Australian Open 2021: Triumf Osaki i Djokovicia

Rozegrane w miniony weekend finałowe pojedynki zakończyły 109. edycję wielkoszlemowego Australian Open, a 34. rozgrywaną na kortach Melbourne Park. Wśród pań triumfowała po raz drugi w karierze Japonka Naomi Osaka, zaś rywalizację mężczyzn po raz dziewiąty, a trzeci z rzędu, wygrał Serb Novak Djoković.

W sobotnim finale turnieju kobiet rozstawiona w imprezie z numerem 3 Naomi Osaka zmierzyła się z zajmującą 24. miejsce w rankingu WTA 25-letnią Amerykanką Jennifer Brady. Japonka walczyła o czwarty wielkoszlemowy tytuł, a drugi w Melbourne (wcześniej wygrała tu w 2019 roku), dla amerykańskiej tenisistki był to pierwszy występ w finale turnieju Wielkiego Szlema. Po raz ostatni obie grały przeciwko sobie w półfinale US Open 2020 i wtedy Osaka pokonała Brady po zaciętej trzysetowej walce. Tym razem Japonka po trwającym 76 minut meczu zwyciężyła dość łatwo 6:4, 6:3.
Dla Osaki był to 18. występ w turniejach Wielkiego Szlema i czwarty zdobyty tytuł – w tej chwili ma na koncie po dwa triumfy w US Open (2018, 2020) i Australian Open (2019, 2021). Warto podkreślić, że japońska tenisistka okazała się lepsza od rywalek w każdym z czterech finałowych pojedynków, w których wystąpiła.
Tylko Muguruza stawiła opór
W drodze po tytuł w tegorocznej edycji Australian Open Osaka pokonała kolejno: 30-letnią Rosjankę Anastasiję Pawluczenkową (WTA 39) 6:1, 6:2; 27-letnią Francuzkę Caroline Garcię (WTA 43) 6:2, 6:3; 26-letnią Tunezyjkę Uns Jabber (WTA 30) 6:3, 6:2; 27-letnią Hiszpankę Garbine Muguruzę (WTA 14) 4:6, 6:4, 7:5; 35-letnią Tajwankę Hsieh Su-wei (WTA 71) 6:2, 6:2; 39-letnią Amerykankę Serenę Williams (WTA 11) 6:3, 6:4 oraz w finale Jennifer Brady 6:4, 6:3.
Japońska tenisistka oddała więc swoim rywalkom tylko jednego seta, a trzysetowy pojedynek z Muguruzą był zdecydowanie jej najtrudniejszą potyczką w imprezie. Hiszpanka miała dwie piłki meczowe, których nie zdołała jednak wykorzystać. Osaka dzięki temu dołączyła do grona sześciu znakomitych zawodniczek, które także zwyciężyły w Melbourne po obronie piłek meczowych, a były to: Monika Seles (1991), Jennifer Capriati (2002), Serena Williams (2003 i 2005), Na Li (2014), Angeliqua Kerber (2016) i Karolina Woźniacka (2018).
W najnowszym notowaniu rankingu WTA Osaka awansuje na drugie miejsce, ale wielu tenisowych ekspertów jest zdania, że japońska tenisistka wkrótce odbierze pozycję liderki Australijce Ashleigh Barty i nie odda prowadzenia przez wiele tygodni. Naomi przyznała, że podczas pandemii dotarło do niej, iż w jej życiu nie nie jest najważniejsze to, czy wygra mecz czy też go przegra. To pozwoliło jej nabrać dystansu do rywalizacji na korcie, ale paradoksalnie pomogło w odnoszeniu sukcesów. Finałowe zwycięstwo w starciu z Jennifer Brady było jej 21. z rzędu. Od 7 lutego zeszłego roku żadnej rywalce nie udało się pokonać mieszkającej na co dzień w USA reprezentantki Japonii.
Brady do finału Australian Open awansowała jako piąta singlistka notowana poza Top 20 rankingu od 2000 roku. Mogła zostać najniżej klasyfikowaną mistrzynią od czasu Sereny Williams (w 2007 była 81.), ale w starciu z Osaką okazała się dużo słabsza. Ale dla Brady to jest i tak najlepszy występ w Wielkim Szlemie. W 12 wcześniejszych startach nie przebiła się poza czwartą rundę, dopiero w ubiegłorocznym US Open doszła do półfinału, a teraz zaliczyła występ w finale. W najnowszym notowaniu rankingu WTA Brady zadebiutuje w Top 20 awansując na 13. pozycję.
Trzeci triumf Barbory Krejcikovej
W grze podwójnej kobiet triumfowała białorusko-belgijska para Aryna Sabalenka – Elise Mertens, która w finale pokonała Czeszki Barborę Krejcikovą i Katerinę Siniakovą 6:2, 6:3. Krejcikova powetowała sobie porażkę triumfem w grze mieszanej. Grając w parze z Amerykaninem Rajeevem Ramem czeska tenisistka wygrała miksta w Australian Open po raz trzeci z rzędu – przed rokiem partnerował jej Chorwat Nikola Mektić, a dwa lata temu tegoroczny partner Rajeev Ram. W finałowej potyczce Krfejcikova i Ram pokonali w 59 minut australijski duet Samanta Stosur Matthew Ebden 6:1, 6:4.
W niedzielę rywalizację rozstrzygnęli też debliści. W finałowej potyczce zmierzyli się broniący tytułu Rajeev Ram i Brytyjczyk Joe Salisbury ze słowacko-chorwacka parą Filip Polasek – Ivan Dodig. Mecz 6:3, 6:4 wygrali rozstawieni z turnieju z numerem 9 Polasek i Dodig. Dla 35-letniego słowackiego tenisisty to pierwszy wielkoszlemowy tytuł w karierze i jest drugim po słynnej Danieli Hantuchovej reprezentantem Słowacji, który wygrał imprezę tej rangi. Dodig natomiast w wielkim Szlemie triumfował w deblu po raz drugi – sześć lat temu w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo wygrał French Open. Do męskiego debla zgłosiło się dwóch Polaków, ale Łukasz Kubot i Hubert Hurkacz nie przebili się przez drugą rundę zmagań.
Mistrzowski występ lidera rankingu
Ostatnim akordem tegorocznej edycji Australian Open 2021 był jak zawsze finałowy pojedynek w grze pojedynczej panów. W niedzielę rano polskiego czasu do walki o pierwszy w tym roku wielkoszlemowy tytuł stanęli 33-letni Serb Novak Djoković, lider rankingu ATP oraz 25-letni Rosjanin Daniił Miedwiediew, numer 4. na światowej liście i ubiegłoroczny triumfator ATP Finals w Londynie. Niestety, ich starcie nie dostarczyło spodziewanych emocji, bo Djoković stłamsił wręcz rywala na korcie i w niecałe dwie godziny pokonał go 7:5, 6:2, 6:2.
Serb był wyraźnie lepszy przede wszystkim mentalnie. Nie załamywał się, gdy mu nie szło, a że takich momentów słabszej gry w dwóch pierwszych setach miał niewiele, dominował zdecydowanie wywołując tym rosnącą frustrację u rosyjskiego tenisisty. Djoković wygrywał większość długich wymian, miał znakomite passing shoty, zmuszał rywala do błędów przy siatce i dokonywał lepszych wyborów. Grał po prostu jak na lidera rankingu i 17-krotnego triumfatora turniejów Wielkiego Szlema przystało – czyli jak mistrz nad mistrze. Miedwiediew był zbyt zdekoncentrowany i zdenerwowany, by odmienić losy tego pojedynku. Łamiąc ze złości rakietę pod koniec drugiego seta dał tylko dowód swojej bezradności. Mecz zakończył się po zaledwie 112 minutach. Djoković wygrał Australian Open po raz dziewiąty w karierze i po raz trzeci z rzędu (2008, 2011–2013, 2015, 2016, 2019 i 2020). Teraz ma na koncie w sumie 18. wielkoszlemowych tytułów w singlu, już tylko o dwa mniej od Rogera Federera i Rafaela Nadala, z którymi ściga się w klasyfikacji wszech czasów. A na jej czele z 24. triumfami w turniejach Wielkiego Szlema znajduje się australijska tenisistka Margaret Court, a wciąż na drugim miejscu marząca o jej zdetronizowaniu Serena Williams z 23. zwycięstwami. Wydaje się jednak, że jeśli ktoś wyprzedzi kiedyś Court, to raczej dokona
tego Djoković.

Australian Open 2021: Dla jednych radość, dla innych łzy

Do półfinału kobiecego turnieju w tegorocznym Australian Open z zawodniczek z czołowej dziesiątki rankingu przebiła się tylko Japonka Naomi Osaka (WTA 3). W rywalizacji mężczyzn sytuacja była odwrotna – w czwórce półfinalistów znalazł się tylko jeden gracz spoza Top 10 światowej listy.

W potyczkach ćwierćfinałowych odpadły dwie najwyżej sklasyfikowane przed imprezą tensistki. O ile jednak porażkę wiceliderki rankingu Rumunki Simony Halep z Amerykanka Sereną Williams trudno uznać nawet za niespodziankę, to już przegrana Ashleigh Barty z Czeszką Karoliną Muchovą 6:1, 2:6, 3:6 to jedna z największych sensacji tego turnieju. Liderka światowej listy była bowiem wielką nadzieją gospodarzy na pierwszy od 1978 roku triumf ich reprezentantki w singlowych zmaganiach na kortach Melbourne Park. Barty w poprzedniej edycji odpadła w półfinale, ale w tym roku 24-letnia australijska tenisistka po blisko rocznej przerwie w startach z powodu pandemii była wypoczęta i spragniona rywalizacji. W pierwszej rundzie rozbiła 6:0, 6:0 zawodniczkę z Czarnogóry Dankę Kovinić, a potem bez straty seta wyeliminowała z imprezy rodaczkę Darię Gavrilovą (6:1, 7:6), Rosjankę Jekaterinę Aleksandrową (6:2, 6:4) i Amerykankę Shelby Rogers (6:3, 6:4).
Przełomowa przerwa medyczna
Zajmująca przed tegorocznym Australian Open 27. miejsce w rankingu Muchova w drodze do ćwierćfinału miała zdecydowanie trudniejsze rywali. W pierwszej rundzie trafiła na mistrzynię French Open z 2017 roku Łotyszkę Jelenę Ostapenko (WTA 47), pokonując ją 7:5, 6:2, w kolejnej rundzie wyeliminowała zajmującą miejsce w trzeciej setce światowej listy niemiecką weterankę kortów Monę Barthel (6:4, 6:1), lecz w dwóch następnych trafiała na wyżej od siebie rozstawione w turnieju zawodniczki – szóstą w rankingu rodaczkę Karolinę Pliskovą (7:5, 7:5) i 14. w zestawieniu Belgijkę Elise Mertens (7:6, 7:5).
Jeśli australijscy kibice mieli jakieś obawy przez starciem ich ulubienicy z mało znaną 24-letnią czeską tenisistką, to pierwszy set z pewnością je rozwiał. Barty rozpoczęła pojedynek z impetem wygrywając pięć gemów z rzędu, oddając rywalce zaledwie sześć punktów. Przełomowy okazał się początek drugiej partii, gdy Muchova poprosiła o przerwę medyczną w związku z zawrotami głowy. Gdy mierzono jej puls i temperaturę, Australijka cierpliwie czekała na korcie na wznowienie gry, ale w trakcie tego oczekiwania coś się w jej nastawieniu do rywalizacji zmieniło. Jeśli poczuła się zbyt pewna siebie i już oczami wyobraźni widziała się w półfinale, to popełniła kosztowny błąd, bo po wznowieniu rywalizacji Czeszka zaczęła grać coraz lepiej, podczas gdy zaskoczona tym Barty coraz gorzej.
Dość powiedzieć, że w dwóch kolejnych setach Australijka popełniła aż 31 niewymuszonych błędów. Liderka rankingu, choć mocno rozczarowana porażką, nie miała pretensji o długą przerwę medyczną rywalki, którą miała prawo uznać za przyczynę swojego niepowodzenia. „Wszystko odbyło się zgodne z przepisami, Karolina po prostu skorzystała ze swoich praw. A ja jestem rozczarowana tylko z tego, że dopuściłam by to stało się punktem zwrotnym w naszym meczu. Chciałam zajść nieco dalej w turnieju, jednak to nie był mój dzień. Ta porażka jest dla mnie bardzo bolesna, lecz jestem wystarczająco doświadczoną zawodniczką, żeby się z tym uporać” – podsumowała swój występ Barty, która jak na razie ma w dorobku jeden wielkoszlemowy triumf (wygrała French Open w 2019 roku).
Brady zatrzymała Muchovą
Muchova miała podwójny powód do zadowolenia, bo dopiero po raz drugi w karierze pokonała rywalkę z Top 5 światowego rankingu, a po raz pierwszy liderkę tego zestawienia. W turniejach Wielkiego Szlema jej najlepsze dotychczasowe osiągnięcie to był ćwierćfinał Wimbledonu w 2019 roku. W Australian Open nigdy wcześniej nie przeszła nawet drugiej rundy. Niespodzianki nie było natomiast w pojedynku dwóch Amerykanek – sklasyfikowana na 24. miejscu rankingu Jennifer Brady, półfinalistka ubiegłorocznego US Open, przerwała piękny sen swojej rodaczki i dobrej koleżanki Jessiki Peguli, aktualnie 61. tenisistki na światowej liście, pokonując ją w trzech setach 4:6, 6:2, 6:1. W Au8stralian Open Brady wcześniej najdalej doszła do 1/8 finału. Pokonana przez nią Pegula w 1/8 finału wyeliminowała rozstawioną z numerem piątym Ukrainkę Jelinę Switolinę, a w swoich wcześniejszych startach w Wielkim Szlemie ani razu nie przeszła trzeciej rundy. W Australian Open debiutowała w poprzedniej edycji i odpadła już w I rundzie.
Muchova i Brady wcześniej grały przeciwko sobie tylko raz – w 1/8 finału turnieju WTA w Pradze w 2019 roku. Wtedy po trzysetowym pojedynku górą była Czeszka, na kortach Melbourne Park eksperci dawali obu tenisistkom równe szanse. W drugiej półfinałowej parze marzącej o 24. wielkoszlemowym tytule Serenie Williams na drodze do osiągnięcia tego celu znów stanęła młodsza o 16 lat Japonka Naomi Osaka.
Blisko 40-letni już tenisowa gwiazda znów stała się obiektem niewybrednego ataku ze strony słynącego z kontrowersyjnych zachowań i wypowiedzi Iona Tiriaca. Były rumuński tenisista, który w najlepszym momencie kariery był ósmą rakietą na świecie, a potem jako menedżer z powodzeniem przez pewien czas prowadził Borysa Beckera, oceniając szanse Amerykanki powiedział: „W tym wieku i przy obecnej wadze nie rusza się już tak, jak 15 lat temu. Serena była rewelacyjną zawodniczką, ale dzisiaj nie jest i gdyby miała trochę przyzwoitości, przeszłaby już na emeryturę”.
Osaka znów lepsza od Sereny
Tiriac, choć jego ocena była chamska i wielce niestosowna wobec tenisowej mistrzyni, w ocenie szans amerykańskiej tenisistki jednak si nie pomylił. W starciu z Osaką, która wcześniej wyeliminowała znajdujące się w życiowej formie Hiszpankę Garbine Muguruzę i Tajwankę Su-Wei Hsieh, Williams nie miała zbyt wielu argumentów i przegrała dość gładko 3:6, 4:6. Serena ostatni z 23 swoich triumfów wielkoszlemowych odniosła cztery lata temu właśnie w Melbourne. Była już wówczas we wczesnym etapie ciąży. Do rywalizacji wróciła po przerwie macierzyńskiej w połowie 2018 roku i od tego czasu zaliczyła 11 nieudanych prób wywalczenia 24. wielkoszlemowego tytułu. Czterokrotnie była już o krok od spełnienia marzenia, gdy przegrywała w finale. W tegorocznej edycji Australian Open w ćwierćfinale nie dała się drugiej w rankingu Simonie Halep, ale z Osaką najwyraźniej nie umie grać. „Czy to było pożegnanie? Nie wiem. Jeśli kiedykolwiek zechcę się pożegnać z tenisem, to i tak nikomu o tym nie powiem” – stwierdził na konferencji po meczu z Osaką, podczas której po kolejnym pytaniu puściły jej nerwy i z płaczem przerwała spotkanie z przedstawicielami mediów.
A Naomi Osaka w sobotnim finale zmierzy się z inną z amerykańskich tenisistek, Jennifer Brady, która zatrzymała zwycięski pochód Karoliny Muchovej pokonując ją 6:4, 3:6, 6:4.
W rywalizacji mężczyzn w ćwierćfinale dominowali liczbowo Rosjanie. Rozstawiony z numerem 4 Daniił Miedwiediew pokonał Andrieja Rublowa 7:5, 6:3, 6:2. Ich poprzedni wielkoszlemowy mecz tych rosyjskich tenisistów, którego stawką również był awans do półfinału, także wygrał Miedwiediew. Obaj rosyjscy tenisiści przyjaźnią się poza kortem, niedawno poprowadzili Rosję do sukcesu w drużynowym ATP Cup, a tegorocznym sezonie byli niepokonani (każdy z nich miał bilans 8-0). Dla Miedwiediewa był to już czwarty wygrany pojedynek z rodakiem z rzędu – za każdym razem zwyciężał bez straty seta. Pod koniec ubiegłego sezonu triumfował w turnieju ATP w Paryżu oraz kończącej sezon turnieju mistrzów w Londynie – ATP Finals. Ale innych rywali też bije skutecznie – wygrał 11 ostatnich pojedynkach z rywalami z Top 10 rankingu ATP. W wielkoszlemowym półfinale zameldował się po raz trzeci w karierze – dwa wcześniejsze awanse wywalczył w US Open. Jego najlepszym wynikiem w Wielkim Szlemie jest finał US Open 2019 roku. W Melbourne wcześniej najdalej dochodził do 1/8 finału. Wiadomo już, że w najnowszym notowaniu rankingu ATP Miedwiediew awansuje na trzecie miejsce.
Grecki koszmar Nadala
W piątkowym pojedynku o finał Rosjanin zmierzy się z greckim tenisistą Stefanosem Tsitsipasem, który niespodziewanie okazał się lepszy od „turniejowej dwójki”, czyli Rafaela Nadala. Hiszpan łatwo wygrał dwa pierwsze sety, 6:3 i 6:2, ale trzeciej partii Grek zaczął grać jak w transie i wygrał ją po zaciętej walce w tie-breaku 7:6(4), a następnie niesiony entuzjazmem wygrał kolejnego seta 6:4. W decydującej partii obaj gracze wznieśli się na wyżyny, lecz Tsitsipas serwował jak natchniony i nie dał się Nadalowi ani razu przełamać, sam zaś dokonał tej sztuki przy stanie 5:5 i nie zmarnował szansy na zwycięstwo przy swoim podaniu – wygrał 7:5 i cały mecz po ponad czterogodzinnej walce 3-2. To sensacja, bo Hiszpan dopiero po raz drugi w swojej bogatej karierze przegrał wielkoszlemowy mecz, prowadzą 2:0 w setach. Po raz pierwszy miało to miejsce w trakcie US Open w 2015 roku, gdy w ten sposób dał się pokonać Włochowi Fabio Fogniniemu.
W walce o finał Tsitsipas będzie miał w nogach wyczerpujący mecz z Nadalem, ale nie tylko to może być atutem Miedwiediewa. Rosjanin ma patent na Greka, bo wygrał z nim pięć z sześciu pojedynków. Ich kolejne starcie, którego stawka będzie finał tegorocznego Australian Open, odbędzie się w piątek rano polskiego czasu.
W drugiej parze zagra Rosjanin Asłan Karaczew, rewelacyjny debiutant, który w swoim pierwszym występie w Wielkim Szlemie od razu zaszedł do półfinału, a jest to gracz już 27-letni, zaś przed turniejem w Melbourne nie było go nawet w pierwszej setce rankingu. O finał zagrał z najlepszym graczem ostatnich lat, liderem rankingu ATP Novakiem Djokoviciem. Serb w ćwierćfinale w czterech setach wyeliminował Niemca Alexandra Zvereva (6:7, 6:2, 6:4, 7:6) i z wielką pewnością siebie przystąpił do pojedynku z rewelacją turnieju i bez większego trudu wygrał z nim w trzech setach 6:3, 6:4, 6:2. W finałowej potyczce z Miedwiediewem Serb będzie faworytem, ale niespodzianki ze strony rosyjskiego tenisisty nie można wykluczyć.

Australian Open 2021: Świątek i Kubot zagrali na 1/8 finału

Iga Świątek i Łukasz Kubot jako ostatni z reprezentantów Polski zakończyli swój udział w tegorocznym Australian Open. W II rundzie turnieju gry mieszanej polska para przegrała z amerykańsko-belgijskim mikstem Hayley Carter – Sander Gille. Ale na kortach Melbourne Park gra toczy się nadal.

Świątek w niedzielę okazała się gorsza od Simony Halep w 1/8 turnieju singla kobiet, natomiast Łukasz Kubot w parze z Holendrem Wesleyem Koolhofem także w 1/8 finału odpadł w turnieju debla mężczyzn. W mikście zdołali awansować do drugiej rundy po zaciętym boju z reprezentantami gospodarzy Astrą Sharmą i Johnem-Patrickiem Smithem, wygranym przez polska parę 5:7, 7:6, 10-6. To był udany rewanż za porażkę w poprzedniej edycji Australian Open, kiedy to właśnie australijski mikst wyeliminował naszych reprezentantów w ćwierćfinale. We wtorek naprzeciwko 38-letniego Kubota i 19-letniej Świątek stanęli 25-letnia Amerykanka Hayley Carter i 30-letni Belg Sander Gille, którzy w pierwszej rundzie niespodziewanie pokonali znakomity czesko-chorwacki duet Barbora Strycova – Nikola Mektić.
Niestety, nie był to jednorazowy przebłysk wysokiej formy, o czym boleśnie przekonali się Kubot i Świątek, będący naszą wielka nadzieją na olimpijski medal w Tokio właśnie w grze mieszanej. Łatwo przegrali 4:6, 1:6 i definitywnie pożegnali się z tegorocznym Australian Open.
Serena najstarsza z najlepszych
Rywalizacja na kortach Melbourne toczy się jednak nadal. W grze pojedynczej w rywalizacji pań w gronie ośmiu ćwierćfinalistek tegorocznej edycji Australian Open znalazły się trzy Amerykanki (Serena Williams, Jennifer Brady i Jessica Pegula) oraz po jednej zawodniczce z Australii (Ashleigh Barty), Rumunii (Simona Halep), Japonii (Naomi Osaka), Czech (Karolina Muchowa) i Tajwanu (Su-Wei Hsieh).
Co ciekawe, wśród ośmiu tenisistów, którzy awansowali do fazy ćwierćfinałowej, nie było ani jednego gracza ze Stanów Zjednoczonych, za to najwięcej, bo trzech graczy miała Rosja (Andrej Rublew, Daniił Miedwiedew, Asłan Karaczew), a po jednym Serbia (Novak Djoković), Hiszpania (Rafael Nadal), Grecja (Stefanos Tsitsipas), Bułgaria (Grigor Dimitrow) i Niemcy (Aleksander Zverev).
Wśród pań w najlepszej ósemce turnieju w komplecie zameldowały się zawodniczki zajmujące trzy pierwsze miejsca w rankingu WTA (Barty, Halep, Osaka). Z piątki pozostałych najwyżej w rankingu jest Williams (WTA 11), a następnie Brady (WTA 24), Muchova (WTA 27), Pegula (WTA 61) i Su-wei Hsieh (71). We wtorek nad ranem Osaka gładko rozprawiła się z Hsieh wygrywając z nią 6:2, 6:2, a Williams wyeliminowała Halep pokonując ją 6:3, 6:3. Amerykańska tenisistka w swoim 77 starcie w imprezie wielkoszlemowej, a po raz 20 w Australian Open, w ćwierćfinale wystąpiła po raz 54., w tym po raz 13. w Melbourne Park.
Do półfinału Wielkiego Szlema awansowała zaś po raz 40., a w Australian Open po raz dziewiąty. Młodsza z sióstr Williams w Melbourne wygrywała już siedem razy (2003, 2005, 2007, 2009, 2010, 2015 i 2017).
Jeśli zwycięży w tej edycji, wyrówna rekordu wszech czasów w liczbie zdobytych tytułów wielkoszlemowych w singlu należący do Australijki Margaret Court. Kolejną rywalką Sereny będzie jednak rozstawiona z w imprezie z numerem trzecim Naomi Osaka. Z młodszą o 16 lat Japonką o stawkę rywalizowała dotychczas trzykrotnie i dwa razy musiała uznać jej wyższość, w tym w finale wielkoszlemowego US Open 2018. Ich półfinałowy pojedynek zapowiada się na wielkie wydarzenie sportowe.
W środę rano w dwóch pozostałych parach liderka rankingu WTA Ashleigh Barty zmierzyła się z Karoliną Muchovą, a Jennifer Brady z Jessicą Pegulą.
Wśród panów w gronie ćwierćfinalistów znaleźli się numer 1 rankingu Novak Djoković i numer 2 Rafael Nadal, odpadł natomiast trzeci na światowej liście Austriak Dominic Thiem.
Sensacyjny kwalifikant z Rosji
Z szóstki pozostałych ćwierćfinalistów najwyżej sklasyfikowany jest Medwedew (ATP 4), potem Tsitsipas (ATP 6), Zverev (ATP 7) i Rublew (ATP 8), a miejsca poza Top 10 rankingu zajmują Dimitrow (ATP 21) i kwalifikant z Rosji Karaczew, sklasyfikowany przed turniejem w rankingu ATP dopiero na 114. pozycji.
Ten 27-letni rosyjski tenisista w tegorocznym Australian Open debiutuje w Wielkim Szlemie i jest pierwszym graczem w tzw. Erze Otwartej, liczonej od 1968 roku, któremu w pierwszym starcie od razu udało się awansować do półfinału. Karaczew w imponującym stylu przechodził kolejne etapy turnieju, a w trzech pierwszych meczach nie oddał rywalom ani jednego seta. W drodze po półfinału pokonał trzech rozstawionych graczy, wśród nich występującego z „ósemką” Argentyńczyk Diego Schwartzmana. W rozegranym w czwartek nad ranem pojedynku ćwierćfinałowym pokonał Grigor Dimitrowa 2:6, 6:4, 6:1, 6:2 i o finał zagra z liderem światowego rankingu Novakiem Djokoviciem, który we wtorek przed południem polskiego czasu pokonał Alexandra Zvereva 6:7(6), 6:2, 6:4, 7:6(6)
W dwóch pozostałych parach 1/4 finału zmierzyli się Andrej Rublew z Daniiłem Medwedewem, a Stefanos Tsitsipas z Rafaelem Nadalem.
Najstarsza w gronie ćwierćfinalistek jest Serena Williams (39 lat), ale rewelacja tego turnieju, Tajwanka Su-Wei Hsieh jest od niej młodsza tylko o cztery lata. Trzecia pod względem wieku w tej stawce jest Simona Halep (29 lat), a w dalszej kolejności Karolina Muchowa (27), Jessica Pegula (26), Jennifer Brady (25), Ashleigh Barty (24). Najmłodsza w stawce jest 23-letnia Naomi Osaka.
W męskiej ósemce ćwierćfinalistów najstarszy jest 34-letni Rafael Nadal, ale Novak Djokovic jest od niego młodszy tylko o jeden rok. Pozostała szóstka graczy mieści się w przedziale wiekowym 20-30: Grigor Dimitrow (29 lat), Asłan Karaczew (27 lat), Daniił Miedwiedew (24 lata), a Alexander Zverev i Andrej Rublew mają po 23 lata. Najmłodszy w stawce Stefanos Tsitsipas ma 22 lata.

Ćwierćfinaliści Australian Open 2021:

Kobiety:
Su-Wei Hsieh (Tajwan, WTA 71, 35 lat);
Naomi Osaka (Japonia, WTA 3, 23 lata);
Serena Williams (USA, WTA 11, 39 lat)
Simona Halep (Rumunia, WTA 2, 29 lat)
Ashleigh Barty (Australia, WTA 1, 24 lata); Karolina Muchova (Czechy, WTA 27, 24 lata);
Jennifer Brady (USA, WTA 24, 25 lat);
Jessica Pegula (USA, WTA 61, 26 lat).

Mężczyźni:
Andrej Rublew (Rosja, ATP 8, 23 lata);
Daniił Medwedew (Rosja, ATP 4, 24 lata);
Stefanos Tsitsipas (Grecja, ATP 6, 22 lata); Rafael Nadal (Hiszpania, ATP 2, 34 lata);
Grigor Dimitrow (Bułgaria. ATP 21, 29 lat); Asłan Karaczew (Rosja, ATP 114, 27 lat);
Novak Djokovic (Serbia, ATP 1, 33 lata);
Alexander Zverev (Niemcy, ATP 7, 23 lata).

Halep tym razem była lepsza od Świątek

Iga Świątek przegrała z Simoną Halep 6:3, 1:6, 4:6 w meczu czwartej rundy Australian Open i odpadła z turnieju. Rumuńska tenisistka, wiceliderka rankingu WTA, zrewanżował się Polce za dotkliwą porażkę (6:1, 6:2) sprzed czterech miesięcy w wielkoszlemowym French Open w Paryżu.

Nasza tenisistka mogła mieć z ostatniego starcia z Halep wyłącznie dobre wspomnienia. Podczas Roland Garros pokonała ją w dwóch setach (6:1, 6:2), a sama Rumunka mówiła niedawno, że w tamtym starciu Polka ją „zmiażdżyła”. Przed niedzielnym starciem w Melbourne Świątek była jednak zaskakująco ostrożna w ocenie swoich szans. W medialnych wypowiedziach podkreślała klasę przeciwniczki i zapewniała, że nie oczekuje iż i tym razem ją pokona. Co ciekawe, nawet najwybitniejsi tenisowi eksperci nie byli w stanie wskazać w tym meczu faworytki, co z cała pewnością jest większym komplementem dla 19-letniej Polki, bo Halep nie bez powodu jest druga w rankingu WTA.
Początek spotkania nikogo zatem nie zaskoczył, gdy po wyrównanym boju Świątek wygrała pierwszego seta 6:3. Ale Halep wyciągnęła wnioski z paryskiej klęski i w drugiej partii rzuciła na szalę całą swoją ambicję, siłę i talent oraz najgłębsze pokłady determinacji. No i podniosła Polce poprzeczkę bardzo wysoko, co nie może dziwić w przypadku zawodniczki, która w czołówce światowej listy znajduje się już grubo ponad trzysta tygodni. Skoncentrowana Halep wrzuciła „trzeci bieg” i szybko objęła prowadzenie w gemach 3:0. Nasza tenisistka nie grała już tak dobrze jak w pierwszej partii i zaczęła popełniać coraz więcej błędów, które pewnie grająca Rumunka bezlitośnie wykorzystywała. I już nie wypuściła zwycięstwa z rąk wygrywając seta 6:1.
Świątek zaczęła trzecią partię najgorzej jak tylko było można, czyli dała się rywalce przełamać, a potem zmarnowała doskonałą okazję na odrobienie straty. Znów jednak walczyła zaciekle, bez kompleksów i dla utytułowanej rywalki była absolutnie równorzędna przeciwniczką. Halep była jednak odrobinę lepsza, w trudnych momentach procentowało jej większe doświadczenie. Prowadziła 4:2, potem 5:3, a gdy Świątek wygrała swoje podanie do zera i zrobiło się 5:4, wytrzymała presję i znakomicie serwując wygrała kolejnego gema kończąc seta wynikiem 6:4 i cały mecz zwycięstwem 2-1. Nasza tenisistka odpadła zatem z Australian Open w czwartej rundzie, co jest powtórzeniem wyniku osiągniętego w tym wielkoszlemowym turnieju przed rokiem. „Ta wygrana wiele dla mnie znaczy, bo porażka na kortach Rolanda Garrosa z Igą była dla mnie trudnym przeżyciem. Wtedy nic mi nie wychodziło,a ona na niewiele mi pozwalała, dzisiaj starałam się nie popełnić tamtych błędów i zagrać znacznie lepiej. Cieszę się, że mi się udało. Jestem trochę zmęczona, bo stres z pierwszego tygodnia pozostaje, ale postaram się zrobić co w mojej mocy, żeby zagrać jeszcze lepiej w kolejnej rundzie” – powiedziała Halep na antenie Eurosportu.
A w następnej rundzie rywalką rumuńskiej tenisistki będzie prąca do 24. wielkoszlemowego tytułu w karierze Serena Williams. Amerykanka w czwartej rundzie stoczyła twardy bój z równie potężnie jak ona zbudowaną Białorusinką Aryną Sabalenką i zwyciężyła w trzech setach 6:4, 2:6, 6:4. Do ćwierćfinału z tej części turniejowej drabinki awansowała wcześniej Tajwanka Su-Wei Hsieh, która wygrała z Czeszką Marketą Vondrousova 6:4, 6:2. Jej przeciwniczką będzie Japonka Naomi Osaka (wyeliminowała Hiszpankę Garbine Muguruzę 4:6, 6:4, 7:5). Lepsza z tej pary w półfinale zmierzy się ze zwyciężczynią pojedynku Williams – Halep.
A Iga Świątek jeszcze nie żegna się z kortami kompleksu Melbourne Park, bo w Australian Open wciąż rywalizuje w p;arze z Łukaszem Kubotem w turnieju miksta. Natomiast Kubot nadal jest w grze w turnieju debla w duecie z Holendrem Wesleyem Koolhofem. W drugiej rundzie pokonali duet Thanasi Kokkinakis – Nick Kyrgios 6:3, 6:4 i w 1/8 finału zmierzą się z australijską parą Matthew Ebden – John
Patrick Smith.

Australian Open: Sofia Kenin nie obroni tytułu

Sensacją drugiej rundy wielkoszlemowego turnieju w Melbourne była porażka obrończyni tytułu Sofii Kenin. 22-letnią amerykankę rosyjskiego pochodzenia pokonała 35-letnia weteranka kortów Kaja Kanepi. Sklasyfikowana obecnie na 65. miejscu rankingu WTA Estonka wygrała nadspodziewanie łatwo 6:3, 6:2. Ale Kenin nie jest jedyną utytułowaną zawodniczką, która została wyeliminowana już na początku zmagań w Australian Open.

Już w pierwszej rundzie z turniejem pożegnała się reprezentantka Niemiec polskiego pochodzenia Angelique Kerber, która przegrała z 0:6, 4:6 z 26-letnią amerykańską zawodniczką z chorwackimi korzeniami Bernardą Perą. Warto przypomnieć, że Kerber jest triumfatorką Australian Open z 2016 roku, ma też na koncie wielkoszlemowe tytuły w US Open (2016) i Wimbledonie (2018). Jeszcze gorsze wrażenie swoim występem zrobiła 40-letnia Venus Williams, która co prawda nigdy nie zdołała wygrać w Melbourne Park, ale dwukrotnie dochodziła tu do finału (2003 i 2017), a poza tym ma w dorobku pięć wielkoszlemowych tytułów w Wimbledonie i dwa w Australian Open. Szlachectwo zobowiązuje, tymczasem wielka gwiazda światowego tenisa w drugiej rundzie dała się wręcz zdeklasować młodszej tylko o sześć lat Włoszce Sarze Errani, ulegając jej 0:6, 1:6. Honoru klanu Williamsów broni jak na razie skutecznie młodsza z sióstr, Serena, która tym razem przyjechała do Melbourne dobrze przygotowana kondycyjnie i mentalnie. 39-letnia gwiazda najwyraźniej postanowiła już w Australian Open wygrać swój 24. wielkoszlemowy turniej w karierze i wyrównać rekord wszech czasów należący do Australijki Margareth Court. W drugiej rundzie Serena rozbiła Serbkę Ninę Stojanovic 6:3, 6:0, a w trzeciej, rozegranej w czwartek w nocy, jej rywalką była 19-letnia Rosjanka Anastasija Potapowa.
Z wielkoszlemowych zmagań w Melbourne Park w 1/32 finału odpadła mająca rumuńskie korzenie Kanadyjka Bianca Andreescu. 20-letnia mistrzyni US Open z 2019 roku wróciła do rywalizacji po blisko półtorarocznej przerwie, na razie jest jednak daleka od swojej dawnej formy. Z 35-letnią Tajwanką Su-Wei Hsieh zdołała ugrać tylko pięć gemów i przegrała 3:6, 2:6.
Niepowodzenia kanadyjskiej tenisistki nie zdziwiło specjalnie tenisowych ekspertów, za to nie kryli zaskoczenia słabą dyspozycją Petry Kvitovej. Rozstawiona w turnieju z numerem dziewiątym Czeszka, która ma w dorobku dwa mistrzowskie tytuły na trawiastych kortach Wimbledonu (2011 i 2014, dwa lata temu doszła w Melbourne do finału, tym razem po porażce Rumunką Soraną Cirsteą 4:6, 6:1, 1:6 odpadła już w II rundzie.
Z tenisistek z Top 20 rankingu WTA po dwóch rundach odpadły zatem: Sofia Kenin (WTA 4), Petra Kvitova (WTA 8) Bianca Andreescu (WTA 9), Białorusinka Wiktoria Azarenka (WTA 13), Brytyjka Johanna Konta (WTA 15), Amerykanka Madison Keys (WTA 18) i Chorwatka Petra Martić (WTA 19). Simona Halep, na którą Iga Świątek mogła bić się o ćwierćfinał, w drugiej rundzie też była bliska odpadnięcia, bo Australijką Ajlą Tomljanovic przegrywała już w trzecim secie 2:5, ostatecznie jednak zwyciężyła 4:6, 6:4, 7:5. W czwartek w nocy naszego czasu jej kolejną rywalką była Rosjanka Weronika Kudiermietowa.
Także w czwartek w nocy o awans do 1/8 finału walczyła nasza jedynaczka w turnieju Iga Świątek. Warszawianka w pierwszej rundzie pokonała Holenderkę Arantxę Rus, a w drugiej zrewanżowała się Camilii Giorgi za porażkę w Australian Open sprzed dwóch lat. Wtedy włoska tenisistka zbiła debiutującą w Wielkim Szlemie Polkę boleśnie pozwalając jej wygrać tylko dwa gemy. Ale od tamtego pojedynku w karierze obu zawodniczek wiele się wydarzyło. Świątek wygrała wielkoszlemowy French Open i awansowała w rankingu do Top 20, a w tegorocznej edycji w drugiej rundzie rozbiła 29-letnia włoska tenisistkę i pokonała ją pewnie 6:2, 6:4. Kolejną rywalką Polki była Francuzka Fiona Ferro, sklasyfikowana obecnie na 46. miejscu rankingu WTA. W drugiej rundzie pokonała 6:4, 6:4 reprezentującą Kazachstan Jelenę Rybakinę. Świątek nigdy wcześniej nie miała okazji z Ferro sie zmierzyć. Urodzona w belgijskim Libramont tenisistka ma w dorobku ma dwa tytuły WTA – w 2019 roku triumfowała w Lozannie, a w poprzednim sezonie w Palermo. Najlepiej czuje się na nawierzchni ziemnej, a w Australian Open po raz pierwszy awansowała do trzeciej rundy. Ich mecz, jak wszystkie rozegrane w czwartek w nocy, zakończyły się po zamknięciu wydania. Warto też odnotować, że Świątek w parze z Łukaszem Kubotem zagrają jeszcze w turnieju miksta. Tworzą duet w Australian Open już po raz trzeci – w 2019 roku odpadli w II rundzie, przed rokiem doszli do ćwierćfinału, może tym razem pokuszą się o zwycięstwo?

Australian Open 2021: Świątek awansowała, Hurkacz nie dał rady

Z trójki reprezentantów Polski w grze pojedynczej, do drugiej rundy wielkoszlemowego Australian Open awansowała jedynie Iga Świątek, która w dwóch setach wyeliminowała Holenderkę Arantxę Rus. Nie popisali się natomiast obaj nasi singliści – Hubert Hurkacz odpadł po porażce ze Szwedem Mikaelem Ymerem, a Kamila Majchrzaka z turnieju wykosił Serb Miomir Kecmanović.

Rozstawiona w turnieju z numerem 15. Świątek w pierwszej rundzie trafiła na Holenderkę Arantxę Rus, którą w trwającym 76 minut pojedynku pokonała 6:1, 6:3. Tym samym polska tenisistka zrewanżowała się sklasyfikowanej obecnie na 77. pozycji rywalce za ubiegłoroczną porażkę w pierwszej rundzie turnieju WTA w Rzymie, który poprzedzał wielkoszlemowy French Open zakończony jak wszyscy pamiętamy wielkim triumfem Świątek. Warszawianka zaczęła mecz z impetem i po 12 minutach prowadziła już 3:0, a cał partię po 32 minutach wygrała 6:1. W drugim secie Holenderka była skuteczna tylko na początku i ostatecznie przegrał 3:6.
Przed rokiem warszawianka na kortach w Melbourne odpadła w 1/8 finału. W US Open dotarła do trzeciej rundy, a w turnieju French Open sięgnęła po historyczny dla polskiego tenisa tytuł. Co ciekawe, w imprezach pod szyldem WTA nie odnotowała tak dobrych rezultatów jak w Wielkim Szlemie. „Nie wiem, dlaczego lepiej mi idzie w turniejach wielkoszlemowych. Może to kwestia przygotowań, może to po prostu idealny dla mnie czas na grę? Ale moim celem jest dobrze wypadać w każdym turnieju. Na razie jednak jest tak, chociaż nie powinno, że bardziej sprężam się w Wielkim Szlemie, bo mam w głowie zakodowane, że są to najważniejsze zawody w sezonie” – podsumowała Świątek na pomeczowej konferencji prasowej.
Dorwać Camilę Giorgi
Warszawianka została przed tegorocznym turniejem na kortach Melbourne Park zaliczona do grona faworytek, głównie jednak dlatego, że ma na koncie wielkoszlemowy tytuł. Ale tenisowi eksperci do najpoważniejszych kandydatek do zwycięstwa zaliczają Australijkę Ashleigh Barty (liderka rankingu WTA w pierwszej rundzie rozgromiła reprezentantkę Czarnogóry Dankę Kovinić 6:0, 6:0), Amerykankę Serenę Williams, Japonkę Naomi Osakę, Hiszpankę Garbine Muguruzę i Rumunkę Simonę Halep, ale duże szanse na triumf dają też Ukraince Jelinie Switolinie i broniącej tytułu Amerykance Sofii Kenin.
Na razie jednak Iga Świątek ma na głowie pojedynek w II rundzie z Camilą Giorgi. To znacznie bardziej wymagająca rywalka od Rus, bo 29-letnia włoska tenisistka, chociaż w tej chwili w wyniku regresu formy zajmuje w rankingu WTA dopiero 79. lokatę, to ma wielkie doświadczenie i styl gry, który nie odpowiada naszej tenisistce. Giorgi uwielbia uderzać piłki z całą mocą, a jeśli ma swój dzień, to samymi serwisami potrafi doprowadzić do frustracji każdą tenisistką z Top 100 światowego rankingu. Warto przypomnieć, że piłka po jej podaniach często przekracza 200 km/h. Ma też jednak uzasadnioną opinię zawodniczki chimerycznej i nieobliczalnej, przez co trudno jest jej utrzymać wysoką dyspozycję czasem nawet w jednym meczu, a c o dopiero w turnieju czy całym sezonie. Niewiadomą jest też forma fizyczna włoskiej tenisistki. W poprzedzającym Australina Open turnieju w Melbourne musiała skreczować w pojedynku z Sofią Kenin z powodu kontuzji mięśnia przywodziciela, a w I rundzie wielkoszlemowej imprezy wyszła na mecz z reprezentantką Kazachstanu Jarosławą Szwiedową z bandażem na nodze. Nie przeszkodziło jej to jednak wygrać pewnie 6:3, 6:3. Świątek dobrze pamięta ostatnie spotkanie z Giorgi. „Nasz mecz z 2019 roku był dla mnie bardzo trudny, bo wtedy po raz pierwszy spotkałam się z rywalką, która potrafi tak mocno uderzać. Na szczęście od tego czasu poczyniłam postępy i jestem lepiej przygotowana. Mam jednak świadomość, że w środę czeka mnie trudny pojedynek, bo Camila potrafi grać na najwyższym poziomie” – przyznała szczerze Polka w jednym z wywiadów. Dla przypomnienia – dwa lata temu Świątek i Giorgi trafiły na siebie także w II rundzie Australian Open. Warszawianka przegrała wtedy gładko 2:6, 0:6, ale miała wtedy ledwie 17 lat i był to jej debiutancki występ w turnieju głównym Wielkiego Szlema. A od tego czasu w jej karierze wiele się przecież zmieniło.
Jeśli Świątek wyeliminuje Giorgi, to w trzeciej rundzie czeka ją pojedynek z Francuzką Fioną Fero lub reprezentantką Kazachstanu Jeleną Rybakiną, natomiast w IV rundzie może trafić na żądną rewanżu za French Open wiceliderkę rankingu WTA Simonę Halep.
„W Paryżu Iga zrobiła historyczny wynik, ale niech się nam nie wydaje, że Wielkie Szlemy wygrywa się codziennie. W tenisie nikt poza Sereną Williams, Federerem, Nadalem czy Djokoviciem nie startuje w nich z myślą, że je wygra. A wynik Igi w Australin Open sprzed roku, czwarta runda, zostanie z nią w rankingu WTA jeszcze przynajmniej przez rok. Jeśli w tym roku zajdzie dalej, to będzie duży bonus, ale jeśli jej się to nie uda, punkty i tak zachowa” – podkreślił trener 19-letniej warszawianki Piotr Sierzputowski.
Szwed okazał się lepszy
Na pierwszej rundzie swoją tegoroczną przygodę z Australian Open zakończyli natomiast obaj nasi reprezentanci w grze pojedynczej. O ile porażkę Kamila Majchrzaka z 21-letnim Serbem Miomirem Kecmanoviciem (ATP 42) 2:6, 4:6, 3:6 trudno uznać za sensację, bo piotrkowianin daleki jest od swojej najlepszej formy i zajmowane przez niego aktualnie 109. miejsce w rankingu tylko to potwierdza.
Zdecydowanie większym rozczarowaniem jest przegrana Huberta Hurkacza z dużo niżej notowanym 22-letnim Szwedem Mikaelem Ymerem 6:3, 3:6, 6:3, 5:7, 3:6. Sklasyfikowany obecnie na 30. pozycji w rankingu wrocławianin zdawał się być w wysokiej formie, co potwierdził w czasie styczniowych startów w USA i w rozegranym w Melbourne turnieju ATP 250, w którym doszedł do ćwierćfinału. Porażka z notowanym na 95. miejscu światowej listy szwedzkim tenisistą została uznana przez znawców tego sportu za sensację, bo Hurkacz przez Australian Open był wymieniany w gronie graczy zdolnych do zamieszania w zdominowanej przez weteranów czołówce. Z „mieszaniem” Polak będzie jednak musiał poczekać do następnych wielkoszlemowych turniejów.
Na pocieszenie został mu jeszcze udział w grze podwójnej. W deblowym turnieju Australian Open zagra w parze z Kanadyjczykiem Felixem Augerem-Aliassime, a ich przeciwnikami w I rundzie będą Brytyjczycy, bracia Ken i Neal Skupscy. W deblowej rywalizacji zobaczymy też Łukasza Kubota, który w tym sezonie będzie występował w parze z Holendrem Wesleyem Koolhofem. Kubot i Koolhof zostali rozstawieni w turnieju z numerem 4. i w I rundzie zmierzą się z Urugwajczykiem Arielem Beharem i Ekwadorczykiem Gonzalo Escobarem. Deblowe potyczki z udziałem Kubota i Hurkacza odbędą się w środę 10 lutego.

Bałagan przed Australian Open

Organizatorzy międzynarodowych mistrzostw Australii postanowili, że w pierwszym dniu odbędą się mecze z górnej połówki singla mężczyzn i dolnej połówki singla kobiet. Taki rozstaw gier oznaczał, że Iga Świątek i Kamil Majchrzak swoje pojedynki musieli stoczyć już w poniedziałek, a w turniejach poprzedzających Australian Open sypnęło walkowerami.

Z powodu opóźnień w programie turniejów poprzedzających Australian Open, spowodowanych przez jeden pozytywny test na Covid-19 u osoby pracującej w Grand Hyatt Hotel, jednym z hoteli, w którym ulokowani zostali tenisiści i sędziowie biorący udział w tenisowych imprezach, w czwartek zawieszono wszelkie rozgrywki, co kompletnie zdewastowało terminarz gier. Kilka tenisistek oddało swoje mecze walkowerem, albo zgłosiły kontuzje – w ten sposób zrezygnowały z walki o zwycięstwo m.in. Amerykanka Serena Williams, Japonka Naomi Osaka i Białorusinka Wiktoria Azarenka. W tej sytuacji finały turniejów Gippsland Trophy i Yarra Valley Classic przesunięto na niedziel, a w Grampians Trophy zrezygnowano z rozgrywania spotkania finałowego i wszystkim półfinalistkom przyznano punkty i nagrody pieniężne przewidziane dla finalistek. A ten akurat turniej wprowadzono do kalendarza dodatkowo z myślą o zawodniczkach, które po przybyciu do Australii musiały poddać się surowej kwarantannie. Spowodowane to było pozytywnymi wynikami testów na COVID-19 wśród uczestników lotów czarterowych na antypody.
Iga Świątek w poniedziałek w nocy zmierzyła się z Holenderką Arantxą Rus, natomiast Kamil Majchrzak w pierwszej rundzie trafił na Serba Miomira Kecmanovicia. Trzeci z naszych singlistów, Hubert Hurkacz, swój pierwszy pojedynek w turnieju stoczy we wtorek, a jego rywalem będzie Szwed Mikael Ymer.

W Melbourne Park Hurkacz bryluje w singlu i deblu

Na kilka dni przed startem Australian Open tenisowe życie na kortach kompleksu Melbourne Park na chwilę zamarło. Powodem był pozytywny wynik testu na obecność Covid-19 u pracownika jednego z hoteli, w którym zakwaterowano uczestników turnieju. 160 tenisistek i tenisistów natychmiast odizolowano, a toczące się rozgrywki wstrzymano do piątku. Z Polaków uczestniczy w nich jeszcze tylko Hubert Hurkacz.

W środę służby medyczne stanu Wiktoria poinformowały, że pozytywny wynik testu na COVID-19 otrzymał 26-letni mężczyzna pracujący w Grand Hyatt Hotel. W związku z tym w izolacji znalazło się 507 osób, w tym 160 zawodniczek i zawodników, którzy byli w tym hotelu. Całej tej grupie wykonano testy, ale ich wyniki miały być znane dopiero w piątek, zatem działacze Tennis Australia podjęli decyzję o zawieszeniu wszystkich zaplanowanych na czwartek meczów na kortach Melbourne Park. W tej sytuacji na piątek przełożono też losowanie drabinki turniejowej Australian Open, a nawet pojawiły się plotki, iż organizatorzy rozważają przesunięcie terminu rozpoczęcia wielkoszlemowej imprezy o kilka dni. Plotki te zdementował jednak dyrektor turnieju Craig Tiley. „Jesteśmy całkowicie przekonani, że Australian Open ruszy w poniedziałek. Ostatnie wyniki testów mamy otrzymać w czwartek wieczorem. Oceniamy, że prawdopodobieństwo wystąpienia koronawirusa uczestników jest bardzo niskie, spodziewamy się więc negarywnych wyników wszystkich testów, a jeśli się to potwierdzi, to od piątku znów będzie można bez przeszkód kontynuować trwające obecnie turniejowe rozgrywki w Melbourne Park oraz organizować zajęcia treningowe. Będziemy mieli na to wszystko trzy dni i tyle czasu powinno wystarczyć” – stwierdził Tiley.
W grupie odizolowanych zawodniczek znalazła się między innymi zakwaterowana w Grand Hyatt Hotel Iga Świątek. Mistrzyni French Open 2020 musiała cierpliwie czekać w swoim apartamencie na wynik testu, miała więc dużo wolnego czasu na przeanalizowanie swojej nadspodziewanie łatwej przegranej 4:6, 2:6 w trzeciej rundzie turnieju Gippsland Trophy z niżej notowaną w rankingu Rosjanką Jekateriną Aleksandrową (WTA 33). Dla 19-letniej polskiej tenisistki był to dopiero drugi w tym roku występ w oficjalnym meczu. W poprzedniej rundzie wyeliminowała Słowenkę Kaję Juvan pokonując ją po 96 minutach gry 2:6, 6:2, 6:1. Rosyjska tenisistka w drugiej rundzie też nie miała łatwo, bo musiała stoczyć także trzysetowy bój ze Słowaczką Anną Karoliną Schmiedlovą (4:6, 6:4, 6:2)
Świątek w starciu z Aleksandrową trzymała poziom tylko do stanu 2:2 w pierwszym secie, ale potem Rosjanka uzyskała przewagę, którą utrzymała do końca. Nasza zawodniczka nie potrafiła znaleźć recepty na agresywny styl gry Rosjanki, co powodowało w jej grze coraz większą nerwowość i kolejne błędy. Rywalka miała w tym pojedynku siedem asów i mnóstwo zdobytych punktów po swoim podaniu, a Świątek nie miała w swoim arsenale takiej skutecznej broni. Zepchnięta do defensywy nie odebrała rywalce inicjatywy już do końca meczu. Aleksandrowa po 79 minutach gry zakończyła spotkanie wygrywającym serwisem.
Ten pojedynek pokazał, że nasza najlepsza w tej chwili tenisistka (WTA 17) nie jest w najwyższej formie, więc raczej nie należy oczekiwać, że w tegorocznym Australian Open odegra jakąś znaczącą rolę. Nie można też tego rzecz jasna wykluczyć, bo w rozgrywanych w Melbourne Park turniejach szybko odpadło wiele zawodniczek z Top 20, m.in. Czeszki Karolina Pliskova i Petra Kvitova, Białorusinka Aryna Sabalenka, Chorwatka Petra Martić, Brytyjka Johanna Konta.
Natomiast z dwójki szykujących się do Australian Open naszych tenisistów dobrze zapowiada się lepszy z nich, czyli Hubert Hurkacz (Kamil Majchrzak nie przeszedł nawet jednej rundy), który w turnieju Great Ocean Road Open (pula nagród 320 tys. USD) dotarł już do III rundy w singlu. Wrocławianin w pierwszej rundzie był rozstawiony i miał wolny los, a w 1/16 finału wyeliminował Duńczyka Mikaela Torpegaarda 6:4, 6:3, zaś o ćwierćfinał miał w czwartek zagrać z Urugwajczykiem Pablo Cuevasem (ATP 70). Ten pojedynek, jak wszystkie inne, przełożono na piątek. Hurkacz świetnie spisuje się też w grze podwójnej w parze z Włochem Jannikiem Sinnerem. Polsko-włoski duet w 1/8 finału sprawił wielką sensację awansując do ćwierćfinału po zwycięstwie 6:1, 6:4 nad rozstawionymi z numerem czwartym Francuzem Pierre’m-Huguesem Herbertem i Finem Henrim Kontinenem, a to są przecież czołowi debliści na świecie. Po tych wynikach można wnosić, że Hurkacz przyjechał do Melbourne świetnie przygotowany, więc może w Australian Open zajdzie wysoko.

Australian Open z kibicami

Wielkoszlemowy Australian Open 2021 zostanie rozegrany z kibicami na trybunach. W sobotę organizatorzy poznali, ilu ludzi będzie mogło przebywać na obiektach Melbourne Park w dniach 8-21 lutego.

Sytuacja epidemiczna związana z pandemią koronawirusa jest w Australii zdecydowanie lepsza, niż choćby ostatnio w Europie. Do tego stopnia, że w miniony piątek wpuszczono widzów na pokazowy turniej tenisowy w Adelajdzie i wszystko wskazuje, że kibice będą obecni też trybunach zaplanowanych na początku lutego imprez w Melbourne oraz podczas wielkoszlemowego Australian Open. W sobotę odbyła się konferencja prasowa z udziałem ministra sportu stanu Wiktoria, Martina Pakuli. Przekazał on, że dzienny limit fanów obecnych na trybunach podczas Australian Open 2021 będzie wynosić 30 tysięcy osób. Ponieważ w ostatnich pięciu dniach zawodów będzie mniej meczów, to limit zostanie zmniejszony do 25 tysięcy. To oznacza, że turniej na żywo obejrzy około 390 tysięcy kibiców, czyli mniej więcej połowa średniej liczby z lat
przed pandemią.
Większość tenisistów zakończyła już obowiązkową kwarantannę i może swobodnie poruszać się po Melbourne. Wcześniej przez dwa tygodnie od dnia przylotu do Australii mogli opuszczać swoje kwatery tylko na pięć godzin dziennie i wyłącznie po to, żeby odbyć trening, a 72 uczestników, którzy objęto tzw. twardą izolacją, bo podróżowali z osobami zakażonymi koronawirusem, nie mogło nawet opuszczać swoich hotelowych pokoi. Teraz już nie muszą przebywać w zamknięciu i choć wciąż obowiązują ich rygory protokołu sanitarnego, to mogą cieszyć się z wyjścia na spacer czy do restauracji. Od niedzieli toczy się też rywalizacja w dwóch turniejach WTA 500. Panowie zaczną zmagania od poniedziałku w imprezie ATP 250 oraz w drużynowym turnieju ATP Cup.
Wielkoszlemowy Australian Open 2021 odbędzie się w dniach 8-21 lutego. Weźmie w nim udział czworo Polaków: Iga Świątek, Hubert Hurkacz, Kamil Majchrzak i Łukasz Kubot.

Australian Open: Łagodzą skutki izolacji

Australijska federacja tenisowa (Tennis Australia) w porozumieniu z ATP i WTA dokonała korekty w założeniach organizacyjnych turniejów poprzedzających tegoroczny wielkoszlemowy Australian Open.

Szef Tennis Australia i dyrektor Australian Open Craig Tiley poinformował, że wobec tego iż ponad 70 zawodniczek i zawodników po przylocie na antypody z uwagi na możliwość zakażenia Covid-19 w trakcie lotów samolotami czarterowymi, zostało skierowanych na ścisłą kwarantannę bez możliwości opuszczania pokoju hotelowego i treningów na kortach, zostanie przeprowadzona korekta w kalendarzu startowym australijskiej części tenisowego sezonu. W miniony weekend w porozumienia z ATP i WTA dokonano zmian w harmonogramie turniejów poprzedzających Australian Open.
Początek dwóch turniejów rangi ATP 250, Murray River Open, w którym planuje wystąpić Hubert Hurkacz oraz Great Ocean River, przesunięto o jeden dzień – z 31 stycznia na 1 lutego, a liczbę uczestników w grze pojedynczej zwiększono do 56. O jeden dzień przesunięto też rozpoczęcie zmagań w drużynowym ATP Cup, które zaczną się 2 lutego.
Natomiast w kalendarzu imprez pod szyldem WTA Tour do już zaplanowanych dwóch turniejów w Melbourne, Gippsland Trophy i Yarra Valley Classic (zostaną rozegrane w dniach 31 stycznia – 6 lutego), dojdzie trzeci z rangą „500” – Grampians Trophy, a odbędzie się w dniach 3-7 lutego. Te zmiany zostały wprowadzone po to, aby dać 72 tenisistkom i tenisistom przebywających w ścisłej izolacji czas na odpowiednie przygotowanie się do startu w Australian Open. Ta grupa zawodniczek i zawodników dostanie również priorytet w dostępie do kortów treningowych, siłowni i odnowy biologicznej.
Trójka reprezentantów Polski, Iga Świątek, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak szczęśliwie nie znalazła się w samolotach, którymi podróżowały osoby z pozytywnymi wynikami testów na koronawirusa i mogli w czasie obowiązkowej kwarantanny opuszczać pokoje hotelowe i przez pięć godzin dziennie trenować na kortach.