Z Brazylią w barażach

W kwietniowym barażu o prawo gry w kwalifikacjach do elity Pucharu Federacji, polskie tenisistki zmierzą się z zespołem Brazylii. Losowanie odbyło się 11 lutego w Londynie Mecz zostanie rozegrany w Polsce.

W trakcie losowania par barażowych w londyńskiej siedzibie Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF) ustalono też, że w spotkaniu Polska – Brazylia, które odbędzie się w dniach 17-18 kwietnia, w roli gospodarza wystąpi Polska. Będzie to dopiero druga w historii konfrontacja polskich i brazylijskich tenisistek w historii zmagań w Pucharze Federacji. Wcześniej doszło do niej w 1989 roku w Tokio, a wtedy lepsze okazały się zawodniczki z Ameryki Południowej, które wygrały 2:1.
Polki wywalczyły prawo gry w kwietniowym barażu w ubiegłym tygodniu w turnieju Grupy I Strefy Euroafrykańskiej w luksemburskim Esch-sur-Alzette. W fazie grupowej biało-czerwone pokonały ekipy Słowenii i Turcji, a w decydującym meczu wygrały ze Szwecją 2:0. Kapitan naszej kobiecej reprezentacji Dawid Celt wystawił do gry w tym turnieju Magdę Linette i Igę Świątek, a w deblu Alicję Rosolską i Maję Chwalińską. Brazylijki natomiast grały w meczu kwalifikacyjnym do turnieju finałowego Grupy Światowej, ale uległy Niemkom i wróciły na niższy poziom rywalizacji, do którego Polki przebiły się w Luksemburgu.
W czekającym biało-czerwone w kwietniu starciu z ekipą Brazylii biało-czerwone nie są jednak bez szans. Nasza reprezentacja w rankingu narodowym ITF plasuje się na 21. miejscu, a Brazylijki na 20. Ale na światowej liście najwyżej sklasyfikowana zawodniczka z Kraju Kawy, Beatriz Haddad Maia, zajmuje dopiero 147. lokatę, na dodatek z powodu dyskwalifikacji nie będzie mogła w kwietniu wystąpić przeciwko Polsce. Wykryto u niej doping, za co światowa federacja nałożyła na nią 10-miesięczną dyskwalifikację. Uwzględniono w niej okres tymczasowego zawieszenia, ale Maia będzie mogła wrócić do gry po 21 maja. A kolejna z najlepszych brazylijskich tenisistek, Gabriela Ce, w rankingu WTA sklasyfikowana jest aktualnie na 218. miejscu.

Kolumbijczyka uniewinniono, Brazylijkę już nie

Znakomity kolumbijski deblista Robert Farah ostatecznie nie będzie zdyskwalifikowany za wykrycie w jego organizmie środka dopingującego. Za podobne przewinienie ukarano natomiast brazylijską tenisistkę Beatriz Haddad Maię, którą zawieszona na 10 miesięcy.

W styczniu 2020 roku Międzynarodowa Federacja Tenisowa (ITF) poinformowała o tymczasowej dyskwalifikacji Roberta Faraha. Triumfator Wimbledonu i US Open 2019 nie wystąpił z tego powodu ze swoim partnerem Juanem Sebastianem Cabalem w tegorocznym Australian Open, bo jego w organizmie wykryto zakazany boldenon. Farah zapewniał, że specyfik ten w jego kraju jest stosowany w hodowli bydła, dlatego w jego teście dopingowym został znaleziony w próbce pobranej 17 października w Cali, chociaż dwa tygodnie wcześniej tenisista był kontrolowany w Szanghaju i wynik był negatywny. „Przez cały rok byłem badany co najmniej 15 razy i zawsze wyniki były negatywne” – twierdził Farah. ITF po analizie sprawy uznała argumentację Kolumbijczyka i oczyściła go z zarzutu celowego stosowanie dopingu. Farah może już wrócić do rywalizacji i wspólnie z Cabalem zgłosił się do turnieju ATP Tour 500 w Rio de Janeiro.
Kary za doping nie uniknie natomiast Brazylijka Beatriz Haddad Maia, klasyfikowana na 58. miejscu w światowym rankingu. Została przyłapana na stosowaniu enobosarmu i ligandrolu. ITF nie dał wiary jej tłumaczeniom i nałożył na nią 10-miesięczną dyskwalifikację z uwzględnieniem już trwającego zawieszenia. Haddad Maia będzie mogła wrócić do rywalizacji po 21 maja 2020 roku.