat polski piłkarz na pozycji lewego obrońcy, czyli Maciej Rybus. On co prawda też miał ostatnio problemy zdrowotne, ale na zgrupowaniu stawił się w pełni sił i trenował z pełnym obciążeniem. Do Warszawy nie przyjechał Wojciech Szczęsny, który przechodzi rehabilitację po artroskopii kolana. To oznacza, że w spotkaniach z Macedonią i Izraelem między słupkami stanie Łukasz Fabiański. Problemy zdrowotne miał też Kamil Glik. Obrońca AS Monaco narzekał na przeciążenie ścięgna Achillesa w prawej nodze i do treningów z drużyną ma przystąpić dopiero w poniedziałek. Dopiero w piątek dotarł prawy obrońca Dymana Kijów Tomasz Kędziora, bo w czwartek grał spotkanie ligowe. Z tego samego powodu dopiero w poniedziałek dotrze zawodnik Chicago Fire Przemysław Frankowski.

Tak więc przygotowania do meczów z Macedonią i Izraelem zaczną się tak naprawdę dopiero od poniedziałku. Na boiskach KS ZWAR i Polonii Warszawa wybrańcy trenera Brzęczka będą ćwiczyć do środy, bo już w czwartek rano mają wylot do Skopje. Powrót do Warszawy ma nastąpić zaraz po meczu, co nastąpi późno w nocy. Sobota zatem będzie dla piłkarzy ulgowa i dopiero w niedzielę potrenuj pod kątem meczu z Izraelem, z którym zmierzą się w poniedziałek 10 czerwca na Stadionie Narodowym.

 

Szczęsny walnął w Recę

Maciej Szczęsny, obecnie zatrudniony w charakterze telewizyjnego eksperta, wywołała burzę stwierdzeniem, iż Jerzy Brzęczek wystawia do gry Arkadiusza Recę, by Wisła Płock dostała od Atalanty Bergamo bonus transferowy wart pół miliona euro.

Za powołanie Arkadiusza Recy, który po przejściu z Wisły Płock (w tym klubie jego trenerem był Jerzy Brzęczek) do Atalanty Bergamo grzał we włoskim klubie ławę, selekcjoner kadry był krytykowany już po jesiennych meczach reprezentacji, a ponieważ w sytuacji tego piłkarza w Atalancie nic od tamtej pory na lepsze się nie zmieniło, jego obecność w kadrze na marcowe mecze eliminacyjne wywołała zrozumiałą fale oburzenia. W spotkaniu z Austrią Reca na boisku się nie pojawił i temat ucichł, lecz z meczu z Łotwą wyszedł w podstawowym składzie i zagrał od pierwszego do ostatniego gwizdka. I trzeba uczciwie przyznać, że zagrał słabo. Miał jednak duży udział w zwycięstwie, bo to z jego podania gola na 1:0 strzelił Robert Lewandowski. Tak na marginesie, Kamil Glik zdobył bramkę na 2:0 z podania Jakuba Błaszczykowskiego, a to drugi z piłkarzy, których obecność w kadrze uważana jest za przejaw nepotyzmu Brzęczka. Można zatem powiedzieć, że w meczu z Łotwą obaj ci zawodnicy dali selekcjonerowi mocne alibi dla podjętych przez niego w ich sprawie decyzji kadrowych.

Obalił to alibi jednak Maciej Szczęsny, który od pewnego czasu próbuje robić karierę telewizyjną w TVP Sport i skwapliwie wykorzystuje każdą wizytę na wizji, żeby utrwalać swój wizerunek bezkompromisowego eksperta. Tym razem pojechał jednak „po bandzie” rzucając w eter, że Arkadiusz Reca dlatego jest w kadrze, bo Brzęczek chce pomóc swojemu byłemu pracodawcy Wiśle Płock w zarobieniu 500 tys. euro. Tyle właśnie pieniędzy, wedle Szczęsnego, płocki klub dostanie, jako transferowy bonus od Atalanty Bergamo, jeśli Reca rozegra co najmniej pięć meczów w reprezentacji Polski.
Piłkarz po meczu z Łotwą nie chciał komentować rewelacji telewizyjnego eksperta, pewnie także dlatego, że jest on ojcem kolegi z reprezentacji Wojciecha Szczęsnego. Jerzy Brzęczek tylko się żachnął i skwitował rzecz krótko: „Nie znam klauzul, jakie są między klubami przy transferach piłkarzy. To opinia pana Szczęsnego, do której ma prawo. Ja patrzę tylko na rozwój i na ewentualną przydatność piłkarzy do kadry”.

Z wyjaśnieniem pospieszyła też Wisła Płock, zamieszczając komunikat tej treści: „W odniesieniu do medialnego zamieszania wokół meczu Polska – Łotwa, Zarząd Wisły Płock informuje, że nie jest upoważniony do ujawniania szczegółów umów transferowych swoich zawodników. Stwierdzamy natomiast stanowczo, że Klub nie otrzymał i nie otrzyma od Atalanty Bergamo środków finansowych z tytułu występów Arkadiusza Recy w reprezentacji Polski. Obecne władze Wisły Płock nigdy w żaden sposób nie podejmowały działań wymuszających grę swoich obecnych lub byłych zawodników w jakichkolwiek reprezentacjach i nie wyobrażają sobie, aby mogło się to stać w przyszłości” – można przeczytać na oficjalnej stronie klubu.
Głos w tej bulwersującej sprawie zabrał też, za pośrednictwem Twittera, prezes PZPN Zbigniew Boniek, który napisał: „Twitterowa szarańcza z tym kontraktem Recy oszalała. Sprawdziłem, klasyczny temat z d..y. Nie pierwszy i ostatni. Skąd w niektórych tyle jadu?”.

Szambo jednak wylało i cała ta sprawa pachnie nieładnie pachnie. Maciej Szczęsny póki co za swoje słowa nie przeprosił ani zarzutów nie odwołał. A są one poważne i nadają się nawet na sądowy procesik, bo chyba tylko tą drogą dałoby się rozwiać wszelkie wątpliwości. A tak wątpliwości pozostaną…