Drzyzga nie, Bednorz tak

Reprezentant Polski w siatkówce Fabian Drzyzga po dwóch latach gry odszedł z Lokomotiwu Nowosybirsk. W Rosji pograć natomiast zamierza inny z graczy kadry biało-czerwonych – Bartosz Bednorz.

Drzyga na odchodne zdobył z Lokomotiwem tytuł mistrza Rosji. Dwukrotny mistrz świata wypełnił dwuletni kontrakt z rosyjskim klubem, ale mimo propozycji jego przedłużenia, postanowił zmienić ligę. „Nie było żadną tajemnicą, że w Nowosybirsku po tym sezonie nie zostanę. Pożegnałem się już z szefami klubu, trenerami i kolegami. Spędziłem dwa ostatnie lata w najbardziej profesjonalnym klubie, w którym do tej pory grałem. Nie mogę o nim powiedzieć jednego złego słowa” – podkreślał siatkarz w publicznych wypowiedziach. Na razie Drzyzga nie ujawnił, gdzie zamierza kontynuować karierę.
W drugą stronę powędruje natomiast jego kolega z reprezentacji Polski, Bartosz Bednorz, który finalizuje dwuletni kontrakt z Zenitem Kazań. 25-letniego przyjmującego, który do tej pory występował we włoskim klubie Leo Shoes Modena, przekonały do przeprowadzki pieniądze. Zenit zaoferował mu 900 tys. euro za sezon gry.

48 godzin sport

Porażka lidera Serie A
Zespół Hellas Werona po znakomitym meczu pokonał u siebie Juventus Turyn 2:1. Lider Serie A objął nawet prowadzenie po golu niezawodnego ostatnio Cristiano Ronaldo, już 20. w obecnych rozgrywkach, a 15. w ostatnich 10 spotkaniach z rzędu. Potem jednak dwa trafienia zaliczyli gracze ekipy gospodarzy – wyrównał Fabio Borrini, a zwycięska bramkę z rzutu karnego w 85. minucie zdobył Giampaolo Pazzini. Dobrze spisujący się jak zawsze Wojciech Szczęsny przy obu straconych golach nie miał szans na skuteczna obronę.

Odwołali mecze przez Sabinę
Zaplanowane na niedzielę mecze piłkarskie w Belgii i Holandii zostały przełożone na inny termin z powodu huraganu „Sabina”. Odwołano też niedzielny mecz Bundesligi Borussia Moenchengladbach – FC Koeln.

Chcą Bednorza w Rosji
Bartosz Bednorz robi furorę we włoskiej Serie A. Jest jednym z liderów drużyny Leo Shoes Modena, ale już wkrótce może zmienić pracodawcę. Według włoskich mediów Zenit Kazań chce sprowadzić reprezentanta Polski i oferuje mu takie samo wynagrodzenie, jakie ma obecnie w tym klubie Francuz Earvin Ngapeth, czyli 900 tys. euro rocznie. Jak na siatkarskie realia na takie wynagrodzenie mogą liczyć jedynie największe gwiazdy. 25-letni Bednorz występuje obecnie we włoskim klubie Leo Shoes Modena i jest jego największą gwiazdą, ale zarabia tylko 300 tys. euro rocznie. Zenit Kazań szuka gracza na miejsce Ngapetha, który po tym sezonie zamierza przejść do Modeny.

Piłkarz z chorym sercem
Reprezentant Holandii i piłkarz Ajaksu Amsterdam Daley Blind, który pauzował po operacji wszczepienia kardiowertera-defibrylatora regulującego pracę serca, wraca do zespołu. 29-letni zawodnik miał poważne problemy kardiologiczne po meczu w Lidze Mistrzów z Walencją (0:1), rozegranym 10 grudnia ub. roku. Szczegółowe badania wykazały zapalenie mięśnia sercowego i konieczność wszczepienia urządzenia monitorującego pracę tego organu. Jego kariera stanęła pod znakiem zapytania. Daley Blind w drużynie narodowej swojego kraju zaliczył do tej pory 66 występów.

Koszykarki walczą o IO 2020
Koszykarki Chin, Francji, Kanady i Nigerii jako pierwsze zakwalifikowały się do igrzysk w Tokio na kolejkę przed zakończeniem rywalizacji w czterech turniejach kwalifikacyjnych rozgrywanych w Europie. Sensację sprawiły Chinki, które pokonały w Belgradzie mistrzynie Europy Hiszpanki 64:62. W czterech turniejach kwalifikacyjnych rywalizuje 16 drużyn, w tym Japonia oraz USA (mistrzynie świata), które mają już zapewniony udział w igrzyskach. Awans do igrzysk wywalczy 10 zespołów: po trzy z grup, w których nie ma USA i Japonii (Bourges: Francja, Brazylia, Australia i Portoryko; Belgrad B: Hiszpania, Chiny, Wielka Brytania, Korea Płd.), oraz po dwie z dwóch pozostałych (Belgrad: Serbia, USA, Nigeria, Mozambik; Ostenda: Belgia, Szwecja, Japonia i Kanada).

Terminy meczów 1/4 finału PP
PZPN podał terminy meczów ćwierćfinałowych Pucharu Polski. GKS Tychy – Cracovia, 10 marca: godz. 18:00; Lechia Gdańsk – Piast Gliwice, 11 marca: godz. 18:00; Stal Mielec – Lech Poznań, 17 marca, godz. 18:00; Miedź Legnica – Legia Warszawa, 18 marca, godz. 18:00. Wszystkie spotkania będą transmitowane na sportowych kanałach Polsatu.

Zmarł Jan Liberda
W czwartek 6 lutego po długiej i ciężkiej chorobie w wieku 83 lat zmarł w Bytomiu Jan Liberda, wybitny piłkarz Polonii Bytom (grał w tym klubie w latach 1955-1971), z którą w 1962 roku zdobył mistrzostwo Polski. W polskiej ekstraklasie Liberda zaliczył 303 występy, w których zdobył 147 bramek. Dwukrotnie był królem strzelców – w sezonach 1958/59 i 1961/62. W reprezentacji Polski zagrał w 35 spotkaniach i strzelił osiem goli. Występował też w klubach zagraniczny – w Chicago Eagles i holenderskim AZ’67. Po zakończeniu kariery zawodniczej jako trener prowadził m.in. Zagłębie Sosnowiec i Polonię Bytom.

Nowy rekord widzów w tenisie
Aż 51 954 widzów obejrzało w miniony piątek charytatywny mecz Szwajcara Rogera Federera z Hiszpanem Rafaelem Nadalem. na stadionie w Kapsztadzie. To rekord frekwencji w historii tenisa. Spotkanie wygrał Szwajcar 6:4, 3:6, 6:3. Poprzednio największą widownię zgromadził pojedynek Federera z Niemcem Alexandrem Zverevem w listopadzie 2019 roku na największej na świecie arenie walk byków w Meksyku – 42 517 osób. Dochód ze spotkania, około 3,5 mln dolarów, zostanie przekazany założonej 16 lat temu przez Federera fundacji na rzecz edukacji dzieci w sześciu krajach afrykańskich: RPA, Namibii, Botswanie, Malawi, Zambii i Zimbabwe.

Przyłapali Szweda na dopingu
Mistrz Europy w biegach przełajowych z 2019 r. z Lizbony Szwed Robel Fsiha został zawieszony przez krajową federację lekkoatletyczną po tym jak w jego organizmie wykryto niedozwoloną substancję. Tymczasowe zawieszenie weszło w życie 5 lutego. W opublikowanym komunikacie federacja nie informuje jak długo potrwa zawieszenie i jaką substancję wykryto w organizmie zawodnika urodzonego w Erytrei, który przybył do Szwecji jako uchodźca. Według szwedzkich mediów pozytywny wynik testu antydopingowego miały przynieść badania wykonane 25 listopada podczas zgrupowania w Etiopii. Na początku grudnia 23-letni biegacz zdobył złoto ME w zawodach rozegranych w Lizbonie.

Glik na ławie w AS Monaco
AS Monaco wygrało na wyjeździe z Amiens SC 2:1 w wyjazdowym spotkaniu 24. kolejki francuskiej Ligue 1. Cały mecz na ławce rezerwowych przesiedział reprezentant Polski Kamil Glik, któremu w tym roku zdarzyło się to już po raz drugi. Klub z Monako z dorobkiem 35 punktów zajmuje obecnie we francuskiej ekstraklasie miejsce poza czołówką. Liderem z ogromną przewagą na pozostałymi zespołami jest Paris Saint-Germain.

Heynen goni lidera

Zespół Sir Safety Perugia, którego trenerem jest Vital Heynen, a czołowym graczem Wilfredo Leon, nabiera rozpędu w rozgrywkach włoskiej Serie A. W meczu 8. kolejki rozgromił u siebie Consar Rawenna 3:0.

Jednym z bohaterów w ekipie z Perugii był Leon. Urodzony na Kubie reprezentant Polski zazwyczaj zdobywa najwięcej punktów dla swojego zespołu, ale tym razem zdobył ich 13 przy skuteczności w ataku na poziomie 60 procent. O jedno „oczko” lepszy od niego był Sjoerd Hoogendoorn i to jego uznano za najlepszego gracza spotkania.

Kolejny dobry występ zaliczył także inny z naszych reprezentantów, Bartosz Bednorz. Jego zespół, Leo Shoes Modena, wygrał przed własną publicznością z Itas Trentino 3:1, a polski siatkarz zapisał na swoim koncie 16 punktów. Bednorz w ataku miał 67 procent skuteczności, brylował też jednak w zagrywce uzyskując aż sześć asów serwisowych. Najwięcej punktów dla ekipy z Modeny uzyskał Ivan Zaytsev – 18, którego wybrano MVP meczu.

Świetną formę potwierdził też Bartosz Kurek. Najlepszy siatkarz ubiegłorocznych mistrzostw świata poprowadził ekipę Vero Volley Monza do wyjazdowego zwycięstwa z Calzedonia Werona 3:0. Polak zakończył spotkanie z dorobkiem 19 punktów (15 atakiem, trzy blokiem i jeden zagrywką), po raz kolejny okazując się najskuteczniejszym graczem w swojej drużynie i zasłużenie zgarniając nagrodę dla najlepszego gracza meczu.

Jedynym niepokonanym zespołem Serie A w tym sezonie jest Cucine Lube Civitanova. Obrońcy mistrzowskiego tytułu odnieśli dziewiąte zwycięstwo w meczu z Tonno Callipo Calabria Vibo Valentina. Podopieczni byłego selekcjonera kadry Polski Ferdinando de Giorgiego wygrali 3:1, lecz w tym spotkaniu zabrakło w ich składzie Mateusza Bieńka. Cucine Lube prowadzi w tabeli z dorobkiem 26 pkt, drugą lokatę zajmuje Leo Shoes Modena (21 pkt), a trzecie Sir Safety Perugia (19). Ekipa Bartosza Kurka, Vero Volley Monza, która po nieudanym początku rozgrywek okupowała dolne rejony tabeli, obecnie zajmuje siódmą lokatę w stawce 13 drużyn.

 

Leon i Kurek grali w Italii

W najbliższy weekend nowy sezon rozpocznie nasza siatkarska PlusLiga. Uważana za najsilniejszą w Europie włoska Serie A rozpoczęła rozgrywki tydzień wcześniej. Nie gra w niej tylu naszych siatkarzy, co piłkarzy nożnych w futbolowej Serie A, ale kilku naszych graczy należy w Italii do gwiazd ligi, zaś trenerem jednego z czołowych zespołów jest selekcjoner naszej reprezentacji Vital Heynen.

Choćby z tego powodu warto od czasu do czasu zajrzeć na parkiety włoskiej Serie A. W miniony weekend Vital Heynen zadebiutował w Serie A w roli trenera zespołu Sir Safety Perugia, którego niekwestionowaną gwiazdą już drugi sezon jest Wilfredo Leon. Belgijski szkoleniowiec w swoim debiucie we włoskiej ekstraklasie, w pierwszej ligowej kolejce wygrał na wyjeździe z Top Volley Latina 3:2. Z zespołem z Perugii Heynen zdążył przeprowadzić tylko kilka treningów przed startem nowego sezonu Serie A, dlatego na razie ostrożnie ocenia jego możliwości. „Spodziewam się, że na początku rozgrywek wszystkie mecze będą dla na trudne” – przyznał podczas oficjalnej prezentacji w klubie. Jego przewidywania potwierdziły się już w pierwszym starciu, bowiem w minioną niedzielę w pierwszej ligowej kolejce ekipa Sir Safety Perugia musiała stoczyć trwającą ponad dwie i pół godziny morderczą potyczkę z Top Volley Latina, którą podopieczni Heynena wygrali z trudem 3:2 (29:27, 27:29, 25:22, 18:25, 16:14).

Belgijski trener w najtrudniejszych momentach spotkania posyłał na boisko swojego atutowego asa Wilfredo Leona, chociaż zdawał sobie sprawę, że Kubański siatkarz po powrocie z Pucharu Świata w Japonii potrzebował odpoczynku. Nie wystawił go co prawda w podstawowym składzie, ale już pod koniec pierwszego seta poprosił go o wejście na boisko. 26-letni przyjmujący wszedł na boisko też w drugiej partii, ale od trzeciego seta grał już w wyjściowej szóstce. Wicemistrzowie Włoch nawet z nim męczyli się jednak niemiłosiernie i szalę zwycięstwa na swoją stronę zdołali przechylić dopiero w tie-breaku. Po 16 punktów dla Sir Safety Perugia zdobyli Lanza, Aleksandar Atanasijević i Fabio Ricci, ale Leon zakończył spotkanie z dorobkiem 15 „oczek”.
„Jestem przekonany, że obecnie Serie A to najsilniejsza liga na świecie” – przyznał po meczu Vital Heynen.

Selekcjoner naszej reprezentacji będzie mógł z bliska obserwować jak spisują się w niej dwaj kluczowi gracze biało-czerwonych – bo oprócz Leona w Serie A występuje od tego sezonu także Bartosz Kurek (Vero Volley Monza). Dla gwiazdora ubiegłorocznych mistrzostw świata to druga przygoda z włoska ekstraklasą. Wcześniej grał w niej w latach 2013-2015 w barwach klubu z Maceraty. Kurek przywitał się z nowym zespołem w dobrym stylu – uzyskał najwięcej punktów (13). Niestety, Vero Volley Monza przegrało z Allianz Mediolan 0:3.

Od wygranej 3:0 zaczął natomiast rozgrywki Bartosz Bednorz, który w barwach Leo Shoes Modena zaczął swój drugi sezon w Serie A. 25-letni przyjmujący w meczu z Kioene Padwa zapisał na swoim koncie 11 punktów, mając bardzo dobrą skuteczność w ataku (67 procent). W tej kolejce nie zagrał natomiast Mateusz Bieniek, któremu trener Cucine Lube Civitanova (3:0 z Gas Sales Piacenza) Ferdinando De Giorgi, nawiasem mówiąc były trener kadry Polski, dał odpocząć po powrocie z Pucharu Świata.

 

 

Kadra bez Bednorza i Kochanowskiego

Selekcjoner reprezentacji Polski siatkarzy Vital Heynen ogłosił skład kadry na XVII Memoriał Huberta Jerzego Wagnera, który w najbliższy weekend odbędzie się w Krakowie. Prawdopodobnie wybrani zawodnicy zagrają też tydzień później w Gdańsku, w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Tokio.

Belgijski szkoleniowiec na turniej w krakowskiej Tauron Arenie z 16 siatkarzy, którzy trenowali ostatnio na zgrupowaniu w Zakopanem, nie powołał Jakuba Kochanowskiego i Bartosza Bednorza. Trudno na razie przesądzać, że ci dwaj utalentowani zawodnicy już ostatecznie wypadli ze składu szykowanego na olimpijskie kwalifikacje w Gdańsku, bo zwłaszcza Kochanowski nie bez powodu uważany jest przecież za najzdolniejszego siatkarza młodego pokolenia.

W Memoriale Wagnera biało-czerwoni w pierwszym meczu zmierzą się z Serbią (1 sierpnia), dzień później zagrają z Brazylią, a na zakończenie w sobotę 3 sierpnia z Finlandią. Przypomnijmy, że tydzień później w Gdańsku nasi siatkarze o olimpijski paszporty rywalizować będą z Tunezją (9 sierpnia), Francją (10 sierpnia) i Słowenią (11 sierpnia). Do olimpijskiego turnieju w Tokio zakwalifikuje się tylko zwycięska drużyna.

Kadra Polski
Środkowi: Mateusz Bieniek (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Karol Kłos (PGE Skra Bełchatów), Piotr Nowakowski (ONICO Warszawa). Rozgrywający: Fabian Drzyzga (Lokomotiw Nowosybirsk, Rosja), Grzegorz Łomacz (PGE Skra). Atakujący: Dawid Konarski (Jastrzębski Węgiel), Maciej Muzaj (Gazprom-Jugra Surgut, Rosja). Przyjmujący: Michał Kubiak (Panasonic Panthers Hirakata, Japonia), Bartosz Kwolek (ONICO), Wilfredo Leon (Sir Safety Perugia, Włochy), Artur Szalpuk (PGE Skra), Aleksander Śliwka (ZAKSA). Libero: Damian Wojtaszek (ONICO), Paweł Zatorski (ZAKSA).

 

 

Trudne wybory Heynena

Dla reprezentacji Polski siatkarzy zbliża się czas kolejnej wielkiej próby. Za niespełna trzy tygodnie biało-czerwoni zagrają w Gdańsku w turnieju kwalifikacyjnym do przyszłorocznych igrzysk w Tokio z zespołami Francji, Słowenii i Tunezji. Trener Vital Heynen ma więc już niewiele czasu na podjęcie ostatecznych decyzji kadrowych.

W turniejach kwalifikacyjnych, czyli także tym z udziałem biało-czerwonych, drużyny zagrają w systemie „każdy z każdym”, zaś o miejscu w grupie decydować będą zwycięstwa, punkty, ratio setów, punktów i dopiero na samym końcu wynik bezpośredniego starcia. Olimpijskie paszporty do Tokio uzyskają jedynie zwycięzcy sześciu grup, którzy dołączą do gospodarzy igrzysk, Japończyków. O pozostałe do obsadzenie pięć miejsc w styczniu przyszłego roku odbędzie się dogrywka w turniejach kontynentalnych.

W turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich trenerzy mogą wystawić 14-osobowe kadry. Trener biało-czerwonych Vital Heynen w Lidze Narodów wykorzystał aż 26 zawodników i mimo ciągłych rotacji wywalczył w tych rozgrywkach trzecie miejsce. Znakomita postawa naszej drużyny w Final Six w Chicago była ogromnym zaskoczeniem dla rywali, bo przecież doskonale wiedzieli, że belgijski szkoleniowiec nie wysłał do USA aż 12 czołowych polskich siatkarzy, aktualnych przecież mistrzów świata. Z ekipy tak dzielnie walczącej w Final Six do Zakopanego, gdzie owa dwunastka asów spokojnie trenowała, zaprosił pięciu graczy. Tym samym zawęził szeroką kadrę biało-czerwonych z 26 do 17 zawodników. Trzech z nich w Gdańsku nie zagra, ale naprawdę nie jest łatwo ich wytypować.

Wśród rozgrywających pewniakiem wydaje się być Fabian Drzyzga, który poprowadził kadrę do ubiegłorocznego sukcesu w mistrzostwach świata. W Lidze Narodów grał krótko, a znacznie więcej szans dostał Grzegorz Łomacz. Mimo to siatkarz PGE Skry Bełchatów prawdopodobnie będzie dublerem Drzyzgi. Marcin Komenda, który dobrze wypadł w Final Six Ligi Narodów, raczej nie wygryzie ze składu żadnego z tych dwóch tuzów naszej siatkówki.
Wśród atakujących numerem 1 jest bez wątpienia rutynowany Dawid Konarski, a o rolę jego zmiennika rywalizują Maciej Muzaj i Łukasz Kaczmarek. Obaj w Lidze Narodów dostawali sporo szans w turniejach interkontynentalnych oraz w Final Six w Chicago. Chyba nieco lepiej prezentował się Muzaj, ale pewnie trener Heynen podejmie decyzję w ostatniej chwili. W razie czego będzie mógł na tę pozycję przesunąć któregoś z przyjmujących.

Na pozycji środowego o udział w kwalifikacjach olimpijskich rywalizuje czterech siatkarzy. Piotr Nowakowski miał najwięcej wolnego i jego aktualna dyspozycja jest największą niewiadomą, natomiast Mateusz Bieniek i Jakub Kochanowski grali dobrze w fazie interkontynentalnej Ligi Narodów, zaś Karol Kłos brylował w Final Six. Trudno wskazać najsłabszego z tej czwórki, ale może co się wyjaśni po najbliższych meczach towarzyskich.

Ból głowy Heynen ma też przy wyborze zawodników na pozycji przyjmującego. Pewni występu wydają się być Wilfredo Leon (ma zadebiutować podczas meczów towarzyskich z Holandią) oraz Michał Kubiak. Ponadto w przygotowaniach wciąż uczestniczą Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka, Bartosz Bednorz i Bartosz Kwolek. Teoretycznie zatem dwóch z nich powinno wypaść z kadry, chociaż selekcjoner może poświęcić tylko jednego z nich. Niewiadomą jest forma Artura Szalpuka, który z powodów zdrowotnych nie zdążył dojść do wysokiej dyspozycji podczas Ligi Narodów. Aleksander Śliwka świetnie się prezentował w fazie interkontynentalnej, a Bartosz Bednorz oraz Bartosz Kwolek byli filarami zespołu, który zdobył brąz w Final Six. Tu wybór jest naprawdę trudny.

Za to na pozycji libero sytuacja wydaje się klarowna. Paweł Zatorski i Damian Wojtaszek są raczej nie do zastąpienia i dobrze prezentujący się w Lidze Narodów Jakub Popiwczak raczej nie odbierze żadnemu z nich miejsca.

 

 

Heynen wolał Zakopane

Drużyna Rosji okazała się najlepsza w drugiej edycji Ligi Narodów. W finale turnieju w Chicago pokonała zespół USA 3:1 i powtórzyła ubiegłoroczny sukces. Reprezentacja Polski po wygranej z Brazylią 3:0 zajęła 3. miejsce. W naszym kraju więcej jednak niż o wyczynie siatkarzy mówiono o opuszczeniu zespołu przez trenera Vitala Heynena tuż przed potyczką o brązowy medal.

Ekipa „Sbornej” w fazie grupowej przegrała gładko 0:3 z Amerykanami, ale w tamtym spotkaniu jej fiński trener Tuomas Sammelvuo nie posłał do boju wszystkich swoich najlepszych zawodników. Musiał ostrożnie szafować ich siłami, bo rosyjska drużyna zaczynała najpóźniej swoje występy w Final Six i miała w perspektywie do rozegrania cztery mecze dzień po dniu. Ta kalkulacja jak się okazało przyniosła im sukces, bo w meczu o finał pokonali biało-czerwonych 3:1. Oczywiście trener Sammelvuo do gry z Polakami wystawił podstawowy skład, a nie ma w nim praktycznie słabych punktów – Dmitrj Wołkow, Jegor Kliuka, Iwan Jakowlew czy Wiktor Połetajew to już teraz gracze światowego formatu. Rosjanom w starciu z młodym polskim zespołem dopisało jednak też trochę szczęście, bo po pierwsze – trafili na jego słabszy dzień, a po drugie, zwykłej żądzy zwycięstwa nie przejawiał tym razem trener biało-czerwonych Vital Heynen.

Belgijski szkoleniowiec, aczkolwiek cieszyły go wcześniejsze wygrane jego podopiecznych z Brazylią i Iranem, to jednak myślami był przy trenujących w tym czasie w Zakopanem zawodnikach głównej kadry, bo w jego, a także szefów PZPS hierarchii celów, najważniejsze są w tym roku sierpniowe kwalifikacje olimpijskie oraz wrześniowe mistrzostwa Europy. I do tych imprez wykuwają formę w polskich górach nasi najlepsi obecnie gracze, z Michałem Kubiakiem, Jakubem Kochanowskim i Wilfredo Leonem na czele.

Zwycięstwa nie na rękę

Dlatego znakomita postawa kadry, która została wysłana do Chicago, była Heynenowi trochę nie na rękę, chociaż nie krył podziwu nad jej grą. Tak na marginesie, trenerzy pozostałych pięciu zespołów rywalizujących w Final Six szczerze Belgowi zazdrościli, bo żadna z ekip, nawet Amerykanie, Rosjanie i Brazylijczycy, nie miała w swojej kadrze nawet dwóch równorzędnych szóstek, więc trochę z przerażeniem patrzyli na popisy rezerwowej kadry biało-czerwonych. Zszokowani byli zwłaszcza Brazylijczycy, którzy w fazie grupowej zagrali przeciwko Polakom w najmocniejszym składzie i przegrali 2:3, a gdy w spotkaniu o brązowy medal posłali do boju drugą szóstkę, dostali tęgie lanie 0:3. Fiński trener „Sbornej” w półfinałowej potyczce z Polakami rzucił na szalę wszystkie siły swojego zespołu, ale chociaż ostatecznie wygrał 3:1, to kilka razy w trakcie meczu musiało mu się robić nieswojo, gdy grający w optymalnym ustawieniu rywale chwytali swój rytm gry i zaczynali seryjnie zdobywać punkty. Gdyby Heynen chciał ten mecz rzeczywiście wygrać, pewnie znalazłby sposób na powstrzymanie rosyjskich ataków. Potraktował jednak mecz wybitnie szkoleniowo i chyba dlatego Polacy go przegrali. Nawiasem mówiąc, w finale Amerykanie wystawili przeciwko „Sbornej” najmocniejszą szóstkę i też przegrali 1:3.

Potępiać za to belgijskiego trenera nie ma powodu, podobnie jak za jego rejteradę z Chicago przed meczem o brązowy medal z Brazylią. Na zdrowy rozum jego decyzja była niezbyt zrozumiała, bo tak naprawdę przyspieszył swój powrót do trenującej w Zakopanem kadry A ledwie o kilkanaście godzin. Opuszczając zespół w tak ważnym momencie Belg podpadł natomiast trochę kibicom, którzy już zdążyli polubić ten dzielnie walczący zespół, a także samym siatkarzom, bo nikt nie chce być lekceważony.

Hierarchia pozostała bez zmian

Nie okazywali jednak niezadowolenia, bo chociaż osiągnęli w Chicago niewątpliwy sukces, to przy całym szacunku dla ich osiągnięć (w poprzednim sezonie Polacy zakończyli występ w Final Six na fazie grupowej, zaś na podium stanęli po raz trzeci, licząc też poprzedzające Ligę Narodów rozgrywki Ligi Światowej), nic to w hierarchii polskiej kadry nie zmienia. Dowodzi tego choćby decyzja trenera Heynena, który z tej ekipy na zgrupowanie do Zakopanego zaprosił tylko pięciu zawodników – Karola Kłosa, Bartosza Bednorza, Macieja Muzaja, Łukasza Kaczmarka i Bartosza Kwolka.

Z naszych graczy indywidualne wyróżnienie za występy w Final Six przyznano jedynie Bednarzowi, który z dorobkiem 78 punktów został najlepiej punktujących zawodnikiem. W opinii ekspertów FIVB najlepszym zawodnikiem turnieju (MVP) został właśnie Matthew Anderson. Wśród środkowych za najlepszych uznano Amerykanina Maxa Holta i Rosjanina Iwan Jakowlewa, chociaż zapewne żaden z nich nie był lepszy od Karola Kłosa. Amerykanin Micah Christensen dostał nagrodę dla najlepszego rozgrywającego, a jego rodak Erik Shoji dla najlepszego libero. Te wybory Kłos skomentował krótko: „Największą nagrodą dla mnie jest to, że mogłem być kapitanem tej drużyny, a nie jakieś śmieszne wyróżnienia” – napisał na Twitterze kapitan naszej drużyny.

Ta jego rola zapewne nie skończy się po powrocie z Chicago, bo parę spraw w imieniu młodszych kolegów przyjdzie mu przypilnować. Liga Narodów to rozgrywki komercyjne, a nasza reprezentacja zarobiła w nich w sumie, za 3. miejsce, awans do Final Six i premie za wygrane mecze w fazie interkontynentalnej 1 848 000 złotych, a że nie wszyscy siatkarze z szerokiej kadry do tego zarobku jednakowo się przyczynili, przyjdzie starszyźnie drużyny trochę z kalkulatorem popracować, żeby nikt naprawdę nie poczuł się pokrzywdzony.

 

Siatkarze grają o milion dolarów

Trener siatkarskiej reprezentacji Polski Vital Heynen w Final Six Ligi Narodów nie wystawił najmocniejszego składu. Do Chicago poleciała kadra złożona z zawodników, którzy walczyli w dwóch ostatnich turniejach fazy interkontynentalnej w Mediolanie i Lipsku.

Takie rozwiązanie belgijski szkoleniowiec awizował już wcześniej, lecz z ogłoszeniem decyzji wstrzymywał się aż do wtorku, chociaż powód rozdziału kadry na dwie grupy jest znany od dawna. Dla biało-czerwonych ważniejsze są w tej chwili przygotowania do olimpijskiego turnieju kwalifikacyjnego, który w dniach 9-11 sierpnia zostanie rozegrany w Gdańsku, a oprócz naszej drużyny zagrają w nim jeszcze Francuzi, Słoweńcy i Tunezyjczycy. Do tej imprezy na zgrupowaniu w Zakopanem przygotowuje się grupa kilkunastu zawodników, wśród których jest też Kubańczyk z polskim paszportem Wilfredo Leon.

Dlatego trener Heynen do Stanów Zjednoczonych nie poleciał z zawodnikami wyznaczonymi do gry w Final Six. Ma się tam pojawić dopiero w środę, dosłownie tuż przed pierwszym grupowym meczem biało-czerwonych z Brazylią. O ile rzecz jasna nie staną mu na przeszkodzie jakieś kłopoty komunikacyjne, typu opóźnienie czy wręcz odwołanie lotu. W takim przypadku polski zespół ma poprowadzić powołany w trybie pilnym na asystenta Heynena Jakub Bednaruk, na co dzień szkoleniowiec klubowej drużyny MKS Będzin.

Tak na marginesie – on też, podobnie jak inni asystenci Belga, Mieszko Gogol i Sebastian Pawlik, byli swego czasu konkurentami Heynena w konkursie na posadę trenera reprezentacji Polski. Belgijski selekcjoner biało-czerwonych wpadnie do Chicago jak po ogień, bo na jego obecność w Final Six, nawet symboliczną, naciskały władze PZPS. Chodziło o to, żeby FIVB nie odniosło wrażenie, że Polacy całkowicie lekceważą Ligę Narodów, a przy okazji zrobiono ukłon pod adresem chicagowskiej Polonii. Belgijski szkoleniowiec jednak jak wieść niesie nie zamierza siedzieć tam do końca imprezy, tylko planuje wrócić do Polski już po fazie grupowej. Gdyby nasz zespół jednak przebił się do półfinału, to być może zmieni zdanie i zostanie do końca, ale całkiem możliwym scenariuszem jest przekazanie obowiązków Bednarukowi.

Nasi siatkarze w środę zmierzą się Brazylijczykami, a w piątek z Irańczykami. W drugiej grupie rywalizować będą Amerykanie, Francuzi oraz Rosjanie. Do półfinału awansują po dwie najlepsze ekipy z każdej grupy. Faworytami są gospodarze turnieju Amerykanie, bo inne ekipy postąpiły podobnie jak Polacy i nie przysłały do Chicago wszystkich swoich najlepszych graczy. Niespodzianek wykluczyć jednak nie można, bo na stole leży całkiem spora walizka pieniędzy do wygrania. Łączna pula nagród wynosi 2,1 mln dolarów amerykańskich, z czego zwycięzca zgarnie okrągły milion. Dla zdobywcy drugiego miejsca FIVB przeznaczyła pół miliona dolarów, za dla trzeciej drużyny 300 tysięcy dolarów. Dla trzech pozostałych zespołów w stawce pozostanie do podziału 300 tysięcy, czyli średnio po sto. Opłaca się zatem powalczyć o jak najlepsze miejsce w turnieju.

Kadra Polski na Final Six w Chicago
Rozgrywający: Marcin Janusz, Marcin Komenda. Atakujący: Bartłomiej Bołądź, Łukasz Kaczmarek, Maciej Muzaj. Środkowi: Norbert Huber, Karol Kłos, Andrzej Wrona. Przyjmujący: Bartosz Bednorz, Bartosz Kwolek, Piotr Łukasik, Tomasz Fornal. Libero: Jędrzej Gruszczyński, Jakub Popiwczak.

Terminarz Final Six Ligi Narodów siatkarzy 2019: (godziny wg czasu polskiego)

10 lipca, środa, 23:30 Polska – Brazylia. 11 lipca, czwartek 2:30 USA – Francja. 12 lipca, piątek, 0:00 Polska – Iran; 3:00 Rosja – Francja. 13 lipca, sobota, 0:00 Brazylia – Iran; 3:00 USA – Rosja. 14 lipca, niedziela, 0:00 1. półfinał (1A vs 2B); 3:00 2. półfinał (1B vs 2A). 22:00 mecz o 3. miejsce. 15 lipca, poniedziałek, 1:00 mecz o 1. miejsce

 

Kadra Polski na Ligę Narodów

Trener reprezentacji Polski siatkarzy Vital Heynen powołał kadrę na Ligę Narodów. Nie znalazło się w niej dwóch najlepszych graczy – kontuzjowany Bartosz Kurek i mogący grać w w naszym zespole dopiero od lipca Kubańczyk z polskim paszportem Wilfredo Leon.

Z grupy powołanych zawodników w kadrze na Ligę Narodów ostatecznie pozostanie 25 graczy. Biało-czerwoni rozpoczną rozgrywki od turnieju w Katowicach, gdzie ich rywalami będą ekipy USA, Brazylii i Australii. Następnie zagrają w Chinach (Ningbo), Iranie (Urmi), Włoszech (Mediolan) oraz Niemczech (Lipsk). Turniej finałowy, w którym zagra pięć najlepszych drużyn plus gospodarze imprezy, odbędzie się w Stanach Zjednoczonych.

Powołani przez Heynena zawodnicy spotkają się 16 maja w Warszawie. Zgrupowanie zaczną od badań w Centralnym Ośrodku Medycyny Sportowej. Przed pierwszym turniejem w Katowicach nasza reprezentacja zagra 25 i 26 maja towarzysko z Niemcami.

Kadra Polski:
Rozgrywający:
Fabian Drzyzga (Lokomotiw Nowosybirsk), Jan Firlej (Lindemans Aalst), Marcin Janusz (Trefl Gdańsk), Marcin Komenda (GKS Katowice), Grzegorz Łomacz (Skra Bełchatów).
Atakujący:
Bartłomiej Bołądź (VfB Friedrichshafen), Bartosz Filipiak (Chemik Bydgoszcz), Łukasz Kaczmarek (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Dawid Konarski (Jastrzębski Węgiel), Maciej Muzaj (Trefl Gdańsk), Damian Schulz (Asseco Resovia Rzeszów).
Środkowi:
Mateusz Bieniek (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Norbert Huber (Cerrad Czarni Radom), Karol Kłos (PGE Skra Bełchatów), Jakub Kochanowski (PGE Skra Bełchatów), Piotr Nowakowski (Trefl Gdańsk), Michał Szalacha (Chemik Bydgoszcz), Andrzej Wrona (ONICO Warszawa).
Przyjmujący:
Bartosz Bednorz (Azimut Modena), Tomasz Fornal (Cerrad Czarni Radom), Paweł Halaba (Hypo Tirol Alpenvolleys), Michał Kubiak (Panasonic Panthers), Bartosz Kwolek (ONICO Warszawa), Piotr Łukasik (ONICO Warszawa), Artur Szalpuk (PGE Skra Bełchatów), Aleksander Śliwka (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).
Libero:
Jędrzej Gruszczyński (Cuprum Lubin), Jakub Popiwczak (Jastrzębski Węgiel), Damian Wojtaszek (ONICO Warszawa), Paweł Zatorski (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle).

 

Wilfredo Leon zagra w kwalifikacjach olimpijskich

Wilfredo Leon będzie mógł wziąć udział w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Tokio. Wyznaczono już jego termin – odbędzie się w dniach 9 – 11 sierpnia 2019 roku.

 

Panie o prawo gry na igrzyskach olimpijskich w Tokio powalczą od 2 do 4 sierpnia, natomiast panowie tydzień później, w dniach 9-11 sierpnia. A to oznacza, że w naszej reprezentacji będzie mógł już zagrać Kubańczyk Wilfredo Leon, któremu z końcem lipca skończy się okres karencji po zmianie barwa narodowych. To świetna wiadomość, bo ten znakomity siatkarz imponuje fantastyczną formą i jego obecność w polskiej kadrze będzie ogromnym wzmocnieniem. Leon po czterech latach obfitujących w sukcesy występów w rosyjskim Zenicie Kazań latem tego roku zmienił klubowe barwy i przeniósł się do włoskiej Serie A. Jego nowy zespół, Sir Safety Perugia, w którym jest kluczowym graczem, na razie jest niepokonany. W hitowym meczu 7. kolejki Serie A pokonał Azimut Modenę z Bartoszem Bednorzem w składzie 3:1 i umocnił się na prowadzeniu. Leon zdobył 25 punktów, kończąc 69 procent swoich akcji w ofensywie.

Biało-czerwoni na pewno zagrają w sierpniu o kwalifikację, a PZPS na dodatek stara się o rolę gospodarza jednego z sześciu turniejów. Bardziej skomplikowana jest natomiast sytuacja naszej kobiecej reprezentacji, bo podopieczne Jacka Nawrockiego muszą poczekać na ogłoszenie nowego rankingu FIVB. W 2019 roku zostanie rozegranych sześć turniejów interkontynentalnych, w których udział wezmą 24 najlepsze ekipy według rankingu FIVB, którego najnowsze notowanie ukaże się w styczniu 2019 roku. Zostaną one przydzielone do sześciu grup, z których do turnieju olimpijskiego awansują zwycięzcy.
Drugą i ostatnią szansą na wywalczenie przepustki do turnieju w Tokio będą turnieje kontynentalne, które odbędą się w 2020 roku.